Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

xequus, , litosci, czytaj ze zrozumieniem.. rozne historie sie ludzim zdarzaja, zaplatanie sie w trojkat rowniez. Ale nikt o jako takim kregoslupie moralnym nie robi z tego widowiska na forum, osmieszajac, obrazajac  przy tym zone kochanka. O to wlasnie chodzi w przypadku dyskusji o Szepcik, wiec daj juz spokuj z tym powtarzaniem sie o altruizmie i milosci, bo to zaczyna brzmiec smiesznie :-)



mogłabym Ci zaproponować to samo... Dyskusja o zdradzie to jedno(powinna się nawet w innym temacie znaleźć, ale trudno), a dyskusja o sposobie opisywania nam to drugie - ty widocznie jesteś w tym drugi składniku, ja prowadzę jeszcze w twoim mniemaniu dywagacje na temat pierwszego hehe 😉
zaczęło się od historii szepcika, ale jakbyś nie zauważyła zeszło ogólnie na temat zdrady 😉 motyw tej historii był elementem zapłonu całej dyskusji, ale obecnie raczej piszemy bezosobowo ot tak snując hipotezy, teorie i inne fantasmagorie 😉

nie ;-) wielokrotnie padlo tutaj, ze podsmiech*jki (cytujac neologizm Grzegorza) z zony kochanka raza wiele osob czytajacych ten watek :-)
no i znajdz chociaz jeden wpis, ze Szepcik ma problem, ze jest zakochana po uszy, ze chcialaby byc z panem B w stalym zwiazku, ale sytuacja jest jaka jest. Powodzenia w szukaniu nieistniejacego :-) Dyskusja na temat zdrady jako takiej, to juz zupelnie inna dyskusja , nalezy to rozroznic, a ze wpisy Szepcik daly zaplon do niej, to chyba nie dziwi :-)
nie ;-) wielokrotnie padlo tutaj, ze podsmiech*jki (cytujac neologizm Grzegorza) z zony kochanka raza wiele osob czytajacych ten watek :-)
no i znajdz chociaz jeden wpis, ze Szepcik ma problem, ze jest zakochana po uszy, ze chcialaby byc z panem B w stalym zwiazku, ale sytuacja jest jaka jest. Powodzenia w szukaniu nieistniejacego :-) Dyskusja na temat zdrady jako takiej, to juz zupelnie inna dyskusja , nalezy to rozroznic, a ze wpisy Szepcik daly zaplon do niej, to chyba nie dziwi :-)



Szepcik pisała, że tak naprawdę B jest jedynym facetem, który jej nie zranił bla bla bla... Ale tak na serio, zmieniając temat dyskusji, w której uczestniczyłam i odpowiadając na problem przedstawiony obecnie przez Ciebie, napiszę że to w jaki sposób opisywana jest żona jest wynikiem wyłącznie tego, że opisuje ją kochanka. Bo co niby ma napisać jak jest jej bardzo przykro, żal i w ogóle jaka to ona podła, że odbiera jej męża... Jakoś tego nie widzę. Woli uchodzić za tą silną kobietę.
W dodatku pokusiłabym się o stwierdzenie, że to jest sposób na zabicie wyrzutów sumienia. Pokazać jaka ta żona jest żałosna, zła, bo tak lepiej nie czuć odrazy do siebie. Coś na zasadzie "pokaże jaka ona jest nie fajna to nie dostanę po uszach, że jestem kochanką." 😉
Pokazać jaka ta żona jest żałosna, zła, bo tak lepiej nie czuć odrazy do siebie.


A mi się wydaje, że powtarza słowa B w którym jest zakochana więc mu może troszkę ślepo wierzy. I pewnie mu nawet współczuje jaka ta jego żona okropna.

Miałam okazję poznać wpierw żonę a później kochankę pewnego pana. To jakie informacje przkazywał mąż o własnej żonie kochance były niesłychane. Dziwiło mnie to troszkę, jednaj nie będąc materacem nie byłam w stanie oceniać. Teraz po latach wiem i ja i one, że facet poprostu demonizował żonę żeby leczyć własnego kaca moralnego.
Xequus, mnie wisi natka od pietruszki jak sie prowadza Szepcik. Gdyby to mnie dotyczylo, bylabym taka zdradzana, wysmiewana zona, tego wielomiesiecznego watku pewnie by nie bylo. Nie ma dla mnie usprawiedliwienia dla malych suczek szukajacych poklasku, uznania, usprawiedliwienia    -w to ostatnie watpie, przeciez pisala kiedys, ze moize spac z kim zechce, z zonatymi rowniez - to wszystko na ten temat. Tak jak pisalam wczesniej, mnie wszystko jedno z kim sypia Szepcik, to Jej zycie, jej sprawa i nie chce mi sie tego wiecej komentowac :-) A tak btw. jesli kiedys jakas sexi girl wpakuje sie pomiedzy Ciebie i Twojego faceta i bedzie opisywala swoje sukcesy na forum, deprecjonujac Ciebie w lekkoscia godna innej sprawy, tez bedziesz taka wyrozumiala i poblazliwa ?? Nie odpowiadaj mi na to ostatnie pytanie, pomysl sobie o tym i odpowiedz sobie samej w sercu :-)  
edit. zdarza sie nam pogubic i zaplatac w relacje ktrore sie nieklarowne, ze tak to ujme, ale chyba wowczas omawiamy to- jesli omawiamy - bardziej skrycie, a nie wywlekamy to radosnie na forum, chelpimy sie powodzeniem u zonatego faceta  ? Tyle jesli chodzi o dziewczyny zaplatane w trojkaty.
Gdyby żony były naprawdę takie koszmarne jakimi opisują je faceci swoim kochankom to wcale by z nimi nie byli a rozwód byłby kluczem do raju 😉
Cóż naiwne kochanki wierzą, że facet jest taki biedniusi i mieszka z ta okropną babą a one jedne daja mu szczęście 😂

I o to mi chodziło, że dla normalnego faceta decyzja jest prosta, albo rozwód albo nie. A nie takie bujanie sie jakie odczynia ten cały B. Widać z żona nie jest tak źle a kochanke też fajnie mieć.
Nie czaje w ogóle jaki macie problem w zrozumieniu mojego TAK lub NIE dla związku. No albo z kims chcemy być i jesteśmy i nie dupczymy na boku albo nie chcemy być, mamy nowa zajebista laske i mówimy JUŻ NIE. Pitolenie o dzieciach jest dla mnie kretyńską wymówką dla własnych słabości i tchórzostwa wobec podjęcia trudnych decyzji i poniesienia za nie konsekwencje.

Swoja drogą piszecie, że to takie trudne wziąć rozwód i powiedzieć nie, że zagmatwane sa losy trójkątów itd. Jednak statystyki mówią, że rozwodów w polsce jest w chu... i ciut ciut. Ufff czyli mamy jeszcze ludzi zdolnych do podejmowania konkretnych decyzji a nie życia w gównie i usprawiedliwiania sie farmazonami.

ps. Jescze do Edyty - przecież ja nigdzie nie pisałam, że wszystko jest banalne i nie ma trudnych decyzji w życiu 🙂 Chyba bym musiała być durna żeby tak uważać albo mieć 12 lat. Chodziło mi dokładnie o to co napisałaś! Są trudne decyzje, są zależności emocjonalne itd z którymi trzeba umiec sobie poradzić. Trzeba umieć je podzielić i stwierdzić czego w życiu chcemy. Umieć zakończać związki, w których czujemy się źle, gdzie coś się wypaliło. Powiedzieć NIE i nie ciagnąc dalej fikcji na boku tworząc sobie nowy "związek" z kochanką, z którą jest nam lepiej. I tak jest to cholernie trudne, czasem wymaga od nas wręcz czegoś co wydaje się nie możliwe. Ale tylko wydaje się. Trzeba jedynie to zrozumieć i być fair wobec siebie i partnera. Wykazać szacunek i przyznać się, że dłużej już nie umiemy być razem. Nie ma nic gorszego niż okłamywac żone/męża że jest ok a jednocześnie budować nowe relacje. Tak więc chodziło mi o to by umieć działać ostro, stawiać czoła czemuś przed czym najchętniej byśmy uciekli bo tylko to doprowadzi nas do spokoju duszy i szczęścia. Życie w kłamstwie, podwójnych relacjach nigdy na dłuższą metę nie będzie tym w czym człowiek może sie spełnić. Dlatego jestem przeciwna usprawiedliwianiu się, tłumaczeniu itd. Bo wszystko jest osiagalne, trzeba tylko umieć podjąc  to wyzwanie i ryzyko, które przyznaje bywa ku*ewsko  trudne.
Nie odpowiem, ale sprostuję tylko, że tłumaczyłam już, że w tym teoretyzowaniu o tym dlaczego ktoś zdradza, zdradzie psychicznej i fizycznej bla bla bla nie chodziło mi o to, że ona pisała to na forum. Po prostu znamy wszyscy historie ona jest i dyskutujemy na ten temat o słuszności. Bo dyskusja toczy się w trzech wymiarach 1. zdada, 2. opisywanie jej na forum 3. obrażanie żony 😉 nigdy nie łączyłam tych 3 punktów w moich wypowiedziach, a jeśli tak to były osobne akapity, więc cytujac moje wypowiedzi o zdradzie trochę mija się z celem, gdy piszesz mi o obrażaniu żony 😉 3 watki w jednej dyskusji były 🙂 dlatego tak wszyscy sie zakrecili 😉
No właśnie, jak sam napisałeś piszemy o innych sprawach, więc nigdy nie dojdziemy do żadnego konsensusu wink Twoje domysły na temat mojego toku myślenia są po prostu błędne i źle się "pokusiłeś" na przytoczenie związków przyczynowo-skutkowych, bo o ile są one prawdziwe i poniekąd słuszne o tyle nie widzę w nich powiązania do tematu zdrady. Starałam się zagłębić bardziej w sfere uczuciową, a nie tak jak większość to widzi powierzchowną, przyziemną chęć "przelecenia kogoś" dla przyjemności.

Sprawa religijności to kwestia do osobnej dyskusji. Jednakże skoro traktuje się małżeństwo jako świętość, mówi się o nim w wydźwięku religijnym(mowa o dekalogu nr 6 i 9), a więc większość ludzi udzielająca się w tej dyskusji jest religijna to przytoczenie cytatu z pisma świętego jako kontrargument uważam za słuszne wink

Po pierwsze nic nie 'lansuje' i proponuje sprawdzenie w związku z czym używa się tego terminu, bo jakoś niespecjalnie odczuwam, żebym was agitowała do moich racji... wink A po drugie, czytając początkowe posty szepcika, prawdą jest iż na początku ratowała to małżeństwo. Po trzecie prawdą jest też, że właśnie ta pomoc w odbudowie tamtego związku przyniosła im zgubę wink
Ja odpadam z tej "dyskusji", bo to kompletna strata czasu i wysiłku. Nie chce mi się już dociekać jakąż to głębię wykopiesz by przelać odpowiedzialność na osobę zdradzoną, czytać jak to miętoląc się z czyimś mężem ratuje się jego małżeństwo, bądź jak wspaniałym środkiem w dyskusji jest zarzucenie wszystkim hipokryzji. Zapomniałbym o sztandarowym: "nie rozumiecie co mam na myśli!".
Chromolę, idę oglądać mecz - może wprasują w murawę Ronaldo?  😀
No właśnie, jak sam napisałeś piszemy o innych sprawach, więc nigdy nie dojdziemy do żadnego konsensusu wink Twoje domysły na temat mojego toku myślenia są po prostu błędne i źle się "pokusiłeś" na przytoczenie związków przyczynowo-skutkowych, bo o ile są one prawdziwe i poniekąd słuszne o tyle nie widzę w nich powiązania do tematu zdrady. Starałam się zagłębić bardziej w sfere uczuciową, a nie tak jak większość to widzi powierzchowną, przyziemną chęć "przelecenia kogoś" dla przyjemności.

Sprawa religijności to kwestia do osobnej dyskusji. Jednakże skoro traktuje się małżeństwo jako świętość, mówi się o nim w wydźwięku religijnym(mowa o dekalogu nr 6 i 9), a więc większość ludzi udzielająca się w tej dyskusji jest religijna to przytoczenie cytatu z pisma świętego jako kontrargument uważam za słuszne wink

Po pierwsze nic nie 'lansuje' i proponuje sprawdzenie w związku z czym używa się tego terminu, bo jakoś niespecjalnie odczuwam, żebym was agitowała do moich racji... wink A po drugie, czytając początkowe posty szepcika, prawdą jest iż na początku ratowała to małżeństwo. Po trzecie prawdą jest też, że właśnie ta pomoc w odbudowie tamtego związku przyniosła im zgubę wink
Ja odpadam z tej "dyskusji", bo to kompletna strata czasu i wysiłku. Nie chce mi się już dociekać jakąż to głębię wykopiesz by przelać odpowiedzialność na osobę zdradzoną, czytać jak to miętoląc się z czyimś mężem ratuje się jego małżeństwo, bądź jak wspaniałym środkiem w dyskusji jest zarzucenie wszystkim hipokryzji. Zapomniałbym o sztandarowym: "nie rozumiecie co mam na myśli!".
Chromolę, idę oglądać mecz - może wprasują w murawę Ronaldo?  😀


Ty chyba czytasz miedzy wierszami w takim razie albo nie piszesz do mnie 😉



Kończąc dyskusje
"(...) Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie jak powinno wyglądać nasze życie. Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne życie. "
Kończąc dyskusje
"(...) Ponieważ ludziom wydaje się, że wiedzą dokładnie jak powinno wyglądać nasze życie. Natomiast nikt nie wie, w jaki sposób powinien przeżyć własne życie. "


fajny cytat :-) ale ja wiem dokladnie jak chce ("powinnam' mi tu nie pasuje, chce aby to byl moj  wybor ) pzezyc moje zycie ;-)
I mysle, ze wielu z nas to wie  :-)

[quote author=Strzyga link=topic=148.msg633265#msg633265 date=1277419578]
xequus, a to nie Szepcik i B. po paru godzinach od zapoznania się, lizali się i miętosili gdzieś pod schodami, czy moja pamięć już jest tak beznadziejna, że trzeba mnie zamknąć gdzieś?

Ja rozumiem, że wszyscy co się tutaj udzielają czekają z seksem do ślubu? Albo przynajmniej 3 miesiące jak to w Zołzach jest opisane za wymagane aby facet Nas szanował?
I z tego co pamiętam to było buzi na huśtawce, a nie na schodach.
[/quote]


Niech daje gdzie chce i komu chce, za darmo, za pieniądze, bogatym, biednym, żonatym, parchatym i innym. Nie robi.
Odnoszę się tylko do wypowiedzi xequus, i jej błędnego rozumowania.


Przypomnę wam tylko, że szpecik na początku ratowała to małżeństwo i początkowo jej się udało. B miał trudne chwile,



i
[quote author=Averis link=topic=148.msg632758#msg632758 date=1277401954]
xequus, ratowała małżeństwo będąc jednocześnie kochanką? Błagam...Cóż za altruizm.




nie była jednocześnie kochanką..
. czy wy w ogóle przeczytałyście całą jej historie? edytowałam mojego  posta, żeby przypomnieć jak to było... przeczytał jeszcze raz 🙂
[/quote]


A lizała się nie tylko na huśtawce, z tego co pamiętam.
A lizała się nie tylko na huśtawce, z tego co pamiętam.

Tylko, że B był wtedy sam. Po tych wydarzeniach, o ile się nie mylę, Szepcik wybrała P (chyba P), a B wrócił do dziewczyny, która dopiero później stała się jego żoną. I dopiero jak Szepcik rozeszła się z P to była znowu z B.
Mogę się mylić oczywiście, ale tak pamiętam.
Z tego co ja pamiętam to poznali się na weselu. On był w trakcie separacji z żoną, rzekomo zmierzającej do rozwodu 😉
teraz to zaczyna sie obrabianie dupy Szepcik na calego.. Juz tyle powiedzialysmy o Niej, o tym wszystkim, czy mozemy zamknac ten temat ? Przeciez nie mozna walkowac do konca swiata kiedy, jak i z kim Szepcik to czy tamto  😵
A ja tylko na zakończenie przytocze pewną wypowiedź tym, którzy sie uparli, że Szepcik z wyrafinowaniem gdy tylko poznała B miała zamiar zostać jego kochanka i rozbijać rodzinę :

Kurcze dziewczyny normalnie poryczałam się ze szczęścia jak bóbr. Znajomy, ten od żony i synka wstawił na naszą klasę nowe wspólne zdjęcia, i jak patrzę na jego uśmiech, gdy jest razem z synkiem, na szczęśliwe oczka malucha, na to, że na którymś zdjęciu widać ustawione na półce ich ślubne zdjęcie, to po prostu fruwam z radości  🙂 przywraca mi to wiarę w świat, w ludzi, w szczęście...
Nawet pisać o tym nie mogę bo już mam łzy w oczach  😎 😉
Daniela  :kwiatek: o tym właśnie pisałam...
Ona nie chciała zostać jego kochanką, bo tak jest fajnie i będzie fun... Ratowała jego małżeństwo i się zaangażowali bla bla nie będę się powtarzać
W moim mniemaniu moje rozumowanie nie jest błędne, teraz będziecie mi udowadniać jak bardzo się mylę? 😉 może po prostu chcę wierzyć, że w tym wszystkim jest choć trochę prawdy i normalności, bo życie nie jest aż tak okrutne, że każdy zdradza się, bo mu się seksu chce.



Po prostu sie wzruszylam. To usprawiedliwia wszystko. Absolutnie wszystko.
Nie chodzi o usprawiedliwianie, nigdy nie usprawiedliwie żadnej zdrady.
Mnie chodziło akurat o pokazanie takiej Strzydze, że początki nie były takie jak ona z góry założyła.
Szepcik wielokrotnie pisała, że odmawiała spotkań z B, nie utrzymywali kontaktu jakiś czas, chciała sie odciąc od tego i nawet gdzieś napisała "nigdy więcej nie wplącza się w faceta "w trakcie rozwodu". Dopiero po jakimś czasie uległa mu i zaczęło się nie moralne rolowanie żony. Co jest oczywiście karygodne i nie ma usprawiedliwienia. Mnie chodziło jedynie o początki jak to się w ogóle zaczeło. Bo niektórzy się zachowuja jakby conajmniej upolowała pierwszego lepszego faceta z żoną z zamiarem codziennych orgii z nim 🙄
Pare innych dziewczyn również przyznało się tu do bycia kochankami, w moim mniemaniu w dużo gorszym stylu niż Szepcik ale nikt po nich nie jechał...
Po prostu sie wzruszylam. To usprawiedliwia wszystko. Absolutnie wszystko.


nie musisz być ironiczna...  🙄



ja się wycofuje z dyskusji, bo każdy myśli, że ma wyłącznie, jedną, świętą, najważniejszą rację i zacznie zaraz się kłótnia, a nie wymiana zdań.
Potoczyło się jak się potoczyło. Kto chce niech życzy szepcikowi spalenia na stosie, ja jej życzę dużo szczęścia i żeby jej się w życiu ułożyło.
Po co od razu stos , bez przesady, w zadna strone. Niech sobie zyje i robi co chce, powtorze sie, to Jej zycie, ma prawo robic co zechce ;-)  ale niech nie czestuje nas postami jakimi raczyla nas do tej pory, wszystko jedno czy wynikaly one z wyrachowania czy z cielecej glupotki. Tyle ode mnie. Juz mi sie nie chce walkowac tego tematu.
Daniela, Ty mi nic nie musisz udowadniać, cudowna i nieskazitelna  😜
Mnie to zwisa i powiewa, ale akurat lizanie się z żonatym facetem poznanym na weselu nie jest dla mnie ratowaniem jego małżeństwa. Tyle. Mam prawo tak uważać.
Daruj sobie tą złośliwośc wobec mojej osoby bo jesteś juz w tym wyjątkowo nudna i infantylnie śmieszna 😉
A mam na tyle wspaniały humor, że więcej powodów do śmiechu juz nie potrzebuję 🙂
Daniela  :kwiatek: o tym właśnie pisałam...
Ona nie chciała zostać jego kochanką, bo tak jest fajnie i będzie fun... Ratowała jego małżeństwo i się zaangażowali bla bla nie będę się powtarzać


zaraz rzygne od tego szpecikowego ratowania małżeństwa... czy można ją wynająć, żeby "poratowała " inne związki w kryzysie..? skoro taka fachowa.. 😲 wszak cycki nie są na granicy istenienia,więc może gra warta świeczki...

i jeszcze ten ckliwy cytat jak to się spłakała widząc oczki maluszka.. niech sobie ten tekst teraz powiesi nad łózkiem...

paw kosmosu... 😤
wiem, że miałam się już nie udzielać, ale  🙄

bo każdy myśli, że ma wyłącznie, jedną, świętą, najważniejszą rację
na czele z Tobą i twoją jedyną słuszną opinią ...

zaraz rzygne od tego szpecikowego ratowania małżeństwa... czy można ją wynająć, żeby "poratowała " inne związki w kryzysie..? skoro taka fachowa.. 😲 wszak cycki nie są na granicy istenienia,więc może gra warta świeczki...



padłam, leze i kwicze 🤣
Laski wrzućmy już na luz, wakacje są 😜
Na świecie sa setki tysięcy ludzi żyjących niemoralnie, krzywdzących swoich partnerów, rodziny. Żyjących w toksycznych, fikcyjnych, niszczących związkach. Bądz jeszcze gorzej, na pozór szczęśliwych a po czasie okazuje się, że partner ma 2 a czasem więcej "żyć" równocześnie 😉 Tak samo z kochankami i prostytutkami. To zło kobiecej strony będzie istniało zawsze i nic tego nie zmieni. Dopóki to nie mój mąż, bądz sytuacja bliskiej mi osoby wisi mi to kto co robi ze swoim życiem i jak bardzo się szmaci 😉

Zmieńmy w końcu temat 😎 Wakacje przyszły, to zwykle czas miłosnych uniesień, jak re-voltowe serca? Dumkowa, Gillian, Scottie, incognito, breva, d&a oj i pewnie jeszcze kilka innych o których zapomniałam 😍 ?
wiem, że miałam się już nie udzielać, ale  🙄

[quote author=xequus link=topic=148.msg633995#msg633995 date=1277484612]
bo każdy myśli, że ma wyłącznie, jedną, świętą, najważniejszą rację

na czele z Tobą i twoją jedyną słuszną opinią ...

[/quote]


dziękuję, że przypomniałaś mi znaczenie słowa "każdy"...
każdy to każdy siebie też miałam na myśli
chciałam utwierdzić się w przekonaniu, że jest tak jak mówisz
Moje Uniesienie właśnie się pakuje, co by jutro zostawić mnie na dwa tygodnie  😀iabeł:
I chwała mu za to, bo byśmy się długo nie pounosili przy mojej huśtawce nastrojów. Głupie hormony (gdzieś to już pisałam  :cool🙂. Jestem skrajnie rozchwiana, szokuje mnie to jak bardzo, bo zawsze byłam na tyle niezrównoważoną osobą, że nie wiedziałam iż potrafię popaść w skrajność.
Ale wyciszę się w trakcie jego nieobecności. Taką mam nadzieję.
no i się posypało  😵 w sumie on zakończył, ale wiem, że to była moja wina..

Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się