Ja bym sie bala netowych znajomosci damsko meskich. Z moja zdolnoscia, do poznawania facetow w najbardziej dziwnych miejscach, to pewnie bym trafila na jakiegos totalnego swira 😁
eee to znaczy???🙂 z L się układa dalej, tak jak się układało🙂 zaręczona nie jestem, zaciążona też nie, więc bez zmian🙂 jedyny przełom - na weselu na którym byliśmy ostatnio L się troszkę upił i go wreszcie puściło żeby pogadać o tej całej naszej przerwie i tym że go wtedy zostawiłam... pogadaliśmy mega szczerze, baaardzo wprost, mi się parę razy popłakało delikatnie, ale trzymałam fason😉 i powiem Wam że jest faaaajnie🙂 dobrze nam to zrobilo🙂
Breva super! Fajnie, że w końcu mogliście szczerze pogadać, mam nadzieję, że oboje wynieśliście sporo zarówno z rozmowy, jak i z tej 'przerwy' i teraz już potoczy się inaczej niż poprzednio 😉
Ja wczoraj spędziłam bardzo miły wieczór a dzisiaj niestety znowu tęsknię, związki na odległość mają swoje zalety ale pod wieloma względami nie są fajne 🙁
aaaa🙂 no właśnie się zastanawiałam w ktorym momencie się zatrzymałaś że jesteś zaskoczona🙂 tak, tak, sprawy dość zaawansowane😉 ale jest naprawdę dobrze😀
smarcik, oj tak, duużo nam dało takie szczere pogadanie🙂 widzę że jemu ulżyło, a i ja cieszę się że to wszystko usłyszałam - zasłużyłam sobie na to:P więc mimo że mi było mega przykro i smutno to wiem, że dobrze nam to zrobiło🙂 ehh a mieszkanie daleko od siebie znam i przerabiam, więc nie zazdroszczę! Chociaż z L mam o tyle dobrze, że jest "tylko" 100 km ode mnie i kiedy może to przyjeżdża🙂 np wczoraj przyjechał w sumie tylko na noc, rano wrócił do sącza do pracy a teraz właśnie jedzie do mnie do krakowa, żeby znowu pospać razem i jutro jechać do pracy.... aż go podziwiam że mu się chce tak codziennie jeździć! 😉
Ja osobiście bardzo podziwiam osoby w związkach na odległość. Widuję się z moim M codziennie, nawet do 3 razy dziennie 😁 Od lipca nie rozstaliśmy się nawet na dzień i jakoś nie jest nam z tym źle, dziwne 🙂
co kto lubi, ja w związku potrzebuję duuużo miejsca dla siebie, dużo czasu sama ze sobą i zawsze kiedy zdarzało mi się spędzać cały możliwy czas z partnerem to powoli trafiał mnie szlag. ale może dlatego, że to byli nieodpowiedni partnerzy 😉
coś ode mnie:
Bóg mówi do adama: -Adam, daj żebro -Nie dam. -Adaaam, nie bądz żyła, dawaj żebro! -Nie dam, mam złe przeczucia.
- Od kiedy my oficjalnie jesteśmy razem? - 🤔 Policz sobie... - Od 14 grudnia? - ... - No od kiedy? - 4 grudnia widzieliśmy się w "Fabryce", to była sobota, a tydzień... - 11 grudnia! - 10 grudnia, bo to był piątek. - To był 9 grudnia! - 10! - Niemożliwe, przecież patrzę w kalendarz... - Na ktory rok? - 2011... - Uhm... ale wiesz, że my teraz będziemy mieć drugą rocznicę?
Może teraz wreszcie zakodował datę, bo uświadomil sobie, że to było dzień po Jego urodzinach 😁
nam dziś stuknie rok od kiedy się znamy😉 Dworcika, to 9 czy 10.. M. z datami problemu nie ma, bo wykombinował, że rocznica będzie w odwrotną datę jego urodzin 😁
Nasz staż to jeszcze nie liczenie w latach, a w miesiącach i dokładnie co miesiąc muszę powtarzać, że nie 23, tylko 22 🙂 A najlepsze jest to, że to on ustalił tą datę 🙂 Ale cóż, uwielbiam to Jego nieogranięcie 💘
Powiedzmy, że facetowi imieniem Stefan podoba się kobieta... nazwijmy ją Jolka. Zaprasza ją do kina. Ona się zgadza, spędzają razem miły wieczór. Kilka dni później proponuje jej obiad w restauracji i znów oboje są zadowoleni. Zaczynają się spotykać regularnie i żadne z nich nie widuje się z nikim innym. Aż któregoś wieczoru w samochodzie, Jolka zauważa:
- A wiesz, że dziś mija dokładnie sześć miesięcy odkąd się spotykamy?
W samochodzie zapada cisza. Dla Jolki wydaje się ona strasznie głośna.
Dziewczyna myśli: "Kurcze, może nie powinnam była tego mówić. Może on nie czuje się dobrze w naszym związku. Może sądzi, że próbuję na nim wymusić jakieś zobowiązania, których on nie chce, albo na które nie jest jeszcze gotowy".
A Stefan myśli: "O rany. Sześć miesięcy".
Jolka myśli: "A tak w sumie to i ja sama nie jestem pewna, czy chcę takiego związku. Czasami chciałabym mieć więcej przestrzeni, więcej czasu, żebym mogła przemyśleć, co chcę dalej zrobić z tym związkiem.
Czy ja naprawdę chcę, żebyśmy posuwali się dalej...? W zasadzie... do czego my dążymy? Czy tylko będziemy się nadal spotykać na tym poziomie intymności? Czy może zmierzamy ku małżeństwu? Ku dzieciom ? Ku spędzeniu ze sobą całego życia ? Czy ja jestem już na to gotowa ? Czy ja go właściwie w ogóle znam ?"
A Stefan myśli: "... czyli... to był... zobaczmy... czerwiec, kiedy zaczęliśmy się umawiać, zaraz po tym, jak odebrałem ten samochód, a to znaczy... spójrzmy na licznik... Cholera, już dawno powinienem zmienić olej!"
A Jolka myśli: "Jest zmartwiony. Widzę to po jego minie. Może to jest zupełnie inaczej ? Może on oczekuje czegoś więcej - większej intymności, większego zaangażowania... Może on wyczuł - jeszcze zanim sama to sobie uświadomiłam - moją rezerwę. Tak, to musi być to. To dlatego on tak niechętnie mówi o swoich uczuciach. Boi się odrzucenia."
A Stefan myśli: "I muszą jeszcze raz sprawdzić pasek klinowy. Cokolwiek te barany z warsztatu mówią, on nadal nie działa dobrze. Zwalają winę na mrozy. Jakie mrozy? Jest 8 stopni, a ten silnik pracuje jak stara śmieciara! A ja głupi jeszcze zapłaciłem tym niekompetentnym złodziejom 6 stówek."
A Jolka myśli: "Jest zły. Nie winię go. Też bym była na jego miejscu zła. No - to moja wina, kazać mu przez to przechodzić, ale nic nie poradzę na to, co czuję. Po prostu nie jestem pewna..."
A Stefan myśli: "Pewnie powiedzą, że gwarancja tego nie obejmuje. To właśnie powiedzą.... Chamy."
A Jolka myśli: "Może jestem po prostu idealistką, czekającą na rycerza na białym koniu, kiedy siedzę obok wspaniałego mężczyzny, z którym lubię być, na którym naprawdę mi zależy, któremu chyba także zależy na mnie. Mężczyzny, który cierpi z powodu mojej egoistycznej, dziecinnej, romantycznej fantazji."
A Stefan myśli: "Gwarancja! Ja im dam gwarancję! Powiem, żeby ją sobie wsadzili w d...... Ja chcę mieć sprawny wóz"