Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

Łej, i kolej przyszła na mnie.
Dzisiaj między nami buchnęło. Od dawna się na to zapowiadało,od jakiś 4 miesięcy, że w końcu wybuchniemy.
On ma do mnie za złe że bawię się "za dobrze" na imprezach, czyt przytulam się z chłopakami i nie spędzam z nim czasu.
Z mojej strony wygląda to tak, że lubię wypić sobie dla dobrego humoru (bez przesady, nie zataczam się) a na powitanie przytulam się do znajomych- co w tym złego? Nie da się niczego wytłumaczyć. Mamy za bardzo podobne charaktery- oboje strasznie uparci.
Jego największa wada? fochowatość. Denerwuje mnie że jak coś mu nie pasuje nie weźmie mnie na bok i mi tego nie powie, nie wytłumaczy.
Często powtarza mi że mnie kocha, tak naprawdę. Dzisiaj się dowiedzialam że ma mętlik i nie wie : "może to przyzwyczajenie".
Ogólnie teraz rozmyślam o miłości, czy ja tak naprawdę wiem co to miłość? Czy on wie? Też wydaje mi się że go kocham. Jak myslę o rozstaniu to mam łzy w oczach, bo jak mam dalej funkcjonować ot tak, bez Niego? Ale moze on ma racje i po prostu sama się przyzwyczailam.
Prócz tego jest strasznie zazdrosny. Niby to zła, ale też i dobra cecha. Wiem że mu na mnie zalezy, tak jak nikomu nie zależało.
ALe męczą mnie te fochy z jego strony.
Nie jestem przecież JEgo wlasnością, zeby np na domowce siedzieć tylko przy Nim i nie odrywać się do znajomych. Przecież nie tylko On jest na tym świecie.
Spędzaliśmy ze sobą każdą możliwą chwilę. Jesteśmy ze sobą od maja, około 80% nocy spędziliśmy razem (nie mogłam zasnąc bez Niego).
Jest też moim przyjacielem.
Kurcze, naprawdę było miło. Jednak na kazdej imprezie czuć było jad między Nami.
Najgorsze jest to że mam wątpliwości, jednak jak juz pomysle o zerwaniu to nabieram morza w oczach. Tak przekreślić to wszystko...?
Wiem, że to za gruba sprawa i za poważna zeby załatwić ją już dzisiaj. Narazie poprosiłam żebyśmy dali sobie czas do piątku. Ja wyjeżdzam do Lublina na studia to akurat trochę tam odetchnę.
😕
Jest mi cholernie dziwnie i czuję się bezradna.

On ma do mnie za złe że bawię się "za dobrze" na imprezach, czyt przytulam się z chłopakami i nie spędzam z nim czasu.

Prócz tego jest strasznie zazdrosny.

I Ty się dziwisz, że chłopak chce cię spuścić w kanał? Żaden w miarę normalny facet takiego zachowania nie będzie tolerował. Na co mu taki obciach? Tym bardziej, skoro wiesz, że jest zazdrosny, fundujesz mu - w jego mniemaniu - serię kompromitacji na każdej imprezie. Nie rozumiesz co jest złego w przytulaniu się do innych facetów w obecności swojego chłopaka? To pokochaj samotność.
Wydaje mi sie, że yga miala na myśli 'przytulasa' na przywitanie a nie obściskiwanie się z chłopakami 😉
yga, ja nie wiem jak to między wami jest, ale jeśli mój facet zostawiałby mnie na imprezach i nie spędzał na nich ze mną czasu, a do tego nadmiernie przytulał się z koleżankami, to też bym się wkurzała i nie zgadzała się na to. Ja rozumiem, nie trzeba a nawet nie można być do siebie non-stop przyklejonymi, ale przesadzanie w drugą stronę jeszcze bardziej mi nie pasuje. Jeśli on jeszcze jest zazdrosny, to naprawdę nie dogadacie się w tej kwestii łatwo...

A u nas chyba trochę lepiej. Chociaż trochę jak w kalejdoskopie, ale we'll see 🙂
tak, chodziło mi o ZWYKŁEGO 'PRZYTULASA' ze starymi znajomymi. 😁 😁 😜
Nie mówię że nie spędzam z nim wgl czasu na imprezach, tylko że nie non stop. Przesiadujemy razem, ja sie wyrwe i potancze z dziewojami, przejde się po lokalu.
Tylko o to mi chodziło dziewczyny.
yga, czy Ty wysmialas 'przytulasa' ?😀 Czy dobrze zrozumialam, ze o to chodzilo?😀
nie, bron Boże! Dobrze zrozumiałas  😉 smieje się że zabrzmiała moja wczesniejsza wypowiedź jednak nieco zołzowato  😁
Dziewczyny ja nie z tych  😉 i nigdy nie zrozumiem co złego jest w moim poczynaniu..
uf 😀
Nie wiem yga co poradzić, ja jak mam kłopot to rozmawiamy, dużo, dużo, dużo
a jakby tak sprobować imprezować odzielnie?😉 czy macie wspolnych znajomych?
ja ostatnio poznałam co to imprezowanie z facetem. nigdy żadnego nie brałam, ale tym razem zrobiłam wyjątek bo chcieliśmy iść z moimi znajomymi. No i pokazał co potrafi na parkiecie, a ja chodzę dumna jak paw, bo koleżanki mi zazdroszczą i mówią "skąd Ty go wytrzasnęłaś" 😉
i dzisiaj mnie czeka pierwsze starcie z "teściami" i będą mnie mieli na głowie aż do piątku 🙂
Mamy wspólnych znajomych.
Mozna pochodzić oddzielnie na imprezy, ale przecież do czasu..
Nie wiem po prostu czy taki związek mi odpowiada.

Łej, i jak na złość dzisiaj mi się śnił  😵
yga, zastanów się czy Tobie nie przeszkadzłoby gdyby on zachowywał się tak wobec Ciebie. Przegadajcie problem na spokojnie. Ustalcie wspólną granicę, między przytuleniem przyjaciela a obściskiwaniem się. Zastanów się także na ile ważny jest dla Ciebie facet, a na ile ściskanie z kumplami. Też mam faceta bardzo zazdrosnego i staram się nie prowokować awantur. Dzięki temu, że ileś razy przewałkowaliśmy temat już nie ma awantur o to, że zatańczę z kolegą. Przegięcie w żadną stronę nie jest dobre.
skoro mowa jest o przytulasie na powitanie (dobrze zrozumialam? bo juz w koncu nie jestem pewna 😁 ) to IMO on przesadza. Skoro w ten sposob witalas sie zawsze z tymi znajomymi i nigdy nie mialo to jakigos dziwnego erotycznego podtekstu ,to czemu mialabys z tego zrezygnowac? bo jestes JEGO i nikt nie moze sie do Ciebie zblizyc?
bez sensu, ja bym sie tak nie dala  😎

i jestem pewna na 150%, ze sie pogodzicie-wytlumaczycie sobie jeszcze raz na spokojnie wszystko i wszyyyystkooo bedzie cacy wariatko
Po pierwsze : Jeżeli znał Cie wcześniej, a Twoje zachowanie względem znajomych się nie zmieniło to może pojawił się ktoś nowy w towarzystwie ? Wiesz, pod słowem " starzy kumple" może się kryć jeden o którego chodzi, którego wcześniej nie znał i o którego jest zazdrosny, a resztę ma w dup** tylko głupio mu rzucać imionami 😉

Po drugie : jeżeli mówisz, że on jest "wybuchowcem", czyli tak jak mój B. trzyma wszystko w sobie dopóki daje radę i potem jest wybuch, to informacja dla Ciebie, może nie chodzić o tańczenie czy witanie się tylko o to co zrobiłaś/powiedziałaś w listopadzie czy październiku 😉

Po trzecie : Jeżeli obydwoje jesteście uparci to musicie nauczyć się wspólnych kompromisów. Wcale nie uważam, że sposób bery7 jest dobry - ustępuje, bo bardziej mi na nim zależy niż na witaniu się z kumplami - tak nie powinno się myśleć. Bo ustąpisz raz, potem drugi, trzeci, enty i pewnego dnia nie poznasz się w lustrze, będziesz żałować, że facet tak Cie zmienił. A on nie będzie przyzwyczajony do jakiś wymagań i ustępowania Tobie. Takie rzeczy tylko wspólnie. Ty rezygnujesz z X jeśli on zrezygnuje z Y. Lub Ty pogodzisz się z X jeśli on zaakceptuje Twoje zachowanie na imprezach.

ninevet, ustępuję na tyle na ile uważam, że nie zmienia to mnie w nienaturalny dla mnie sposób bycia i jestem w stanie zaakceptować "jego rację".
Np. jest zazdrosny o kolegów, wiek, stan cywilny obojętny. Dla niego każdy kolega to potencjalna konkurencja. Dlatego staram się nie zapraszać kolegów do domu pod nieobecność P. Albo umawiam się w większym gronie (żeby nie było że idę na randkę), albo zapraszam kiedy jesteśmy oboje. Jak P pozna mojego kolegę i zobaczy, że jego podejrzenia nie sa uzasadnione to odpuszcza i daje mi spokój.
Tak samo z tańczeniem. Bawię się z kim mam ochotę, ale nie pozwalam sobie na tańczenie w taki sposób, by partner tańczył "na trzech nogach" 😉.
Staram się poprostu stawiać granicę tam, gdzie sama bym sobie życzyła by stawiał P w stosunku do swoich koleżanek.
To nic innego jak kompromis, ale z obu stron. Gdybym chciała dostosować się do tego, co chciałby mój facet to nie rozmawiałabym od 2 lat z żadnym facetem, nosiłabym wyłącznie bluzy dresowe i luźne jeansy oraz nigdy nie malowała się :P
Dzięki dziewczyny,
jednak poważna rozmowa czeka mnie jeszcze dzisiaj wieczorem.

Martwi mnie to, że mamy oboje wątpliwości. To czy to wgl miłość?

Napisał mi, że mnie  kocha, chce być ze mną, ale boi się że się nie zmienie. Odpowiedzialam, ze nie zamierzam.
Zobaczymy co z tego wyjdzie.
:kwiatek:
bera7 - wnioski wyciągnęłam z poprzedniej wypowiedzi. To co teraz piszesz moim zdaniem jest super, ma ręce i nogi 🙂

yga - jedni mówią, że jak się zastanawiasz czy to miłość to już nie kochasz. Ja uważam, że to bzdury, na miłość składa się milion kawałeczków które mogą nie spasować, można kochać kogoś i nie potrafić z nim być.

Moja mama na swojej sprawie rozwodowej płakała, jej wtedy już były mąż też. Potem poszli na lody, przyjaźnią się do teraz. Kochali się bardzo i czasami mi się wydaje, ze dalej kochają ale nie wyszło, nie dopasowali się i codzienne kłótnie doprowadziły do rozpadu związku, związku ale nie miłości 🙂
ninevet, czasem nie jest łatwo opisac to co człowiek myśli 😉. Moim zdaniem czasem warto spojrzeć okiem drugiej osoby, zastanowić się, bo czasem nieświadomie robimy coś, czego nie chcielibyśmy by robiła druga osoba wobec nas.
Dlatego uważam, że rozmowy na tematy granic w związkach są bardzo ważne. Bo każdy z nas widzi to inaczej i albo usali się granice, której obie strony mają sie trzymać, albo lepiej dać spokój. Cnota z rozwiazłaością raczej się nie dogada.
yga, przepraszam za offtopa ale muszę cudowny awatar Adama!  😜 mogłabym byc tą ręką haha  😜
yga nie wiem czy cie to pocieszy,ale moj jeszcze jakis czas temu i teraz tez jeszcze troche byl tak zazdrosny,ze nie moglam sie spotykac z kumplami,ktorych poznalam znajac juz go,a najlepiej jakbym sie z nikim nie spotykala,bo uwazal,ze chca tylko seksu ode mnie.A co do imprez jakichkolwiek to nie chodzimy na nie razem,bo jestem taka jak Ty,poza tym moj nie lubi imprez i wspolnych znajomych takich do imprez raczej nie mamy,wiec problem poniekad sam sie rozwiazuje.Mysle,ze da sie naprawic to co sie u Was zepsuło,ale potrzeba checi z obu stron i wiele wiele rozmow oraz zrozumienia.Pamietaj tylko o jednym-nie daj sie stłamsic i nie zmieniaj sie dla faceta,bez wzgledu na to jak fajny sie wydaje,to nie zatracaj siebie,NIE WARTO :kwiatek:
Incognito-ojej, mój to aż tak w tą stronę nie przesadza z tym seksem, chociaż, wiadomo? on malo co mowi, wiecej sie foszy. Wiem, wiem i nie zamierzam się zmieniać  :kwiatek:
emade- nieprawdaż?  😜 ja tą ręką na dole,a  Ty na górze  😁

Wygląda na to, że nawet nie zdawalam sobie sprawy ze moge kogoś zranić takimi glupotami na imprezach. Mysle ze dzisiaj sie wyjasni i bedzie okej, dzięki dziewoje  😉
yga, to ja trzymam kciuki za konstruktywną rozmowę!😉
tak w ogóle to miewałam, miewam i będę miewać takie same sytuacje i wątpliwości... mój L też jest bardzo zazdrosny, nie potrafi znieść tańca z kimś innym, wylewnego witania się tym bardziej by nie zaakceptował... I też wielokrotnie się zastanawiałam czy mi to odpowiada czy nie do końca, aż w końcu postawiłam na coś co mniej więcej opisała bera. Szczera rozmowa, kompromis, duuużo wyjaśnień, trochę wycofania się ze swojego stanowiska, ale równocześnie o kapkę wieksze wymagania na innym polu względem faceta. i póki co się sprawdza! na imprezy za wiele nie chodzimy, ale obydwoje nie chcemy (nie ma kiedy, nie ma z kim, nie ma gdzie itp.), ja bardziej szanuje jego uczucia i staram się nie dawać mu powodów do zazdrości, za to on odpuścił i już się nie rzuca o każdy telefon, albo każdy kontakt mój z jakimiś facetami... na razie obydwojgu to odpowiada i już dłuższą chwilę nie było scen i awantur! Zobaczymy jak się będzie dalej układało, ale zaczynam wierzyć że co by się nie działo, to jeśli to szczerze przegadamy to przejdziemy przez to😉 tego też Wam życzę!

edit - emade! wiem, przeczytałam, ale chciałam konstruktywnie odpisać a się rozchorowałam🙁 i tak tylko na chwilę tu wpadam i zwiewam🙁 ale odpiszę epopeją, promise:*
A u mnie sytuacja z Panem z Sylwka jakoś ucichła :< eh, a zapowiadało się tak fajnie ... Mieliśmy 2 konstruktywne, fajne rozmowy, potem jakoś tak trochę się rozjechaliśmy czasowo,że na FB się mijaliśmy,  więc napisałam mu wiadomość, odpisał, ja też odpisałam ... i temat znowu ucichł. Ja już nie napiszę ... Poczekam czy on zrobi jakiś krok ...


Z kolei dużo rozmawiam z Panem Ex dalej. Spotykamy się. Widzę poprawę w jego zachowaniu, nie jest tak impulsywny, bezczelny , jest miło. Czuję się rozluźniona, nie jak kiedyś spięta czy zestresowana, że odwali jakiś numer, zacznie do ludzi wrzeszczeć, wyzywać kierowców ... Aczkolwiek dalej mu nie wierzę w to co mówi. Dzisiaj poszliśmy na kawę. 2 raz mnie zaprosił do Coffe Heaven. Bylo fajnie, pogadaliśmy ... ale czas pokaże dalej. Jako kolega - nie mam zastrzeżeń ...
proszę o trzymanie kciuków za mnie dziś  :kwiatek:
zaraz lecę na spotkanie bo: -" musimy się dzisiaj koniecznie spotkac, mam Ci coś bardzo ważnego do powiedzenia, nie przez telefon"
zabrzmiało strasznie, a głos miał jeszcze gorszy.
dumkowa
Trzymam kciuki 😉


Czuję się całkowicie bezradna, podoba mi się (nawet bardzo) facet, którego widuję od czasu do czasu na uczelni (wspominałam już o nim). Cały czas zerkamy na siebie, czasem nawet przelotnie się do siebie uśmiechamy, a nie mogę nic z tym zrobić. Od jakiegoś czasu zbyt dużo o nim myślę i drażni mnie beznadziejność tej sytuacji  🍴
yga, i jak tam? mam nadzieje, że konstruktywnie i do przodu?:>

dumkowa, też trzymam! daj znać czy to faktycznie coś złego było🙁
dumkowa, koniecznie daj znać co się stało...
Tak, pogodzeni. Ale jestem durna i dalej mam wątpliwości..  😵
nie wiem sama czemu.. Może to mój chwilowy kryzys. Oby
yga, ktoś kiedyś udowodnił że kobiety żyją w związku na zasadach sinusoidy - raz są na totalnym szczycie i są zakochane na zabój, po jakimś czasie siła uczuć opada (aż do właśnie takiego dołka) i znowu się podnosi😉 sama widze po sobie że tak jest, więc może i ty tak masz? życzę albo przeczekania, albo zrobienia z tym czegoś, tak czy siak - pozytywnego dla Ciebie roziwązania😉
Paula jak już pisałam - jesteśmy w takiej samej sytuacji, u mnie też nic się nie ruszyło  😉 kto wie, kto wie może na studniówce ...
dumkowa ja też trzymam kciuki, oby się wszystko wyjaśniło!  😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się