na blogu Wiwiany
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url]
. dyskusje o wplywie zywienia na kopyta
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty)
. roznice miedzy szkolami
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url]
. buty, a la buty
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url]
. sprzet (tarniki, noze, inne)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url]
_________________________________________________________________
. artykuly
j. polski
[url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego
Koniec z chorobą linii białej
Zrozumieć podeszwę
j. angielski
Articles by Pete Ramey
Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick
[url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url]
_________________________________________________________________
. przydatne strony
j. polski
[url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany
Naturalne kopyto
czyli rzecz o bieganiu boso
j. angielski
Swedish Hoof School
Lars Pala
Marjorie
ANHC all-natural-horse-care
The Naked Hoof
Iron Free Hoof
Case Studies
Oskar’s hooves
HealthyHoof
_________________________________________________________________
[url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url]
_________________________________________________________________
kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania? planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie.
BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów.
fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
To bardzo przepraszam za mój błąd 😡 , ale to zupelnie nie zmienia kwesti trzeszczkowej czy to będą wymienione kąty czy ściany. PO prostu tam zupełnie nie chodzi o uciskanie samej trzeszczki.
Juz nie będe poprawiać tamtego mojego posta - najwyzej dea da mi po głowie za to przekręcenie.
To w takim razie kto zainteresowany - przenosze sie do wątku trzeszczkowego.
''''''''''''''''''''''''' dopisałam w poprzednim poście
Aquarius dobrze , ze czuwasz :kwiatek: i szybko dzięki temu można poprawić błąd
mimo usilnych starań żadne zdjęcie nie chce mi się wczytać (niech żyje i Plus! 🙁 ) więc znowu teoretyzując czy jest możliwe rozszerzenie linii białej po zmianie kształtu kopyta (juz nie mieszając do tego zmian żywieniowych)? A i jeszcze cos co zauważyłam dopiero teraz na zdjęciach - linia poszerza się z przodu i od zew strony wew strona jest normalna (?)
A ja znów usłyszałam, że na gnicie to tylko dziegieć, dziegieć i jeszcze raz dziegieć 🙄 I po co w ogóle się bawię w to mieszanie maści, skoro dziegieć i tak jest najlepszy, bo działa odkażająco, ściągająco i takie tam. I żebym przestała czytać to swoje forum 😁 Oczywiście moja odpowiedź, że dziegieć tylko maskuje problem, tworzy skorupę na powierzchni strzałki ,podczas gdy pod spodem bakterie buszują w najlepsze, została przyjęta wzruszeniem ramion. Trudno- muszę z tym żyć 😉 Ważne,że ja widzę, że po kuracji clorti+tribio + codzienne wybieranie strzałki naprawdę mają się coraz lepiej a rowek centralny sukcesywnie się spłyca. Bardzo mnie to cieszy 😅 A wracając do sprawy z weterynarzami i ich pojęciu o kopytach. Ludziom trudno uwierzyć, że człowiek, który tyle lat studiował anatomię zwierząt może się mylić. Błędy kowali jeszcze można przyjąć, ale weterynarz? To tak trochę jak w pewnych badaniach, gdzie pielęgniarki zostały poproszone przez lekarzy o podanie pacjentowi leku. Choć wiedziały, że specyfik tylko pogorszy stan chorego- podawały go, bo zadziałało coś takiego jak autorytet rzeczonego lekarza. W temacie kopyt jest identycznie. Skoro weterynarz i kowal mówią, że wysokie piętki, wycinanie zgniłej strzałki i kuracja siarczan + dziegieć jest ok- to widać jest ok. Bezkrytyczne przyjmowanie cudzych opinii jest po prostu wygodniejsze.
Averis w mojej stajni jest to samo. Znajoma ma konia z bardzo ciasnymi strzałkami, wysokimi piętkami, kopyta ogólnie są małe i strome. Codziennie skrupulatnie myje kopyta mydłem, robi tamponik z siarczanu a na koniec dziegciuje całe kopyta. Też nie przemawia do niej że to jest źle, ale przecież ja tylko forum przeczytałam i na pewno nie mam racji - jestem "be". Co do weterynarzy to też jest coraz gorzej. Koleżanka moje studiuje hodowle koni i jeździectwo w Lublinie i jej znajoma studiuje tam weterynarie, jest na trzecim roku a ciągle nie wie w którym miejscu koń ma biodro 😲 i jak takiemu zaufac? Z resztą moje koleżanka prawie mgr hodowli koni absolutnie się nie zgadza z obniżaniem piętek bo to sprzeczne z anatomią 😵 W tym przypadku Strasser dobrze napisała, ze w podręcznikach anatomii koni kość kopytowa "stojąca" na czubku jest opisywana jako prawidłowa... Koszmar. Dodaję zdjęcia kopyta mojej Heroiny z października i listopada. Porównując aż niesamowite, że w tak krótkim czasie tak się zmieniło. Dalsze są z września i listopada. 😲
JolantaG - dzięki za czujność. Przyznaję się, pisałam z pamięci - zajrzałam teraz do książeczki, żeby sobie przypomnieć skąd wzięłam te pomysły i dywagacje: [quote=Strasser]"[...]pomiędzy rogiem podeszwy i ścian wsporowych a trzeszczka, jej kaletką i ścięgnem zginacza głębokiego jest niewielka przestrzeń, grubości około 5 milimetrów i jest ona wypełniona tworzywem. Jeśli wysklepienie podeszwy nie może opuścić się pod ciężarem np. ze względu na zacieśnienie kopyta lub obecność podkowy, tworzywo leżące pomiędzy rogiem podeszwy a rejonem trzeszczki jest uciskane i dochodzi tu do wynaczynień."[/quote]
Zrozumiałam to tak, że tworzywo jest między ścianą wsporową i podeszwą a trzeszczką, i dlatego jest uciskane. Przejrzałam schematy jeszcze raz i widzę, że trzeszczka na nich jest zdecydowanie bardziej z przodu niż ściany wsporowe. Czyli podeszwa jest PRZED ścianami, a nie NAD jak sobie wcześniej założyłam 🙁 No i cały dowód się posypał. A tak ładnie wyglądał 🙁
Jola, a wiesz co jest nad ścianami wsporowymi? Tylko strzałka gąbczasta i chrząstki po bokach? Czemu to cholerstwo trzyma kształt?? Chrząstki są wystarczająco sztywne, żeby zapewnić prawdziwość stwierdzenia "głębokie rowki z tyłu kopyta => stroma kość kopytowa"??
Obiecuję jeszcze raz na spokojnie przeczytać książeczki Strasser i więcej nie walić takich baboli 😡 Jeszcze ich nie oddałam 😉 tylko czasu mało... wieczorem poprawię tamtego posta.
branka, i blog był tutaj kilka razy linkowany, a i pytanie było do Ciebie (już parę stron minęło) o Twoje rady, by dojeżdżać mustang rollem do linii białej (dea i ktoś jeszcze pytał).
Na posta poniżej: domyślałam się, więc dlatego napisałam i o blogu i o pytaniu.
Wystarczy tu trzy dni nie zajrzeć i jest zaległości na godzinę czytania 😜
A ja znalazłam jednak fotkę dokumentującą coś, o czym pisałam, ale nie było "dowodu rzeczowego": zmiana koloru puszki kopytowej u Campiny (zrobiła się ciemniejsza) w obu przodach. Patrzcie jak idzie z góry na dół ciemny kolor, widać na obu kopytach, tym na pierwszym planie i tym na drugim 🙂
guli - kopyto kuca wygląda super 🙂 🙂 🙂 byle tak dalej!
kopyta.Muszę jednak przyznać że te konie duzo potrafią znieść i śmigają w tych podkowach po górach. Normalnie zaraziłam się tymi naturalnymi kopytami 🙂Nawet w nocy myslę o kopytach. Kiedyś raz na 2 miesiące przyjechał kowal , zrobił swoje i po sprawie.Teraz ciągle jak widzę swoje konie to najpierw patrzę na kopyta i myslę co by tu poprawić. Na kopyta moich znajomych koni też patrzę i zal mi ich bo te biedne hucułki mają ciężkie podkowy z trzema gryfami. Ich strzałki nigdy ziemi nie dotykają no chyba że w głębokim błocie.Właściciele to samouki i sami kują.Nie zastanawiają się nad mechaniką pracy Niestety jedyną moją pomocą naukową jesteście Wy i wszystko to co tu piszecie (no i mam jeszcze ksiązke o pielęgnacji i podkuwaniu kopyt- tak dla porównania). Bardzo sobie cenię że dzielicie się z innymi swoją wiedzą :kwiatek:Chciałam pojechać na ten kurs naturalnej pielęgnacji kopyt ale niestety jesienna sesja odwołana
swojego konia rozkułam w lipcu i od tego czasu sama zajmuję sie jego kopytami.Początki były ciężkie bo kopyta miał całkiem płaskie i strasznie unikał twardego zwłaszcza kamieni.Teraz kopyta zaczynają się robić troche miseczkowate.We wrześniu przejechaliśmy bez podków trzydniowy rajd z kamieniami i asfaltem -było super.Jedyny mankament to to że strasznie się ślizga zadem nawet na trawie, o błocie i robieniu zakretów nie wspomnę (zazdrościłam tym co mieli podkowy). Pare wywrotek było.O dziwo przodem sie trzyma dobrze. Zastanawiam się czy to mozna jakoś poprawić.
tajnaa - jak dla mnie pigmentacja, jakość rogu, grubość ściany to wszystko ta sama bajka - odżywienie kopyta. Strzelam, że poprawiło się ukrwienie i produkowany jest taki róg, jak powinien, a nie "podduszony". Przed zmianą koloru zeszła zmiana kąta z przedniej ściany ("kaczy dziób"😉 i strzałka zaczęła dotykać ziemi. Dopiero wtedy zaczął "wędrować kolor".
szarotka - prawy przód wygląda na sztorcowy, przynajmniej z tego zdjęcia. Widzisz "miskę" na przedniej ścianie kopyta? Ściana nie idzie prosto w dół. No i piętki wyglądają na wysokie - to się składa. W lewej się to tak nie rzuca w oczy, ale prawą bym spróbowała stopniowo obniżyć, jeśli się da - a wygląda, że się da (nieco ściany wystaje w tylnej części kopyta). LP wygląda na asymetryczny - z prawej strony coś tam sterczy, z lewej jest z grubsza na równo. Strzalka wygląda jakby probowała za tym nadążyć 😉
Jesli chodzi o ślizganie, to slyszałam właśnie, że nieco wystające nad podeszwę ściany wsporowe robią za "naturalny bieżnik" i wspomagają przyczepność. Nie widzę za bardzo na fotkach czy masz je zgolone zupelnie na zero (do poziomu podeszwy) - jesli tak, zostawiłabym trochę dłuższe, przynajmniej na błotnisty okres albo na takie wyprawy. No i strzalka ma też podobno znaczenie przy poslizgach - wycinasz strzałkę czy raczej zostawiasz?
EDIT: może jeszcze taka porada - Ci, co wiedzą, a nie mogą, nie obrażać się, może ktoś może, ale nie wie, że tak jest lepiej 😉 starajcie się robić foty kopyt na ustawieniu "makro" (takie do pstrykania kwiatków z bliska) - większość aparatów to teraz potrafi, a wtedy jest większa szansa, że ostrość będzie na kopyto, nie na fakturę kamyczków na ziemi/płot w oddali 😉
deabardzo przepraszam za jakość zdjęć , ale mój aparat to staruszek i nawet makro nie pomaga -jemu to wszystko jedno No też mnie korciło, zeby te piętki jeszcze obniżyć ,ale nie miał kto doradzić 😉 Starałam sie wycinać jak najmniej z kopyta bo bałam się żeby nie okulał. Trochę mnie przeraziłaś tym sztorcowym kopytem, moze to efekt zdjęcia ,a ta 'miska" to efekt pierścieni na kopycie (pojawiły się jak miał podkowy )a może to ja sobie tak tłumaczę 🙄 Tu widać dwa kopyta razem http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/e427816b1e2f5d4c.html i to prawe nie wygląda tak źle. Lewe kopyto jest asymetryczne bo zewnętrzna ściana przedkątna była bardzo rozlana (jak pytałam kowala co z tym zrobić to mówił że tylko przekuwanie konia pomoże i tak 3 lata minęło i nic sie nie zmieniło). Tarnikowałam tą ścianę co tydzień przez 3 miesiące i rozlanie prawie zniknęło. Z prawej strony rzeczywiście można jeszcze sporo wyciąć. Dea bardzo dziękuję :kwiatek:
Coś się temat nie kręci. To może zacznę. Jak ma się naturalna pielęgnacja z kopytami genetycznie słabymi. U mnie w stajni jest folblut (koń sportowy, całe życie kuty, bo jak powiadają, bez podkowy podkowa odpadłaby mu razem z kopytem). Kopytka okrągłe i płaskie - platfusy okropne. Właścicielka mówi, że po ojcu odziedziczył słaby róg i MUSI być kuty. Kopyta ma robione systematycznie, kuty, klejony na podkowy z wkładkami, bo gdy ziemia wbija się pod kopyta to koń kuleje. 🤔
Jola, a wiesz co jest nad ścianami wsporowymi? Tylko strzałka gąbczasta i chrząstki po bokach? Czemu to cholerstwo trzyma kształt?? Chrząstki są wystarczająco sztywne, żeby zapewnić prawdziwość stwierdzenia "głębokie rowki z tyłu kopyta => stroma kość kopytowa"??
No niby trzyma kształt, ale jaki. Na pewno odbiegający od normalnosci - bo które kopyto z głębokimi rowkami przystrzałkowymi ma wszystko prawidłowe z tyłu. W większości zacieśnione, czasem mniej czasem bardzo mocno - strzałka ściśnieta jak sardynka w puszcze, marna, kąty wysokie, ściany wsporowe też bardzo wysokie - takie kopyto trzymają bardzo mocno ściany przedkątne i ściany wsporowe, w ogóle cały ten trójkąt łącznie z kątami - są z tego samego materiału bądź co bądź bardzo twardego, ściany wsporowe w kopytach z głebokimi rowkami są bardzo długie wchodzące w głąb kopyta. Więc na pewno w jakimś stopniu go trzymają. Jesli kopyto jest prowadzone źle cały czas, to cały trójkąt wpada do środka - do strzałki coraz bardziej - więc zaryzykowałabym stwierdzenie, że to sie wcale nie trzyma kształtu. To się sypie - tylko nie z dnia na dzień, bo to nie jest galareta - tylko bardzo twardy róg kopytowy - a jak szybko się to sypie zależy od naprawde wielu czynników.
Zazwyczaj koń z głębokimi rowkami nie chodzi specjalnie od pietki więc cała sila uderzenia nie pada na tył, dlatego jakoś sie to trzyma, ale kopyto się przy tym zawęża jeszcze bardziej, a rowki się robią jeszcze głebsze ( tył kopyta rośnie szybciej, dlatego kość ustawia sie coraz bardziej stromo , wiec rowki się pogłębiaja).
No i to co jest tu też bardzo ważne to to , że katy zazwyczaj są zawinięte do środka kopyta. Im bardziej skierowane , "wbite" wręcz w strzałke tym mocniejsze i o wiele lepiej utrzymają kopyta z głębokimi rowakami - oczywiscie utrzymają w sensie negatywnym niestety.
Przy takim ustawieniu kąta to rowki mogą miec całkiem pokaźna głębokość , to jest naprawde duza siła - kąt, ściana wsporowa i ściana przedkątna - i by utrzymać "kształt" nie potrzebują filarów bo same nimi są.
Zobaczcie co sie dzieje, jak zaczynamy obniżać kąty i sciany wsporowe oraz ściany przedkątne regularnie, prawidłowo - zapewniamy koniowi ruch po podłożu , w które kopyto nie ma szans się zapadać. Z czasem ściany wsporowe przyjmują kształt półksiężyca(rogala) jakby straciły swoją twardość (sory jakoś nie moge dobrać słownictwa). Myślę, ze dzieje sie tak dlatego , że ten trójkąt traci wtedy działanie imadła i ściana wsporowa nie daje rady utrzymać już głebokiego i ciasnego rowka. Również nie dzieje się to z dnia na dzień - na taki efekt potrzeba czasu. A juz najtrudniej odciagnąć od strzałki same kąty.
Czy chrząstki kopytowe biorą udział w "trzymaniu" głebokich rowków - jakoś mi się to nie widzi - przecież one "się podnoszą" tak samo jak kość - czyż nie? - mówcie bo moge się mylić - sama do tego dochodze. Z logicznego punktu widzenia rowek trzyma trójkąt - kąt, ściana wsporowa i ściana przedkątna. No i biedna strzałka chcąc nie chcąc musi w tym uczestniczyć i cierpi najbardziej bo jest najmiększa, wiec solidnie jej sie obrywa.
Według mnie to mniej więcej tak wygląda. Ale jak jest na pewno to nie wiem. Tak wyczytałam z kopyta. Ale ja jestem jeszcze cienki bolek by snuć wielkie teorie - dlatego od razu mówie, że nie dam głowy czy tak jest.
No dokładnie, pytanie było o co innego: o relację dna rowka przystrzałkowego do podstawy kości - czyli co jest nad podstawą ścian wsporowych. W końcu tam gdzie jest tylna część rowków, kości już dawno nie ma, prawda (nawet trzeszczka jest bardziej z przodu)? Więc skąd wiemy, że jak jest głęboko w tyle kopyta, a płytko z przodu, to kość jest stromo? Skąd wiemy, ze poziome rowki oznaczają z grubsza poziomą kość?
tajnaa - powinna się wypowiedzieć Diakonka, ciekawe jak jej Diakon sobie radzi... tyle że on miał masę innych problemów zdrowotnych, więc kopyta to raczej nie jest jej największe zmartwienie. Ale z tego co wiem, poprawiły się dosyć znacząco.
Z moich bardzo niewielkich doświadczeń wynika, że jakoś rogu w poprawnie pracującym kopycie wygląda zupełnie inaczej, niż jakość rogu w "klocu wiszącym na końcu nogi". Wnioski z Campiny (ściana jest grubsza, gładsza, lepiej wybarwiona) i Brytanii (ściana gładsza, blyszcząca, zniknęły bardzo liczne pęknięcia) - o niej też słyszałam, że ma genetycznie słabe kopyta, koniecznie do kucia. Z Wiedźminem jeszcze czekam, w tych kopytach "się dzieje" - ale wygląda, że zrastają lepsze. Zobaczymy jak będzie wyglądać ta "lepsza" ściana jak do ziemi zrośnie i czy wtedy wykruszy się podeszwa (którą na pewno strasserowcy by wycięli - a ja wierzę, że koń wie co robi i czekam... czas pokaże, kto ma rację, ja tego jeszcze nie wiem).
[shadow=red,left]A jutro będzie rocznica pierwszego strugania moich pierwszych kopyt - przodów Campiny 🙂[/shadow]
To może ja coś napisze o tych rowkach przystrzałkowych.Ja osobiście nie wiem co jest nad rowkami i jaka jest zależność między głębokością rowków przystrzałkowych a ustawieniem kości ,ale z moich obserwacji wynika iż te dwie rzeczy mają coś ze sobą wspólnego . Jak zaczęłam robić kopyta oliwce to miała rowki przystrzaŁkowe przy grocie płytkie a mniej więcej w połowie robiły się bardzo głębokie po pewnym czasie prawidłowego werkowania (pisze teraz o tylnych kopytach ponieważ przody są bez zmian) podeszwa przybrała prawidłowy kształt a rowki zrobiły się równej głębokości.
Naprodukowałaś się, całkiem właściwie, tylko właśnie - czy to jest odpowiedź na to pytanie? 😉
Myślę, że odpowiedź na to pytanie zostawie rameyowcom, jako strasserowiec nie jestem kompetentna do odpowiadania w naturalnej pielęgnacji kopyt. Po tym co ostatnio czytam dotyczącego Strasser - jakos mi się nie chce wypowiadać. 🙁
Może wkrótce mi przejdzie, ale chwilowo to zaczyna mnie już denerwować - bo wychodzi, że wszystko co złe to Strasser, a co dobre Ramey.
Ja uważam, ze połączenie tych metod wyszło by koniom naprawde na dobre. Ale jak tu będzie sie jeszcze szczuć Strasser to nigdy nie wyjdzie sie do koni. Póki co to narazie tylko książki Strasser są dostępne w Polsce i dzięki nim może sie coś zmienić. Więc nierozumiem podejścia - chcemy koniom pomagać czy nie?
Hej, nie obrażaj się - kto tu mówi, że wszystko co złe, to Strasser? 😲 Podobnie uważam, że jak najdokładniejsze poznanie obu metod jest dobrym pomysłem.
OK, walnęłam błęda, przyznałam się przecież - po co się wkręcać?
A ta dyskusja zaczęta przez Aquarius trochę taka "akademicka" jest, samo pytanie ciekawe IMHO... Tym ciekawsze dla mnie, że nie znam odpowiedzi...
Dea nie chodzi mi o Twój błąd - sama sie pomyliłam, Aquarius zwróciła mi uwagę. Dzięki za to.
Ale ogólnie o podejście do Strasser. Weszłam na kuc czy nie kuc i po prostu sie wkurzyłam - skad wiesz, że Strasserowcy by ucieli ten kawałek podeszwy, który Ty zostawiłaś - tego nie wiesz.
No i przyjemny post Katjii.
Jakos nie moge przez to przebrnąć - wiec po co sie produkować skoro i tak metoda do niczego.
Który kawałek podeszwy? Ja już się pogubiłam. Ostatnio w kuć czy nie... miałam wrażenie, że to guli jeździ po mnie - bo ją nazwisko denerwuje - a nie naród po strasserowcach. No ale może się myliłam.
katija napisała swoje odczucia - też miała prawo.
PS. IMO metoda zdecydowanie NIE jest do niczego. Mam nadzieję, że dyskusja wróci do kopyt - wkurzenie nie służy wymianom poglądów, wiesz?.. 😎
Chyba czas przerwać kłótnię co? Przeglądając strony photoblogowiczów, weszłam na profil dziewczyny, która pisze: KONIEC ! Był p.weterynarz Przewoźny ... GORZEJ BYĆ NIE MOGŁO ! W trzeszczce WIELKA dzióra . '' Długo to już ma . Powiedziałbym ,że dobrze ponad 8 miesięcy ... da sie jakoś leczyc ,ale to nic nie da bo stan jest bardzo zły a leczenie jakiekolwiek czy odcinanie nerwów nic nie da . '' To coś co powiediał weterynarz . Wystarczy ,że wyszłam z nią z boksu a weterynarz stwierdił trzeszczki . Robiliśmy próby zginania - wyszło negatywnie . Potem patrzył jak się rusza - negatywnie . Zdjęcia - BARDZO negatywnie ! Czyli ... ? Czyli pozostało NIC ! Nic juz nie mogę zrobic ... co mogłam zrobiłam więcej się nic nie da .
Spróbować zawsze można... nie mają nic do stracenia, prawda? do zyskania mają wiele...
EDIT: Jola, jeśli z tą podeszwą chodzi o to: Z Wiedźminem jeszcze czekam, w tych kopytach "się dzieje" - ale wygląda, że zrastają lepsze. Zobaczymy jak będzie wyglądać ta "lepsza" ściana jak do ziemi zrośnie i czy wtedy wykruszy się podeszwa (którą na pewno strasserowcy by wycięli - a ja wierzę, że koń wie co robi i czekam... czas pokaże, kto ma rację, ja tego jeszcze nie wiem). ...to tak, jestem pewna, że nie zostałaby nie ruszona. Widziałaś zdjęcie? Wnioskuję z: - wyraźnej różnicy temperatur - podeszwa jest zawsze lodowata, nawet jeśli góra kopyta jest ciepła => jest GRUBA, z tego co kojarzę z książek, Strasser nie lubi grubej podeszwy, bo uważa, że wtedy mechanizm kopyta nie działa, jeśli się myle, bij 🤦 - braku miseczki i jednocześnie głębokiego rowka przy grocie strzałki - znowu, widać że na pewno do kości nie dojdziesz, tnąc, a "poprawisz" uginanie podeszwy (ważne i wielokrotnie powtarzane w książkach - mylę się?) - to nawet nie jest żywa podeszwa! To jest z całą pewnością podeszwa martwa, ale twarda i nazbierana przez konia - Strasser chyba nie lubi zostawiania takich "depozytów, prawda? mówi, ze taka podeszwa uciska wnetrze kopyta (znowu coś chrzanię???) - wrzuciłam tę fotkę na hamerykańskom listę i dostałam priv od gościa, który struga wg Strasser - sugerował, dosyć racjonalnie, wycięcie tej podeszwy, trochę na ten temat z nim dyskutowałam, bardzo ciekawa dyskusja.
To kopyto na pewno się nie gnie na wszystkie strony (a POWINNO, prawda?). Ono JEST usztywnione. Widzę to. W powyższym poście napisałam, że byłam świadoma, że stoję na rozdrożu widząc że podeszwa się zbiera - wybrałam jedną ścieżkę, mniej inwazyjną. Nie wiem czy lepszą. Zobaczymy. Może kiedyś z perspektywy czasu stwierdze, ze tę podeszwę trzeba było wyciąć? Wcale nie jestem pewna czy trzeba czy nie! Tak więc - to NIE był najazd na strasserowców...
Czytałaś artykuł o trzeszczkach który tłumaczyłam? Tam były podane trzy przczyny które były brane pod uwagę "od wieków" - "tajemnicza choroba degenracyjna" - wg wiedzy obecnej to jest bzdura, problemy z ukrwieniem (ucisk naczyń, uszkodzenie więzadła) lub niewłaściwe rozłożenie nacisku na trzeszczkę (za duży/za mały nacisk powoduje przebudowę kości, rozpuszczanie jednych części i nadbudowę innych).
Post z hamerykańskiej grupy, bo akurat w podobnym temacie (o rozpoznaniu na rtg uszkodzenia kości) - a dokładniej odpowiedź modki na tenże: "[...]From what you say though, clearly there is some damage to the navicular bone. Whether or not this is the cause of your current lameness issue though is moot - many horses have 'navicular changes' without any lameness whatsoever, and many others have lameness but no bony changes - the two things don't necessarily go hand in hand. What is probably more important is the current position and alignment of the bones, and if that alignment is still putting pressure in the navicular area and thus causing irritation.
The vet may have suggested wedges to help correct the alignment of the bones; wedging can be a very useful part of hoof care to get things started back in the right direction (and yes, it is possible to wedge without using shoes, if required <G>😉. If on the other hand the vet suggested wedges to raise the heel and 'take pressure off the DDFT' (in a way that would also then misalign the hoof - pastern alignment), NOT wedging is probably a better choice <G>. Remember also, the position of the breakover point will make a difference to the HPA and the stress in the navicular area, even if nothing else is changed, so this is something else that might need to be adjusted."
Z tego co piszesz, najwyraźniej jest w pewnym stopniu uszkodzona trzeszczka. Czy to powoduje obserwowaną kulawiznę czy nie jest sprawą dyskusyjną - wiele koni ma "zmiany trzeszczkowe" bez kulawizny a wiele innych kuleje chociaż zmian w kościach nie widać - te dwie rzeczy niekoniecznie idą w parze. To co prawdopodbnie jest istotniejsze, to aktualne położenie i wzajemne ułożenie kości - oraz czy to ułożenie nadal powoduje nacisk na rejon trzeszczki i przez to powoduje podrażnienie.
Weterynarz mógł zasugarować kliny żeby skorygować ustawienie kości. Kliny mogą być użytecznym elementem pielęgnacji kopyt, żeby zapewnić odpowiedni start rehabilitacji (i tak, jest możliwe zastosowanie klinów bez użycia podków, jeżeli trzeba 🙂😉. Z drugiej strony, jeżeli wet zasugerował kliny aby ponieść piętki i "zdjąć nacisk ze ścięgna zginacza" (w taki sposób, który jednocześnie zaburzy oś pęcinowo-kopytową), NIE używanie klinów będzie prawdopodobnie lepszą opcją 🙂. Pamiętaj również, że położenie punktu odbicia wpłynie na oś pęcinowo-kopytową i na nacisk w rejonie trzeszczki, nawet jeśli nic innego się nei zmieni, więc jest to kolejna rzecz która może potrzebować poprawki.
Podkreślenie moje - niepierwszy raz widzę to zdanie - może to pocieszy właścicielkę konia 🙂