Gillian a tak z technicznego punktu widzenia. Jak już urodzisz dziecko/dzieci to co będziesz robiła? Szanowny małżonek w pracy, a Ty? Moje dzieci jeżdżą ze mną po stajniach od urodzenia. W domu bym zwariowała. Dzieci rosną i coraz mniej nas potrzebują, z każdym rokiem się usamodzielniają. Marny przykład dla dzieci, tacy rodzice co to tylko dom i praca. Dzieciom trzeba wpajać pasje- niekoniecznie swoje, niech będą umiały się cieszyć życiem.
a ja też do pracy, a po pracy spędzanie czasu z rodzinką. Bo podobno ja nie wiem jak to powinno wyglądać, bo sama nie miałam prawdziwej rodziny. Fakt, nie miałam, wychował mnie żłobek, przedszkole a dalej już tylko stajnia. Ale jakiś tam model rodziny w głowie mam i chcę do niego dążyć.
Gillian - Mój facet też nie znał typowego modelu rodziny. Wychował się bez ojca, matka no cóż.. lepiej nie komentować, nie miał unaocznionego nigdy niczego co mogło by nazywać się rodziną, a mimo to sam chce ją mieć i nie przeszkadza mu to ze będą koło domu pierdziały konie, i szczekały psy. Uważa że każde z nas musi mieć swoją odskocznie, inaczej oszalejemy.
szczerze?? nie chce mi się umawiać, jakoś mi obleci
miałam rację... dupa kwas... KURDE JA ZAWSZE MAM RACJĘ!! do d.py!!!
umówiłam się, poszłam na kolację, wino, itd. koleś nie ukrywam spodobał mi sie jeszcze bardziej... fajnie sie gadało, ale zarówno JA jak i ON mamy inne oczekiwania co do naszej znajomości...
szkoda, szkoda.... źal mi
no i kolejny raz sie nacięłam co mi sugeruje że never again 🙁 🙁 🙁
Facetom nie przechodzi przez gardło słowo przepraszam prawda? Niby tam przepraszają, mówią, że im przykro, że żałują, ale zgrabnie omijają samo słówko "przepraszam". Czy ja tak wiele wymagam? Ech...
Dodo uszy do góry, nie ten to następny. Będzie dobrze, musi być 🙂
"moj" P., o ktorym wciaz zdarza mi sie myslec i o ktorym opowiadalam tu na poczatku istnienia watku sie oświadczył... cóż lajf, mam nadzieje, ze bede sie dobrze bawila na jego weselu 😎
[quote author=Gillian link=topic=148.msg699668#msg699668 date=1283855530] Dodo, trzy razy nie, ma 23 lata. Prawdopodobnie to dużo tłumaczy.
myślę, że jego wyobrażenia o dorosłości zderzą się w rzeczywistością... i będzie to zderzenie bardzo bolesne... nie dotyczy to oczywiście Twojej osoby... ale dorosłości w ogóle... [/quote]
Post sprzed jakiegoś czasu, ale tak mnie zastanawia, jak wygląda to dorosłe życie?
Czy uważacie, że prawdziwa miłość wybaczy wszystko? Nawet jeżeli teraz nie chce ze mną rozmawiać, być może po czasie kiedy emocje opadną będzie szansa na wyjaśnienia? Bo nie wiem czy wierzyć w to przysłowie...
mery wyobraź sobie, że dzień przed wylotem dostałam wiadomość od mojej niedoszłej teściowej że K. jest w polsce, zrobił jej niespodziankę wcześniejszym przyjazdem. Więc dobrze, że tak się stało. Koczowała bym dwie noce na tym lotnisku. K. nic się do mnie nie odzywał. W końcu złapałam go na chwilę ale to nie był czas i miejsce na wyjaśnienia. Teraz to ja pluje sobie w brodę. Bo to moja wina, moja głupota i moje kłamstwo. Zrobiła bym wszystko, żeby mi wybaczył. Obiecała bym, że nigdy więcej tak nie zrobię. W głowie tylko mam datę naszego ślubu. Nigdy nie miałam aż tak złamanego serca. Boli jak cholera. I wmawiam sobie, że może jeszcze wszystko będzie dobrze... I jeżeli na prawde kocha, to wybaczy jak mówi przysłowie.
[quote author=Dodofon link=topic=148.msg699673#msg699673 date=1283855660] [quote author=Gillian link=topic=148.msg699668#msg699668 date=1283855530] Dodo, trzy razy nie, ma 23 lata. Prawdopodobnie to dużo tłumaczy.
myślę, że jego wyobrażenia o dorosłości zderzą się w rzeczywistością... i będzie to zderzenie bardzo bolesne... nie dotyczy to oczywiście Twojej osoby... ale dorosłości w ogóle... [/quote]
Post sprzed jakiegoś czasu, ale tak mnie zastanawia, jak wygląda to dorosłe życie? [/quote]
Może być ogólnie, zazwyczaj nikt nie chce pisać jakiś osobistych szczegółów z życia na publicznym forum. Ja gówniara jestem jeszcze, ale pewnie jakby człowiek coś wiedział wcześniej to może jakiś błędów nie popełniać.
mery, lepiej nie pytaj, bo sama nie wiem. Wszystko wisi na włosku. Hija, kazdy ma inne życie ale zasada jest jedna "nigdy nie mów "nigdy"". Tak ogólnie. Czasem się człowiek zarzeka, wierzy w górnolotne ideem, a życie pokazuje figę z makiem, trzeba wszystko przewartościować i dostosować się do życia. Moja druga złota zasada to egoizm. Ale taki zdrowy. Staram się tak układać życie by nie robić czegoś wdrew sobie na dłuższą metę.
Może być ogólnie, zazwyczaj nikt nie chce pisać jakiś osobistych szczegółów z życia na publicznym forum. Ja gówniara jestem jeszcze, ale pewnie jakby człowiek coś wiedział wcześniej to może jakiś błędów nie popełniać.
po prostu wydaje mi się, zarówno z mojego doświadczenia, jak i obserwacji życia znajomych, że nie ma takiego idealnego "modelu" rodziny, w dzisiejszych czasach nie ma tak, że pracuje się do 15-stej, a później wspólny obiad, sprzątanie, TV i spać... i tak dzień w dzień... jest tyle spraw do załatwienia, problemów, często druga praca, opieka nad rodzicami, żetego czasu dla "rodziny" jest minimalnie, ażdy gdzieś lata, dorabia kasę, załatwia, koordynuje dzieciaki - jakieś angielskie, tańce, karate, w miedzyczasie robi na szybko zakupy, załatwia dentystę i szewca,
Siedze w mieszkaniu sama, mam gorączke i tak strasznie brakuje mi mężczyzny w domu. 😕 Mimo że mnie oszukał, siedzi i długo nie wyjdzie oddałabym wszystko żeby cofnąć czas. Czego innego spodziewałam się po tym człwoieku, jak się okazało to było zbyt piękne żeby było prawdziwe. Dziewczyny nie bądźcie naiwne i nie przyjmujcie nic "na słowo". Dyskretnie, ale sprawdzajcie czasami czy facet znacząco nie mija się z prawdą. 🙁
A tak w ogóle to jak to jest z wadami? No bo oczywistością jest, że każdy jakieś ma. No wiadomo, że w związku trzeba je jakoś zaakceptować? To znaczy, że już nas to ma nie wkurzać? Nie zwracać na to uwagi? Mi się wydaje, że mnie pewne rzeczy będą wkurzać chyba zawsze.
Nie wiem co poradzić koleżance. Mam nadzieje, że mi pomożecie.
Sprawa wygląda tak, koleżanka na potrzeby historyjki nazwijmy ją X rozstała się z chłopakiem - Y w maju. Sytuacja była bardzo nie miła, chłopak się ośmieszył na całej lini, przegiął pałę i w ogóle i w ogóle. Byłam świadkiem całego prawie 3 godzinnego ciągu zdarzeń po którym nastąpiło rozstanie. Nie było to pierwsze ale widać było, że naprawdę ostatnie zerwanie. Najpierw próbował przepraszać ale po tygodniu czy dwóch zrezygnował i poblokował X wszędzie gdzie się dało, zerwał kontakt itd. Okej. Cieszylyśmy się, że Y zapomniał o X i dał jej spokój. Teraz 4 miesiące później do koleżanki zaczęły dochodzić informacje, że Y opowiada niestworzone rzeczy o niej, że X ma problemy alkoholowe, że go zdradzała, że go biła [no raz mu w pysk dała przy zrywaniu ale moim zdaniem za słabo i szkoda, że tylko raz, bo zasłużył na więęęęcej :P ]. Jego aktualna dziewczyna pisze do znajomych X i wypytuje o nią, czy to prawda, czy nie prawda etc. Zaczepia ludzi którzy z X nie mieli kontaktu od roku, dwóch czy 3 lat, oczywiście pytając o X pisze "czy to prawda, że X się puszczała, biła i chodziła wiecznie pijana jak była z Y ?". Więc plotka się niesie. Jak rozwiązać taką sytuacje ?
Koleżanka bardzo chce jakoś zareagować, mówi, że ją to śmieszy i jest jej go żal ale widać, że ją to bardzo boli. Byli ze sobą prawie 2 lata, czasami szczęśliwie, czasami mniej ale przez te 2 lata był dla niej najważniejszą osobą na świecie a ona była ta osobą dla niego, a teraz taki cyrk.
I teraz opcje :
I: Napisać do tej dziewczyny by się odchrzaniła, by nie wypytywała co się działo, bo to przeszłość i już nie prawda - bez wyjaśniania sytuacji, bo X nie chce zniszczyć obecnego związku Y, a gdyby powiedziała prawdę wiadomo, że ta dziewczyna zostawiła by Y. A X miała by go na głowie i wyszła na tą złą, zazdrosną, ciąle zakochaną etc. Napisać do Y by przestał gadac głupoty, wyrazić swój żal w związku z tym co opowiada i życzyć mu szczęścia.
II: Spotkać się z laską i powiedzieć prawdę
III: napisać tylko do Y.
IV: Napisać tylko do laski.
Opcja olać idiotę nie wchodzi w grę, X mimo dobrego maskowania uczuć jest zraniona i ma potrzebę "coś z tym zrobić".
Opcja "olać" byłaby najodpowiedniejsza, ale jeśli to nie wchodzi w grę, to ja bym się skontaktowała z tą dziewczyną, bo z wrogo nastawionym facetem i tak nic nie załatwi. Moim zdaniem koleżanka powinna wspomnieć tamtej, że nie rozstali się z Y w przyjaznych stosunkach, dlatego on może nieco ubarwiać pewne sprawy. Nie musi od razu mówić, że to kłamstwa, X o tym wie, a chyba zdanie obcej dziewczyny na jej temat nie jest najistotniejsze. Kto zna X ten będzie wiedział, że te dziwne opowieści to stek bzdur rozżalonego byłego faceta.
Pauli - ale pisanie tej pannie cokolwiek "prostującego" sprawę może spowodować dyskusje z Y, bo ona mu powie, że X jej napisała czy tam zasugerowała, że to może być nie prawdą i zacznie się jazda, że X się wpieprza, że coś tam, bo coś tam. Ale z drugiej strony ciężko przytakiwać 😉
Wszyscy łącznie z X wiemy, że najlepiej to olać ale X jest taka, że ona wszystkie sprawy musi mieć załatwione zanim pójdzie dalej, a teraz zamiast iść do przodu to się cofa i myśli o Y.
Doskonale rozumiem X, bo ja też nie potrafię przejść obojętnie obok bzdurnych plotek na mój temat... Tak czy inaczej, myślę że powinna porozmawiać z dziewczyną, jeśli nie wchodzi w grę "prostowanie", to po prostu niech powie, że sobie nie życzy wtrącania się w jej sprawy, skoro ona nie wtrąca się w sprawy tamtej. Coś mi się wydaje, że czego by koleżanka nie zrobiła i tak będzie miała tego Y na karku, no chyba, ze zaciśnie zęby i na prawdę oleje.
Jak dla mnie, też najlepsza jest opcja rozmowy z obecną dziewczyną Y. A że ona go zacznie pytac i roztrząsac... no kurcze, mógł o tym pomyślec zanim zaczął rozpowszechniac plotki.
ninevet, ja bym sie spotkała. Bez wdawania sie w szczegóły odpowiedziałabym, że to plotki. A co ona zrobi dalej z ta wiedzą to jej sprawa. Ja nie chciałabym mieć faceta, co o swoich byłych źle opowiada. Bo ja moge byc następną obsmarowaną. Ot, życie uczy 😉. Hija, są wady, które można zaakceptować, są takie które możesz próbować z człowieka wyplewić. Ale są pewne fundamentalne cechy, które jeśli nie odpowiadają partnerom to ciężko żyć razem.
Bera i Livia - ale jeżeli tej dziewczynie nie przeszkadza do dzisiaj, jak Y jedzie po X to chyba nic to nie zmieni. Poza tym ona jest zakoochana, X jej powie prawdę i co ? Komu ona uwierzy, ukochanemu chłopakowi czy "zazdrosnej i pewnie ciągle zakochanej" byłej ?