Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

niektóre jednostki się nigdy nie nauczą, że jestem miła, ale niezainteresowana 😉

amen 🙂
Ja też miałam takiego uciążliwego typa. Moja genialna koleżanka postanowiła mnie zeswatac na siłę i dała mój numer telefonu kolesiowi... Rany, przez miesiąc dostawałam dziennie kilkanaście smsów i głuchych (także w środku nocy, na szczęście wyłączałam telefon). Moja taktyka polegała na totalnym ignorowaniu delikwenta, nie odbierałam i już. W końcu się znudził.
Swoją drogą, czym u licha się kierowała koleżanka w dobieraniu mi partnera?! To był Nigeryjczyk przebywający w Polsce nielegalnie, do tego miał dziewczynę w ciąży i się nią nie przejmował. 🤔 Dodam, że chciał się "zabawiac" ze mną w dyskotekowej toalecie, zaraz po tym, jak zobaczył moją buźkę, nawet ze mną nie zagadał, w ogóle mnie nie znał
ikarina, co za typ 🤔

mnie kiedyś usilnie chciał zeswatać chłopak przyjaciółki, stwierdzając: jej to trzeba znaleźć chłopaka. wyczułam w tym delikatną nutkę zazdrości o dziewczynę, widocznie liczył na to że mając chłopaka będę miała zajęcie a ona będzie mogła więcej czasu poświęcić jemu (swoją drogą spotyka się z nim częsciej niż ze mną a ten wciąż głupio zazdrosny.. 🤔 ale to zupełnie inna sprawa raczej niepasująca do tego wątku)
[quote author=fruity_jelly link=topic=148.msg764505#msg764505 date=1289338378]
ikarina, co za typ 🤔[/quote]

ja bym raczej spytala: co za kolezanka 🤔? zabilabym taka...
koleżanka też ale facet wykazał się zachowaniem, hmm jakby to tu nazwać: typowo samczym?
.
ee tam, nie zawsze wszystkim chodzi o to samo 😉 moze chcial tylko... pogadac 😎 😀 ?
u nich pogadać nie zawsze znaczy to samo 🤣 jakby poszła to by się dowiedziała o co mu chodziło ale imo dobrze, że nie zaryzykowała spotkania sam na sam z chłopakiem, którego znała kilka godzin 🙂
wniosek z tego taki, że trzeba się zamknąć w domu, nie wychodzić na dwór i nie korzystać z żadnych środków transportu 😁
mery, możliwe ale ja jestem nieco uprzedzona pogadac moglismy wszędzie ale czemu w jego pokoju?  🤣

fruity, tak najlepiej zamknac sie w szafie  😀
bo tam pewnie nie bylo Twojej kolezanki 😉
ja bym zaproponowala jakis spacer? albo pojscie do baru jak chcialby pogadac. jakby upieral sie przy pokoju, to niech sie pocaluje 😉
no ok, wszystko bylo by ok gdyby to nie był środek nocy jakas godzina 3 może  😉 nie macie czasami tak że ktoś zrobi coś durnego i to zraża was całkowicie do tej osoby? czy tylko ja jestem taka lewa  😂
hmm może nie zrażam się kompletnie..ale po takim tekście jak ten z pokojem pewnie doszukiwałabym się niecnych zamiarów częściej potem, w czymkolwiek co mówi :P  😁


a ja nie zaryzykowałam i uciekłam. 2 dni temu oświadczyłam, że już nie chce się spotykać. dzisiaj sms:
Prosze Cie, daj mi szanse wbrew swoim regulom. zrobie wszystko by nie spier**lić tego. Chyba że Ty po prostu do mnie nic nie czujesz..ale mam przeczucie, ze Ty po prostu ucieklas przed zwiazkiem a nie przede mna.

nie mam zielonego pojęcia co mam robić.
dumkowa, toż to szantaż emocjonalny! Ciężko doradzic Ci przez internet, nie znam Twojej sytuacji. Jeżeli chcesz do niego wrócic, musisz z nim siąśc i ustalic nowe zasady, zmienic podejście, bo do tej samej rzeki się nie wchodzi dwa razy.
Jeżeli nie chcesz już tego ciągnąc - to jest tylko i wyłącznie Twoja decyzja i nikt głupimi tekstami nie powinien cię od niej odciągac.

emade, kurde, szkoda z tą sytuacją w hotelu, bo to jest niesamowicie romantyczna historia! Może na bazie swoich przeżyc powinnaś romanse pisac, jeszcze byś sobie zarobiła 😁
a ja nie zaryzykowałam i uciekłam. 2 dni temu oświadczyłam, że już nie chce się spotykać. dzisiaj sms:
Prosze Cie, daj mi szanse wbrew swoim regulom. zrobie wszystko by nie spier**lić tego. Chyba że Ty po prostu do mnie nic nie czujesz..ale mam przeczucie, ze Ty po prostu ucieklas przed zwiazkiem a nie przede mna.

I chłop ma racje.
ikarina tyle, że ja jako powód zerwania znajomości podałam coś w stylu: to jest zły czas, mam dużo spraw na głowie blabla..takie ogólniki byle by mieć cokolwiek na usprawiedliwienie, że już nie chce.
a tak jak napisała Hija to on ma rację.
ja mu nic nie odpisałam, to dzisiaj rano napisał jeszcze: jak masz metlik w głowie to sprobuj uwierzyć we mnie. ja na 100 % jestem pewny,ze chce być z Tobą. Zaufaj mi i pozwól sprawom toczyć sie własnym kołem. po co to kombinowanie.
następny: wiesz, co? to jest bardzo nie fair. oceniać mnie przez pryzmat swoich jakiś złych doświadczeń wcześniejszych?

no przyznaję, że ciężko jest mi nie wziąć telefonu i czegoś nie odpisać mu..ale trudno, decyzja podjęta.Nie chcę nagle mu napisać: ojej masz rację z tym wszystkim. Charakteru i podejścia do niektórych spraw nie zmienię od tak, zwłaszcza dla faceta którego jakby nie patrzeć krótko znam.  🙄


...nie macie czasami tak że ktoś zrobi coś durnego i to zraża was całkowicie do tej osoby? czy tylko ja jestem taka lewa  😂

Ojj, miałam kiedyś, miałam ;P Potrafiłam się zniechęcać do chłopaka nawet za to, że używał np. przestarzałych słów czy coś tego typu 😲
Ale w końcu sobie przetłumaczyłam, że pierwsze, drugie, czy tam trzecie wrażenie nie jest najważniejsze, a trzeba dużo czasu, żeby dobrze poznać osobę i stwierdzić jaka naprawdę jest.
Swoją drogą nietypowa historia z tym hotelem  😀 Trochę jak z filmu jakiegoś. A nie żałujesz teraz trochę, że nie poszłaś sprawdzić o czym chciał pogadać?;P
dumkowa, kurcze, szczerze? wymyślasz, kombinujesz, robisz z siebie jakąs biedną istotkę która boi się związku, a przy tym wszystkim jesteś bardzo nie fair w stosunku do, jak się wydaje, naprawdę w porządku faceta. Naprawdę na żadną z tych 3 wiadomości nie odpisałaś? miło bardzo z Twojej strony. A upieranie się przy decyzji, kiedy wcale nie chcesz się przy niej upierać(sama piszesz że trudno nie wziąć do ręki telefonu i nie odpisać), to już dla mnie szczyt, nie wiem? głupoty? dziecinady? czujesz że chciałabyś, wiesz, że facet jest fajny, i nie dajesz mu szansy, bo co? bo reguły? bo już powiedziałaś a) to nie będziesz zmieniać zdania? Z czego się bierze to Twoje podejście? Bo masz jakąs traumę, ktoś Cię mega zajebiście skrzywdził, czy po prostu "bo masz taki charakter"? (Boże, jak ja nie cierpię takiego tłumaczenia...).

Pytanie podstawowe - czujesz coś do niego czy kompletnie nie? Pytanie nr 2 - Jest ktoś inny na kim Ci bardziej zależy? Jeśli nie ma nikogo i czujesz coś do faceta to może weź się zachowaj jak człowiek dorosły i odważny, weź życie/miłość/faceta za rogi (choć lepiej żeby ten ostatni ich nie miał..;P) i zmierz się z tym!

Wiem, ze krzyczę i "jadę" po Tobie, ale kurcze od wieeeelu stron uważam że ktoś Ci powinien zasadzić naprawdę solidnego kopniaka, żebyś zaczęła pracować nad sobą, a nie tylko użalała się jaki to masz ciężki charakter i jak to się nie możesz przemóc... No chyba, że generalnie nie chcesz związku bo chcesz być wolnym strzelcem mogącym flirtować z kimś Ci się zachce - ale w takim razie myślę, że nie powinnaś do takiego stopnia doprowadzać znajomości z facetem, bo w tym momencie to jego mi jest najbardziej żal...
ze tak powiem fejsbukowo: i like it!- Breva masz racje 😉
Ja w ogóle jak Was czytam to mam wrażenie, że czytam jakieś recenzje filmowe ;P
Breva, podpisuje się pod tym.
Breva hmm może tak to wygląda, że użalam się nad sobą. Ale uwierz mi, nie mam podejścia w stylu: ojejku jestem biedna bo nie umiem się zaangażować.
w 100 procentach zdaję sobie sprawę, że tego jak postępuje nie da się przypisać do kategorii: jestem biedna więc tak robie. tylko raczej: jestem zwyczajnym tchórzem.
jedna sprawa to to, że w głowie nadal nie umiem zamknąć totalnie sprawy z A. (pisałam tu o nim kiedyś..)
druga: ciężko wyjść z tego 'schematu' uciekania gdy robi się tak często..w sensie, uciekam gdy zaczyna się robić poważniej.
trzecia to to, że kiedyś ktoś mnie bardzo porządnie skrzywdził i w sumie od tego momentu zaczęły się te całe akcje z wycofywaniem się z wszystkiego.
jeszcze inna sprawa, że przydałby się ktoś na żywo od tego kopniaka  😉
a jeśli chodzi o użalanie to na prawdę sto razy bardziej jest mi żal tego faceta. Nic nie zawinił, starał się a tu takie coś.

bardzo dobrze, że wracam powoli do treningów po kontuzji..rzucę się w wir treningów, uczelni, pracy. Może przez ten czas wydorośleje i zobaczę, że kurcze dużo rzeczy można było inaczej rozwiązać niż ja to zrobiłam.
dzięki, za tego wirtualnego kopniaka.
dumkowa ja ze swojej strony polecam Ci odwyk do facetow.
Bo jak widac- kazdemu dajesz nadzieje a i tak konczy sie na niczym.
Seksta i tak też właśnie mam zamiar zrobić, napisałam pod koniec mojego poprzedniego postu  😉
dumkowa, akurat wątek z użalaniem się tylko wspomniałam, bo miałam wrażenie że gdzieniegdzie się to pojawiało. ale był to tylko wrzucony temat i nie rozwijany, bo nie o użalanie się mi chodzi. Zdecydowanie bardziej uderza mnie to ciągłe tłumaczenie, ktorego, jak wcześniej wspominałam, nie trawię - "ja tak mam, ja mam taki charakter, jestem tchórzem, zawsze tak robię, mam taki schemat". wrrr!

i tu słowa kierowane do Ciebie i nie do Ciebie - uświadomienie sobie, że ma się jakąś skazę na charakterze, problem, zły nawyk, złe podejście to jakieś 75% sukcesu! Później wystarczy tylko wziąć dupę w troki i zacząć pracować nad swoim charakterem. Spróbuj np. umyć zęby drugą ręką, albo umyć pod prysznicem najpierw nogi, później gorę ciała. albo zrób cokolwiek inaczej niż robisz ZAWSZE - da się? da. jest dziwnie, jest śmiesznie, jest inaczej, ale się da! a gdybyś tak przez nie wiem, 2 tygodnie? 3? myła się codziennie "nowym sposobem" to z czasem ten sposób zaczałby być tym normalnym. wiadomo - kwestie uczuć, otwierania się, zaufania itp. są dużo trudniejsze i poważniejsze niż mycie zębów... Ale mechanizm jest dokładnie ten sam. Dochodzisz do momentu w którym ZAWSZE zachowywałaś się w jakiś sposób, ale wiesz że jest to sposób chory, więc próbujesz zachować się inaczej. jest dziwnie, ale zachowanie powtórzone ileśtam razy w końcu zaczyna wchodzić Ci w nawyk.
na pewno nie jest to łatwe, ale zdecydowanie bardziej konstruktywne niż powtarzanie w kółko tych samych zachowań, mając nadzieję, że "może przez ten czas wydorośleje"... to MY dorastamy, to MY dojrzewamy, to MY się zmieniamy, to MY kształtujemy swój charakter. nie ktoś nas dorasta i nie ktoś nas dojrzewa!
Przychodze z dosc infantylnym problemem,ale męczy mnie to,bo mojemu ojcu odwaliło i zabronił mi się spotykac poza szkołą z moim nowym chłopakiem-o którym pisałam jakieś dwie strony wcześniej.Mówił,że nie podoba mu się ,że się z nim całuje i obsciskuje zarówno w domu i na przystanku (buzi w policzeki zwykłe objecie,ale niech mu bedzie...)Gdzie 18 za pasem...Powiedział też ,że to chłopak nie dla mnie,bo ma "nieschludną fryzurę".Ogólnie rzecz biorąc nic mu w nim niby nie pasuje,chociaż D. mu niczym nie zawinił.Ojciec mówił,że nie podobało mu się jak D. bedac u nas w domu zrobił nam kolacje i wyrzucił smieci.Poza tym dostałam zakaz całowania sie ,a jak niby go złamie to mam kategoryczny zakaz wychodzenia z domu.Uff wiem,ze brzmi to jak jakis zart,a moj ojciec zdurniał na starosc,ale nie bardzo wiem co mam robic w takiej sytuacji.Nie chce zeby D. zmieniał fryzure czy wyznanie,ktore ojcu sie nie do konca podoba jak mniemam.
Procz tego ojczulek pokusił sie na mądrosci typu :"jak ten chłopak by cie szanował to by cie nie całował bo wiedział by ze wtedy cie ludzie na jezyki wezma i na puszczalska wyjdziesz".Mozna poczuc sie jak w sredniowieczu. 😵
incognito, ręce mi opadają jak słyszę coś takiego  😵 Czeka Cię poważna rozmowa z tatą. Albo po prostu, nie spotykajcie się u Ciebie w domu. D. wie, jakie Twój tata ma do niego podejście??
O matko... a ja myślałam, że to rodzice mojego chłopaka są zacofani... sorry  🤣
Wie,wie...na początku nam obojgu wydawało się,że D. przypadł do gustu mojemu ojcu,jednak się myliliśmy.A najgorsze jest to,że mój ojciec nie da sobie nic w żadnej kwestii powiedziec,bo on i tak wie lepiej-chociaż czasami jego słowa to jedna wielka chaotyczna paplanina.Zapytałam się go gdzie w biblii-o którą rzekomo opiera swoje wypowiedzi,jest napisane,że nie można sie całowac czy przytulac ze swoim chłopakiem...Na to pytanie oczywiscie nie uzyskałam odpowiedzi tylko po raz 10 usłyszałam,że powinnam się szanowac i mam czas na "takie" sprawy...Zdaje sobie sprawę z tego,że dla osób patrzących z boku jest to po prostu śmieszne,ale jak dla mnie to jakaś masakra.
Zwłaszcza,że jak byłam z M. to ojciec nie gadał takich głupot,pozwalał nam na wspólne zagraniczne wyjazdy,na nocowanie u siebie na wzajem,a teraz zabrania mi się całowac...Z checia posłałabym go do jakiegos psychologa.
moze Twojemu tacie chodzi o o to, ze ledwo skonczylas z poprzednim a tu juz nowy ?
Poniekąd pewnie tak...Ale on nie wie ,że ten koniec nie był tak ledwo co jak mu się zdaje,bo z mojej strony koniec był już dużo wcześniej,ale nie widziałam potrzeby uświadamiania ojca o tym z kim jestem a z kim nie.
Mi się wydaje, że tata jest o Ciebie bardzo zazdrosny  😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się