Forum konie »

naturalna pielęgnacja kopyt

na blogu Wiwiany [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url] . dyskusje o wplywie zywienia na kopyta [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty) . roznice miedzy szkolami [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url] . buty, a la buty [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url] . sprzet (tarniki, noze, inne) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url] _________________________________________________________________ . artykuly j. polski [url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego Koniec z chorobą linii białej Zrozumieć podeszwę j. angielski Articles by Pete Ramey Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick [url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url] _________________________________________________________________ . przydatne strony j. polski [url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany Naturalne kopyto czyli rzecz o bieganiu boso j. angielski Swedish Hoof School Lars Pala Marjorie ANHC all-natural-horse-care The Naked Hoof Iron Free Hoof Case Studies Oskar’s hooves HealthyHoof _________________________________________________________________ [url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url] _________________________________________________________________ kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania?  planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie. BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów. fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
No właśnie też sobie tego czasowo nie mogłam wyobrazić  🤔
Jednak - jak tu pogodzić "refleksyjne", troskliwe, systematyczne "dłubanie" - z potrzeba ogromnej wiedzy praktycznej?
Znowu wychodzi na to, że to różnica filozofii życia? "Może nie najlepiej, ale na pewno z troską i uwagą?" "Może niezdarnie, ale często?"
Nawet ze wpisów tutaj widać, że niektóre osoby po prostu nie dostrzegają pewnych form, brył, symetrii, kątów. Dobry profesjonalny kowal widzi to natychmiast - wszelkie subtelności; ma ogromną "bazę danych" - zbiór postrzeganych wcześniej kopyt + tego, co się z nimi działo. Taka baza buduje połączenia w korze mózgowej, sprawia, że "się wie", nie trzeba mozolnie dociekać.
Sama należę do osób, które dziwnie się czują, gdy nie zrobią czegoś same  😡 Z dentystami tylko nie mam kłopotu, bo nie ma takiej opcji, żeby ktoś sam sobie robił zęby  😀iabeł: (nawet dentysta  :hihi🙂
W sumie - mam bardzo mieszane uczucia  🙄 Ale po wczorajszym pokazie - to za głowę się złapałam - "z czym do ludzi? za jakie grzechy mam się wygłupiać?". Kopyta sprawnie i przyzwoicie zrobione, "przypadek" skonsultowany, "diagnostyka" chodów przeprowadzona, zalecenia wydane (jak postępować, co się najpewniej będzie działo, co obserwować), wizyta za 4 tyg. - ustalona.
"Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Wychodzi mi, że na razie - lubię "mieć" kowala  💃
Może, gdyby coś "schrzanił" - powiem inaczej, ale przecież, dzięki Wam  :kwiatek: - nie dopuszczę do szkód.
Halo - jeżeli ktoś ma dwie lewe rączki i nie ma zdolności postrzegania, to nawet 1000 kursów i 10 latach praktyki mu nie pomoże...i tak samo z kowalami - jeden ma talent, a drugi nie ma pomysłu na inne życie.

Inna sprawa, widząc konia codziennie nie muszę wykonywać radykalnych cięć, mogę testować - sprawdzać co zwierzęciu przynosi ulgę - i w tym miejscu mam ogromną przewagę nad kowalem, który w jednym momencie musi zadecydować o losie kopyta - mając świadomość, że następna wizyta będzie mieć miejsce za 6tyg. - gdy efekt wcześniejszego strugania nie będzie widoczny.

edit
Dlatego Halo ciesz się, że masz dobrego fachowca pod ręką ... kiedyś wiele bym za takiego dała.
Uważam, że kursy są o tyle dobre, że uczą patrzenia na kopyto, obserwowania ... a to czy ktoś sam będzie robił kopyta, to już jego sprawa.
Wierz mi albo nie, ale mi także wystarczy rzucenie okiem by zauważyć nieprawidłowości (i wcale nie jestem geniuszem czy samorodnym talentem).
Tak, to jest przewaga ogromna - bo kopyto naprawdę codziennie się zmienia i dużo opowiada.
W sumie wyszło mi na to, że to jest ogólny problem z fachowcami. Wykształcenie jeśli chodzi o umiejętności praktyczne - dawno leży i kwiczy. Etos niezastąpionego fachowca - rzemieślnika upadł już dawno. Jednak takowi istnieją - tylko cholernie trudno znaleźć  😕
Kiedyś mieliśmy wiekowy samochód. Nie było rady - fora internetowe, własnoręczne czyszczenie gaźnika - takie rzeczy. Siedzenie z głową pod maską. I ciągłe wzdychanie. Bo mechanicy - nie potrafili. Przyjęliśmy, że tak już ma być. Aż trafił się fachowiec. Przybył prosto z podwieczorku. W białej koszuli. Tylko rękawy zakasał. Wymiana rozrządu zajęła mu jakieś 3 min. Koszula - nadal śnieżnobiała. Nawet płyn/chusteczki do czyszczenia rąk/rękawiczek miał z sobą w walizeczce. Szczęka nam opadła.
Inny przykład - beton. Na budowę domu. Można samemu kręcić w betoniarce. A można zamówić gotowy + pompę. Ale - jeśli mieszankę schrzanią? Toż przecież dom na całe życie! To może jednak lepiej samemu ukręcić?

Fachowców prawie niet. Zmiana cywilizacyjna postępuje. Do pełnej cywilizacji "produmentów" już tylko mały krok.
Dokładnie Halo, gdyby fachowcy byli fachowcami w ogóle nie byłoby tej dyskusji ... a tak, mamy dylemat
Może dodam jeszcze, że nie tylko kowal się uczy i nabiera doświadczenia - "skrobacze" też. Niezdarna to może byłam po samym kursie 😉 Widzę też w kopytach dużo więcej niż kiedyś - ostatnio sobie wyciągałam archiwalne zdjęcia, żeby sprawdzić, czy istniał na nich problem, który zauważyłam dopiero po jakimś czasie - istniał. Co więcej, był "gorszy" i się poprawił. To jest część tej "magii" - nie święci garnki lepią!.. - jak się stosuje ten bazowy schemat, część problemów znika sama, bo niestety są one wytworem kowali...

Trochę to wszystko też kwestia lęku przed nieznanym (bo do niedawna było u nas nie do pomyślenia werkowanie przez właściciela, wręcz kojarzy się z zaniedbaniem i  "oszczędzaniem na tym co ważne" - prawda?). Ten system się sprawdza, wystarczy spojrzeć na barefoothorsecare - międzynarodową grupę o wieloletniej tradycji, niektórzy dyskutanci tam profesjonalnie zajmują się werkowaniem naturalnym, inni to tacy jak ja początkujący amatorzy, dłubiący "w kilku koniach". Racja, zawodowe struganie naturalne to nie jest to samo, co kowalowanie od przypadku do przypadku - większość tamtejszych zawodowców nie zgodziłaby się zająć koniem, jeżeli właściciel nie współpracowałby w zakresie:
- podstawowych warunków bytowych (możliwość wychodzenia na dwór, czystość w boksie)
- żywienia (nie podawanie bomb cukrowych i kapiących melasą karm "dla szportowców" zwykłym rekreantom ruszającym tyłek raz w tygodniu)
- częstotliwości werkowania (przyjazd raz na pół roku mija się z celem)
oraz
- wyłączności na konia (jezeli dzisiaj ostrugam go ja, a za miesiąc przyjedzie Ziutek i wyrypie pół podeszwy, to naprawdę nie mamy o czym rozmawiać).
Częsty jest też model - "profesjonalista zagląda raz na 4-6 tygodni, właściciel w międzyczasie odrabia pracę domową" - praca domowa polega np. na systematycznym skracaniu pazura, leczeniu strzałki. Krzywdy się tym nie zrobi. Po paru tygodnich przyjeżdża czlowiek z większym doświadczeniem i balansuje kopyto. Dobry układ? Idealny moim zdaniem. Tyle że dużo tu zależy od własciciela. Nie każdy będzie chciał się podjąć dłubania na co dzień. Jednak nie każdy koń tego wymaga - niektórym na "zwykłym" terminie 6 tygodni niczego nie ubędzie i wtedy taki "naturalista" niczym, poza częstotliwością używania noża może, nie rózni się od tradycyjnego kowala. Z punktu widzenia właściciela.

Wiesz co, halo? Chętnie bym pogadała z tym "Twoim" kowalem. Każda okazja jest dobra, żeby się czegoś nauczyć, może by mi poszerzył horyzonty 🙂

Jeszcze inny wątek: Widziałam wczoraj w stajni końską gazetkę - a tam - recenzują "badania". Badania dotyczą dziedziczności "one high, one low syndrome" (tego o czym pisała na poprzedniej stronie elwarka). Otóż stwierdzili, że syndrom ten jest dziedziczny i najwyraźniej geny odpowiadające za niego leżą gdzieś blisko genów wysokiego wzrostu i krótkiej szyi  😵
Odkrywają Amerykę, naprawdę. Jak koń wysoki i szyja krótka, to źrebol mocniej nogi rozstawia przy pasieniu (jedna w przód, druga w tył), żeby do trawy sięgnąć. Niewerkowany przez pierwsze pół roku życia, bo przecież nie trzeba - wada się pogłębia i do pewnego stopnia zostaje na stałe. Na podstawie tego artykuliku można by wysnuć wniosek o genetyczności i mieć spokój. No i jak tu podchodzić poważnie do profesjonalnego kopytnego światka?
To ja dam moje kopyta. Z niewiadomych przyczyn pietki poszly w gore 🙁














Co myslicie o tych kopytach? Co ja widze: pietki wedruja do gory!!! 🙁 z plusow: wykrusza sie podeszwa. Sukcesywnie 🙂 wykrusza sie silniej po stronie, gdzie niegdys byly "dziury" przy katach wsporowych. Mam wrazenie, ze im mocniej spilowuje przod (mustang rollem) tym glebiej w podeszwe wchodzi pekniecie. Dlaczego tak sie dzieje?
Żeczywiście piętki starasznie wysokie ale patrząc od spodu nie ma tam co ścierać, może to wina warunków jakie teraz panują, koń mało chodzi? Czy może być przyczyną brak wystaraczającej ilości ruchu?
Forest chodzi prawie caly czas.... na noc tylko jest zamykany. Tak to bryka po padoku z innymi konmi, ogolnie jest w takim chowie "polstajennym", ma do dyspozycji kilka ha pastwisk wiec o malej ilosci ruchu nie moze byc mowy.... Wysokie pietki pozostaja tajemnica.
Dea, wracając jeszcze do masy cukrowej aplikowanej do rowka środkowego.  Zastanawiam sięi, czy cukier nie będzie pożywką  dla jakiś bakterii zżerajacych strzałkę. Analogicznie do ludzkich zębów, ktore przeciez są twardszą tkanką niz strzałka. Jak uważasz? 
trusia - myślę, że chodzi o to, że tego cukru jest DUŻO. Wtedy to działa jak w dżemie - lekko dosłodzony zepsuje się szybko, mocno posłodzony może stać otwarty. Nie wiem w praktyce jak to się sprawdza, ale ludzie chwalili...

Freddie - pokazywałaś te zdjęcia Larsowi? Wg mnie za długi pazur, wygląda jak Wiesiek po tym epizodzie sterydowym, piętki też poszły wtedy w górę. Bardzo mu wtedy skracałam pazur i pasowało mu to (z kątami czekałam na podeszwę, ładnych kilka miesięcy). Teraz się piętale unormowały, takich niskich jeszcze chyba nie miał 🙂 za to ruda ma odrobinę wyższe niż rok temu, myślę... ale z drugiej strony na strzałkę ma więcej obciążenia, rok temu strzałka wisiała między koturnami. Liczę więc na to, że się z czasem obniżą znowu, tym razem już ze strzałką.
A jaki związek ma długość pazura z wysokością piętek? Krótszy pazur to łatwiejsze odbicie i większa szansa na krok z piętki. Więcej kroków z piętki to niższe piętki 😉
Nie wiem też czy ścian wsporowych bym odrobinę mocniej nie przycięła. Ale jeśli widzisz efekt skracania pazura - to skracaj!
trusia - myślę, że chodzi o to, że tego cukru jest DUŻO. Wtedy to działa jak w dżemie - lekko dosłodzony zepsuje się szybko, mocno posłodzony może stać otwarty. Nie wiem w praktyce jak to się sprawdza, ale ludzie chwalili...

Freddie - pokazywałaś te zdjęcia Larsowi? Wg mnie za długi pazur, wygląda jak Wiesiek po tym epizodzie sterydowym, piętki też poszły wtedy w górę. Bardzo mu wtedy skracałam pazur i pasowało mu to (z kątami czekałam na podeszwę, ładnych kilka miesięcy). Teraz się piętale unormowały, takich niskich jeszcze chyba nie miał 🙂 za to ruda ma odrobinę wyższe niż rok temu, myślę... ale z drugiej strony na strzałkę ma więcej obciążenia, rok temu strzałka wisiała między koturnami. Liczę więc na to, że się z czasem obniżą znowu, tym razem już ze strzałką.
A jaki związek ma długość pazura z wysokością piętek? Krótszy pazur to łatwiejsze odbicie i większa szansa na krok z piętki. Więcej kroków z piętki to niższe piętki 😉
Nie wiem też czy ścian wsporowych bym odrobinę mocniej nie przycięła. Ale jeśli widzisz efekt skracania pazura - to skracaj!

Nie pokazywalam jeszcze tych zdjec Larsowi... ja naprawde mocno spilowalam pazur, az do linii bialej! Tak sie zastanawiam, robie tak juz od... czerwca, czy to nie za dlugi okres zeby konio chodzil zupelnie bez pazurka?
Freddie jeśli zdjecia nie przekłamują to według mnie zdecydowanie za długie ściany wsporowe. Wygląda na zdjęciu jakby były niemal na jednym poziomie ze ścianami przedkątnymi.
Są za długie, kopyto nie moze się wysklepić bo ściany wsporowe nie maja miejsca, żeby sie opuścić.

Podobną sytuacje miałam u kuca jak przestałam w pewnym momencie zbierać podeszwe  przy kątach i scianach wsporowych , wiec i nie zbierałam też ściany wsporowej tyle ile trzeba było, bo musiałabym wydłubać jak dłutem w drewnie, ostatecznie wszystko zaczęło przybierać jeden poziom i piętki poszybowały w góre jak szalone.

No i zgadzam sie z deą - krótszy pazurek.
Hehe fajnie, rady takie same tylko akcent na co innego 😉 :kwiatek:
Pozdrowienia dla Miśki i Młodego!

Freddie - Wieśmin chodził tak "zupełnie bez pazura" chyba 9 miesięcy (aż mu to rozklapciane kopyto zrosło). Miał mocniej spiłowany niż Forest (pionowo do linii białej). Co do ścian wsporowych, to niestety ostatnio widziałam, jak się mogą ładne kopyta popsuć, jeśli się zostawia ściany wsporowe długie "do samej ziemi" - kobyłka przestała chodzić z piętek, kopyciska się wydłużyły, strzałki poleciały...
Dziewczyny, czy znajdę kogoś w okolicach Katowic, kto struga metodą naturalną, zna się na rzeczy i jest godny polecenia ❓

Bo kopyta mojego konia spędzają mi sen z powiek. Niby nie są tragiczne, ale są malutkie i takie - "małowytrzymałe".
Kowal mówi, żeby podkuć, to go przestana kopyta boleć, a ja jakoś nie  jestem przekonana.
ElMadziarra - do wiosny już niedaleko, po wielkanocy będzie kurs SANHCP w Poznaniu. Masz szansę zostać kowalem swojego... konia osobiście 😉
Niestety dea ze względów zdrowotnych nie jest to możliwe. Nie wiem, czy 5 minut dała bym radę stać w pozycji do strugania, nie wspominając o ruszaniu przy tym rękami. Szybko zajechałabym w ten sposób mój i tak zjechany kręgosłup. To niestety nie dla mnie. Mój kręgosłup daje mi się we znaki już przy zwykłym czyszczeniu kopyt.

Dlatego chciałbym znaleźć kogoś kto by przyjechał, popatrzył, powiedział co jest nie teges, wystrugał i poprowadził te lichutkie-mięciutkie kopyta.

Więc pytam, czy znacie kogoś takiego, kto podjechałby do Katowic i kogo możecie polecić. Oczywiście mówimy o płatnej usłudze.
ElMadziarra, nie gwarantuje, że ta osoba znajdzie czas, ale daję Ci namiar na PW.
🙇
Będę wdzięczna za każdy namiar, a co do czasu poczekam jakby co, teraz to mnie miesiąc w tą, czy w tą nie zbawi.

Jeszcze raz  🙇 dzięki wielkie.
Jeszcze jedno pytanie. Przypomniało mi się, że tajnaa pytała o ochronę strzałek przed szkodliwym działaniem tego, co w oborniku siedzi.  Czy uważacie, że środki do dezynfekcji ściółki (typu Stalosan, Dezosan itd) mogą być pomocne w tej materii? Czy są obojętne?

ElMadziarra, faktycznie kręgosłup to poważny problem.  Ale Lars na kursie pokazywał pozycje, które nie obciążają kręgosłupa (przynajmniej teoretyczenie).  Mnie np. bardziej kregosłup boli od siedzenia za biurkiem niż od schylania się do stóp moim koniom. Oczywiście nie generalizuję tego, bo  Twój kręgosłup to Twój, a  mój to mój. Natomiast moim zdaniem warto pojechac przynajmniej po to, żeby wiedzieć. Potem zawsze możesz próbować znaleźć kopgoś, kto będzie robił pod Twoje dyktando, jeśli sama nie dasz rady. 
trusia tylko, że mój kręgosłup nie jest zdewastowany od niezdrowego życia (czyli np. siedzenia za biurkiem), tylko jest zdewastowany od zawsze, a w miarę upływu lat jego stan się pogarsza. Biorąc pod uwagę, że górny limit udźwigu dla mnie wg lekarza to 2 kg - 1 kg w jednej ręce i 1 kg w drugiej (insza inszość, czy ja tego limitu przestrzegam), to nie wyobrażam sobie strugania kopyt nawet w pozycji nie obciążającej kręgosłupa, chyba że mogłabym to robić siedząc na krześle, albo jeszcze lepiej na klęczniku, a kopyto trzymać na podpórce, tylko co koń na to  👀 😁
ElMadziara, przyszłość przed Tobą!    😅  Podpórki dla konia istnieją, a o robocie przy kopytach na jakiś „poddupkach” chyba Teodora kiedyś gdzieś pisała (chociaż mogę źle pamiętać).  Możesz ruszać do boju  🏇  O ile nie powali Cię z nóg cena tych podpórek.
Freddie jeśli zdjecia nie przekłamują to według mnie zdecydowanie za długie ściany wsporowe. Wygląda na zdjęciu jakby były niemal na jednym poziomie ze ścianami przedkątnymi.


to i ja swoje trzy grosze  😀

IMHO kształt ścian wsporowych wskazuje na problem ze zbyt wysoką piętką kopyta.  To kopyto nie może dobrze działać (min z powodów, o których powyżej pisze JolantaG) i dlatego mimo ruchu jego stan się nie poprawia.
Freddie - mojej kobyle zimą też kąty wsporowe poszły w dół - nie aż tak, ale jednak. Ale jak sie stopiło trochę śniegu i do tego chwycił mocny mróz, co spowodowało że jest twardo, wszystko wróciło do dawnego porządku. Dużo u was jes teraz śniegu?
A w ogóle nie wiem czy pamiętacie, ale marudziłam że moja konia ma pomarszczoną podeszwę - teraz jak sie zrobiło twardo podeszwy sie wygładziły. Czyli chyba jednak martwa podeszwa sie tak śmiesznie zbierała, ja jej nie ruszałam obserwując co będzie, no i sie to ładnie wykruszyło 🙂
[quote author=A+A link=topic=1384.msg456681#msg456681 date=1264422774]
Freddie jeśli zdjecia nie przekłamują to według mnie zdecydowanie za długie ściany wsporowe. Wygląda na zdjęciu jakby były niemal na jednym poziomie ze ścianami przedkątnymi.


to i ja swoje trzy grosze  😀

IMHO kształt ścian wsporowych wskazuje na problem ze zbyt wysoką piętką kopyta.  To kopyto nie może dobrze działać (min z powodów, o których powyżej pisze JolantaG) i dlatego mimo ruchu jego stan się nie poprawia.
[/quote]

Mam w związku z tym pytanie.

Czy samo skrócenie długości ścian wsporowych obniży piętki?
Ja oczywiście laik, ale coś mi tu nie daje spokoju patrząc na pokazane kopyta.
Może mylę się, ale wg mnie problem jest też w położeniu piętek, które "weszły" za bardzo pod kopyto.
Czy to nie oznacza konieczności mocnego skrócenia pazura przecinając linię białą, która i tak jest rozerwana?

Przecież inaczej kopyto nie zbalansuje się  poprawnie - tak przynajmniej wydaje mi się.
I czy nie powinno się obniżyć zdecydowanie piętek z jednoczesnym przycięciem pazura?
Jak pisze Freddie ,  takie delikatne korekty stosuje już od 7 miesięcy w sumie z mizernym skutkiem.
Czy brak wyraźnego efektu przez długi czas nie powinny wymusić odmiennych działań? 🙂
Jeszcze co do kręgosłupa: ja często robię Campinie kopytka klęcząc na jednym kolanie, druga noga robi za podpórkę, końska noga sobie na niej leży, a ja się przyglądam i kombinuję (z prostymi plecami) 🙂

Co do Freddie myślę, że zanim oberżnie piętki, ingerując w podeszwę, powinna skonsultować się z Larsem - sama jestem ciekawa, co Lars jej doradzi.
Co robiłam przy podobnym problemie u Wiedźmina - pisałam. U Wiedźmina był problem z listewkami przez steryd, u Foresta może być kwestia owsa, który dostał już pod kopytną opieką Freddie. To zaburza obraz. Ja widzę "miskowatość" pazura i myślę, że on zrasta. Ale to moje zdanie. I raz jeszcze radzę: do instruktora KYSZ!
Mogę nieśmiało zapytać? Podobają się wam te strzałki? Mnie się nie podobają i wcale bym się nie zdziwiła, gdy by koń je "oszczędzał".
mi się nie podoba cały tył kopyta...
Za wysokie ściany wsporowe?


Wysoka piętka?..


...po zrobieniu:


Tak, ta strzałka była do leczenia...


...i będę się upierać, że główną przyczyną tego, że to kopyto tak a nie inaczej wyglądało po 8 miesiącach mojego strugania, było podanie sterydu. Nie zauważyłam ostrego ochwatu, a jednak listewki "dostały". Objawowo: skracałam pazur. Strzałki się po tym sterydowym incydencie sypnęły (!! kolejne podobieństwo), chociaż wcześniej były niezłe - ARMEX, Pete's Goo, nóż do strzałek, widły, łopata i taczka.
W tej chwili ściany wsporowe w tym kopycie radzą sobie zupełnie same - ostatnio wykruszyły się tak, że kończą się modelowo w połowie strzałki. A wtedy, we wrześniu, rezając na siłę i tak nieco niżej podeszwy - uzyskiwałam efekt jak widać.

Muszę wystawić nowe zdjęcia tego kopyta...

Dziewczyny, sugerujące mocniejsze wycięcie - mogę mieć prośbę, żebyście wstawiły fotki porównawcze na zachętę? 1. "przed", 2. zrobione i 3. ustabilizowane kopyto, które nie odrasta jak dzikie... Pro publico bono  :kwiatek: bo ja miałam z wycinaniem bardziej niż do podeszwy kiepskie doświadczenia (probowałam dwa razy i w obu przypadkach zrezygnowałam i wróciłam do bardziej zachowawczego podejścia - bo obserwowałam właśnie dzikie odrastanie, i nie pasuje mi, że to jest "way to go"😉. Ciekawam, gdzie jest różnica.
dea z tym wstawianiem zdjec porownawczych wiesz co, ja prawde powiedziawszy nie widze roznicy w tym jak kopyto wygladalo np w sierpniu a jak wyglada teraz... to tez mnie w sumie troche martwi. Moze zrobilo sie troszeczke bardziej miseczkowate. No i pietki poszly w gore 🙁
Dobra, zaraz wrzuce te zdjecia Larsowi do oceny i najwyzej podziele sie komentarzem  👀
a tak btw juz sie normalnie nie moge doczekac kursow kwietniowych!!!  👀

Muszę wystawić nowe zdjęcia tego kopyta...

Tak? Czekaj, czekaj, już to kiedyś słyszałam. Rób i pokazuj! I reszty też.

😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się