Ja w dalszym ciagu nie jezdze. Zaopatrzyłam sie za to w koncu w pas do lonzowania. I dzisiaj pracowalismy na wypinaczach. Chłopak wyglada na całkowicie zdrowego i zadowolonego. Wrecz spragnionego pracy w końcu 😉
No ale jak obiecałam tak sie bede trzymala ze do czasu dobrego podloza nie wsiadam.
Poki co sadzi bryki i siedza cale dnie na padoku. A dzisiaj mnie zdziwil bo konie staly z bryczka obok padoku a on stal i tylko cichutko spiewal... a spodziewalam sie szalu 🙂
Dzisiaj caly dzien spedzilismy z mezem na doprowadzaniu do pozadku miejsca pod padok... skonczylibysmy to dzisiaj gdyby nie śniezyca... :/ Jutro chyba tego tez nie dokonczymy.Wiec prywatny wielki padok dla Pinia znowu sie odwleka... 🙁
A dak w ramach zdjec, to dla odmiany Koleżanki i koledzy Pinia ze stajni.Czyli cała gówniarzernia 😉

Nubira stwierdziła ze ucieknie poza ogrodzenie padoku i biegała po wsi...

Miłość 🙂


I Kross Samotnik
