Forum towarzyskie »

Sprawy sercowe...

A ja odkrywam w sobie coś bardzo dziwnego. Fajnie jest się z kimś spotykać, flirtować - nawet ostro, chodzić na spacery, wysyłać tysiące smsów, cieszyć się jak ta druga osoba chce moje zdjęcie mmsem, przytulać się i całować.... ale nie wyobrażam sobie związku  🤔wirek:

Dokładnie jak u mnie! Boję się, że właśnie to może mi trochę zaszkodzić 😕

Bischa :przytul:
Bisha to twarda jesteś, skoro całe zawody przetrzymałaś z kamienną twarzą 😉 będzie dobrze, na szczęście sama widzisz, co dla Ciebie najlepsze - zerwanie kontaktu. Trzymaj się  :kwiatek:

Co do różnicy w wieku - ja się trzymam psychologii, i dlatego uważam, że facet nie powinien być młodszy. Ale rozumiem, że mogą być wyjątki.... Osobiście śmieję się zawsze, że najmłodszy facet, z jakim byłam, był ode mnie młodszy o kilkanaście dni i była to różnica wieku nie do pogodzenia  😁

Ekhem ale on prosto w twarz mówi Ci, żebyś się przefarbowała? Ja sobie czegoś takiego nie wyobrażam  🤔wirek: chyba bym dała po mordzie i powiedziała, że jak mu zależy na blondynce, to nie sobie blondynki poszuka.
Lubię coś zrobić dla faceta, ale tak z zaskoczenia - np. powie mi, że mu się bardzo podobają moje nogi, to specjalnie dla niego będę zakładać spódnicę. Albo jeśli lubi zapach wanilii, to kupię waniliową wodę toaletową i będę jej używać na spotkania tylko we dwoje. Po prostu sprawianie przyjemności poprzez robienie czegoś, co on lubi i co ja akceptuję. Ale nie robienie z siebie kogoś innego dla jego widzimisię.

Fin ja się obawiam, że po prostu za bardzo zasmakowałam w związkach "bez zobowiązań". Bo ze wszystkim prawie potrafię sobie radzić sama, facet mi do tego niepotrzebny, i niby facet mi niepotrzebny. Ale jak uświadamiam sobie, że w najbliższym czasie to chyba i tak nici ze stałego związku z osobą, o której myślę, to jakoś tak.... trochę przykro?
a ja tęsknie  😕
ale trudno..przyjaciolka, treningi, brak wolnego czasu plus moje podejscie ze nie chce zobowiązań, nawet siostra. wszystko stało na przeszkodzie. widocznie tak musialo sie stać.
z drugiej strony za zadnym z moich byłych tak nie tęsknilam.
chyba pora na  jakąś terapie zapomnieniową.
Hija, wiadomo, że to pierwsze... Ładnie napisał to wszystko, pytał, czy pamiętam wspólne chwile. Kurczę, no pamiętam!
Ale coś nie tak jest jednak.
mery, tak serio to- jakie to ma znaczenie? chcialabys, zeby Ciebie 'zdyskwalifikowal' bo 'za stara' dla niego jestes?

widzisz szafirowa, za kazdym razem jak mialam do czynienia z mlodszymi, to byly to w wiekszosci przypadkow prawdziwe "dzieciaki". jak mialam do czynienia z takim jednym o 8 lat starszym to co? zachował się nawet gorzej, niż ten młodszy.... wiec w sumie masz racje, nie ma znaczenia kompletnie... zwlaszcza ze ten teraz zachowuje sie dojrzalej niz jego wiek !
A ja znowu się przekonałam, że jeśli jedna strona, w tym wypadku ja, sądzi, że wszystko wyjaśniła, to wcale nie znaczy, że druga też....czyli ciągle dostaje smsy, wiadomości o tym, jak było cudownie, jak strasznie to wszystko popsułam, że nigdy nie będę już szczęśliwa (  🤔wirek: ), że nigdy nie odzyska zaufania do kobiet, że to były najcudowniejsze 2 lata jego życia...telefonów już nie odbieram.
i taka zabawia trwa już 3 mce...

a ilekroć mówię, że niczego nie żałuję, to słyszę, że sama sobie wmawiam  🤣


i co tu z takim zrobić?  🤔wirek:
mery
to tylko dwa lata. Nie skreślaj go tak łatwo 🙂
Mery - to tez zależy od tego, ile Ty masz lat...bo w wieku lat 18stu czy 19 te dwa lata to przepaść, a 20kilku już coraz mniejsza...😉
poznalam dziewczyne, która miala lat 19, a jej chlopak 17- byli ze soba od 2 lat i tworzyli naprawde udany związek.
wiek o niczym nie przesądza.
Arka- nie skreslam, nie skreslam... czekam na rozwoj wydarzen 🙂

ovca- ponad 20 😉 on tez juz sie kwalifikuje over 20 😉

yga- tez znam kupe takich par... lacznie z moimi dziadkami! zobaczymy co z tego wyjdzie 😉
mery, kto wie, moze sie to okaze rodzinna tradycja? 😁

Ekhem jakis dziwny koles, on tak powaznie namawia Cie zebys sie przefarbowala na blad? Ja bym sie nie dala na to nabrac. Pokazac mu na wejsciu ze zrobisz wszystko co mu sie bedzie podobalo? nie...
Wiecie co? 🙄 Schrzaniłam sprawę. Jutro się okaże, czy przypadkiem nie bezpowrotnie.
fin- co się stało? co żeś babo narozrabiała?
Drażni mnie tylko jeden szczegół - kolega bardzo uparcie chce mnie przerobić na blond  😲 Że podobają mu się blondynki wiedziałam już zanim zaczęliśmy się spotykać, ale nie przyszło by mi do głowy, że będzie z tego problem.
Może jakaś niedoleczona miłość? (Czyli niech się najpierw doleczy, a potem startuje do innych kobiet.)
Zaproponuj, żeby on się najpierw przefarbował. A w ogóle jak poza tym się do rzeczy, nie zaszkodzi porozmawiać. Kopnąć w tyłek zdążysz 😉
Ja sobie daje spokój, chyba mi się wyczerpała opcja "znieczulica" i robi mi się coraz bardziej przykro.
Może jakaś niedoleczona miłość? (Czyli niech się najpierw doleczy, a potem startuje do innych kobiet.)
Zaproponuj, żeby on się najpierw przefarbował. A w ogóle jak poza tym się do rzeczy, nie zaszkodzi porozmawiać. Kopnąć w tyłek zdążysz 😉

Kurcze, nie przyszło mi do głowy o to spytać. Spróbuję jakoś dyplomatycznie, chociaż nie sądzę żeby się przyznał gdyby było coś na rzeczy 😉
A że się przefarbuję jak on też się rozjaśni mówię mu od początku...z różnym skutkiem 😉

Ekhem jakis dziwny koles, on tak powaznie namawia Cie zebys sie przefarbowala na blad? Ja bym sie nie dala na to nabrac. Pokazac mu na wejsciu ze zrobisz wszystko co mu sie bedzie podobalo? nie...

No i właśnie to mnie gryzie... bo to niby wszystko w żartach, nic na siłę. W każdym razie nie stawia tego jako naszego "być albo nie być". Ale dość uparcie wraca do tematu  🙄
Tak szczerze to mogę se pisać, że się nie nastawiam, ale smutno by było jakby się okazało, że to idiota.

Po prostu sprawianie przyjemności poprzez robienie czegoś, co on lubi i co ja akceptuję. Ale nie robienie z siebie kogoś innego dla jego widzimisię.

No jeśli już w ogóle, to tylko na takiej zasadzie. Po prostu wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale lubię raz na czas coś zmienić - mało to, od początku uważam, że mój obecny kolor wyszedł za ciemny. Podsumowując nie mam nic przeciwko rozjaśnieniu się odrobinę, może nie do platyny, ale ciemny blond byłby ok 😉 co zresztą mu powiedziałam - czy przyjął to do wiadomości to już inna kwestia...
Dziewczyyyyyny...ratujcie mnie przed byłym  🙇
Ta sytuacja pokazała mi , że faceci w moim wieku to ciągle dzieci ( J. był 5 miechów młodszy ode mnie ) i do tesporą go nie warte uwagi . Nigdy młodszego , nigdy w moim wieku . Tylko starsi . Jeśli chodzi o różnicę , myślę , że jeśli facet jest fajny , z charakterem złotego człowieka , to różnica 15 lat nie robiła by mi różnicy , ale powyżej 20 już raczej nie czułabym się dobrze . Chociaż mawiają , że miłość nie zna wiekowych granic  😁
Cieszę się , że nikt w koniowozie nie zauważył nic . Nie lubię pytań niewygodnych , tym bardziej że J. wiele lat jeździł w Strykowie i się z nimi przyjaźni . A jak już by padło pytanie co się dzieje , to nie umiałabym go przemilczeć .
Ta sytuacja pokazała mi , że faceci w moim wieku to ciągle dzieci ( J. był 5 miechów młodszy ode mnie ) i do tesporą go nie warte uwagi . Nigdy młodszego , nigdy w moim wieku . Tylko starsi . Jeśli chodzi o różnicę , myślę , że jeśli facet jest fajny , z charakterem złotego człowieka , to różnica 15 lat nie robiła by mi różnicy , ale powyżej 20 już raczej nie czułabym się dobrze . Chociaż mawiają , że miłość nie zna wiekowych granic  😁.


Haha, Bischa ja mam niewiele mniejszą różnicę niż ta, którą podajesz za wzór. I myślę, że faceci to zawsze duże dzieci 😉
Moja znajoma mówi zawsze "Faceci? Nie dorastają, tylko z roku na rok mają coraz większe i droższe zabawki..." 😁
mery, moja mama cełe życie miała młodszych, terazteż. mnie też z młodszym zrobiła. wniosek z tego taki, że zawsze coś fajnego może z tego wyjść :P
fin- co się stało? co żeś babo narozrabiała?

🙇

Rozdrapałam świeżo zaklejoną sprawę 🤔 Niby podobno już jest dobrze, ale bardzo mocno "podpadłam". Chyba będzie bardzo ciężko coś wykrzesać, biorąc pod uwagę moją chorobę (która zresztą często mnie ogranicza) i trudny charakter. Niieee, wcale nie jestem pesymistką, tylko realistką.

No a na dobitkę dzisiaj okazało się, że po klasie krąży już tyle plotek, że nie ogarniam tego 😵
mery, moja mama cełe życie miała młodszych, terazteż. mnie też z młodszym zrobiła. wniosek z tego taki, że zawsze coś fajnego może z tego wyjść :P

nic, tylko zabieram sie za mlodszych 😉 bo wniosek mnie rozczulil 😀 !
.
Ehh dzisiaj w rozmowie padły przypadkiem takie słowa z ust J.:
"- X chyba jest zazdrosny, że nam może wyjść..."
(X to nasz wspólny kolega)

Jest dobrze, bo jeszcze niedawno J. mówił, że nie szuka dziewczyny... 😉
domiwa - Skoro nie dociera to dac sobie spokój, na sile nic nikomu nie wytłumaczysz. Jak się zaprze taka mądrala to nie ma co tracić czasu.
.
Ech, ja to jestem.... grrr, sama siebie nie lubię  😎
Kolejny raz się zbieram, żeby wygarnąć facetowi co myślę o tym wszystkim i tym niczym... ale on mnie rozbraja jednym tekstem i ja od razu jestem ugotowanaaaa...  😎
.
Ech, ja to się w ogóle... chyba nie nadaję. Sama robię sobie krzywdę, nie uczę się na własnych błędach, zapominam o wyznaczonych zasadach, i za dużo marzę. Generalnie o tym, że w końcu będzie dobrze. Bo chyba czas dorosnąć wreszcie i przywyknąć do tego, że raczej nigdy nie będzie dobrze....
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się