Zależy jeszcze jaka koszulka, jak ze śmiesznym nadrukiem to ja bardzo chętnie bym przyjęła, bądź sympatyczne zdjęcie w antyramie 😉 ale co do słodkich fotek na kubku,poduszkach itd uważam to samo co Kujka.
[s]Ja się z exiem poznałam na mojej studniówce. A obecnego poznałam na sympatii właśnie.....Macaliśmy się przez ekran jakieś 3 miesiące nim się umówiliśmy. Chciaż i ja byłam już wtedy w Zakopanym a on pochodzi z Zakopanego...nie znałam tutaj nikogo dlatego wybałam tą opcję...[/s]
dzięki dziewczyny on akurat jest osobą, która lubi takie rzeczy tzn do domu itd ale chyba faktycznie kubek to głupie jest. Kurde i mam problem co kupić na walentynki 🤔
Chuda, po co kupować coś na siłę? Mojemu wystarczy dobre wino i słodki wieczór. Albo ulubione czekoladki. Taki gest, że się pamięta a nie rodzaj prezentu.
Według mnie kupowanie prezentów na taką okazję jest "wymuszone". Na urodziny czy Święta to co innego - ma się do dyspozycji większą sumę i można znaleźć coś odpowiedniego - a na Walentynki przyjęło się dawać jakiejś durnostojki, tylko dlatego, że są czerwone i w kształcie serca. Uważam, że nie ma co bawić się w pseudoromantyczne zakupy, tylko na przykład upiec ciasto/ciastka/babeczki lub przygotować jakiś inny drobiazg, ale sensowny, a nie zbieracza kurzu, który będzie stać na szafce (lub jeśli się nie spodoba - głęboko w szafce). Kiedyś wysyłałam taki czekoladowy telegram, ten z linku Karutek i też fajnie się sprawdził, ale nie taki długi tekst, tylko symboliczne 3 litery.
Chuda, ja bym raczej dała jakieś śmieszne bokserki jeśli juz;P a najlepiej (w taką pogodę) grzane winko, masaż..😉 te czekoladowe telegramy też sprawdziłam🙂 ex był bardzo zadowolony i mile zaskoczony🙂 ewentualnie w puszce-sercu są jakieś czekoladki typu lindt , milka - pyszne:P
mandi, kurcze, co to się podziało??? już myślałam, że tak cudnie jest u Ciebie....🙁 tak, ja się dalej singluję - dobrze mi z tym😉
hmm padło to już tutaj parę razy, więc zapytam bo mnie to ciekawiło zawsze - naprawdę można kogoś fajnego poznać na takiej sympatii? jakoś zawsze mi się wydawało, że w takich miejscach to głównie zboczeńcy i desperaci:P ale w sumie.. tyle ludzi naokoło kogoś tam poznaje! jakie macie doświadczenia?
Na chwilę co do wychowywania mężów 🤣. Kulczę, to trudniejsze niż z końmi, psami i dziećmi. Ale, hmm, trzeba jakoś podobnie: ustępowanie od nacisku, nie pchanie się w drzwi, cierpliwe czekanie, "odczulanie"... i takie tam 😀
halo, a możeby tak klikierem popróbować? Mój właśnie robi mielone 😀 A ja podle leżę i jestem bardzo obłożnie chora na bliżej nie znaną wyimaginowaną cholerę - wczoraj mnie jakby łapała grypa, nażarłam się leków, dziś też podjadłam i cały dzień się byczę ;] Nawet wstać mi się nie chce na 5 minut ;] Swoją drogą, dobrze chłop gotuje ;]
Szaga, a mój P na wieść, że do nas przyjedziesz zapytał tylko "ładna"? Mam się bać? 😉
Breva, można poznać. Ja kiedyś się na chwilę zarejestrowałam, zresztą może i konto mam do dziś, ale hasła już za chiny nie pamiętam. Nie poznałam tam miłości, ale poznałam 2 fajnych facetów, z którymi do dziś utrzymuję sporadyczny kontakt. Ot po prostu fajni ludzie. A moja sąsiadka po rozwodzie namówiona na założenie konta po około pół roku pisania z przygłupami trafiła "na swego" i już pomieszkują u siebie. Fajne jest to, że możesz odsiać szybko przygłupów, spławić bez zbędnych ceregieli.
ja mojego ex poznałam w stajni 😉 pojechałam do koleżanki do stajni, bo sprzedawałam jej ochraniacze 🙂 a parę osób m.in. mojego M. 😉 poznałam na czacie, kiedyś z nudów dla zabicia czasu weszłam pogadać i tak jakoś wyszło, że rozmowa się kleiła i, że z jednego miasta, to postanowiliśmy się spotkać 🙂 znamy się już prawie dwa lata, a jutro minie nam 5 miesięcy razem i jest tak 😍😍 a widujemy się prawie codziennie jak jest możliwość 🙂 owszem to ten sam M. o którym tu kiedyś pisałam, że było nieciekawie, ale oboje chyba musieliśmy się przekonać czego chcemy i sobie wyjaśnić parę rzeczy 🙂 nikt nie jest jasnowidzem 🙂
a co do prezentów walentynkowych, to ja osobiście nie obchodzę tego święta jakoś specjalnie 😉 ale skoro już musi być to po prostu zrobiłam własnoręcznie kartkę 😉 narysowałam na niej misia i napisałam w środku "kocham Cię" i na tym się zakończyły moje walentynki 😉 czekam tylko na tego 14stego żeby symbolicznie mu ją dać 😉
halo, a możeby tak klikierem popróbować? Niezłe! Muszę wypróbować. Klik jak wyłącza komputer, klik jak wyciąga odkurzacz, klik jak przygotowuje kolację itd. 😁 I marchewka za każdym razem 😀
nie mialabym okazji kliknac przez cale wspolne zycie 😀 Gdyby nie króliki, które roznosza siano, futro itd. to pewnie i u nas by się nie zdarzało 😉 Wydaje mi się, że mężczyźni mają jednak pewien próg tolerancji bałaganu, po przekroczeniu którego zaczynają sami sprzątać. Przynajmniej mój mąż ma. Uff 😀
Breva widzisz... działo się działo u mnie... słowem tak dobrze jadło i zdechło 🤣 I to się tyczy J,M i P. Z J wiązałam największe nadzieje mimo trudności.Ależ gdzie trudności nie ma... I tu się najmocniej potłukłam wywracając. Dobrze być singielką- potwierdzam! Obecnie mam za dużo własnych problemów,by jeszcze kopać się z koniem. A miało być tak pięknie...........
miss_misery, a i owszem, tylko moj jest za leniwy zeby wyjac z szafy odkurzacz, poskladac go, poodkurzac zmieniajac koncowki (siersc na kanapie i w zakamarkach) a nastepnie oproznic go z poodkurzanych smieci. W zamian wyciaga miotle, pozamiata, a potem jest swiecie oburzony ze uwazam ze nie posprzatal.
Z drugiej strony, bez przypominania powiesi pranie, pozmywa naczynia, wyjdzie z psami, ugotuje i zrobi zakupy. Teoretycznie nie powinnam narzekac, moze mam za duze wymagania...przyznaje, ze ostatnio zrobilam afere o rzucenie prania NA kosz z rzeczami do prania, zamiast DO. Przykrywki sie podniesc nie chcialo. Potem pomyslalam ze skoro robie afere o taka pierdole, to chyba swiadczy o tym ze nie mamy wiekszych problemow 🙂
Szaga, a mój P na wieść, że do nas przyjedziesz zapytał tylko "ładna"? Mam się bać? 😉
Bera nie wiem czy masz się bać, ale dzisiaj przyjaciółka mnie wygoniła z domu bo jej mąż na wieść, że będę nocować stwierdził, że on chyba dzisiaj pomyli łóżka 🙂 No i musiałam wrócić do domu. Założę jakiś dziurawy dres, rozmarzę makijaż i pomaluje sobie zęba na czarno tylko mnie nie wyganiaj w nocy do domu! 🤣 Apropos klikera, mój kolega kiedyś nas tresował na Snickersy. Działało! Jak tylko któraś robiła focha, dostawała z miłym uśmiechem snickersa. Foch przechodził jak ręką odjął 🙂 A dzisiaj przeżyłam nie mały szok. Mój EX dowiedział się, że jestem wolna i nagle sobie o mnie przypomniał. Na kawkę chce się umówić 🤔wirek: Fuj i jeszcze raz FUJ! Ma stałą partnerkę i nie dawno mu się córcia urodziła.
Apropos klikera, mój kolega kiedyś nas tresował na Snickersy. Działało! Jak tylko któraś robiła focha, dostawała z miłym uśmiechem snickersa. Foch przechodził jak ręką odjął 🙂
moj jak cos nabroil i chce sie wkupic w moje laski, to wie, ze Mars działa cuda 🙂
kurde, Dzionka-Dzwonka, kupa czasu! pamietasz juz, jak to jest nie byc z W.?
ja sie na walentynki nie szykuje jakos specjalnie. Raz, ze oboje do marca/kwietnia jestesmy bez kasy a dwa, ze nie przepadamy za takimi swietami. Wiec moze po prostu ugotujemy cos razem i otworzymy wino... a moze nie 😉
Ja nie znoszę walentynek, jakieś to takie naciągane, wszyscy się kochają -aż rzygać się chce od tych czerwonych serc na różowym tle. Zdecydowanie wolę Dzień Kobiet 🙂
śmieszne bokserki kupiłam na święta 😀 też uważam, że nie należy kupować prezentów na walentynki, ale wydawało mi się właśnie, że taki kubek będzie ok 🙂 i dziś w sumie też mi wpadło do głowy, aby upiec ciasteczka i może masaż ( w końcu jestem biomasażystą 😁 )
^^ Ja pamiętam w tamtym roku na walentynki przyszedł do mnie mój Przemek i tak siedzimy, siedzimy... Miałam dla niego prezent, ot taki upominek, pudełko pełne różnych cukierków, a w środku kartka walentynkowa. Siedzę i się kręcę niespokojnie, czekam na odpowiedni moment, pierwsze nasze Walentynki, aż w końcu powiedział do nie coś w stylu: - Pewnie nie wiesz kiedy dać mi coś na walentynki xD
Nie chciałam się wtedy wychylać pierwsza;p, a on zapomniał dla mnie kwiatków i czekoladek z samochodu, a dał je później ^^