A ja ostatnio sporo rozmawiam z znajomą i tak mnie naszło na rozkminy. Jeśli jest związek pozornie udany, niby nic się drastycznego nie dzieje, nie ma piorunów ale jedno z dwojga czuje brak jakiegoś pierwiastka w związku to lepiej przerwać ten związek czy dalej ciągnąć? Ranić drugą osobę czy udawać, że jest się szczęśliwym? Ciężko doradzić cokolwiek i w sumie nie potrafię nawet w myślach zająć jednoznaczne stanowisko.
bera- to chyba zależy co ktoś od związku oczekuje. Też kiedys o tym myślałam, i osobiście bym taki związek przerwała- z szacunku zarówno do siebie i jak drugiej osoby. W innym wypadku byłoby to dla mnie tylko trwanie w związku i czekanie, aż w końcu poznam kogoś, przy kim ten brakujący element się odnajdzie. W mojej opiniii to nie fer 😉
Pony też tak mówiłam. Ale posłuchałam dlaczego znajoma waha się i po zastanowieniu widzę trochę racji w jej obawach. 1) partner dobrze ją traktuje, więc ona nie chce go ranić. On jest dobrym człowiekiem, ona ma w nim jakieś oparcie. Ale mimo wszystko brakuje iskry, coś się wypaliło. Nie wiem czy w niej czy między nimi. Grunt, że w związku powinny być 2 osoby szczęśliwe. 2) są razem długo. Wiele rzeczy wspólnych, wspólne mieszkanie. Podział prawie jak w rozwodzie. Nie da się poprostu powiedzieć "cześć, od jutra możemy sie już tylko kolegować". 3)wspólni znajomi, zawsze będzie osądzanie, dlaczego ona go "skrzywdziła". 4) strach, że może to jednak "ten", ze lepszego nie znajdzie a jej myśli to tylko chwilowy kryzys. 5) oboje w wieku, kiedy ludzie zwykle podejmują jakieś "życiowe" decyzje. Z jednej strony chęć stworzenia rodziny, z drugiej wpędzanie siebie i drugiej osoby w lata opóźnianiem takich decyzji.
A no właśnie. Zależy jeszcze, na jakim etapie jest związek. Chyba najbardziej dręczyłaby mnie mnie myśl, że nawet jeśli teraz postanowie trwać w tym, to i tak prędzej czy później się to sypnie (skoro nie ma tego czegos).
Widzę , że wywołałam malutką burzę, a więc tłumaczę : jest dokładnie tak jak napisała pony 😉 I zeby nie było - wątek czytam od jego powstania, kilka razy dziennie, po prostu nie widzę powodu dla którego miałabym się uzewnętrzniac na jakimkolwiek forum :] aczkolwiek nikomu nie bronię !
P.s Szepcik nie głupio Ci pisać o jego żonie ' krowa ' 🤔 Bez urazy ale prędzej to ona ma prawo tak myślec o Tobie
bera7, pewnie zależy, co uwiera. Czy to jest z kategorii "wskrzeszalne". Jak wysoko to coś jest na liście priorytetów danej osoby. Czy to coś więcej niż zwykły weltschmerz. Może to zwykły ból życia, którego odczuwanie wróciło, jak opadły trochę motyle początków związku? A może nie motyle, tylko haj pierwszego okresu. Czy obie strony otwarte są na pracę nad sobą i związkiem. Z bólem istnienia da się żyć, ale w uwierającym, ograniczającym, przytłaczającym związku? Pewnie też się da...
Hija, po pierwsze na świecie są wyjątki (mówiłam tylko o "statystycznym mężczyźnie"😉, a po drugie, co prawda rozumiem powagę młodych związków, ale jednak są różnice, mniej życiowych zobowiązań (typu śluby, kredyty, dzieci).
Pony to jedna strona medalu. Z jednej strach, że coś można zawalić z drugiej że i tak może się sypnąć i to tylko strata czasu. Dlatego chciałam znać opinię innych na ten temat. W sumie w takich sprawach lepiej nie doradzać, bo to cudze uczucia i życie. Jednak podebatować można 🙂
Teodora no właśnie ciężko z boku określić, jesli osoba pytająca sama tak naprawdę nie wie czemu sie popsuło. Materacem nie jestem, ale pewnie czynników jest wiele. Niby drobiazgi, a czasem stanowią o życiu. I bariery o których piszesz. Długotrwały związek dwóch dorosłych osób to właśnie pewne wzajemne lub wspólne zobowiązania.
Ja nie napisałam tego, żeby pytać, co akurat u koleżanki kuleje. Tylko nie sposób w pewnych tematach rozmawiać na zbyt dużym poziomie abstrakcji. Nie wiadomo, czy ona ma "swój" kryzys (przesilenia w życiu zdarzają się każdemu), czy między nimi się sypie, czy wychodzi niedopasowanie (i czy przeskakiwalne, czy to, w czym są niedopasowani jest dla niej b. ważne czy nie bardzo), czy pospolitość zaczyna powoli skrzeczeć, a może koleżanka odkryła, że za bardzo odeszła od swoich wizji siebie i swojego życia i nie wiadomo, czy żeby się odnaleźć, musi "zrywać okowy", czy to się da w ramach tego związku poukładać lepiej.
Tak czytam to co napisała Teodora i naszła mnie myśl jakie te związki skomplikowane. A przecież to tylko mała część związku i tego co się może zdarzyć. Najlepiej to o tym w ogóle nie myśleć... I doskonale zdaje sobie sprawę, że małżeństwo i związek różnią się od siebie znacznie.
Olga bynajmniej nie chciałam powiedzieć, że skoro nic nie piszesz, to nie możesz nikogo oceniać - po prostu nie zauważyłam ani trochę ironii w Twojej wypowiedzi, ot, stwierdzenie. Nazywam ją "krową", bo wiem co nieco na temat jej inteligencji i charakteru, ale znakomicie zdaję sobie sprawę z tego, że w jej myślach jestem gorzej niż krową. I żeby nie było, że ją oczerniam, a jego wywyższam - uważam, że powinien był się z nią rozstać wcześniej, skoro średnio się dogadywali, bo jak już wpadli to nie było takiej opcji 😉
Ja to wszystko rozumiem... jednak Towarzyszko szepcik... to nie socjalizm ze wszystko wspólne (w tym faceci :]) jak dla mnie małżenstwo to rzecz święta i koniec i kropka ;] Obojetnie czy wpadli czy nie
Mało brakło, żeby już nie byli małżeństwem 😉 zresztą, ich życie - a konkretnie jego, bo jej nie znam, i niech sobie z nim robi co chce - a zapewne będzie z nią, ale i będzie ją zdradzał, bo taka opcja bardzo mu się podoba. Z jednej strony nie dziwi, że facet chce z kimś sypiać, skoro z żoną tego nie robi - ale z drugiej, jak to się kiedyś wszystko wyda, to będzie miał jeszcze większy bigos niż ma teraz 🤣 Niech sobie robi co chce, byle z dala ode mnie, bo nie potrafię wytrzymać w spokoju, jak patrze na taką tragikomedię pt "no bo jesteśmy rodziną" 🤣
edit: z zupełnie innej beczki, ciekawe co u P 😎 już dawno nie widziałam opisów o jego sytuacji uczuciowej 😉 mój friend jest chyba u niego, pewnie :winko: ....albo raczej :allcoholic:
Doszły mnie słuchy, że padło w tym temacie moje imię 😉 Macie to jakiś mężczyzn czy to tylko kobiece pogaduchy? 😀 Jeśli czyta to jakiś facet proszę go o wiadomość niżej!
Kurcze, tak czytam i czytam ten watek i czuje, jakbym czytala o sobie... czemu tak pozno go odkrylam? Milo wiedziec, ze nie tylko mna targaja takie watpliwosci i problemy, o ktorych pisze m.in. Bera. Zastanawiam sie, czy to jest wylacznie kobieca przypadlosc, takie zyciowe niezdecydowanie, "nie wiem, czego chce", "nie wiem, co czuje"... faceci wydaja sie byc tacy nieskomplikowani pod tym wzgledem, tacy... dobrzy.
He he he, ja mam opcję: wiem, czego nie chcę. Chociaż to się trochę zaciera z tym, co chcę i generalnie jest jeden wielki bigos 😎
B się odezwał, powiedział coś o jakimś egzaminie, i poszedł z gg, nawet się nie żegnając, ot tak, pomiędzy swoim zdaniem a moją odpowiedzią zniknął. Zaczynam rozumieć, dlaczego ciągle ma jakieś konflikty z tą swoją - jeśli ją też tak notorycznie olewa i nie szanuje... 😎
A jak szepcik ma o niej mówić? Z szacunkiem? Jak by ją szanowała, lub było jej przykro, to nie byłoby tego co było 😉
Nawiasem mówiąc osoby, które zaradzają mówią źle o swoim partnerze, bo chcą się przed samym sobą usprawiedliwić. Jak facet się tak bawi to weź go kopnij, szkoda życia na palantów. W sumie to i taki tak byś cierpiała, nawet jakby został z Tobą.
Po pierwsze, bałabym się, że by mnie zdradzał - chyba o to Ci chodzi, co nie? 😉 Każdy ma jakieś cech fajne, i jakieś zaporowe, blokujące - u niego byłoby to właśnie to.
WoW!Przeszło 200 stron! Może nie będę się dokształcał z tej wiedzy, ale jak będzie coś ciekawego od teraz to chętnie napisze 😀 Liczę na innych przedstawicieli mojej płci pod ewentualnym gradobiciem pytań! Freddie- Faceci są często równie nie zdecydowani jak kobiety(chce powiedzieć że nie ma w tym reguły), ale na pewno żaden nie będzie poświęcał tyle czasu co kobieta na rozmyślanie co wybrać. W kwestii 'co czuje' chyba jesteśmy konkretni puki za dużo kobiet nie przewinie się wokół nas w życiu tworząc 'emocjonalnego kobieciarza' Znam paru takich co nawet studia wybierali patrząc po koleżankach! Dla mnie to nie poważne....
Dziewczyny, jak byście podeszły do tego, że wasz partner ogląda filmy pornograficzne? Kiedyś myślałam, że mnie to nie rusza... aż w moim związku to się nie pojawiło 🤔wirek: i teraz... trochę mi głupio z tym- nie wiem tak naprawdę jak się ustosunkować... 🤔
Będę bronił zasady 'na ludzi nie ma reguły' 😉 Wszystko i wszystkich trzeba rozpatrywać indywidualnie! W przeciwnym razie nie było by nawet tego wątku tylko jedna książka 'Jak rozkminić faceta' 😎 bera7 - może akurat wujek jest niezdecydowany i roztargniony rano a np w pracy po wyjściu szybko się organizuje i sprawnie mu idzie? Monny- na avatarze jest Haplopelma lividum, ale żeby od razy po plecach się drapać 😁 Kleik- Facet został przyłapany czy sam z tym wyszedł? Jak przyłapany to się z tym ukrywa i to źle świadczy 🤔 Jak sam się z tym zwrócił znaczy czegoś w tych sprawach szuka albo zaczął szukać i nie wiedział jak się z tym zwrócić. Pogadaj z nim dlaczego je ogląda albo co mu się w nich podoba. Osobiście pornografię uważam za złą prowadzącą do dewiacji albo szukania mocniejszych wrażeń.
Normlanie Ja ogladam ,on oglada,wszyscy sa happy(czasem to jest tez czesc gry wstepnej) Niemam nic przeciwko jesli oglada i przy tym takze sie sam zaspokaja,sama tez mam rózowego 'przyjaciela'
Dzięki Daniel za odpowiedź 😉 :kwiatek: Po prostu przez przypadek zobaczyłam na jakie strony wchodzi najczęściej w necie. Sam mi tego nie powiedział, ale jak o to zapytałam to się nie wyparł. Powiedział, że lubi popatrzeć, musi się zaspokoić i że mam się nie martwić. A ja się i tak martwię i nie koniecznie o to, że on ogląda tylko o to, że ostatnio odniosłam wrażenie, że on te filmy zaczyna lubić bardziej niż mnie - o to też zapytałam. To stwierdził, że to nie prawda.
Monny- różne są zasady etyczne i o słuszności ich długo by debatować, ale jeśli się czujecie w nich ok to tak kombinujcie żeby zawsze było między wami dobrze. Nie ma mężczyzny który nie zajrzał to fakt 😎 Pornografia jest i będzie zawsze śliską sprawą która równie często prowadzi do gwałtów, prostytucji, problemów w związku, frustracji, zboczeń. Myślicie, że gdzie znajdują pobudki a potem ujścia dewianci i zboczeńcy? Jest to kontrowersyjny temat i jak wspomniałem śliski, więc poco się nim bawić? Co nie pewne lepiej z dala🙂 Zwyczajny rozsądek! 🚫 Arachnofobie mówisz? Raczej strach! Też się bałem, ale przeszło mi w zainteresowanie 🙂 Mam koleżankę ze stwierdzoną arachnofobią. Na widok zdjęcia pluszowego pająka wstawała z ławki każąc zamknąć książkę. W innej sytuacji wyszła z klasy i klęczała przy ścianie z łzami. Kobieta 24 lata! Kleik- niech inni piszą Ci co chcą, ale skoro ostatnio źle się z tym czujesz to coś znaczy. Nie upilnujesz go! W waszych relacjach postaraj sie żeby nie musiał sięgać po to. Do niczego się nie zmuszaj tylko rozmawiaj... ja wiem głupi temat i nie powiem Ci co masz mówić 🙁 Może jakieś Wasze nowe pomysły go ostudzą.