Polecam, ja mam w wersji papierowej więc nie pomogę. Mogę podesłać inne e-booki z tego rodzaju.
D&A piszesz tak jakby on z premedytacją na początku jeździł do koni, żeby Cię zdobyć a teraz olał. Mi się wydaje, że tak nie jest. Poprostu na początku znajomości nawet nie widzimy jak wiele z siebie dajemy by zdobyć drugą osobę. Człowiek nawet po węglu rozżarzonym by chodził i nie czuł bólu tylko motylki. Ale robienie czegoś, co nie sprawia nam radoch na dłuższą metę nie przechodzi. Poczytaj o facetach, co chcą żeby dziewczyna przestała jeździć by być z nim, bo konie śmierdzą ect. Wtedy może docenisz swojego faceta.
m0niska,wiem że to błąd,ale jakoś zawsze gdy postanawiam zacząć być zołzą to mi nie wychodzi;p Widzisz tu pojawia się rozbieżność opinii,bo dziewczyny piszą,że ta ja jestem egoistką i za dużo wymagam od faceta,a Ty,że to on przejawia jakiś tam brak szacunku...
In., sorry, nie korzystam zwykle z maili "spod avatara" bo nie mam pewności czy są one ważne (niektórzy zmieniają maile jak skarpetki). Większość zapomina zaktualizować takie wiadomości jak zmiana maila np. na forum itp. Dlatego zawsze wolę wysłać na maila, którego ktoś mi jak byk poda😉 Książka poszła, życzę miłej lektury🙂
D&A, no bo na to by wychodziło, że możesz być egoistką.. Ale jak napisałaś, że chodzisz dla niego w miejsca, których nie cierpisz, rezygnujesz ze znajomych itp. Wychodzi na to, że Ty się możesz jakkolwiek poświęcić, a on nie. Wiem, że łatwo pisać, żebyś wzięła go na dystans, ale myślę, że to jedyne wyjście...
bera7,może masz rację,ale powiem Ci szczerze,że strasznie nie lubię jak ktoś każe mi się patrzeć na tych co mają gorzej.Ja mogę powiedzieć: "a inni faceci jezdżą ze swoimi dziewczynami na każde zawody"😉
W naszym związku ogólnie łatwo nie jest.To,że mnie kocha to wiem,ale problem w tym,że jest takim samym(albo jeszcze gorszym)egoistą jak ja.Poza tym strasznie się różnimy,pochodzimy z zupełnie różnych rodzin i nie wiem czy uda nam się to dalej pociągnąć.Przez dłuższy czas może być super,sielanka itd.a w pewnym momencie różnice wychodzą i jest lipa.Przykre to jest,bo wiem ,że nam na sobie zależy,ale nie wiem czy będziemy w stanie utrzymać ten związek przy tylu różnicach🙁
Ja też staram się brać przykład z "lepszych" a nie pocieszać "gorszymi", ale czasem warto przeanalizować tak szczerze. Spróbuj może przez 2 tygodnie spisywać po 1 stronie kartki co zrobiłaś dla niego, a wbrew sobie i co on zrobił dla Ciebie mimo, że tego nie lubi. Zobaczysz czy jest to wyważone, czy jednak któraś ze stron daje z siebie więcej. Ja się przyznaję, że więcej dostaję jeśli chodzi o codzienne proste czynności. Jednak w strategicznych momentach to ja często "ratuję mu tyłek". W innych związkach jednak więcej dawałam niż brałam. No może poza J 😉, gdzie jak dla mnie panowała harmonia.
U nas kilka razy zaczęła się taka licytacja i nie było to fajne-jak dzieci-zaczęliśmy sobie wypominać co kto ostatnio zrobił,takie odbijanie piłeczki.
Co do znajomych: Nasi znajomi praktycznie się nie znają.Ja ogólnie nie lubię gdy gdzieś wychodzi,bo zazdrosna jestem;p Jenak ze znajomymi sam często się nie umawia-czasami z dwójką kumpli.
D&A ale taki rachunek sumienia jest dla Ciebie, a nie po to żeby mieć argumenty "przeciw". Tylko rozwiejesz swoje wątpliwości czy to Ty się poświęcasz, czy może on. Tylko trzeba rzetelnie uczciwie spisywać, a nie na swoją korzyść. Nikomu tego nie pokazujesz, tylko kartka leci potem do kosza.
co do motywu D&K napisze tak... moj poprzedni chlopak jezdzila ze mna na kazde zawody, przyjezdzal czasami na treningi, czesto pomagal mi na zawodach mimo tego ze za konmi nie przepadal... robil to dla mnie bo wiedzial ze sprawai mi to radoche. rozniez mielismy bardzo odmienne charaktery i bylismy inaczej wychowani. rozeszlismy sie po prawie 5 latach bo tak chcielismy wszystko ze soba i dla siebie robic i spedzac kazda chwile ze pracowalimsy razem, mieszkalimsy razem, bylismy w 1 grupie na studiach,uczyslismy sie razem ... i powiem szczerze ze zatrulismy sobie zycie i nawet nie umielismy ze soba normalnie rozmawiac 😉 i jak nie chcial ze mna jechac na zawody to tez bylo mi przykro! teraz jestem od 10 miesiecy w nowym zwiazku i ... nie zabralam mojego faceta na zadne zawody!na zywo nie widzial mnie jeszcze na koniu!jest zimno,pada,wieje... co to za przyjemnosc marznac kilka godzin na zawodach 😉 wiem ze jego to nie interesuje i uszczesliwiac go na sile nie bede 😉 wrecz odwrotnie! ciesze sie gdy on np, w sobote idzie z chlopakami grac w pilke na sale a ja jade sobie z kolezanka do stajni 🙂 tak samo jak ja lubie chodzic do klubow na imprezy a moj chlopak nie lubi ... rozgrywamy to tak, ze nie ciagne go ze soba na sile tylko on siedzi z kolegami i sobie piwkuja a ja ide z umplekami na balet😉 pozniej przyjezdzam do niego i kladziemy sie grzecznie spac 😉 ... no ale ... zrozumialam to wszystko dopiero po moim nieudanym wczesniejszym zwiazku... daj facetowi zatesknic za soba czasami 🙂
Ale tez zupełne spędzanie czasu wolnego odzielnie i nie interesowanie się kompletnie hobby drugiej osoby to przegięcie w druga stronę 😉 U mnie to jest tak, że D sam proponuje kiedy chce wpaść do stajni, jak ma ochote to idzie ze mną jak nie ma to w zupełności to rozumiem i sie nie obrażam. Oczywiście nie było tak odrazu, musiałam zrozumieć, że nie ma sensu ciagnięcie go ze soba na siłę jak akurat nie ma ochoty bo kończy się to tylko stekaniem i fochem 😉 Więc od momentu gdy "dałam" mu wolna rękę w tym czy chce spędzać czas ze mna w stajni czy nie znacznie polepszyło sie w tej kwestii. Ba czasem dostaje telefon w ciagu dnia "Cześć właśnie jestem u Lukasa, pójde z nim na spacerek i zrobie mu jeśc 😁 " Wniosek taki, że lepiej pozwolić na samodzielne podejmowanie decyzji a czasem wręcz zupełne nie zapraszanie do stajni i nagle okaże się, że ta druga osoba zatęskniła i sama zechce z nami iśc 😉
Daniela wow, zazdroszczę tego "cześć, właśnie jestem u Lukasa..." 😲 Mój chłopak by w życiu nie wpadł na to, żeby samemu pojechać do Dzionka 🙂 Chociaż w sumie zawsze miał bardzo daleko do niego, a teraz to się zmieni i zobaczymy 🙂
Też miałam okres ciągnięcia na siłę chłopaka do stajni - źle się to kończyło, szczególnie, że ja na jego mecze jeździłam rzadko (a w zasadzie chyba z raz czy dwa byłam 😁 ). Ostatnio proszę go o przyjazd do stajni jak mam interes i sama sobie nie poradzę - czyli przeprowadzka do innej stajni, nagranie filmików z jazdy, etc. Ale wcale mnie nie dziwi, że zimą mu się nie chce przyjeżdżać - mi też by się nie chciało, jak by mnie to nie interesowało. Zobaczymy jak będzie latem 🙂
Dzionka - Jak pierwszy raz odebrałam taki telefon to mi szczęka opadła 😁 No i dziewczynom w stajni też 😎 Ale to się wiąże z tym, że D bardzo się przejmuje tym jak się martwie o Lukasa i jego zdrowie a czasem nie udaje mi się wyrobić żeby wziąć go na spacerek żeby rozruszał stawy.
Mnie sie wydaje, że najważniejsze jest to złapać taka równowagę i spojrzeć na swoje pasje oczami drugiej połówki i zadać sobie pytanie czy naprawdę nam by się chciało zawsze wszędzie gdzieś jedzić bez względu na pogodę itd 🙂 Ja to załapałam gdy D przeziębil sie gdy go zaciagnęłam do stajni i naprawdę wyglądał na nieszczesliwego stojąc kolo mnie i patrząc jak czyszcze Lukasa a on stoi i sie nudzi.
Daniela, ale słodko! 💘 ale widać że chłop tez z siebie był dumny, skoro zadzwonił żeby się pochwalić 😁 lubi go, nie boi się, ani ty, że sobie nie poradzi? 🙂
Oj bardzo dumny bo on uważa, że fajniej mu w stajni jak to on się zajmuje Lukasem robi przy nim wszystko a nie stoi jak kołek i patrzy 🙂 Bo stac i patrzeć to tylko latem, najlepiej wygrzewając się w słońcu 😂
Czesto wychodzi tak, że przychodzimy razem on zjamuje sie Lukasem a ja drugim koniem, którym czasem sie opiekuje bo D woli Lukasa 😂
A co do tego czy sobie poradzi to się nie boje. Zanim mnie poznał miał kontakt z końmi, był nawet na obozie i umie nawet poruszać się w 3 chodach 😁 Poza tym wszystkiego go nauczyłam i pilnowałam jak robił pierwszy raz a nawet jak nie umie sobie z czyms poradzić to zagaduje dziewczyny w stajni, gaduła z niego straszna 😁
Słodko i to bardzo 😎 Szczególnie, że jak byłam w poprzednim związku i kupiłam Lukasa to owy pan nawet nie raczył go poznać przez pół roku i pałał niesamowita zazdrością do niego 🤔wirek:
D&A ja wziełam mojego M troche na dystans tak jak to powiedziała moniska,wczesniej chcialam go miec tak jakby pod kontrola i zawsze przy sobie i meczyło to nas oboje,ale mi przeszło dzięki czemu oboje teraz czujemy sie lepiej 😉 Co do konia to jak M jest u mnie i ide konisko karmic to on zawsze chce ze mna,a ja czasem mam ochote isc sama,bo wiem,ze jak jestem sama to raz dwa obróce,a przy nim to jakos wolniej idzie 🤣 Na Naparowym siedział pare razy chociaz bardzo się bał, raz ku mojemu ogromnemu zdziwieniu sam się zapytał czy może wsiąśc 😁 ale akceptuje tylko taki chód jak stęp 😀 poza tym nie moge powiedziec,ze sie nie interesuje,bo sie interesuje.Przy czyszczeniu mi pomagał pytał się o różne rzeczy,momentami te jego pytania nawet byly śmieszne 😉
Mnie sie wydaje, że najważniejsze jest to złapać taka równowagę i spojrzeć na swoje pasje oczami drugiej połówki i zadać sobie pytanie czy naprawdę nam by się chciało zawsze wszędzie gdzieś jedzić bez względu na pogodę itd 🙂
Amen.
Ja J nie brałam na siłę do stajni. Bywał kiedy chciał, nawet raz czy dwa go wsadziłam na konia. Ale na początku wspólnego mieszkania pojawił się problem utrzymania konia. Bo to spory wydatek. J nie rozumiał, że mnie nie będzie stać płacić połowy czynszu za droższe mieszkanie, bo muszę utrzymać konia. Ale powoli do niego dotarło, jak ważna jest pasja (sam miał hopla na punkcie nurkowania i samochodów). Nie dość, że pomagał mi utrzymać konia, to dostawałam prezenty typu: siodło. Jak pisałam wcześniej sam też wpadł na pomysł by jeździć do stajni z psem. Jak zachodziła potrzeba, to pomagał mi przy koniu. Miałam wrażenie, że jest dumny z konia. Bo zawsze wśród znajomych chwalił się, że "mamy konia" i "będziemy budować stajnię". Obmyślił sobie chytry plan, że zbudujemy dom i stajnię. Ja będę chować dzieci i zajmować się końmi to nie będę miała czasu na kochanka 😁.
Teraz nie mam problemu, bo faceta poznałam przez konie. Ma swojego sierściucha i konie są elementem życia.
Słodko i to bardzo 😎 Szczególnie, że jak byłam w poprzednim związku i kupiłam Lukasa to owy pan nawet nie raczył go poznać przez pół roku i pałał niesamowita zazdrością do niego 🤔wirek:
haha to jakbys pisala o moim ex 😂
ja nie mam takiego problemu, bo moj chlop lubi konie, jezdzi troche (tzn porusza sie bez szkody dla zwierzaka w 3 chodach), z reszta pierwszy raz nie zobaczyl na Gilu 😎 na konia go wyrwalam 😀 wiec jezdzi ze mna do stajni, na zawody. jesli moge, to staram sie ciagac Go tam jak najmniej, zeby go nie zanudzic, ale jednak nie bardzo mi sie to udaje 😉 w planach mamy wspolny teren jak Gil wroci do formy 🙂 i dostaje od Niego konskie prezenty 😍 no i oczywiscie bedzie domek na wsi, stajnia dla Gila i jego kumpla - wymarzonego slazaka 😁
ja za to tez chodze z Nim tam, gdzie on lubi (a ja nie koniecznie) no i gotuje bo to kulinarny analfabeta 😉