A ja odkrywam w sobie coś bardzo dziwnego. Fajnie jest się z kimś spotykać, flirtować - nawet ostro, chodzić na spacery, wysyłać tysiące smsów, cieszyć się jak ta druga osoba chce moje zdjęcie mmsem, przytulać się i całować.... ale nie wyobrażam sobie związku 🤔wirek:
dołączam się do Ciebie szepcik. własnie przy zrywaniu ostatnio użyłam tego argumentu co Ty napisalas wyżej.. facet nie jest w stanie zrozumiec o co mi chodzi, bo jak mozna chciec z kims byc ale nie byc w związku? hmm..chyba sama siebie tez nie rozumiem. 🤔wirek:
Nie ma żadnego "ale..", młodsi to gówniarze i tyle! O!!! a na dodatek mają pusto w głowach, albo tylko JEDNO 🍴 Słuchaj Voltowych cioć, dobrze na tym wyjdziesz 😉
a ja "pracuje" sobie dalej. Na razie wymyśliłam, ze zorganizować jakieś wyjście ze znajomymi z roku i poprosić kolegę, żeby zabrał Go ze sobą. Przyjaciółka zaproponowała, żeby po prostu do niego napisała i gdzieś zaprosiła, ale jak do tej pory raz się widzieliśmy i jakoś mi trochę głupio. Wolałabym jeszcze się spotkać na "neutralnym gruncie: wśród znajomych. A co Wy o tym myślicie?
Ja natomiast uważam, że "miłość do metryki nie zagląda", a Ty mery sama najlepiej będziesz wiedziała. Bo młodszy może być bardziej dojrzały od starszego 😉
tia... sama juz sie o tym przekonałam, ale gdybym nie zajrzała na fejsbuka, nie mialabym pojecia, ze on mlodszy! fak... czemu ja zawsze musze tak miec... 🙁
to i ja popre Wistre i Yge. przeciez gdybys nie zajrzala na tego fakbuka to bys teraz sobie nie zawracala takimi rozterkami pieknej glowki, czyz nie? 🙂 (a duzo jest mlodszy?)
z moim młodszym grubo nie wyszło 😉 ale to nic nie znaczy jeszcze wg. mnie. różni są ludzie, zgadzam się z dziewczynami, że wiek nie może od razu kogoś przekreślać.
a btw to mi jednak nie tak do końca przeszło jak myślałam 🙄
A ja odkrywam w sobie coś bardzo dziwnego. Fajnie jest się z kimś spotykać, flirtować - nawet ostro, chodzić na spacery, wysyłać tysiące smsów, cieszyć się jak ta druga osoba chce moje zdjęcie mmsem, przytulać się i całować.... ale nie wyobrażam sobie związku 🤔wirek:
szepcik, ja po wszystkich przedziwnościach sercowołóżkowowszelakich, jakie miały miejsce przez ostatnie pół roku...podpisuję się pod tym rękami i nogami 🙇
Muszę napisać , może mi ulży . Myślałam , że inaczej się to skończy . Skończyło się tak jak się bałam , że się skończy . Wczoraj wracając z Leszna pół drogi w koniowozie przepłakałam . Znajomi niektórzy powtarzali "Może się odezwie , przecież już tak bywało , że po jakimś czasie się odzywał" - nie wierzyłam . I się trzymałam do wczoraj . 6 miesięcy J. milczał . I tak już do końca życia będzie . Pamiętacie jeszcze co się działo ? Napisałam maila , że mi na nim zależy . Odpisał , byliście zaskoczeni , że się jak mało który facet zachował . Ja się pogodziłam , że z nim nie będę , ale cieszyłam się , że nie stracę fajnego kumpla . Mieliśmy na piwo pójść , chciał , żebym przyjechała . Nagle po miesiącu , gdy poprostu najzwyczajniej w świecie napisałam smsa "hej , co słychać?" zamilkł . 2-3 razy próbowałam jeszcze wysyłać smsy tego typu jak ten pierwszy , bo może nie doszedł . I nic . Nie wierzyłam , że się odezwie , gdzieś to czułam z tyłu głowy . I było mi smutno . Dopiero to do mnie całą siłą dotarło do mnie wczoraj w Lesznie , że to prawda , że straciłam kumpla . Ja jechałam z zamiarem nie odzywania się pierwsza , a jak się odezwie J. mieć go gdzieś i powiedzieć , ze nie mamy o czym rozmawiać . Plan wykonałam , nie daj boże się zbliżał przybierałam minę "Nie zbliżaj się , bo gryzę , grozi śmiercią tragiczną" . Przechodził koło trybuny gdzie siedziałam sama - to był pierwszy moment jak się zetknęliśmy i nic . Minęliśmy się w wąskim przejściu jakbyśmy się w ogóle nie znali . Najbardziej wkurzyłam się , gdy stałam i rozmawiałam z AL i nagle J. się wrąbał w rozmowę , jakby mnie tam w ogóle nie było - przerwał nam w pół zdania ładując się ze swoimi "problemami" . Do końca zawodów zachowałam kamienną twarz , dopiero w drodze powrotnej w koniowozie puściło wszystko i się rozkleiłam . Musiałam się wypłakać . Nigdy więcej nie powiem facetowi co czuję , nigdy 😤 Znów się przejechałam , znów mnie zranił facet . Mimo że się pogodziłam z tym , że nie chce ze mną być , strata kumpla dotknęła mnie mocno 😕 Wczoraj wywaliłam z komórki numer , wywaliłam go też ze znajomych na nk - nie chcę mieć z nim nic do czynienia - chcę zapomnieć , a najtrudniej będzie zapomnieć te fajne momenty .
mery, to ja pojade po stereotypach, ale za to sprawdzonych: faceci to generalnie gówniarze, wiek nie ma tu za wiele do rzeczy. Jak mawia mój ulubiony kolega - rozwijają się do 8 roku życia (w porywach do 10), a potem już tylko rosną. A młody gówniarz(zwłaszcza nieśmiały) ma tą przewagę nad starym gówniarzem, że jeszcze nie spsuty 😉 To tak półżartem z mojej strony.
A poważnie to całkiem dla siebie niespodziewanie przychodzę do wątku po radę. Mam nowego potencjalnego i wróciły do mnie problemy wieku nastoletniego 😡 Z kolegą wszystko ładnie się rozwija i idzie ku dobremu, generalnie staram się nie nastawiać, ale znajomość wygląda dość obiecująco. Drażni mnie tylko jeden szczegół - kolega bardzo uparcie chce mnie przerobić na blond 😲 Że podobają mu się blondynki wiedziałam już zanim zaczęliśmy się spotykać, ale nie przyszło by mi do głowy, że będzie z tego problem. No bo w gruncie rzeczy jako kobieta wszelkie zmiany na głowie lubię, blondynką jeszcze nie byłam, a ostatecznie jeśli cos nie wyjdzie - czy to z kolorem czy z facetem - zawsze mogę się znowu pofarbować 😉 Tylko że gdzieś z tyłu głowy ciągle mi się plącze: ale jak to tak, zmieniać się dla kogoś? a co jeśli dziś powie: zmień kolor, a jutro już: schudnij, zacznij słuchać disco i skończ z tymi końmi bo nie masz dla mnie czasu? To w końcu podobam mu się czy się nie podobam skoro mam się zmieniać?
Matko, to się wydaje jeszcze głupsze kiedy to napisałam. Ale nic to, najwyżej się ze mnie pośmiejemy 😉
edit: Hija, generalnie chyba tak nie-za-bardzo. A niegeneralnie: Partner nie chce iśc z Tobą na studniówkę, czy Ty nie chcesz z nim? bo to robi różnicę 😉 Bischa, współczuję. <głaszcze>
Bischa L :przytul: jest ciężko, ale widzisz dobrze zrobilas z tym wyrzuceniem jego telefonu itp. może teraz takie słowa wydają sie głupie ale będzie dobrze 🙂 jeśli płacze sie przez faceta tzn że nie jest Ciebie wart i tyle.
Nie, to nie moja 100dniówka. Ja i chłopak studiujemy, a mnie zaprasza kolega z 3 LO na swoją.
Bischa L- popłacz, wyrzuć to z siebie a potem do przodu. Spokojnie jeszcze będziesz mogła tam jeździć, tylko daj sobie czas. Głowa do góry, silna baba jesteś.
Hija, no tak, to ma sens😉 Masz jakieś zamiary wobec młodszego kolegi? Spodziewsz się czegoś po tej studniówce? Sądząc po tym, że masz chłopaka - nie, czyli jak na moje żadna to podłość. Ale ja mam kręgosłup moralny z gąbki, więc moja opinia nie jest miarodajna 😎 Ciekawe co inni powiedzą.
Spodziewam się tego, że bym się ewentualnie wybawiła, chociaż u mnie z tańcami to średnio. Nie mam żadnych planów, kolega po prostu, ja weekendy i tak spędzam głównie zakwitając w domu, bo chłopak nie ma czasu dla mnie. Powstrzymuje mnie w sumie tylko to, że ja bym swojego nie puściła.
Wista- A co było w liście? Wyznania czy jakieś bluzgi? Jak list to stawiam jednak na pierwsze 🙂