Lopku, pozwol, ze wruce swoje 3 grosze.. pewnie jest na tym swiecie troche dziewczyn przy ktorych stracilbys oddech starajac sie im dorownac w ich pedzie w smakowaniu zycia, ale zazwyczaj, w pewnym momencie dziewczyny troszke stopuja, chca stabilizacji i poczucia bezpieczenstwa, dobrym hamulcem sa z pewnoscia dzieci no tym samym chca one faceta ktory je w tym calym rodzinnym zamieszaniu wesprze - a przynajmniej nie zabije sie w jakims kolejnym hardcorowym wyczynie. Tak nam karza hormony, pomimo tego, co sporo chetnych na taka szalona eskapade w Twoim milym i podnoszacym adrenaline towarzystwie beda deklarowaly potencjalne chetne. Lubie czytac twoje wpowiedzi, brzmia rozsadnie i dojrzale, ale Ty chyba jestes typem samotnego, power active wilka :-) i chyba nie polecalabym Ciebie jako materialu na meza, a i Ty, jak czytalam, masz juz spory dystans do zabawy zwanej miloscia. Anyway, fajnie jest poznac meski punkt widzenia na te nasze problemy -czesto z samymi sobie, wiec mam nadzije, ze przez jakis czas pozostaniesz tutaj, z nami. A swoja droga, jak faceci sa odmienni od nas, kobiet ..
Wiedziałem 😉 To była kwestia czasu, aż któraś z was dostrzeże drugą stronę medalu, tj Ty sanna, ale to jedynie wymaga mojego dopełnienia do mojej poprzedniej wypowiedzi. Wszechstronność, wielowymiarowość - w tym też jest i bycie ojcem dla dzieci. Chyba nie ma nic lepszego jak ojciec umiejący zapewnić wieloletnią frajdę dzieciakom? Wychować ich na tych, którzy będą podbijać świat! Dzieciaki muszą być dumne z rodziców, a nie tj jest prawie zawsze "ale mam rodziców frajerów"... Oczywiście wtedy trzeba mieć głowę na karku i przystopować z extreme, jednak teraz rodzina mnie nie ogranicza, bo jej jeszcze nie założyłem, więc mogę sobie szaleć do woli i szaleję, szkoda że na razie jestem w tym samym i nie umiem wytrzymać z dziewczyną, która jest zamknięta ten ogrom piękna - fajnego świata 😀
lopek, juz to widze - Ty i Twoja piekna, wszechstronna i "wielowarstwowa" niewiasta, bedziecie zyli ekstremalnie (czerpiac na to fundusze z powietrza zapewne, bo tak wszechstronne osoby nie maja czasu na prace, z reszta to takie nudne i nie hardkorowe...). po narodzinach waszych rownie freewolnych ratolosli (zapewne porod w wodzie, gdzies na plazy w okolicach Bali, hardkorowo jak zawsze) bedziecie dalej skakac na bungee, nurkowac z rekinami i zwiedzac konno mongolski step, oczywiscie dzieki temu wszystkiemu dzieci po drodze wychowaja sie same. i beda mogly powiedziec ze ich rodzice sa "cool" a nie takie wapna jak ich rowiesnikow.
wiesz co, czytam Cie w tym watku i czytam i troche nie dowierzam w Twoja wizje kobiety idealnej. no i po Twoich opisach nie umiem sobie wyobrazic nagle Ciebie, kiedy trzeba dziecko wychowac i zajac sie tak przyziemnymi sprawami jak obgadanie wywiadowki, siedzeniem z dzieckiem w domu bo jest chore (czemu mam przeczucie, ze takie sprawy najchetniej zostawilbys Kobiecie Idealnej?). z jednej strony wnosisz czasem cenny meski glos do dyskusji (i fajnie! pare ciekawych rzeczy sobie przeczytalam!) a z drugiej, tak jak Sanna, odnosze wrazenie, ze najlepiej i tak byloby Ci samemu. bo za duzo chcesz. albo tak na prawde wydaje Ci sie, ze wiesz czego chcesz, a jakbys to dostal, to moglbys sie jednak rozmyslic. nie do konca jeszcze umiem powiedziec co mi nie gra, jeszcze sie pozastanawiam dzisiaj nad tym w chwili wolnej od nauki
(wiem ze to jest temat o problemach ale jakos tak wzielo mnie na rozmyslanie i powiem tylko ze mam super chlopa 😉 nawet jest w. i w. :cool🙂
Mam przyjaciela - wiek podobny do lopkowego (no, ze 3 lata więcej, ale duch chyba ten sam). Nosi go energia, poczucie młodości, ciekawość świata. Pozytywne cechy, serio to mówię. Upór też można uznać za pozytyw. A jeszcze dzieci lubi i dogaduje się z nimi, małą bratanicą umie się fajnie zająć. Potrafi rozśmieszyć, zrobić coś nieprzewidzianego i nowego. Tylko do kompletu do tych cech jest bardzo duże poczucie niezależności, stawianie wolności bardzo wysoko. To dotyczy i pracy, i życia tzw. osobistego. Pamiętam, jak mi ze zgrozą w oczach opowiadał, że jakiś jego znajomy pomysł weekendowego wyjazdu na łódki konsultował z żoną. Że inny stwierdził, że woli tym razem zostać w weekend z połowicą i szkrabem, bo się za nimi po tygodniu w robocie stęsknił. To było takie zdumienie - jak to, to można chcieć nudno popieleszować? Postawić to ponad Prawdziwą Męską Przygodą? To można się nie buntować, że trzeba komuś mówić o swoich planach i coś razem uzgadniać? Mi się zdaje, że to kwestia wyborów, wybierania, co dla człowieka ważne. Chcesz być wolny, dziki i niezależny? Ok, ale szansa, że się znajdzie kobieta, która na to na dłuższą metę pójdzie nie są zbyt duże (choć niekoniecznie zerowe). A czas leci... Co jest urocze u młodziaka, u dorosłego faceta razi. Fakt, u mężczyzny to mniejszy problem - zegar biologiczny wolniej tyka, jak facet aktywny, zadbany i nie gołodupiec, dłużej ma szansę znaleźć kobitkę, jeśli kiedyś zatęskni za dodaniem innego wymiaru swojemu życiu. Oczywiście szansa to nie pewność.
Kujka mnie ubiegla, bo tez chialam Ciebie lekko rozczarowac, Lopku. Samotny wilk nie zmieni swojej natury.. Ale sa, gdzies tam, samotne wilczyce.. Podobno 👀 Chociaz, z drugiej strony, pomiedzy takim zyciem na full a lekko destrukcyjnym zakotwiczenie w kapciach z pilotem w reku jest jeszcze sporo miejsca na zycie wypelnione fajnymi rzeczami. I tutaj sie z Toba, Lopku zgodze, partner/partnerka pragnaca jedynie zanurzenia sie w swoim ulubionym temacie, wszystko jedno czy to bedzie pielegnowanie swojej nieskazitelnej urody czy tez obrastanie tluszczem przed monitorem, jest nie do spilowania, predzej cz pozniej to musi sie zle skonczyc. Tak wiec partner - towarzysz eskapad, przyjaciel, kochanek, to jest chyba to czego wiekszosc z nas szuka. Ale szara rzeczywistosc jest czesto bezlitosna i jak bumerang powraca obraz nudnego, ciagle zrzedzacego, czesto nadasanego lub poirytowanego faceta (kobiety) ktory w poczatkowej fazie zauroczenia wydawal sie (wydawala sie) ziszczeniem naszych marzen.. Gdzie jest linia, ktorej przekroczyc nie powinnismy, gdzie nie mozna juz isc na kolejny kompromis ? Byc samotnym czy w tkwic toksycznym/beznadziejnym/niszczacym/rozczarowjacym zwiazku ? Ja jakis czas temu wybralam to pierwsze, ale cena jest zazwyczaj wyskoka. No i jestem wlasnie krok od motyli w brzuchu, wiec niejako osladza mi to moj wybor.. pomijajac fakt, ze to oznacza zapewne jakies kompromisy, bo tez nie jestem ksiezniczka z bajki wysnionej przez mojego potencjalnego przyjaciela, chociaz na tym etapie znajomosci moze Mu sie tak wydawac.. eh, nie lubie rozczarowywac ludzi, szczegolnie tych bliskich mi.. Bera, co sie dzieje? sygnal do ucieczki skas sie zawsze bierze, wiec nie jest latwo go ignorowac..
lopek, daleka jestem od atakowania Ciebie, wierz mi. 🙂
po prostu Twoja wizja jest dla mnie tak daleka od realnego zycia i prawdziwego swiata (ktory rowniez jest piekny! jak napisala Sanna), ze mnie troche rozbawila. jesli sie poczules urazony to przepraszam.
zdecydowanie bardziej przemawia do mnie Breva (po raz kolejny z reszta :kwiatek: )
lopek, to przeczytaj jeszcze raz, bo ja tam dostrzegam sporo... może lepiej to ujęła w słowa Teodora, ale myslę że i kujce o to chodziło. esencją obu wypowiedzi jak mi się wydaje jest właśnie to pytanie - czy aby wolność nie jest jednak dla Ciebie wartością większą niż rodzina, czy potrafiłbyś kilka weekendów z rzędu siedzieć w domu bo dziecko będzie chore, czy przyjmujesz też taki scenariusz, że tfu tfu z dzieckiem jest coś nie halo, jest chore chorobą długoterminową i w cholerę kasy idzie na leczenie i ni ma za co szaleć i poznawać swiata.... wiesz, dużo piszesz o tym jak to bardzo chciałbyś mieć kobietę, żonę, towarzyszkę przygód (no własnie, z naciskiem na to ostatnie), więc może warto sie też zastanowić czy Ty jesteś odpowiednim materiałem na ojca i męża na ten moment. Fajnie nie tracić młodego ducha, ale dziewczyny (obie, kujka też!) słusznie zauważają, że wymagania masz ogromne, a nie zastanawiasz się czy Ty spełniasz wymagania tych wszystkich kobiet których tak szukasz - czy byłbyś dobrym ojcem, opiekunem rodziny, wsparciem dla kobiety...
kobieta ma być partnerem dla mężczyzny, ale i mężczyzna musi być partnerem dla kobiety😉
lopek W swojej wypowiedzi Breva poruszyła jeszcze jedną ważną kwestię. Sam wiele od kobiety wymagasz, że powinna rozumieć, dopasować się, podzielać Twoje pasje. Zastanawia mnie tylko czy Ty byłbyś w stanie iść na jakiś kompromis? zrozumieć swoją kobietę, być może z czegoś dla niej zrezygnować? Dlaczego faceci żyją w przekonaniu, że to do nich należy się dopasowywać i to oni stawiają wymagania? Wiesz, każda kobieta też ma jakąś wizję idealnego mężczyzny, ale jak wiemy, ideały nie istnieją i czasem po prostu trzeba iść na kompromis. Ty będziesz musiał czasem zrezygnować z wypadu z kumplami na weekend, ona z imprezy z koleżankami. Partnerstwo polega właśnie na sztuce znajdowania kompromisów, a nie podporządkowaniu jednej stronie.
Wydajesz mi się bystrym i konkretnym facetem, ale jak już dziewczyny zauważyły, masz zbyt wyidealizowaną wizję swojej potencjalnej partnerki i późniejszego życia z nią.
lopek W swojej wypowiedzi Breva poruszyła jeszcze jedną ważną kwestię. Sam wiele od kobiety wymagasz, że powinna rozumieć, dopasować się, podzielać Twoje pasje. E tam, jak nie będzie chciała się w pasje włączyć, to będzie znaczyło, że płytka. A jak płytka, to lepiej się rozstać, bo to widać nie ta jedyna i wymarzona. 😁 No, to teraz ja się wyzłośliwiłam, ale obiecuję nie kontynuować tego tonu. Ileś mężczyzny w mężczyźnie musi być, byle nie przeholować. A zresztą - można przeholowywać, tylko trzeba na klatę brać konsekwencje.
tak sobie jeszcze pomyslalam o oczekiwaniach wzgledem potencjalnego partnera.. jakis czas temu poznalam faceta ktory byl typem wolnego ducha, baardzo intrygujacego.. jako 20 latek przejechal na rowerze pol swiata, jakis czas mieszkal w gorach Colorado, w takich troszke traperskich warunkach, kochal to i teskni za tym do dzis. Byl bardzo dobry w ultra run i wciaz uklada plany kolejnych wypraw. No i pomyslal, ze ja z moja lekko szalona -momentami - natura, swetnie Mu sie sprawdze we wspolej wedrowce, na grzbietach wielbladow, poprzez jakies pustynie, gdzie ani wody do umycia a do zrobienia kawy. Facet, jak pisalam byl mego interesujacy, potrafiacy wlozyc sporo wysilku w budowanie relacji, do tego romantyk.. Ale przerazil mnie tymi marzeniami - albo planami - o tych szalonych wedrowkach pprzez kolejne pol swiata.. To by mnie krecilo, moze, 10 lat temu. No i ucieklam, bo ja juz jestem na etapie, ze musze miec faceta - fundament, duuzo spokojniejszego ode mnie, potrafiacego powiedziec mi 'easy, easy", dajacego mi gwarancje, ze nawet jak wystrzelimy gdzies to i tak wrocimy nakarmic koty, polezec razem na kanapie, wziac kapiel w przyzwoitych warunkach i oczywiscie wypic kawe :-) Nie wiem, na ile sprawdza sie model szalony wilk + szalona wilczyca, mysle, ze kobieta w pewnym momencie moze poczuc, ze chce wysiasc z tej karuzeli, 2 misie spedzajace czas na kanapie chyba dogadaja sie bardziej szczesliwie.. Nie wiem, jak faceci, ale kobiety chyba szukaja kogos, kto dopelni im ich brakujace elementy.. Ja potrzebuje faceta, ktory bedzie mixem oazy spokoju i kontrolowanych namietnosci 😎 A jakie sa Wasze oczekiwania wobec partnera ??
Ale się rozpędziłyście... a gdzieś przyznałem, że dziewczyny lubią przesadzać 🙂 Przesadziłyście. To co pisałem o sobie, dotyczy mnie w obecnym stanie, stan ten jest stanu wolnego, więc nie mam potrzeby się ograniczać, bo nie wymaga tego nic. Moją wolą jest robić dużo rożnych rzeczy, bo tak mi się podoba. Ograniczenia, zwane dalej kompromisami, pojawiają się zawsze, gdy w grę wchodzi drugi człowiek, wiadomo, coś za coś. Rozwinąć tę myśl mogę o rozwinięcie związku do poziomu utworzenia rodziny, czyli np jest już para + dziecko, to z kolei pociąga za sobą kolejne kompromisy. Jest to rzecz naturalna i nie widzę w tym nic dziwnego, to chyba się zwie "ustatkowaniem" 😉 Jednak ustatkowanie nie jest równe przejściu z trybu aktywnego do pasywnego (kapcie, pilot, piwo i tv). Nadal można żyć aktywnie, ale nie tj to było wcześniej, to też uważam za naturalne.
Natomiast wy przesadziłyście w ocenieniu mnie, że wg was "Wilk" z teraz, będzie identyko po latach gdy trzeba już myśleć o przyszłości swoich dzieci. Z wiekiem, z czasem, wg danej sytuacji priorytety się zmieniają ale to nie oznacza że "skoro kiedyś bee dziadek wapniak, to już teraz mam się zachowywać jak dziadek wapniak". Wyjaśniłem się [glow=white,10,300]JASNO?[/glow] :kwiatek:
ah, ale my kobiety, generalnie lubimy wilki, by nature, niektore z nas nawet probuje je oswajac 😁 😀 ale ja bym nie demonizowala z tym wilkiem, to byl zart i maly komplement only :-) no i jak przeczytasz sobie raz jeszcze moja wypowiedz z 10.56, to zauwazysz, ze zgodzilam sie z Toba w wielu kwestach :-) Nie zrazaj sie,naszymi wypowiedziami, imo dyskusja jest ciekawa, wnoszaca cos, jesli rozmowcy maja odmienne zdanie i dobra wole aby wymieniacsie spostrzezeniami i doswiadczeniem :-)
sanna, bardzo mądrą rzecz zauważyłaś. i tu powstaje kolejne pytanie do lopka, ale w ogóle rozkmina na temat mężczyzn-samotnych wilkow... chcieliby miec towarzyszkę życia, szalonego życia, dodajmy! Ale czy ten pęd w końcu nie znudzi? czy o to chodzi żeby lecieć gdzieś na drugi koniec świata i całe życie brać ze soba, czy też żeby mieć przystań do której po każdej wojaży się wraca?
wiecie, przypomina mi się jak rozmawiałyśmy o tym, że facet to nie przyjaciółka - i nie powinnyśmy oczekiwać, że będzie wysłuchiwał o naszych bólach menstruacyjnych czy narzekań na koleżankę która nas obgadała i że generalnie trzeba się zastanowić - jakie potrzeby ma nam zapewniać facet, a jakie przyjaciółka i nie mieszać tych dwóch spraw ze sobą...
w związku z tym czy w przypadku lopka nie dochodzi do takiego właśnie mylenia? ja nie mówię że kobieta ma siedzieć na tyłku - niech no też gdzieś wyjedzie, pojeździjcie na wielbłądach, ale może jednak warto by było się zastanowić czy się nie szuka... kumpla do podróży, ktory jak facet zje jakiegoś surowego węża na pustyni i podmyje się w gorskim strumieniu (sorry - raczej nie będzie miał potrzeby podmywania:P)
więc chyba zdrowiej a na pewno prawdopodobniej byłoby wyjeżdżać co jakiś czas z kumplami, czasem z żoną, ale jednak nie wymagać od niej żeby pruła na drugi koniec świata za każdym razem kiedy ty tego zapragniesz.. my kobiety miewamy na przykład okres:P i pomijając męskie przekonanie, że okres to fochy i burza hormonów, to jednak jest to też nierzadko ból i jest to cała fizjologia, przez ktora nie możemy np. się nie myc przez pare dni, albo ryzykowac mycie w strumieniu. po prostu czasem nei możemy:P do tego dochodzi ciąża - fajnie być aktywnymi rodzicami, ale to dziecko najpierw trzeba urodzić... trzeba pochodzić w ciąży, przez 9 miesięcy mimo wszystko uważać na siebie, później wydać na świat czlowieka, dojść do siebie...
no i tu znow jest pytanie do lopka (wybacz, jesteś tu jedynym facetem - uwzięłyśmy się😉 ) - czy byłbyś w stanie 9 miesięcy siedziec na tyłku i co najwyżej jeździć po lody czekoladowe dla swojej kobiety i nienarodzonego dziecka? czy szukasz faktycznie żony czy raczej towarzyszki podroży - jeśli to pierwsze, nie możesz wymagać, że będzie z Tobą wszędzie jeździć i robić różne dziwne rzeczy - dla niej z czasem najważniejsze stanie się dziecko i jego dobro - sorry!😉 a jeśli szukasz towarzyszki do podróży to po co Ci wielowymiarowość - celuj we wszechstronność i będziesz żył jak w raju😉 ale nie wymagaj od niej że będzie chciała Ci dzieci rodzić...
a może po prostu zmień oczekiwania - do wypadów zorganizuj sobie paczkę kumpli, a kobiecie od czasu do czasu pozwól zostać w domu - no ale to wymaga kompromisu i czasami jednak posiedzenia w tym domu z nią - jesteś w stanie pojsć na taki kompromis?:>
no i ostatnia sprawa - masz widzę bardzo skonkretyzowaną wizję swojej kobiety - więc odpowiedz, ile z Twoich pasji musi podzielać? czy wszystkie? a jesli np. 3 z nich nie podziela a 5 tak to jest ok, czy jest płytka?
------------
a prawda jest taka, że my tu teoretyzujemy, męczymy lopka, on wysnuwa idealne wizje swojego życia, a... wkońcu spotka dziewczynę totalnie nie w swoim typie i tak się zakocha że oleje te pasje, oleje te wypady i całą teorię wywali do kosza🙂 bo tak to już z tą miłością jest..😉
EDIT -pisałam jak i Wy pisaliście😉 w sumie jasno lopku🙂 nie musisz odpowiadaćna te wszystkie moje pytania😉 niemniej ciekawa jestem do jakiego stopnia jesteś w stanie wpuścić kompromis do swojego życia..😉 ale to juz czas pokaże!
szepcik Przynajmniej jesteś szczera 😁 Ale jak będziesz miała chwilkę, to poczytaj bo ciekawie się zrobiło 😉
sanna Zgadzam się, że partner powinien być naszym dopełnieniem, przynajmniej w moim przypadku idealnie by się to sprawdziło. Oczywiście musi być jakiś punk zaczepienia (ale to raczej oczywiste). Mój facet powinien być na pewno bardziej zdecydowany ode mnie, kiedy ja się waham, mam wątpliwości, on będzie w stanie pomóc mi podjąć decyzję, albo po prostu zadecydować za mnie. Absolutnie nie zgodziłabym się jednocześnie na próby kontrolowania mnie, mówienia co mi wolno, a czego nie. Lubię szalonych ludzi, ale mój facet powinien być stateczny, tzn. żeby był oparciem dla mnie. No i skrajnie różny temperament od mojego bym się u mnie nie sprawdził. Breva Miałam na myśli dokładnie to co napisałaś, ale nie umiałam tego ubrać w sensowne słowa 😉
No pewnie, że niezależność, napęd, energia i inne takie cechy są fajne. Jak pisałam o swoim przyjacielu, to też nie w ramach krytykowania jego wyborów. Najwyżej stawia wolność, niezależność i fun? O.k., zwłaszcza, jeśli to mu do szczęścia potrzebne. Nie jest też tak, żeby uciekały od niego dziewczyny. Tylko jakoś na stały związek się nie zanosi. Ale - nie ma przecież obowiązku w coś takiego wchodzić.
Tak sobie myślę... Dobija taki niezależny wilk do trzydziestki. Patrzę na swoich rówieśników - większość związana z kobitkami w podobnym wieku. Młodsze mogą być jeszcze za młode, tzn. być na innym etapie życia. A rówieśnice mogą powoli (lub nie) zmieniać priorytety. Rodziny i dzieci nie da się odkładać w nieskończoność, jeśli się chce je mieć, to już pora. Kogo ma szukać trzydziestoletni wilczek? Młodszej, szalonej towarzyszki różnych przygód? Rówieśnicy, która może chcieć dołożyć stabilizacji - i to teraz, nie potem? A może czekać do czterdziestki, kiedy będzie miał coś więcej niż szaloną młodość do zaoferowania?
BTW, ma tu ktoś doświadczenie ze związkami typu "dwudziestka" i "trzydziestolatek"? Bo jakoś nie mogę sobie żadnego przypomnieć w najbliższym otoczeniu.
Breva, wszystko da się pogodzić, żeby móc zapieprzać, trzeba umieć zwolnić i się zatrzymać. Dziewczyny się zbuntowały, nie widzą tu treści o tym co, która, komu zrobiła i co jej zrobiono, brakuje dramatu, romansu więc wątek dla nich nudny 😉 no to chyba pora bym przestał się odzywać nim usłyszę won? 😁
Teodora, takich zwiazkow jest mnostwo, kwetia tylko czy to jest zwiazek dojrzalej 20 parolatki ktora wie jakich relacji oczekuje a 30 latek, zazwyczaj bardziej dojrzaly emocjonalnie od jej rowiesnika, jest w stanie jej to ofiarowac, czy jest to 'prawie" zwiazek mlodziutkiej i infantylnej 20 stki ktorej imponuje zainteresowanie sporo starszego od niej faceta, a moze jeszcze bardziej cieszy ja to, co moze od niego otrzymac, ale bardziej w sensie materialnym niz emocjonalnym,.. w kazdym razie temat rzeka i pewnie kazdy przypadek inny, chociaz jakies schematy tez mozna by znalezc..
Teo moja przyjaciolka z liceum. bardzo, bardzo szczesliwa w zwiazku z facetem 10 lat od niej starszym (aktualnie 22 i 32 lata). zareczeni juz. naprawde fajny zwiazek tworza. jego rodzina i znajomi po poznaniu jej, stwierdzili ze jest ok i nie robia glupich min "bo malolata".
lopek hihi to samo pomyslalam, nie ma romansu, zdrady i smsow dziwnej tresci to nudno sie zrobilo 😁
zartuje oczywiscie, ja tez czasem odkladam wczytywanie sie w takie dyskusje na pozniej
Jasne, że wiem, ze takie związki są 🙂 Zaczęłam się tylko zastanawiać, bo: bliżsi znajomi płci męskiej związali się (na stałe, nie myślę o związkach zdecydowanie krótkoterminowych) z rówieśnicami. A moje rówieśnice z kolei to już nie dwudziestki. Ale w sumie, co tu uogólniać, dobrze piszesz, że różnie bywa. Różnica wieku to dla mnie nie jest jakiś problem 🙂
Teo, znowu fany temat; roznica wieku.. pewnie bylo to juz walkowane 100 razy, ale.. jaka roznica wieku jest ok? czy przeszkadzaloby Wam, gdyby facet byl mlodszy i o ile moze byc mlodszy? Zdarza sie to coraz czesciej, znam kilka takich par, ona jest starsza o 2/4 lata , zazwyczaj wyglada to odwrotnie.. sa tez pary gdzie ta roznia jest jeszcze wieksza a wszyscy zainteresowani sa szczesliwi. Jak a jest Wasza opinia. Bo stereotyp, ze facet powinien byc troche starszy wszyscy znamy, ale zycie toczy sie swoimi torami..
sanna, juz bylo, nawet sie wypowiadalam na ten temat... zawsze wolalam zeby moj facet byl starszy, nie przeszkadzalaby mi nawet wieksza roznica wieku. a koniec koncow jest jak zwykle odwrotnie, czyli jest rok mlodszy 😂 ale podobno nie widac ja sie tylko czuje jak stara baba 🤔wirek:
Sanna, tu mogę odpowiedzieć z doświadczenia: mój obecny facet jest 2 lata młodszy ode mnie. Tyle się zarzekałam, że po ostatnim żadnych młodszych. I co?:P Ale na usprawiedliwienie dodam, że jak nas widzą znajomi, sądzą że on jest dużo starszy ode mnie - po prostu ma taki bardzo dojrzały, stoicki charakter. A ja przy nim wypadam na totalne dziecko 🙂 Z kolei znam parę gdzie on ma tyle lat co ja, ona 12 lat starsza - i jest to najbardziej toksyczny związek jaki znam. Ona trzyma go mocno, mocno w garści.
Kobiety nie powinny wiązać się z młodszym od siebie facetem - dla swojego własnego dobra. To chyba oczywiste? nawet z punktu widzenia zegarów biologicznych i ich różnic pomiędzy płciami.
Oczywiste jest też, że są przypadki, gdy się to udało, ale to kropla w oceanie... Livia, zobaczysz za parę lat... jak będziesz koło 30stki, albo po, czy to był dobry wybór. Życzę Ci by okazał się dobry w Twoim przypadku.
no wlasnie, sporo takich zwiazkow.. ja wole starszych facetow, ze wzgledu na to, ze wydaja sie dojrzalsi, madrzejsi, ale zazwyczaj przyciagam mlodszych.. lopku, ja bym raczej to okreslila, ze mlodszemu facetowi udao sie zaskarbic wzgledy wspanialej dziweczyny/kobiety ktrora w metryce ma jakies tam cyferki ..
lopek, mam nadzieję że okaże się, że dobrze wybrałam 🙂 Ale też zdaję sobie sprawę, że w moim wieku (24 lata) związki niekoniecznie muszą trwać i trwać, aczkolwiek chciałabym, by tak było. I nawet, jak się rozstaniemy (tfu tfu), nie będę niczego żałować - chyba tylko tego, że się skończyło.