caroline- voltowiczów się nie wstydzę, bo widzieliście moje o stokroć gorsze zdjęcia i przeżyłam voltopirowy chrzest nie raz, już nic mnie nie zdziwi i żadna reakcja kogoś z forum mnie nie zabije. Po prostu gorzej niż jakiś rok temu nie będzie 😁
Fajnie że wątek tak szybko nabrał tempa i że wczoraj pisałam na stronie 162 a teraz mamy już 169 😂 Kapri chodził dziś już lepiej. Ja się nie stresowałam pomimo tego, że pałętało się po hali kilka osób. Tak jak mówiłam- muszę się przyzwyczaić i jak widać wcale opornie mi to nie idzie 😉 Ogarniemy się 🏇
Mia, tak łatwo konia nie jest sprzedać. Zwłaszcza niemłodego i ślepego na jedno oko, więc myślę, że masz trochę czasu do namysłu. Jeśli to kasa jest problemem, to moze choć częściowo dorzucisz się do utrzymania, żeby ci ludzie nie mieli ciśnienia na sprzedaż. Współdzierżawy osobiście bym nie doradzała. Z ludzmi różnie bywa i mówiły jaskółki, że do d..py są spółki. Ktoś się rozmyśli, a za konia nadal trzeba płacić. Pokombinuj. Powodzenia!
_kate, Ja od razu zaznaczam, nie chcę jej sprzedać! Chcę ją oddać, za darmo. Co do dorzucenia się do utrzymania to to właśnie robiłam przez ostatnie dwa lata- płaciłam połowę za pensjonat, własny sprzęt i zabiegi.
Strzyga, ja nie mówię, że wszystkie patenty w każdym przypadku to zło. Jak ktoś umie używać czarnej wodzy i wie po co mu potrzebna i jej nie nadużywa to niech sobie ją ma. Nie podoba mi się jednak wkładanie patentów na młode konie, które sprawiają problemy, a tym bardziej jeżeli robią to rekreanci😉 Amen.
Alice, rozumiem więc, że wiesz jak pracować z trudnym młodym koniem, żeby można było go jeździć na oliwce jak na przykład jest agresywnym, dominującym ogierem. Albo jest taki jak tamten, którego opisałam. O rekreantach nikt nie pisał.
UWAGA WARSZAWIACY! wiem ze macie swoj watek ale tam cicho i glucho.. będę w ten weekend w delegacji w warszawie na Salonie Jesien- expo wielkie Targi Kosmetyczne wybiera sie ktos moze? 👀 Miło było by was wkońcu poznac :kwiatek:
Strzyga, ja nie mówię, że wszystkie patenty w każdym przypadku to zło. Jak ktoś umie używać czarnej wodzy i wie po co mu potrzebna i jej nie nadużywa to niech sobie ją ma. Nie podoba mi się jednak wkładanie patentów na młode konie, które sprawiają problemy, a tym bardziej jeżeli robią to rekreanci😉 Amen.
Według mnie jeśli młodziak sprawia problemy najskuteczniejsza, choć czasochłonna, jest praca z ziemi. Dużo, często, bezstresowo. Też nie podoba mi się, jak patenty są lekiem na całe zło. Jasne, gdy inne metody zawodzę można się oczywiście wspomóc np. czarną, ale nie wychodzić z założenia, że tylko ona pomoże. Takie podejście najbardziej boli.
No jak interwencja weta w nocy i powrot o 1 to juz myslalam o jakiejs tragedii 🙄 to dobrze, ze z Rudym ok 😉
w sumie to to interwencja nie była 😉 Byłyśmy umówione na wieczór, ja mieszkam na śląsku, pani dr z Warszawy, a jeszcze jechała do nas przez Kraków, więc się zrobiła mała obsuwa 😉 Hypno, nie będę wątku zaśmiecać, zresztą masz opisane wszystko w stosownym miejscu. Powiem tak enigmatycznie, że chyba raczej na pewno mogę wypisać się z wątku "COPD" 😀
Strzyga, nie miałam potrzeby zagłębiać się w ten temat na tyle żeby wiedzieć dokładnie jak to się robi, ale wiem, że można.
ehh można wiele rzeczy tylko naprawdę PO CO?? Po co ryzkować swoim zdrowiem, swoimi nerwami i swoim czasem jak wystarczy zastosować jakiś patent?? Chyba naprawdę nie widziałaś nigdy młodego ogiera który ma zawsze inne zdanie na kazdy temat, robi wszystko by Cię zdominować.
Nie pisze że zawsze w każdej sytuacji patent rozwiąże każdy problem, ale używany z głową potrafi naprawdę pomóc.
Dziś gdyby nie czarna wodza nie byłoby co ze mnie zbierać. Kobyła jest po operacji i może tylko 5 min dziennie kłusować. Bez kitu już się prawie z matką ziemią witałam. Ale dzięki czarnej udało mi się kobyłe jakoś spacyfikować.
Losia,xxagaxx, dzięki 🙂 dziś miał wolne bo raczył zdjąć kapcia, wymiziałam, dodrapałam, dopieściłam, nakarmiłam i dalej nie mogę się nacieszyć że to taki mądry koń 🙂
xxagaxx, chociażby po to żeby mieć właśnie jakąś kontrolę nad koniem, kiedy patentu zabraknie😉 Takie podstawy wzajemnego dogadywania się. Ale ja się nie chcę więcej wypowiadać na ten temat, bo nie czuję się kompetentna.
ej dziewczyny, a może wy się jakoś źle nastawiacie z tą lożą szyderców i negatywnymi komentarzami? Ja nie spotkałam się ani z taką złośliwością ani negatywnymi emocjami, a trochę stajni w Polsce z koniem zwiedziłam
odnośnie patentów- generalnie uważam, że można używać do czegoś i po coś. Zauważyłam np, że prawie cała kwidzyńska stania jeździ na czarnej wodzy - konie wyglądają fajnie, wydają się rozluźnione itd, ale przez całe zgrupowanie zadawałam sobie pytanie po co? niemożliwe jest, żeby 95 % w stajni miało te same problemy, a wszystkie codziennie chodziły na tym samym patencie. Nie mówię, że źle, bo tego nie wiem, ale w jakim celu?
Alice a czemu ma niby patentu zabraknąć?? Patent jest po prostu pewnym etapem przez który się przechodzi. Jak sie z koniem co wypracuje to się z tego patentu rezygnuje.
Mój koń chodził w swoim życiu na czarnej, na wielokrążku, na haku tylko po to by teraz zakładać podwójnie łamaną oliwkę i nie mieć żadnych problemów. I nie wiem czy jeszcze kiedyś do czegoś nie wrócę na parę jazd jak pojawią się jakieś problemy. Nie widzę zeby mój koń był skrzwdzony przez to.
Oj, kolejna dyskusja na temat patentów... przecież Ci co potrafią ich używać i na 100% są pewni, że tego potrzebują nie zrobią koniom krzywdy. A reszta... to temat rzeka ale chyba i tak do niczego nie dojdziecie :kwiatek:
A ja się dzisiaj przywitałam z matką ziemią! Owczarek mi wyskoczył zza krzaczka i Dooki zrobił zwrot w tył a ja... nie. 😎 Jednak bardziej mnie ten upadek rozśmieszył niż rozzłościł - nie wiem dlaczego
Forta może po prostu nie mieli z czego szydzić? Możesz być dumna! 😉
Kapri chodził dziś już lepiej. Ja się nie stresowałam pomimo tego, że pałętało się po hali kilka osób. Tak jak mówiłam- muszę się przyzwyczaić i jak widać wcale opornie mi to nie idzie 😉 Ogarniemy się 🏇
brawo 🙂
Ja już sama nie wiem, miotam się dniami i nie śpię nocami. Bo wizja sprzedaży, wizją ale człowiek bardzo się przyzwyczaja do zwierzęcia, nawet jak prawnie do niego nie należy 🙁 ...
wg. mnie to tzw. krótka piłka - albo chcesz tego konia dla siebie albo chcesz dla niej dobrze, ale nie chcesz jej dla siebie (nie ma w tym nic złego) - wtedy szukasz jej dobrego domu, ludzi, którzy ją dla siebie kupią i będą kochać. nie kupuj jej po to żeby ją oddać. moim zdaniem to fatalne rozwiązanie. a jesli mozesz ją kupić ale martwisz się utrzymaniem- są naprawdę tanie miejsca, są zaufani ludzie, którzy przetrzymają ją do czasu az ty bedziesz miec czas.
Dowiedziałam się: - jak się zachować, gdy znajdę się w loży szyderców, 🙂 - że jeszcze nie tak dobrze jeżdżący i młody, lekki jeździec na ponoszącym koniu to nie problem, wystarczy ostrzejsze kiełzno (a gdyby miała większy kłopot z równowagą to można do siodła przywiązać, też umożliwi pojechanie konkursu dla zabawy), - że rozwiązanie problemu z koniem trzeba zacząć od znalezienia odpowiedniego patentu, bo cierpliwie rozwiązywanie przyczyny złego zachowania to strata czasu.
Co do ostatniego punktu to chyba jest różnica w podejściu do problemu. Patenty, które są jednak rozwiązaniami siłowymi, mogą nauczyć konia „tego nie wolno” i dają swój efekt. Bywa, że naprawdę są niezbędne. Ale to takie leczenie zęba apapem – przestanie boleć, ale czy wyleczy? Po prostu trzeba mieć tego świadomość, jak się ich używa. Mam takiego pecha, że zawsze trafiam na trudne konie. Ktoś pytał o młodego, kopiącego i atakującego konia, czy można bez patentów. Odpowiadam ze swojego doświadczenia – można. Jestem zwolenniczką stopniowania pomocy i używania patentów dopiero, jak inne rozwiązania nie pomogą. Ale zawsze, gdy przychodziło mi stanąć przed bardzo dominującym koniem zadawałam sobie pytanie: jakim szefem chcę się dla niego stać? Takim jak Stalin, czy bardziej Papież? (oczywiście wyolbrzymiam) Absolutne posłuszeństwo nie zawsze jest jedynym miernikiem tego, czy nasze relacje z koniem są ok. Tego nauczyłam się od niesamowitego koniarza, niestety nie żyjącego już, który pewnego razu podczas przejażdżki powiedział o swoim koniu „wiesz, mój koń jest bardzo posłuszny, za bardzo, chyba przegiąłem i zabiłem w nim serce”. Tak więc i ten medal ma dwie strony 🙂
doczekałam czasów kiedy każde zdjęcie jest dobre 😁
ale wiesz, że to tylko przejściowe? jesli dalej bedziecie progresować, to najdalej za pół roku te zdjęcia nie powinny ci sie juz podobać. 😉
jakość zdjęcia jest jaka jest, więc wrzucam w linku, ale wrzucić muszę, bo i muszę się podzielić tym co zauważyłam: aktualnie mój koń moze słuzyc jako stolik do kawy - juz co najmniej dwa kubki dałoby się na jego plecach i zadzie postawić. i na 100% nawet by sie nie zachwiały 😁 koń wielofunkcyjny 🤣 acha... nie przychodzi juz do mnie jak wołam "chodź, dam ci coś dobrego", on przylatuje do mnie kiedy wołam "chodź, podrapię cię" 🤣