Nie. A mi teraz strasznie przykro i żal. Żal jego, i przykro za te wszystkie słowa. Okropnie. Wiem, że zrobił coś, co mnie wkurza, i miałam rację, że mu to wytknęłam, ale może nie powinnam była jechać po całości... Ech, gdyby jeszcze chociaż się wkurzył, napisał coś na mnie, to może bym się teraz tak nie rozklejała. A tak, to myślę o tym, że i tak ma ciągle niefajnie w życiu, a ja mu jeszcze musiałam dokopać. Idę spać, jestem beznadziejna 😕
Głupio mi, że zachowałam się chamsko - takie sprawy można wyjaśniać z klasą, a ja zawsze, zawsze robię to pod wpływem emocji. Fakt, ma to wszystko na własne życzenie, i tak, jak mu napisałam - zamiast pójść albo w jedną albo w drugą stronę, to on woli czekać, aż ktoś to zrobi za niego, a ja z nim czekać nie chcę. Ale zachowuję się jak moja matka - zamiast skoncentrować się na głównym problemie, to ja muszę dowalić jeszcze za całokształt. Piszę, a potem muszę coś jeszcze dodać. I coś jeszcze, i jeszcze, i jeszcze chociaż jedno zdanie, niech wie. Ale po cichu liczę, że może choć trochę zastanowi się nad moimi słowami, może w końcu się ruszy i coś zrobi.
ps. a jeśli chodzi o słowo "całokształt" - gdy byłam mała, nie wiedziałam co to znaczy, i gdy mama wrzeszczała, że powinnam oberwać za całokształt to myślałam, że mnie oskarża, że się z kimś całowałam 😁
Ja pierdziele ...nienawidze takich sytuacji,obiecałam przyjaciolce,ze bede z nia na sylwka i pojdziemy gdzies do kumpli.Moj M. mial mozna powiedziec,ze spiecie z tym moim kumplem do ktorego chciałam isc i powiedział,ze sobie nie zyczy zebym do niego szła.No ok przezyje,ale to nie zmienia faktu,ze mialam byc z ta kumpela,a nie z M. on chce zebym byla z nim,jego kumplem i jego dziewczyna oraz kuzynem kumpla i jego dziewczyna. Ja tam wole byc ze swoja przyjaciolka i moimi znajomymi,bo nie bawi mnie nocowanie z ludzmi ,ktorych nie znam,bo tych jego znajomych ktorzy maja tam byc akurat nie znam. Nie wiem co mam teraz zrobic zeby byc w porzadku wobec zarowno M. jak i kumpeli?Chyba zostane w domu i tyle 🙄
ps. a jeśli chodzi o słowo "całokształt" - gdy byłam mała, nie wiedziałam co to znaczy, i gdy mama wrzeszczała, że powinnam oberwać za całokształt to myślałam, że mnie oskarża, że się z kimś całowałam 😁
ja często mówię "ciałokształt", zupełnie nie wiem, czemu 😁
haha wole mniej inwazyjny sposob czyli powiem,ze tata nie pozwala,ah jak ja sie ciesze ,ze jeszcze troszeczke mi brakuje do 18-nastki i zawsze moge powiedziec,ze tata nie pozwala 😁
hmm... szepcik, zawsze możesz wysłać jeszcze jedną wiadomość ze zdania na temat meritum wypowiedzi nie zmieniasz, ale przepraszasz ze pojechalas po calosci, to nie bylo fair.. bez kajania sie przed nim, bez zapewniania ze wszystko juz jest ok, ale zeby jednak wiedzial ze tez sie zreflektowalas... wydaje mi sie ze mozemy czasem zareagowac emocjami, w koncu to ludzka rzecz, ale warto pozniej przyznac ze sie przegielo.. trzymam kciuki zeby jednak sie odezwal:*
incognito, a zastanow sie na co Ty masz ochote - iść z M, iść z przyjaciółką, nie iść nigdzie? jeśli chcesz iść z przyjaciółką a nie M to idź. a jak M sie wkurzy, no coz... jesli nie masz ochoty spedzac sylwka z chlopakiem swoim to widac nie jest dla Ciebie az tak wazny.. a jesli nie jest, to mu to powiedz, daj do zrozumienia i nie trzymaj przy sobie, bo obydwoje na tym dobrze nie wychodzicie..
EE nie koniecznie nie jest dla niej tak wazny chlopak... Ja tez złapalam focha na swojego! juz chyba drugi dzien sie tak fochuja... i chyba ze wscieklosci wybuchne! Taki maly drobiazg, a mnie to jakos wyprowadzilo z rownowagi i nie moge jej odzyskac-to jest najlepsze...;/ I pomyslec, ze zaczęło sie od konskiego tematu z moja kumpela... I tez jakos mi sie nie widzi gdziekolwiek wychodzicz Ł. A przed Nami Sylwester..wesele... Jak narazie dziala mi na nerwy, wiec dobrze, ze sie usunął z domu chociaz na chwile... I pewnie utrzyma sie to moje oburzenie do momentu dopoki nie powie "przepraszam"...
merysytuacji nieco uległa zmianie-jakbys nie doczytała 😉 brevachodzi o to ze moglabym sie zmusic i siedziec z jego znajomymi-bo nie chodzi o to,ze nie chce byc z nim,nie chce byc z jego znajomymi. Chodzi o to,ze obiecałam przyjaciółce ,że ten czas z nią spędze.Nie chce krzywdzic ani jego ani jej 🙄więc stwierdziłam,że chyba najlepszym wyjsciem bedzie,jezeli zostane w domu-jakos nigdy mnie nie krecil sylwester i nigdy tego nie obchodziłam,więc nie byłoby to dla mnie tragediom
Breva jakbyś mi w myślach czytała - tak zrobiłam 😉 dokładnie tak napisałam - odpisał, że przecież ślubu to on mi nie obiecywał... Najdziwniejsze dla mnie jest to, że wkurzył mnie, ale ja i tak czekam, żeby się odezwał, czekam na rozmowę.
odpisał, że przecież ślubu to on mi nie obiecywał...
i taki byl wydzwiek calej odpowiedzi? czyli odebral to jako Twoje wylanie zalu i pretensji do niego z cyklu 'a mialo byc inaczej,myslalam ze...?' i wlaczyl tryb awaryjny 'przeciez nic nie obiecywalem?' to nie brzmi dobrze...
szepcik, hmmm to dziwnie z jego strony.. ehh chyba przestałam ogarniać temat🙁 daj znać jak się coś wyjaśni! w którąkolwiek stronę...
incognito, hmm no to w takim razie zostanie w domu to chyba faktycznie najmniej inwazyjne wyjście! aczkolwiek niekogo nie urazisz, ale... sama się będziesz nudzić w domu zamast gdzieś szaleć! tak źle i tak niedobrze...
a ja dzisiaj zgłupiałam po raz kolejny - D mi z dziwnie miłymi smsami znowu wyjeżdża.. ja się nie odzywam aż tu nagle "Wiesz? Bardzo się cieszę że razem jedziemy na tego sylwka🙂" hmm... albo zołzowate postępowanie poskutkowało i jak to facet zareagował na brak kontaktu z mojej strony... albo (i tu pada smutniejsza dla mnie wersja) postanowił na szybciora odbudować miłą i flirciarską atmosferę między nami jeszcze przed sylwkiem, ażebym może zrobiła się chętna na wyjeździe i dała się zaliczyć, po czym będzie się "bawił" dalej po powrocie tyle że już beze mnie (no bo przecież do kraka wracam)... jedno jest pewne - niech no zbliży do mnie łapska to mu połamie:/
a co do nowej postaci - M :P w niedziele bardzo sympatycznie poesemesowaliśmy, wczoraj jeszcze koło 11 na gg mi zostawił króciutką wiadomość (na którą ja odpisałam wieczorem dopiero) no i cisza.. wczoraj wieczorem zero kontaktu, dzisiaj też nic.. no więc albo nie chce byc nachalny, albo jest zajety (itp.), albo generalnie na jednym wieczorze smsow mialo sie skonczyc! tak czy siak ja nie pisze... bedzie chcial to sie sam odezwie, prawda?
mogą też być i zasrani, i zajęci - ale to tylko jak kogoś najdzie wielka potrzeba 😎
edit: Gadałam właśnie z B., ładnie się pożegnał pod koniec 😎 był taki odległy, chłodny, ale życzliwy - jakaś paranoja, mam zły humor bo na niego nakrzyczałam, a on mnie pociesza 😂 Przyznał, że jest mu przykro przez moje słowa. A mi było tak, jakby ktoś ze mnie skórę zdzierał, jak nagle zrobił się taki zdystansowany, i zaczęłam się od razu przymilać. Już chyba lepiej tak, jak było - tak czy inaczej jestem w czarnej dupie, a przy nim przynajmniej widzę trochę kolorów... Może ja faktycznie mam żal o to, że "myślałam, że będzie inaczej".
Szepcik, tekst B. pt. "Nic Ci nie obiecywałem" źle o nim świadczy. Po co ma się angażować skoro ma wszystko? Żonę, dziecko, Ciebie... Rozwód nie jest jednoznaczny z utratą praw do opieki nad dzieckiem.
Raz myślałam "nie zależy mi na nim". Robiłam wszystko, żeby tak było. Niestety rozum często przegrywa u mnie z uczuciami. Co więcej, zawsze patrzyłam w kierunku facetów z natury bardziej "złych" niż "dobrych".