Ja jestem za wyznaniem uczuć. Sama tak zrobiłam znając faceta 2 tygodnie a dzień przed jego wyjazdem (wydawało się, że na całe życie) powiedziałam mu, że się w nim zakochałam. No i cóż, poskutkowało tym, że teraz nie dość, że jestem z nim zaręczona, mamy wspólne plany na przyszłość, to właśnie leżę w naszym londyńskim łóżku bo on poszedł do pracy 😁 Da się budować związek na odległość, może to i trudne ale da się. Co prawda my mieliśmy dość nietypową sytuację bo M miał 10 tygodniowe przerwy przez te dwa lata, które w całości spędzał u mnie więc zdążyliśmy się poznać aż za dobrze ale na codzień towarzyszy nam rozłąka. Teraz też nie widzieliśmy się przez kilka tygodni. Nie powiem, miałam wątpliwości, lekkie stany depresyjne itd ale dla tego jedynego mogę poświęcić takie niedogodności. Zaryzykowałam ponad 2 lata temu i opłaciło się w 2000 procentach. A razem będziemy za już mniej niż 2 lata. Czas mija szybko 😉 Nie zamieniłabym swojego życia na żadne inne i mówię to pełną świadomością wszelkich wad w nim występujących. Zgadzam się z dziewczynami, kolekcjonowanie zmarnowanych szans nie ma sensu. Trzeba być odważnym, nie żałować i żyć naprzód. Powodzenia Jun!
Zawsze mówię o uczuciach i ogólnie jestem za szczerością. I teraz właśnie wychodzę na tym najlepiej! A związek na odległość? Miałam przez 4 lata. I jezeli jest jakiś powód dla którego wszystko runęło to odległość jest ostatnim z nich. Ale ja wierze w romantyczną miłość, dla której kilometry to pikuś😉
zwiazek na odleglosc da sie zbudowac od podstaw. sama jestem przykladem i znam sporo przykladow wokol mnie (ale ostatecznie pary zamieszkiwaly razem lub sie rozpadaly jesli po latach nie bylo wizji wpsolnego mieszkania). moj dlugoletni zwiazek na odleglosc (prawi siedem lat) byl od poczatku na odleglosc. niestety zakonczyl sie ale rowniez z innych powodow niz sam dystans nas dzielacy. ale przez 6 lat dzielnie dawalismy rade zyjac miedzy trzema krajami 🤔wirek: i byla to prawdziwa gleboka relacja.
by utrzymac zwiazek wazne jest jednak ze jest prawdziwa a nie iluzoryczna szansa ze sie zamieszka razem w srednio-dlugiej perspektywie. ale czy taka szansa istnieje i tak nigdy sie nie wie na poczatku. jest czas na decyzje potem. tylko wazne zeby nie przegapic tego momentu.
Zycie jest jedno, w dodatku krotkie. Nie ma co kolekcjonowac zmarnowanych szans i straconych okazji.
Szafirowa- nie można się w tym z Tobą nie zgodzić.
Z tego co rozumiem chłopak dał do zrozumienia ze jesteś dla niego ważniejsza niż tylko koleżanka, kumpela, na moje szczerość za szczerość, na spokojnie, dlaczego jeśli on też jest dla Ciebie ważniejszy niż kumpel mu o tym nie powiedziec? w imie czego się umartwiać? uwierz, raz się żyje.
Julina- tak, dał to do zrozumienia, powiedział za co mnie ceni, i powiedzmy 'czym różnie sie od innych' - jesli moge tak to ująć. Jeszcze nigdy nie usłyszałam od nikogo takich słów. Ogarnął mną wtedy paraliż i powiedziałam, ze nie chcę niczego wiecej oprócz przyjaźni- co wcale nie jest prawdą. Zastanawiam się co by było gdybym powiedziała zupełnie co innego, wydaje mi się, że nie wydarzyłoby się wcale nic złego...
Ja jestem za wyznaniem uczuć. Sama tak zrobiłam znając faceta 2 tygodnie a dzień przed jego wyjazdem (wydawało się, że na całe życie) powiedziałam mu, że się w nim zakochałam. No i cóż, poskutkowało tym, że teraz nie dość, że jestem z nim zaręczona, mamy wspólne plany na przyszłość, to właśnie leżę w naszym londyńskim łóżku bo on poszedł do pracy 😁 Da się budować związek na odległość, może to i trudne ale da się. Co prawda my mieliśmy dość nietypową sytuację bo M miał 10 tygodniowe przerwy przez te dwa lata, które w całości spędzał u mnie więc zdążyliśmy się poznać aż za dobrze ale na codzień towarzyszy nam rozłąka. Teraz też nie widzieliśmy się przez kilka tygodni. Nie powiem, miałam wątpliwości, lekkie stany depresyjne itd ale dla tego jedynego mogę poświęcić takie niedogodności. Zaryzykowałam ponad 2 lata temu i opłaciło się w 2000 procentach. A razem będziemy za już mniej niż 2 lata. Czas mija szybko 😉 Nie zamieniłabym swojego życia na żadne inne i mówię to pełną świadomością wszelkich wad w nim występujących. Zgadzam się z dziewczynami, kolekcjonowanie zmarnowanych szans nie ma sensu. Trzeba być odważnym, nie żałować i żyć naprzód. Powodzenia Jun!
Salto Piccolo- podziwiam Cie za odwage, bo nie wiem czy ja kiedykolwiek bede zdolna do tego zeby cos takiego komus powiedziec, a juz napewno nie po 2 tygodniach znajomości 😉 Bardzo podbudowałaś mnie swoją historią, bo nawet nie przypuszczałam, ze takie 'rzeczy' się zdarzają gdziekolwiek indziej niz na filmach!
Dziękuję Wam za miłe słowa i za dodanie odwagi. Nie wiem dlaczego, ale od zawsze zyje w jakims dziwnym przekonianiu, ze mowienie o swoich wlasnych uczuciach drugiej osobie to zło konieczne i w zasadzie nigdy tego nie robię. Kiedy czytam Wasze posty dociera do mnie, ze to normalna ludzka rzecz i w większości przypadków nie ma w tym nic złego.
Zobaczę w jakiej sytuacji znajdziemy się w najbliższym czasie, o czym będę mogła powiedzieć, a o czym nie. Nie chcę robić niczego na siłę i za wszelką cenę, ale z jakiegoś powodu chce zeby o tym wiedział.
E moze u Nas nie był to związek na niesamowita odległośc,ale 3 lata mieszkaliśmy w innych miastach bez mozliwosci odwiedzania sie czesciej niz raz na tydzien,a czasem rzadziej, o moim uczuciu powiedziałąm mojemu teraz juz mężowi,3 dni po pierwszym spotkaniu sie wogole ... 😅 nie tylko w filmach zdarzaja sie takie rzeczy hehe
E moze u Nas nie był to związek na niesamowita odległośc,ale 3 lata mieszkaliśmy w innych miastach bez mozliwosci odwiedzania sie czesciej niz raz na tydzien,a czasem rzadziej, o moim uczuciu powiedziałąm mojemu teraz juz mężowi,3 dni po pierwszym spotkaniu sie wogole ... 😅 nie tylko w filmach zdarzaja sie takie rzeczy hehe
Az cięzko mi w to uwierzyć kiedy kolejna z Was pisze coś takiego! A jednak!Dla mnie, z moim podejsciem do zycia to jest szok, a zarazem coś niesamowitego! 😉
Jun kochanie, mam coś dla Ciebie
:kwiatek:
Aż nie wiem co powiedzieć, dziękuję :kwiatek:
edit: Jun, znasz ten tekst, że wystarczy Ci 20 sekund odwagi, a reszta sama się potoczy? wink
Lov- nie znam, ale mam nadzieję, że jesli się potoczy to w dobrym kierunku 😉
To jest krótko, a z drugiej strony... Ja po ponad dwóch latach związku wytrzymałam sama 3 miesiące. Po prostu źle mi było samej, szczególnie, że jestem typem osoby, która nie lubi mieć miliona znajomych. Mój krąg ludzi z którymi mogę na prawdę szczerze porozmawiać zamyka się w dwóch przyjaciółkach i facecie, więc, po rozstaniu było mi strasznie pusto.
To świetny czas na odnawianie kontaktów. Nie pourywały Ci się kiedyś kontakty z różnymi ludźmi? Nawet dawno, dawno temu? Warto iść na kawę, czy piwo, pogadać. Albo się okaże, że z kimś uda Ci się odnowić znajomość, albo nie, ale za to weekend zajęty =)
Nie powiem, miałam wątpliwości, lekkie stany depresyjne itd ale dla tego jedynego mogę poświęcić takie niedogodności. Zaryzykowałam ponad 2 lata temu i opłaciło się w 2000 procentach.
Salto ja to naprawdę wchodzę tu chyba tylko po to, żeby Cię poczytać i podnieść się na duchu 😉 ze mną coraz gorzej, kocioł w głowie i głupie myśli 🤔
kasska tez to wlasnie przechodze. trzy miesiace po dluuugim zwiazku. latwo nie jest, ale trzeba znalezc sobie zajecie. konie mnie ratuja. plus czytam i czytam rozne watki i fora co by tu sie z upgradowac i ruszyc na podboj 🏇
a wychodzic trzeba, jak powyzej dobry czas na odnowienie starych znajomosci lub zaczecie jakiegos hobby, kursu w wolnym czasie. na pewno nie siedziec w czterech scianach.
Ja to mam pecha. Byłam dzisiaj na statystowaniu do serialu "Przepis na życie". Poznałam tam fajnego faceta, P. Nie miał obrączki, więc sobie pomyślałam, że może by tak spróbować go na kawę zaprosić. Po kręceniu scen gdzieś wsiąkł, ale potem się okazało, że jedziemy razem autobusem, więc do niego podeszłam, zaczęliśmy gadać, zapytałam, czy ma w tygodniu czas, że może dałby się na kawę zaprosić, P. mówi, że jak najbardziej tak, czemu nie, możemy się na kawie spotkać, wymieniliśmy się numerami telefonów i jakoś tak wyszło, że zapytałam się z ciekawości, z którego rocznika jest, okazało się, że 7 lat starszy, na co ja mówię, że ja trochę późniejsza, bo rocznik 82', na co on: "O, to ten sam co moja żona". I tyle z randkowania, co z tego, że chętny na kawę, skoro potem i tak nic z tego nie będzie dalej 🙁 W tej sytuacji chyba nie ma sensu się umawiać.
Kolejny facet, który mi się spodobał-kolejny niewypał 🙁 I tak sobie od 3 lat, po części z wyboru, po części z przymusu jestem singlem.
Bischa nie smutkaj! Jak ja policzę lata odkąd jestem singlem(wykluczając ten nieszczęsny rok z J.),to wyjdzie duzo dłużej niż u Ciebie. Takich niewypałów nawet nie liczę,bo szkoda sensu 😉 Trzeba wierzyć,ze w końcu przyjdzie nasz czas. Co ma być i tak się stanie. Bez względu na to,czy będziesz szukać,czy wręcz przeciwnie,unikać mężczyzn. Przerabiam temat od stycznia dość intensywnie(od unikania po rozglądanie) 😁
Ostroznie z tym zapijaniem- jak juz to tylko w dobrym towarzystwie ;-) kasska, wez sie ogarnij i wpadaj- juz ja Ci czas zajme ;-) Bischa, bywa niestety i tak, szkoda. Ciekawe czy zona by sie ucieszyla, ze mezyk sie tak chetnie na kawe z nieznajoma umawia