na blogu Wiwiany
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url]
. dyskusje o wplywie zywienia na kopyta
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty)
. roznice miedzy szkolami
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url]
. buty, a la buty
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url]
. sprzet (tarniki, noze, inne)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow)
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url]
[url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url]
_________________________________________________________________
. artykuly
j. polski
[url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego
Koniec z chorobą linii białej
Zrozumieć podeszwę
j. angielski
Articles by Pete Ramey
Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick
[url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url]
_________________________________________________________________
. przydatne strony
j. polski
[url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany
Naturalne kopyto
czyli rzecz o bieganiu boso
j. angielski
Swedish Hoof School
Lars Pala
Marjorie
ANHC all-natural-horse-care
The Naked Hoof
Iron Free Hoof
Case Studies
Oskar’s hooves
HealthyHoof
_________________________________________________________________
[url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url]
_________________________________________________________________
kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania? planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie.
BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów.
fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
guli - nie wiem czy zauważyłaś, ale ja również wyraziłam swoje zdanie 😎 branka powiedziała: nic nie ma, Ty powiedziałaś - jest wszystko, ja się nie zgadzam ani z jednym, ani z drugim. Fajne uzupełnienie wiedzy z innych źródeł, jako źródło samodzielne - może być niebezpieczne IMHO (bo zbyt wąskie spojrzenie i opinie przedstawiane jako fakty - to jest definicja prania mózgu) - przeczytane bez odrobiny krytycyzmu może podnieść poziom fanatyzmu do zupełnie niepotrzebnie i niekreatywnie wysokiego. Na dodatek kategoryczny ton nie prowokuje do szukania dalej, bo ma się (jak widać z załączonego obrazka) świadomość wszechwiedzy po lekturze (a "zawieszone pytania bez odpowiedzi" i podkreślanie "wiem, że nic nie wiem" Rameya wręcz przeciwnie - prowokują do poszukiwań).
Fajne uzupełnienie wiedzy z innych źródeł, jako źródło samodzielne - może być niebezpieczne IMHO (bo zbyt wąskie spojrzenie i opinie przedstawiane jako fakty - to jest definicja prania mózgu)
Zbyt wąskie spojrzenie i opinie przedstawiane jako fakty, to jak zrozumiałam jest praniem mózgu?
To zupełnie jak przyjęcie tezy, że trawa jest przyczyną ochwatu 😉
Ta książka nie poucza, nie naucza. Natomiast zmusza do myślenia- i o to przecież chodzi. Ja nie wnikam w szczegóły, takie jak Ty, bo nie znam się zupełnie na struganiu, czy werkowaniu. Do mnie przemawia sama idea. Zresztą interesował mnie sam ochwat i w obu tych książkach znalazłam potrzebne wskazówki, co jak widzę służy kucowi. Inni ludzie mogą do książek podejść odmiennie - to ich sprawa.
Kto mówił, że trawa jest przyczyną ochwatu? Przyczyną ochwatu jest wysoka zawartość cukru w paszy. Trawa również może zawierać cukier. I to nie jest opinia, to jest poparte badaniami - a więc sorki, ale to jest fakt.
Ta książka poucza i naucza.
W moim odczuciu nie tyle zmusza do samodzielnego myślenia (pytania postawione studentowi zmuszają do myślenia!), co przekonuje do swoich tez (nie przeczę, w dużej części prawdziwych - ale właśnie dlatego łatwo nie dostrzec tych nie do końca prawdziwych, przemyconych w tłumie).
Niekoniecznie i nie tylko, zgadzam się, ale to było tu mówione wcześniej (w kontekście trawy) i tak powinien brzmieć cytat guli, gdyby zechciała być precyzyjna - bo tak - odrobinę minęła się z prawdą.
A poza tym ochwat może być z powodu toksyn w żarciu (sianokiszonka, trujące rośliny, spleśniała pasza), toksyn powstałych w przewodzie pokarmowym z powodu wymierania dużej ilości bakterii (jednorazowa, duża dawka słodkiej paszy - cukrożerne bakterie się szybko mnożą, potem nie mają co jeść i umierają "z głodu" masowo - rozpad komórek powoduje uwolnienie toksyn bakteryjnych, które są wchłaniane do krwi i dalej jak powyżej), toksyn wewnętrznych (np. u klaczy zatrzymanie łożyska)... nadal nie twierdzę, że wymieniłam wszystkie możliwe przyczyny... w każdym razie nie przypominam sobie, żeby ktokolwiek mówił coś o tym, że trawa jako taka wywołuje ochwat.
A+A, mogę bezczelnie poprosić o jakieś nowe foty kopyt A? Pamiętam, że ciekawe rzeczy się działy z tym kopytem...
A+A, mogę bezczelnie poprosić o jakieś nowe foty kopyt A? Pamiętam, że ciekawe rzeczy się działy z tym kopytem...
Nadal dzieją się ciekawe rzeczy - jest nadal w trakcie rehabilitacji, ale jego stan mnie całkowicie zadowala, gdyż pomyka cudnie po prostu, pęknięcie jest kreską 😅
Mam teraz jeszcze ciekawszy prospekt - Ześkę (Krejzi Dejzi) - zimnokrwista, kopyta nigdy nie robione, mała rotacja (naprawdę mała, ale nie od trawy 😁 ), koyto w kształcie słupka - długość palca=długości piętki 😤 - walczę.
Ale nie mam czasu robić zdjęć (choć będę musiala, bo chcę zabrać zdjęcia Zesia i nagranie jak chodzi na kurs dr.Strasser, na który się udawam)
jako źródło samodzielne - może być niebezpieczne IMHO (bo zbyt wąskie spojrzenie i opinie przedstawiane jako fakty - to jest definicja prania mózgu) - przeczytane bez odrobiny krytycyzmu może podnieść poziom fanatyzmu do zupełnie niepotrzebnie i niekreatywnie wysokiego. Na dodatek kategoryczny ton nie prowokuje do szukania dalej, bo ma się (jak widać z załączonego obrazka) świadomość wszechwiedzy po lekturze (a "zawieszone pytania bez odpowiedzi" i podkreślanie "wiem, że nic nie wiem" Rameya wręcz przeciwnie - prowokują do poszukiwań).
Przyznam szczerze, że "Ochwat" Strasser był dla mnie pierwszym źródłem tej kopytowej wiedzy - wcześniej wiedziałam tyle co większość - kopyto jest, ale do kształtu wagi nie przykładałam - co to znaczy zacieśnienie- jego konsekwencje - czarna magia. Wiedziałam, że kopyta czasem trzeba kuć bo konie się podbijaja - dlaczego sie tak dzieje też nigdy nikt mi nie powiedział.
Ale przyznam , że nie odebrałam tego tak jak napisała dea. Fakt odciełam sie od kucia całkowicie, ale nic poza tym. Jeżeli komuś zalezy, zawsze będzie szukał informacji i dążył do wiedzy - porównywania tych informacji. MIałam konia bardzo chorego - zrobiłam mu inwazyjnie kopyta - bardzo inwazyjnie - starałam sie ustawic je pod kątem opadania koronki 30 stopni - nie zaszkodziło to koniowi wręcz postawiło go na nogi. Miałam konia nieco mniej chorego - nie kulejącego jeszcze, ale kopyta były już zacieśnione , jajowate , z mierną strzałką, czerwoną linią białą itd - robiłam go nieco odmiennie - po trochu - ściany tylko do podeszwy - i prawde mówiac przez prawie rok efekt był mierny prawie niewidoczny - może coś robiłam źle. W końcu postanowiłam zrobic nieco mocniej o te 2 - 3mm wiecej, regularnie co dwa tygodnie. Po 3 miesiącach ściany wsporowe zaczęły przybierać kształt półksieżycowaty ładnie rozciągając sie na zewnątrz i przestały wreszcie ściskać tą biedną strzałke - ale to nadal nie było inwazyjne. Kąty wsporowe miał naprawde wysokie, ale nie spieszyło się nam by stawiać go od razu na "schemacie". Chciałam wypróbować cos innego - po częsci się sprawdziło - bo nie okulawiło mi konia - po częsci nie za bardzo bo nie przynosiło efektów takich jakich bym oczekiwała. Więc wybrałam tak po środku nie za mało - nie za dużo.
Ogólnie przyjmuję zasade - u każdego konia cos innego.
Strasser dziękuje po raz kolejny za te książki. Mam nadzieje, że wiedza pani doktor pomoże jeszcze wielu wielu koniom stanąć na zdrowych kopytach i nogach - bez bolących na okrągło kręgosłupów od przyjmowania dziwnych pozycji z powodu bólu kopyt.
Kilka minut temu włączyłam dwójke - i leciał film chyba "Córki McLeoda" (nie wiem czy tak się pisze).
Zdaje sie , że koń miał ochwat - bo panikowali nad jego gorącym kopytem. Raz dwa jakaś kobieta wykuła dla niego podkowe podwyższoną zamkniętą - przybiła i stał sie cud - koń zaczął chodzić. Dla mnie scena żałosna zważywszy , że kopyta tego konia były nieprawidłowe i odniosłam wrazenie, że koń ma juz długo długo zwyrodnienie chrząstek kopytowych.
A + A - niecierpliwie czekam na wrażenia z kursu strasserowego!! Też bym się chętnie wybrała, ale w tym roku konie mi chorobowo zeżarły wszystkie finanse :/
Te słupkowate kopyta - rozumiem, że takie sztorce ma?? Wysokość pazura równa wysokości piętki - Brytania miała to samo, zresztą wszystkie moje konie, ale one były robione "na taką modłę"... żeby sobie koń, i to typu ciężkiego, takie coś "sam" zafundował bez strugania, to musi mieć chyba solidny przykurcz?? Robiłaś rtg żeby zobaczyć, jak czubek kości kopytowej wygląda? Mógł nieco oberwać od takiego ustawienia... W każdym razie jak zrobisz foty, to się szczerzę o wgląd :kwiatek:
JolantaG - pozytywne, to, co piszesz. Oby wszyscy "zieloni" podchodzili do tematu tak jak Ty i z takimi sukcesami... Po prostu czytając tę książkę miałam parę razy reakcje alergiczne - nie lubię jak czuję, że coś mi się wciska na siłę 😉 Pewnie inaczej bym do tego podeszła, gdyby to było dla mnie pierwsze źródło informacji kopytnej - motywacja by mi przyćmiła te "szczegóły". Jak już mówiłam, sensownej wiedzy tym książkom nie odmawiam absolutnie. Są na rynku potrzebne na pewno. Chodzi tylko o formę i niektóre sformułowania.
A + A - niecierpliwie czekam na wrażenia z kursu strasserowego!!
sama jestem ciekawa...
Te słupkowate kopyta - rozumiem, że takie sztorce ma?? Wysokość pazura równa wysokości piętki - Brytania miała to samo, zresztą wszystkie moje konie, ale one były robione "na taką modłę"... żeby sobie koń, i to typu ciężkiego, takie coś "sam" zafundował bez strugania, to musi mieć chyba solidny przykurcz?? Robiłaś rtg żeby zobaczyć, jak czubek kości kopytowej wygląda? Mógł nieco oberwać od takiego ustawienia... W każdym razie jak zrobisz foty, to się szczerzę o wgląd :kwiatek:
Myślę, ze to dłuższa i bardziej skomplikowana historia: ona najprawdopodobniej stała w boksie i kopyta rosły sobie i rosły. Potem, gdy zaczęła na nich chodzić (już u mnie), to one się obłamały - piętki nie, bo były 'zwarte', przody tak - bo one przypominały kapelusz starego grzyba... Więc żadnego przykurczu tam nie ma - tylko czubek kości kopytowej spokojnie sobie 'leży na ziemi'...
Zdjęcie było robione - aby sprawdzić rotację, ale ponieważ Ześ nie chciała stać, to zamiast jej dać sedację zrobili jak mogli i nie widać czubka kości kopytowej... Nie było mnie przy tym - tyle mogę dodać ma swoje usprawiedliwienie...
dea, ja tylko powiem, że za Twoimi instrukcjami mogę przyłączyć się o walkę o tłumaczenie, chociaż JUŻ powinnam mieć wersję angielską.
PS. Mnie też denerwowało, że wszystkie kopyta są zepsute przez kucie, bo cholera, mój ma zepsute przez werkowanie. A "Kucie, zło konieczne" to czasem lanie wody i powtarzanie tego samego. W moim odczucie i na kursie i w tej książce uważa się, że słuchacze, czytelnicy są mało kumaci, więc powtarza się jedną rzecz kilka razy. Halo, nie jestem, aż tak głupia, to już było, zrozumiałam! Oczywiście, jak pisałam, to moje odczucie.
W sumie założenie, że ludzie za mądrzy nie sa nie jest złe - bo rzeczywiscie jest masa takich niezbyt bystrych 😉 Takie samo założenie przyjmują przedstawiciele naturala - np taki Parreli - a prosze ilu ludzi jego programem podąża. Jak dla mnie to dosyć dobra strategia w dzisiejszych czasach - niestety ludzie myśleć chcą coraz mniej i coraz rzadziej to robią...
Słuchajcie, cały czas mi się wydaje że piętki w przednich kopytach są nierówne ,dzisiaj zmierzyłam pod jakim kątem od podłoża jest ustawiona koronka no i okazało się że w tym lepszym kopycie 29 stopni a w tym gorszym 20 stopni. Nie wiem co mam teraz zrobić czy tak zostawić 🤔Pytam was ponieważ żeby obniżyć jeszcze piętki musiała bym ciąć strzałkę i podeszwę.Pomóżcie ,poradźcie mi coś 🙇
Szkoda, że książka Rameya nie została przetłumaczona na język polski - moim zdaniem jest tam sporo informacji, część się pokrywa z tymi u Strasser, a język jakiś taki... prostszy i mniej agresywny. Może by zrobić jakąś grupę nacisku i spróbować np. wydawnictwo GALAKTYKA tym tematem zainteresować?? Co o tym myślicie??
Jestem jak najbardziej za (co prawda wersji angielskiej nie miałam jeszcze w rękach, ale zakładam że jest taka fajna jak wszyscy mówią 😉 ). Pytanie tylko na ile byłoby to wydawnictwu opłacalne. Jestem też za stworzeniem napisów do płytek. Na płytce o laminitis przez większość czasu mógłby do mnie po chińsku gadać i tyle samo bym zrozumiała 😵 Aż chwilami mam ochotę jakąś metodą chałupniczą na własny użytek się o napisy pokusić, bo strasznie nieefektywnie mi to oglądanie idzie.
Co do książek Strasser - mi bardziej pasował "Ochwat". "Kucie" jednak w wielu momentach przekraczało moją tolerancję na "jedyną słuszną prawdę". I też jestem bardzo ciekawa wrażeń z kursu Strasser - zwłaszcza wrażeń tych, co wcześniej byli na kursie "nieStrasser".
PS. Mnie też denerwowało, że wszystkie kopyta są zepsute przez kucie, bo cholera, mój ma zepsute przez werkowanie. A "Kucie, zło konieczne" to czasem lanie wody
Nie jestem pewna czy ps. odnosi się do ksiązki "kucie.."
Jesli tak, to nic dziwnego , że dr Strasser pisze w niej o skutkach podkuwania, a nie werkowania 😉
Nawet tytuł to sugeruje 😀 Lania wody tez nie odczułam, ale może dlatego, że ja laik.
Nie wiem zresztą jak powinna pisać lekarz- praktyk od ponad 20 lat zajmująca się chorobami kopyt końskich , jeśli ma trafić do przeciętnego człowieka , takiego jak np ja. 🙂 A do mnie trafiło.
Mysle, że nikt zdroworozsądkowy nie będzie twierdził, że podkuwanie jest dobrodziejstwem dla koni, ani , że podkowy są z natury należne koniom. Podkowy to zawsze zło, tylko czy konieczne ? I o tym traktuje ta ksiażka, albo ja mam inną . 🙂
Miałam na myśli "Ochwat" (chociaż...), zresztą to bez różnicy, bo jeśli jest napisane, że wszystkie kopyta są zepsute przez kucie, to ma na myśli wszystkie bez względu na to, jaki tytuł ma książka.
Jadąc na kurs Strasser byłam laikiem*, a i tak wydało mi się, że traci czas kursu na zbędne powtarzanie.
, bo jeśli jest napisane, że wszystkie kopyta są zepsute przez kucie, to ma na myśli wszystkie bez względu na to, jaki tytuł ma książka.
Jadąc na kurs Strasser byłam laikiem*, a i tak wydało mi się, że traci czas kursu na zbędne powtarzanie.
*teraz też jestem, ale już coś wiem
Ja nie znalazłam takiego sformułowania: "wszystkie kopyta są zepsute przez kucie".
Książką jest poświęcona m.inn chorobom kopyt i podkuwaniu jako lekarstwo na te choroby. I w tym kontekście jest teza, że wiele tych chorób jak np ochwat , czy tzw sydrom trzeszczkowy jest błędnie leczonych za pomocą podków. Bo w istocie podkowy nie leczą ich , tylko maskują i pozwalają użytkować chorego konia. Przecież taka jest rzeczywistość - koń podkuty ze względu na te choroby musi być podkuty cały czas użytkowania , a potem pewnie też- gdzie więc efekt leczenia podkowami? 🤔 Pisze o mitach związanych z koniecznością podkuwania , ale pisze tez, że jeśli jest konieczność zakładania podków, to tylko przez dobrych kowali i koń powinien być rozkuty przez kilka miesięcy w roku, żeby kopyto mogło zregenerować się.
A jeśli jesteś po takim kursie, to mogłabyś zdradzić trochę na temat strugania kopyt ochwatowych? Czy rzeczywiście powinno się mocno ciąć , czy stopniowo przywracać prawidłowy kształt kopyt?
guli, to zależy jakie masz kopyto. Jeżeli jest mocno przerośnięte, to trzeba mocno ciąć. Jeżeli ma kształt umożliwiający komfrotową dla konia rehabilitację, to się zostawia i tnie się powoli.
Może przytoczę cytat z Rameya 😉 z płytki - mówi o tym, że ma dwa cele (pokazuje na palcach 😉) 1. Koń po werkowaniu zawsze czuje się lepiej albo niegorzej niż przed 2. W czasie tych kilku tygodni między werkowaniami sytuacja ma się poprawiać - czyli jeżeli zrośnie 1/4 cala dobrze przyspojonej ściany - jesteśmy na dobrej drodze, tak trzymać.
Tłumaczył to tak: jeżeli mógłby sprtawić koniowi ból na dzień, dwa dni, i daćc mu później zdrowie i wygodę do końca życia - super, zrobiłby to, ale to tak nie działa. Jeśli konia bolą nogi, to zwykle nie ma to dobrego efektu, ma dwa złe: mniej się rusza, a jak już się rusza, to chodzi z palca... z tego powstają uszkodzenia i w efekcie po tych kilku tygodniach nie czeka nas wcale lepsza sytuacja.
To jest niby proste i oczywiste, ale jednak - człowiek istota niecierpliwa i chciałby wyciąć kopyto od razu do poprawnego, a ono np. 10 lat się psuło... Czasami jak się chce za dużo, za szybko, to może się okazać, że pacjent na tym cierpi.
To mi nie do końca pasuje u Strasser - że tak lekko tłumaczy bolesność kopyt po werkowaniu - aaa, krążenie wróciło, czucie wróciło, dlatego go boli - to jest niebezpieczne właśnie moim zdaniem, bo ona sama pewnie zrobi tylko tyle ile niezbędne, pewnie dla niektórych koni będzie nawet szybciej i lepiej niż metoda Rameya, ale co setny uczeń się rozpędzi i łatwo wytłumaczy bolesność - że tak musi być... a tak naprawdę wejdzie w ślepą uliczkę... Ramey mówi: czy ja nigdy nie okulawiam konia? ależ okulawiam. Biorę to wtedy na swoje barki, mówię: popełniłem błąd, i myślę na czym ten błąd polegał.
Oglądam sobie te płytki drugi, niektóre trzeci raz i myślę: nie zakochać się w swoim werkowaniu... zakochać się w koniu, który pięknie chodzi... nigdy nie przestawać się uczyć...
I jeszcze jedno wrażenie z wczorajszego oglądania - koń podkuty, z przodu na jakieś elastyczne dziwadła (nie metalowe), masakryczne kopyta, bardzo, bardzo niskie - Ramey ogląda, mówi, że kowal pewnie chciał mu pomóc, metalowe podkowy już nie działały, te przez krótki czas trochę działały, ale już czas najwyższy odhodować zdrowe kopyto... i tak to powtarza, i widać, że czuje jak ten koń cierpi i że chce mu pomóc - taki spokój bije od tego człowieka i taki brak agresji, tyle krytycyzmu do siebie... Powinno być więcej takich kowali.
Słuchajcie, cały czas mi się wydaje że piętki w przednich kopytach są nierówne ,dzisiaj zmierzyłam pod jakim kątem od podłoża jest ustawiona koronka no i okazało się że w tym lepszym kopycie 29 stopni a w tym gorszym 20 stopni. Nie wiem co mam teraz zrobić czy tak zostawić 🤔Pytam was ponieważ żeby obniżyć jeszcze piętki musiała bym ciąć strzałkę i podeszwę.Pomóżcie ,poradźcie mi coś 🙇
kaloe, nie równaj jednego kopyta do drugiego. Jeśli koń chce mieć je różne, to niech ma. Absolutnie nie równaj siłą, tnąc zdrową tkankę. To, które jest wyższe - sprawdź dlaczego, przyjrzyj mu się bardziej, spróbuj je "zachęcić" do obniżenia. Ale może takie zostaną, odrobinę niesymetryczne - to podobno częste: źrebol jedną nogę wystawia przed siebie, drugą chowa pod siebie, jest rzadko werkowany jak na siebie (bo powinien być co 2 tygodnie! kto to robi...) więc to się pogłębia, ta wyciągana przed siebie ma długi, nartowaty pazur, położone piętki, ta druga zapuszcza wysoki obcas i robi się sztorcowa. Poprawne prowadzenie w dużym stopniu niweluje te różnice (samo! z czasem!) ale kilka stopni może zostać.
kaloe - tez uważam tak jak dea, że nie nalezy równać kopyt do siebie - chyba, że widac ewidentnie, że można. Ale moja np ma dwa przody inne i strugam ją już rok, a nie sie wyrównały - są to malutkie różnice, ale są, prawy przód jest węższy i ma troszke wyższe piętki. Prawy tył tez jest trochę węższy od lewego tyłu. Nie wiem o czym to swiadczy, może mój koń za mało chodzi w prawo 😉 Ale na siłe nie ma co tam wyrównywać.
[quote="guli"]Ja nie znalazłam takiego sformułowania: "wszystkie kopyta są zepsute przez kucie".[/quote]
guli, nie chciało mi się szukać cytatu dei, napisałam własne uproszczenie, ale proszę: "Strasser - wszystkie kulawizny są przez kucie (to jest cytat), wszystkie zawężone kopyta są przez kucie" Sama bym poszukała w książkach, ale dea je ma.
Jolanta sprostowała, że Strasser kilka razy wspomina o złym werkowaniu, ale nacisk jest położony na to, że to podkowa wyrządza wszelkie zło. A tak nie jest przecież - złe werkowanie.
Wystarczyło poczytać różnice między Strasser, a Rameyem, które wypisała dea. Strasser tnie, by przywrócić wszystkie funkcje kopyta. A że czasem narządy wewnętrzne nie wytrzymają...
Właśnie - Ramey nic nie wspomina, że narządy wewnętrzne mogą nie wytrzymać obciążenia przywróceniem prawidłowego krążenia? Czy dla tego nie wspomina, bo w stopniowym przywracaniu prawidłowej formy kopyta i prawidłowego krążenia, nie ma tego zagrożenia?
Jest w ogóle jakaś książka, gdzie krok po kroku jest rozpisane/rozrysowane jak strugać naturalnie? Nie mówię o jakiś szczególnych patologiach kopytowych, ale o w miarę zdrowych pazurkach?? 🤔
Wystarczyło poczytać różnice między Strasser, a Rameyem, które wypisała dea. Strasser tnie, by przywrócić wszystkie funkcje kopyta. A że czasem narządy wewnętrzne nie wytrzymają...
Chyba trochę pogubiłam się.
Dea też była na kursie metody Strasser? Bo ja z książeczek tej autorki ( to lekarz, nie strugacz) nie wyczytałam niczego o dokładnym sposobie werkowania - tylko ogólne informacje , bo takie mają zadanie te książki .
Wydawało mi się, że Ty pisałaś o uczestniczeniu w tego rodzaju szkoleniu.
Może jednak odpowiesz mi , czy faktycznie uczą tak inwazyjnego strugania? Nie namawiam przecież do darmowego przekazywania wiedzy - tylko ogólna informacja mnie interesuje. Tak trudno ? 🙂
[quote author=królik link=topic=1384.msg143505#msg143505 date=1231616459] o to fajnie, ża jakiś wet ma ochotę zapoznać się z inną niż tradycyjną metodą (nim zacznie krytykować) - może w końcu wypłynie z tego jakaś rzeczowa dyskusja ... niestety mój wet stwierdził (bez podawania żadnych argumentów, wyjaśnień), że źle robię rozkuwając trzeszczkowego konia i na tym zakończył temat 🤔
..to jest nic, wet mojej koleżanky po obejrzeniu zdjęć na moim photoblogu i notką, że koń ma ciepłe kopyta od razu zdiagnozowała ropień, a choroba linii białej wzieła się od uderzenia....kazała mi skonsultować się z dobrym kowalem, bo strugając naturalnie robie zwierzęciu krzywde... 😲
Ja usłyszałam, że koń nie może mieć niskich piętek, bo to powoduje przeciążenia i pękanie puszki. A spiłowywanie ścian bocznych jest zupełnie nielogiczne, ale już nawet nie pamiętam dlaczego 😉 Zaś kopyta mojego konia zostały zaklasyfikowane do kategorii 'kucykowych'- są podobno za małe, ale co przez to rozumiano- nie mam pojęcia.