Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

po pierwszym dotyku😉 nie ma chemii, to nie będzie 😎
Z moich doświadczeń wychodzi, że po dwóch. Pierwsza może być niewypałem, ale jak druga również przechodzi bez echa, to odpuszczam. Jak ma coś wyjść, to wylezie i bez randek.
apropo randek, to chyba jestem prawie jak umówiona na sobotę na swoją pierwszą prawie jak randkę w życiu...  😁 
Nie wiem co mam robić...
Sytuacja wyglada tak, ze za miesiąc wyprowadzam sie na stałe z kraju. Niedawno do mnie dotarło, ze chyba zakochałam się nie na zarty w kims z kim znam sie juz pare dobrych lat. Spedzamy ze sobą niemało czasu i ostatnio po raz pierwszy druga strona rozpoczela dosyc powazna rozmowe na temat tego co o mnie mysli. Uslyszalam duzo pozytywnych rzeczy, ale mimo wszystko zarzekałam sie, ze nie chce niczego wiecej oprocz przyjezni. Niestety wcale tak nie jest.
Jestem osobą zamknięta,a jesli chodzi o rozmowe o jakichkolwiek uczuciach to powiedziałabym, ze wrecz dziką.
Mimo wszystko zastanawiam sie czy przed wyjazdem nie powiedziec tego co mysle i czuje naprawdę. Z jednej strony nie mam zupełnie nic do stracenia, bo przeciez wyjezdzam, ale z drugiej jesli to wszystko tym zepsuję?
Co Wy o tym myslicie?
Lepiej powiedz przed wyjazdem niż potem 'na odległość'... bo pewnie itak to zrobisz  😉
jeśli wyjeżdżasz, to po co mówić? po co robić chłopu kibel z głowy?
Gillian, ale on pewnie wie, że Jun wyjeżdża, a sam podjął temat.
Jun warto spróbować... 😉
to prawda, wie.
Byc moze gdyby nie to, ze wyjezdzam to nie powiedzialby mi wcale tego co o mnie mysli. sama nie wiem, pogubilam sie, mam wrazenie, ze przestaje myslec o wszystkim tak zdrowo rozsadkowo jak dotychaczas.
Jun, a istnieje szansa, że w razie gdyby się okazało, że to naprawdę głębokie uczucie, to ty zostaniesz albo on wyjedzie razem z tobą? Jeśli nie- ja bym nie mówiła. Zniszczysz przyjaźń takimi niedopowiedzianymi sytuacjami.
Szam-ja juz nie mam odwrotu od wyjazdu, a jego zbyt wiele rzeczy zawodowych tu trzyma.
Mam dokladnie takie same obawy, o ktorych piszesz i dlatego chcialam sie upewnic co sadza o tym osoby patrzace na cala sytuacje z dystansu, bo ja niestety juz tak nie potrafie.
Zastanawiam sie czy po porostu nie bedzie lepiej jesli nawet na odleglosc bede trzymac stosunki czysto kolezenskie na zasdadze co u mnie, a co u niego.
Co jakis czas bede tu przyjedzac tyle, ze jeszcze nie wiem co jaki... raczej rzadko 🙁
Jun, życie pisze różne scenariusze, często zaskakujące.. Ja bym chyba jednak powiedziała, bo pewnie później bym dłuuugo rozmyślała co by było gdyby.. Jeśli to uczucie to naprawdę coś ważnego, to znajdziecie sposób aby być razem, jak nie w tym roku to za jakiś czas..
wlasnie tez obawiam sie pozniejszego myslenia 'a co by bylo gdyby', a z drugiej strony mimo tego wszystkiego co mi powiedzial on wcale nie bedzie chciał niczego wiecej i wtedy okaze sie, ze zepsulam ta przyjazn.

Pogubiłam się, mam nadzieje, ze moze niedlugo wszystko jakos 'samo' sie pouklada  🙄
Jeśli zakochałaś się i chciałabyś jednak czegoś więcej czy nie będzie lekką torturą dla Ciebie wymienianie kumplowskich maili od czasu do czasu? :-( Nie musisz od razu przyciskać Go do muru z uczuciami, wspólnymi planami, może, po prostu porozmawiaj z Nim i powiedz, że jednak się myliłaś mówiąc, że nie chcesz niczego więcej niż przyjaźń i zobaczysz co On z tym zrobi..
To prawda, bedzie to pewnego rodzaju tortura, tyle, ze czym bede sie wymieniac jesli mu to wszystko powiem? jest szansa, ze 'kumplowskie maile' zamienią sie w milczenie.
Spotkam się z nim i zobacze jaka bedzie sytuacja i byc moze odwaze sie powiedziec, ze się myliłam.
Mam tyle przemyslen, z ktorych tak naprawdę nic nie wynika 😵
Powiadają, że najbardziej żałuje się tych decyzji których się ze strachu nie podjęło. Czasami wychodzi się na głupa i to boli, ale po co masz zastanawiać się za ileś tam lat czy nie przegapiłaś czegoś ważnego? Kumpli, to Ty, Kochana, spotkasz w swoim życiu jeszcze dziesiątki..
Wlasnie boję się, ze moge stracić cos waznego tylko przez to, ze nigdy nie potrafię powiedziec tego co czuję, nawet własnej matce.
Masz rację w tym, ze kumpli mam, zapewne bede miec, ale nigdy nie bede dla mnie nikim wiecej.

Wydaje mi sie, ze czas pokaze, zobacze jaka bedzie sytuacja i postaram się nie byc tchorzem jak ostatnio. Mam tez nadzieje, ze nie wyjdę na głupią, bo to by bardzo zabolało...
Jun, tu nie chodzi o to czy wyjdziesz na głupią czy nie, tylko jakie konsekwencje twoje wyznanie będzie miało dla chłopaka. Myślałam, że to dla ciebie ktoś bliższy niż kumpel. Jasne, jak się zesra, to najwyżej nie powymieniasz maili; ale pomyśl też co on będzie przeżywał jeśli nie może tego związku pobudzić do życia (bo np. nie może wyjechać) a ty mu prosto z mostu wypalisz takimi uczuciami... Sama się, rozumiem, nie poświęcisz- zostając, więc czemu od faceta wymagasz takich poświęceń?
Niczego od niego nie wymagam. Zastanawiam sie czy nie powinien tego wiedziec zanim wyjade, choc nie wiem co to zmieni.
Byc moze podswiadomie chce ulzyc sobie, ale caly czas nie moge oprzec sie wrazeniu, ze jesli teraz tego nie zrobię to stracę cos waznego, cos do czego juz nigdy nie bede mogla zmienic.

Ciezko mi przewidziec jakie bylby skutki jesli powiedzialabym, ze dla mnie to cos wiecej niz tylko przyjazn, ale jakie beda jak tego nie powiem?

Pogubiłam sie i sama nie wiem co mam robic.
szam - a może im się uda wypracować związek na odległość na najbliższy czas, a potem któreś z nich się przeprowadzi? Cóż, mówiąc szczerze, ja bym powiedziała, dlaczego tracić szansę?
Strzyga, związek na odległość może funkcjonować jak ludzie już są w związku i nagle okoliczności ich rozdzielają. Ale budowanie związku na odległość? Może jestem ograniczona- ale ja tego nie widzę. Oczywiście nie wiem jaka jest siła uczuć Jun i kumpla- może całe życie czekali na siebie i na te deklaracje. Po prostu nie chciałabym na miejscu chłopaka zostać z takim miszmaszem w sercu. Dla Jun to będzie ulga powiedzieć o swoich uczuciach i zobaczyć wreszcie reakcję. Dla chłopaka, to może być trauma na najbliższe kilka miesięcy (bo co ja mam zrobić? zostać tam gdzie mam super obiecującą robotę, czy pojechać w nieznane za kobietą, która mi się podoba, ja jej też ale cholera wie co z tego w ostateczności wyjdzie?Możliwe, ze po 3 randkach okaże się, że nie pasuje jej mój sposób jedzenia, spania, czegokolwiek...). No bałabym się zaprowadzić taki zamęt w życiu innego człowieka, a mój staż związku na odległość jest chyba większy niż ten razem i niestety wiem jak ciężko się z tym żyje.
No widzisz, ale są ludzie, którzy związki na odległość budują od samiuśkich fundamentów. Jasne, że nie jest łatwo, wręcz przeciwnie, jest trudno jak cholera, ale oni się znają dość dobrze chyba, więc aż tak źle nie jest. Nie trzeba od razu rzucać całego życia. Istnieje sposów sposobów komunikacji, można też do siebie jeździć.
szam, a dlaczego miałoby to być dla Jun ulgą? Skoro pisze, że się w nim zakochała, to dla niej też to nie będzie łatwe. Mają jeszcze miesiąc- ja bym spróbowała, powiedziała i zobaczyła, co z tego wyjdzie.
Dziewczyny, bez naskoków:P Ja bym nie powiedziała, ale to ja. Może wy macie inne doświadczenia, podchodzicie bardziej pozytywnie do takich związków. No ja nie, bo po roku małżeństwa na odległość, wiem, ze to potwornie trudne i nie skazywałabym nikogo na takie katusze z własnej woli. Wcześniej też miałam kilka takich związków na odległość (mniejszą lub większą) i niestety ale życie od- do, jest bardzo męczące i nie bardzo da się takiego człowieka poznać naprawdę blisko.

Lov, każde obnażenie swoich uczuć i tajemnic jest ulgą. Bo zaczynamy dzielić problem z inną osobą i nie musimy już dłużej kisić tego w sobie. Teraz osób martwiących się o tą relację są dwie a nie tylko my i nasz mózg.
Jakich naskoków? Ja mówię tylko, że znają się parę lat, jeśli w dodatku mają jeszcze miesiąc na zaczęcie związku, to nie jest dramat. W każdym razie, znam bardziej, o wiele, wiele bardziej ekstremalne przypadki.
Ja nie mówię i nie mówiłam, że to spacerek po ogródku jordanowskim, ale jeśli to TA osoba...
szam, a spójrz na to ze strony chłopaka. Może też pomyślał, że jak teraz nie wyzna swoich uczuć, to już nie będzie miał ku temu okazji? I wtedy jemu też ulży. Jeśli Jun faktycznie coś do niego czuje, to może jednak coś z tego wyjdzie 😉

Jun, znasz ten tekst, że wystarczy Ci 20 sekund odwagi, a reszta sama się potoczy? 😉
Myślę podobnie jak szam- ja bym nie mówiła, ale tylko dlatego, że nie chciałabym wpakować się w związek na odległość. Już raz w jednym byłam, takim budowanym od początku- i więcej nie mam zamiaru.

Za niecały rok mój chłopak wyjeżdża na erasmusa, jestem niby spokojna, ale i tak wiem, że będą problemy, które tu na miejscu byśmy rozwiązali w 5 minut, a na odległość będzie się to ciągnęło tydzień...
Zycie jest jedno, w dodatku krotkie. Nie ma co kolekcjonowac zmarnowanych szans i straconych okazji. Nawet jesli po jakims czasie 'rozejdzie sie po kosciach' to trudno, wiele zwiazkow sie rozchodzi. A miesiac to bardzo dlugo dla osob, ktore na starcie dobrze sie znaja, moze sie okazac, ze warto powalczyc mimo wyjazdu, albo przeciwnie... ze nie ma o co.
Scottie, "moj chlopak" - to piszesz juz o kims innym niz P?
kujka, nie, cały czas ten sam P. Rozstaliśmy się, wróciliśmy do siebie- i chociaż było ciężko, to on dużo rzeczy sobie przemyślał, ja też, przepracowaliśmy problemy i o dziwo nam wychodzi. Może po prostu oboje dojrzeliśmy do związku.
Zycie jest jedno, w dodatku krotkie. Nie ma co kolekcjonowac zmarnowanych szans i straconych okazji. Nawet jesli po jakims czasie 'rozejdzie sie po kosciach' to trudno, wiele zwiazkow sie rozchodzi. A miesiac to bardzo dlugo dla osob, ktore na starcie dobrze sie znaja, moze sie okazac, ze warto powalczyc mimo wyjazdu, albo przeciwnie... ze nie ma o co.


jakby była tu taka opcja to kliknełabym Lubie to🙂
i zgadzam sie w 100% - nie ma co kolekcjonować zmarnowanych szans, zycie jest nieprzewidywalne, wiele rzeczy może się wydarzyc, w obecnej dobie tanich lotów, internetu, skypa, w czym problem?
Z tego co rozumiem chłopak dał do zrozumienia ze jesteś dla niego ważniejsza niż tylko koleżanka, kumpela, na moje szczerość za szczerość, na spokojnie, dlaczego jeśli on też jest dla Ciebie ważniejszy niż kumpel mu o tym nie powiedziec?
w imie czego się umartwiać? uwierz, raz się żyje.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się