Ściana została potraktowana zbyt płasko. Ten wystający milimetr -dwa przejrzystego bardzo by się przydał. i piętki cofnięte za bardzo - nie tyle cofnięte, co spiłowane, ich naturalne miejsce jest bardziej z przodu. Z tym wiążą się zbyt niskie! ściany wsporowe w tylnej części. A koń na błocie potrzebuje "bieżnika". Więc wytwarza go tam, gdzie może, skoro tył zbyt radykalnie pilnowany - z przodu. Zapewnij "bieżnik" koniowi: krawędź kopyta, nieco wyższe ściany wsporowe w tylnej części - a podeszwa się wyrówna.
Ha! A co! 😍
Generalnie się zgadzam, tylko co do tego co podkreślone, nie bardzo (plus komentarz "do przejrzystego" poniżej). Miejsce kątów wsporowych nie jest bardziej z przodu. Ich miejsce jest z tyłu - to nie znaczy, że trzeba piłować je ukośnie na siłę (ale to już parę razy mówiłam w temacie tych kopyt). Myślę że za niskie one nie są, ale ksztalt mi nei bardzo lezy (ukośnie w tył idą).
Co do tego, że z powodu spiłowania tyłu wyrasta podeszwa z przodu - myślę, że trochę za daleko posunięte wnioskowanie. Szybciej jest wypuścić nowe ściany wsporowe.
A samo wypłaszczenie IMO może się wiązać ze zbyt mocnym opiłowaniem ściany "na wysokość". Tajnaa... jakby miesiąc, i to błota (mocne ścieranie miękkiego rogu podeszwy), i to w zimie (kopyta rosną wolniej) wystarczył, żeby odhodować podeszwę, to problemy z kopytami by nie istniały. Pełną, prawidłową podeszwę hoduje się pół roku albo i rok - zależnie od tego jaka jest kondycja ściany i czy ona ma swój udział w przenoszeniu cieżaru - jeżeli ściana sama w sobie nie działa (popękana, mocno oderwana) albo człowiek ją odciąża celowo bądź przypadkiem 😉 (czyli róg bezbarwny jest oderwany od podłoża), to podeszwa często reaguje takim zgrubieniem.
To, że fragment podeszwy jest twardy i się nie rusza, nie znaczy, że ona nie jest martwa 🙂 Ale znaczy, że jest koniowi potrzebna. Pamiętacie
to zdjęcie Wiedźmina wklejane tu już chyba z pięć razy? U niego właśnie podeszwa chciała narastać, kowal nie pozwalał, wycinał ją regularnie. Jak ja pozwoliłam, to mi się włos zjeżył ile tego narosło - bo ściana u niego nie działa. Podłożył więc sobie "poduchę", a od góry zrasta ściana pod lepszym kątem. Ta poducha to nie jest żywa podeszwa, to martwa i zbita podeszwa, ale dopóki koń na niej chodzi i jej potrzebuje, ona się NIE wykruszy. Cóż, zaakceptowałam te klocki na jego nogach i robię swoje. Ściana, ponieważ była oderwana solidnie i powodowała tylko sztwniejszy ruch u młodego, jest teraz celowo uniesiona nad ziemię. Może za rok to kopyto będzie przypominać cokolwiek sensownego... Póki co największą batalię toczymy ze strzałkami.
Jeszcze wyjasnienie, bo widzę, ze się mieszacie z warstwami w okolicy ściany kopyta - od zewnątrz patrząc:
- róg barwny, zewnętrzna warstwa ściany, mocno upakowana (dużo tubuli), rosnąca z koronki, jej rola to ochrona przed uderzeniem kopytem w coś - nazywa się to róg barwny, ale na białym kopycie może być półprzezroczysto-beżowe. Nie ma roli w przenoszeniu ciężaru, więc w metodach "werkowania naturalnego" symulujemy wycieranie jej o kamienie i unosimy ją nad ziemię. "Werkowanie pastwiskowe", czyli to, co robi kowal najczęściej u bosego, zostawia tę warstwę przy ziemi, co powoduje strzępienie/łupanie ściany.
- róg bezbarwny, wewnętrzna warstwa ściany, ma inną konsystencję niz zewnętrzna, jest bardziej wilgotna i elastyczna, jak się piłuje tarnikiem "from the top", to wiórki ze ściany zewnętrznej spadają na ziemię, wiórki ze ściany wewnętrznej wiszą w postaci frędzli na dolnej krawędzi kopyta. Nazywa się róg bezbarwny, ale najczęściej jest
białe, absolutnie
nie jest bezbarwne, półprzezroczyste, żółtawe, najwyżej może być czarne/szarawe u niektórych koni. Ta część ściany wyciera się dużo łatwiej niż zewnętrzna (więc nawet jeśli zostawicie kawałek wystającej, nie zdziwcie się, jeśli za 3 dni wyrówna się do płaskiego!) i ma swoją rolę w przenoszeniu ciężaru. Dlatego werkowanie tej części ściany tak, żeby była uniesiona nad ziemią robi się tylko w przypadku mocnego rozciągnięcia/oslabienia pazura, chyba że chcemy obserwować podeszwę wykonującą ruchy obronne. Ta część rogu produkowana jest w trakcie rośnięcia kopyta w dół przez listewki (tylko dzięki tej ciągłej produkcji zewnętrzna ściana, przecież bardzo twarda, może się zsuwać wzdłuż kopyta w dół).
- linia biała - to bynajmniej nie jest białe, to jest półprzezroczyste i żółtawe u zdrowego konia (niestety moze być też czarne i czerwone), bliższe przyjrzenie pokaże nam promieniste kreseczki - pozostałości listewek od strony ściany kopyta.
To jest właśnie to półprzezroczyste. Tak uściślam, żeby ktoś nie myślał, że zostawia całą masę rogu bezbarwnego, a tak naprawdę piłował jeszcze połowę linii białej 😉 To jest bardzo miękka część. Spokojnie można ją zostawić "wystającą", wytrze się w moment. Z tego powodu ona nam żadnego ciężaru nie przeniesie.
Tajnaa, nie panikuj tak strasznie, naprawdę macie ładne kopyta i jak widać zrastają jeszcze ładniejsze. Obserwuj 🙂 i nie ustawaj w leczeniu strzałki 😉