Forum konie »

naturalna pielęgnacja kopyt

na blogu Wiwiany [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url] . dyskusje o wplywie zywienia na kopyta [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty) . roznice miedzy szkolami [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url] . buty, a la buty [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url] . sprzet (tarniki, noze, inne) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url] _________________________________________________________________ . artykuly j. polski [url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego Koniec z chorobą linii białej Zrozumieć podeszwę j. angielski Articles by Pete Ramey Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick [url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url] _________________________________________________________________ . przydatne strony j. polski [url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany Naturalne kopyto czyli rzecz o bieganiu boso j. angielski Swedish Hoof School Lars Pala Marjorie ANHC all-natural-horse-care The Naked Hoof Iron Free Hoof Case Studies Oskar’s hooves HealthyHoof _________________________________________________________________ [url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url] _________________________________________________________________ kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania?  planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie. BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów. fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
Potwierdzam słowa królik. Mój drugi rok bez i również mu się powodzi. A im twardsze podłoże tym kopyta również twarde. Im miększe, tym ... .
Laguna, może zapytaj w temacie "codzienna pielęgnacja kopyt", tam są opinie na temat smarów.
Tutaj nie możemy Ci zalecić spiłowania glazury, bo to sprzeczna z naturalną pielęgnacją kopyt, o której jest wątek.
Diakon'ka, takie coś: ?
Mówiłam Zuzannie i Larsowi o tym, ale pominęli tą kwestie, więc myślę, że to po prostu przeciążenia na ścianie. Pojawiło się około kursu, ale zanim zaczęłam werkować.
Laguna
W  którymś wątku ktoś pisał o świetnym sposobie na nawilżenie : wychodzenie na łakę wcześnie rano tak by jeszcze rosa była
Ale wtedy nie można natłuszczać żadnymi smarami- bo tłuszcze uniemożliwią wniknięcie wilgoci w tworzywo.  Moze dałoby się u Was coś takiego zorganizować?
ktoś też pisał by wykopać spory protokąt na głębokość 10cm przed miejscem z ktorego konie pija. wyłożyc go matą lub folią i zalac, tak, że konie pijąc muszę w to wejść.

mnie zawsze dziwiło, że woda nawilza kopyta- czy u ludzi nie jest tak, że woda wysusza skórę?
cieciorka, na kursie u Strasser zadałam jedno pytanie i brzmiało tak samo 😉. Wytłumaczenie, że nasza skóra i końskie kopyto to inne tkanki.

Ale żałuję, że nie spytałam o podobną kwestię. Mówiła, że dzikie konie spędzają dużo czasu przy wodopoju i same moczą sobie kopyta np. 15 minut dziennie. Od razu wydało mi się to nie halo (odkąd pojawiła się halo, to głupio to pisać 😉), bo w Koniu Polskim były opowiadania o "dzikich" stadach hucułów i jedna sytuacja opisywała podejście do wodopoju. Jak najszybciej wypić, oczy dokoła głowy i zmykać, bo przecież przy wodopoju jest największe prawdopodobieństwo spotkania drapieżników (w końcu one też piją). Jak dla mnie wersja, że nie moczą i nie bawią się w wodzie jest bardziej przekonująca.
Mogła też uściślić, że zdarza się, że konie nie piją wody codziennie. Ale powiedziała, że codziennie.

I co z końmi, które żyją w naprawdę suchych warunkach? Mają naprawdę mocne kopyta bez stosowania zaleceń Strasser.
Więc ogólnie - rosa rosą, ale nie widzi mi się jej uzasadnienie.
Kaloe Moja klacz miała miękką podeszwę, tak że nie mogła swobodnie chodzić - biotyna NAF zdecydowanie "naprawiła" ten stan, a poza tym przez ok 3 mies. kowal za wskazaniem weterynarza nie ruszał spodów.
Dzikuski były całą noc na dworze - więc i w rosie sporo, i pewnie na różnych terenach, także wilgotnych. A my konie wypuszczamy jak już rosa wyschnie zbieramy jak jest suchutko jak pieprz.
Natomiast konie żyjące np na suchych terenach pewnie mają przystosowany róg do warunków (i mniejsze, inne potrzeby).  A kopyta naszych koni są "nawilżane" średnio przez prawie  3/4 roku, więc mogą mieć chwilowe problemy przy suszach (- za krótki okres by przystosować kopyto).

Mi tez nie wszystko w tych teoriach nie pasuje, ale byłabym szybciej skłonna sprawdzać nawilżanie wodą niż ścieranie glazury (tym bardziej od moich kopytek wara   😉 )
Dorotheah, ok, przyznam Ci rację. Ale pytanie czemu Strasser mówiła o zabawach i moczeniu kopyt przy wodopojach, gdy prawda jest inna. 😉.
bo pani Strasser nie raz udowodniła ze nie wie co mówi i robi....... sory za OT, wiem że nie ten temat.

Dorotheah z tą poranną rosą to dobry pomysł, tylko ciężkoby było stajennych zmusić by konie o świcie puszczać.
xxagaxx, cóż... Zgodzić się mogę i nie zgodzić też. Moim (osobistym) zdaniem ma dobrą teorię, która może fajnie uzupełnić się z naturalną pielęgnacją kopyt, ale ma złą praktykę. Jej książki, które nie mówią jak werkować są całkiem dobrym źródłem wiedzy. Choć tłumaczenie jest do kitu, a treść dla zupełnego laika może być niezrozumiała.

I weź pod uwagę, że Strasser już nie raz wyleczyła konie, które były w połowie martwe 😉.
Kurczę tak łatwo nam osądzić, napisać że nie raz ktoś się pomylił, popełnił błąd.  🤔
Mi też kiedyś tłumaczono, że konie piły na szybkiego i uciekały. Ale czy wszystkie i wszędzie???
Gdy oglądałam np. filmy z zebrami, to one jednak dość długo stały w wodzie, często obserwowane przez drapieżniki. 
A konie żyły w tylu lokalizacjach, ze w nie jednej jest taka masa zbiorników wodnych (choćby mazury, pomorze), że obłożenie drapieżników / na  wodopój prawdopodobnie było  mniejsze niż na Sawannie. Co za tym idzie jak udowodnić, że konie z bliższych nam (może i dr Strasser)  terenów nie moczyły nóg przez kilka (-naście) minut ? Ocenianie na podstawie ogólników niesie spore ryzyko błędu. Możliwe, że i Strasser częsciowo ma rację i My.

Ale xxAgaxx co ty się tak Strasserowej uczepiłaś  😉 .
Osobiście znam konie których dobrostan latami przy superdrogim kuciu ortopedycznym  pogarszał się,... a poprawił się po  metodzie dr Strasser - UWAGA -PRAWIDŁOWO I RZETELNIE WYKONANEJ:
- Trzy z tych koni są w mojej stajni ! Trzy po wieloletnim korekcyjnym kuciu , trzy ochwatowce (dwa przewlekłe i jeden z mniejszymi zmianami). Wszystkim kopyta znacznie się poprawiły. Dwa z nich- oprócz korekcji, padokowania, żywienia były dodatkowo, na pewnym etapie i zgodnie z zaleceniami obciążane pracą/jeżdżone (np. na twardych gruntach) i to właśnie ich kopyta wyglądają najlepiej (kopyta wielu przeciętnych koni gorzej wyglądają). Największe postępy zrobił koń po ponad 4-letnim kosztownym kuciu ortopedycznym (wkładki i cuda wianki ) i leczeniu. Kowale już spisali konia na straty.  Koń jest po ok rocznym korygowaniu ze stanu "skrzypi mi w kościach, boli nieustannie, nie chcę iść" przeszedł do "chcę szybciej, więcej i troszkę wyżej i co raz luźniej".  Osobiście mnie postępy tego konia zachwycają - a jego właściciele wg. mnie po prostu ofiarowali mu drugie życie - aż serce rośnie jak widzę  jak ten koń zasuwa pod siodłem !

  Tak, Strasserowa napewno popełniła nie jeden błąd- ale kto ich nie popełnia jeśli coś w ogóle robi? 
Myślę, że ktoś powinien kiedyś ją wręcz nagrodzić - za potężny wkład w uświadamianie środowiska koniarzy o budowie i funkcjach kopyt i zaletach z dążenia do naturalnego kształtu kopyta. Paradoksalnie, dlatego że kobieta jest tak kontrowersyjna i twarda w swych opiniach - więcej osób przeczyta jej książki, lub choćby kopytowe wątki na forach. Wierzę, że kobieta przysłużyła się  bardzo wielu koniom, choćby w ten sposób, nawet uwzględniając pewien procent błędów (szczególnie wykonanych przez niedouczonych propagatorów ). Choćby ja i moja klaczka jesteśmy jej wdzięczne - za zdjęcie mi klapek z oczu, skłonienie do dociekania i szukania najlepszej dla nas metody , oraz poprawę naszych kopytek i ulgę konia. 

Kurcze mam ochotę pół tej wypowiedzi podkreślić !    Zwłaszcza, że widziałam dzisiaj filmik podlinkowany przez JolantęG z pokazaniem konwencjonalnego kucia konia z ochwatem :
://www.ochwat.pl/galeria.html&feature=player_embedded

O matko! Zemdliło mnie po ok minucie. Obejrzałam z kilkoma przerwami.

-  I ktoś pisał o rzeźnickich metodach w stosunku do dr Strasser ??? 🤔
(( i nie mam klapek na oczach na Strasserową, nie rozczyszczam konia dokładnie jej metodą, oraz nie sądzę, że kobieta jest nieomylna))

🙂
Dorotheah ale po cholerę zaczynasz temat rzekę jeszcze w zwyłym wątku?? TYLE KONI których ja widziałam po metodzie dr. Strasser sypiących się tak że aż strach to wolę sobie nie przypominać. Jak dla mnie pani jest skreślona. Oczywiście nei ma metod idealnych, ale już 100 razy lepsze są metody naturalne (stosowane tu przez niektórych użytkowników). To jest moje zdanie. Opieram je tylko na tym co widzę. dla mnie OT. I nie ma po co dalej tego ciągnąć, tobie się pani dr. potoba i szczęść boże. Ja bym mojego konia pod jej "opiekę" nigdy nie dała.
Dorotheah ale po cholerę zaczynasz temat rzekę jeszcze w zwyłym wątku??

- Po taką samą jak Ty  😎 Tak udało Ci się wywołać temat rzekę.    🤣
  A po drugie, de facto, metody dr. Strasser należą też do naturalnych metod pielęgnacji kopyt. Prawdopodobnie ta kobieta jest jedną z pierwszych propagatorek naturalnych metod korekcji kopyt i częściowo dzięki niej tak się rozwija ten temat  😉
  Po trzecie, większość swoich postów staram się między wierszami, pisać do większego grona czytelników i warto by i oni przeczytali o kilku wynikach dr Strasser także w tym wątku. W wątku o dr Strasser, za jakiś czas, zamierzam dokładniej opisać przypadki  których historię poznałam i widziałam ( może uda mi się wstawić fotki -jeśli właściciel się zgodzi). Jedno tylko dodam- konie były PRAWIDŁOWO PROWADZONE TĄ METODĄ (bardzo częste, bardzo dobre korekcje, odpowiednie warunki, ruch).

A jak tyle widziałaś  ...może  nam opisz  (już w wątku Strasser ) konkretne przypadki, z historią choroby, leczenia (także wczesniejszego konwencjonalnego) i wynikami? -  Wtedy to by miało jakąś większą  wartość.  😉
No i należy pamiętać, że sama dr Strasser pisze, że niektórych koni JUŻ NIE DA SIĘ WYLECZYĆ JEJ METODĄ, BO JEST ZA PÓŹNO (przy zbyt wielkich zmianach wewnętrznych).

Natomiast ja nie skreślam ani dr Strasser, ani innych metod. Raczej uczę się czerpać z danej metody, to co uważam za najlepsze w konkretnym przypadku.
"metody dr. Strasser należą też do naturalnych metod pielęgnacji kopyt" - niestety można się kłócić. Strasser przy ciężkich przypadkach wycina żywą tkankę, a już np. AANHCP, a więc i SANHCP nigdy tego nie robi, tak jak koń nigdy nie zetrze swojej żywej tkanki w naturalnym środowisku.

"Prawdopodobnie ta kobieta jest jedną z pierwszych propagatorek naturalnych metod korekcji kopyt"
Jedna z pierwszych... wydaje mi się, że nie można tego specjalnie podkreślać, bo Jaime Jackson założył organizację w latach 70., a Strasser jeśli już coś propagowała to może ze względu na jej wiek została olana. W każdym razie swoją pierwszą książkę wydała w '87, więc można powiedzieć, że była jedną z pierwszych, aczkolwiek nawet jeśli zaczęła kilka lat wcześniej, to już AANHCP istniało 😉.
To tak w ramach czepiania się o szczegóły i bycia dokładnym.

"bo pani Strasser nie raz udowodniła ze nie wie co mówi i robi....... sory za OT, wiem że nie ten temat."
xxagaxx, przepraszam, ale to Ty zaczęłaś temat złośliwą uwagą.

Mój koń też się sypał po metodzie dr Strasser. Problem w tym, że to była tylko NAZWA, a to co robił kowal zaprzeczało nawet tradycyjnemu werkowaniu. Jako ciekawostka: tradycyjne werkowanie (tj. najzwyklejszych kowali) mówi, że nie powinno wycinać się elastycznej, żywej tkanki podeszwy. To chyba prawdziwie tradycyjnych kowali mamy w Polsce mało (ale nie przeczę, że są).

A więc przepraszam za off-topa 😉.
I napisałam ze nia ma po co tego kontynuować w złym wątku!! (jest temat o tej metodzie nie??) 3 dni temu widziałam konia który był kuty jej motodą, teraz kowal próbuje go ratować. Dlatego nie mogłam się powstrzymać od kąsliwej uwagii na ten temat.
3 dni temu widziałam konia który był kuty jej motodą,

Metoda Strasser nie ma NIC WSPÓLNEGO z kuciem. Radziłabym się doinformować porządnie zanim się wyda negatywną opinię o czymkolwiek i zacznie wygłaszać kąśliwe uwagi.
Tyle ode mnie.
xxagaxx, no tak, ale jeśli Ty możesz rzucić małym off-topem, to my też możemy (chociaż w gruncie rzeczy żadna z nas trzech nie powinna).
Ale jak to KUTY jej metodą? To przejęzyczenie? Czy po prostu robiony jej metodą, a teraz kowal ratuje go kuciem? I kto prowadził konia - p. Tomasz Swiątek? (bo Trójmiasto ma niedaleko do Krokowej)

Wyjaśnienie - Strasser bardzo radykalnie odcina się od kucia. I jej metody polegają tylko i wyłącznie na werkowaniu.
Oczywiście robiony (werkowanie) jej metodą, właścicielka teraz próbuje ratowac go kuciem. Ślepo wierzyła pani dr. i tak to się skońćzyło.
Ostatnio czytałam trochę o naturalnej pielęgnacji i powiem ze jak ktoś to potrafii robić to czemu nie (zwłaszcza pozytywnie wygląda to w przypadku koni użytkowanika dea). Ja powiem szczerze że trochę przeraża mnie fakt ze ludzie biorą się za kopyta po 2 dniach kursu, no ale mozę niktórzy mają talent.

Pani doktor i jej metodzie mówię stanowcze nie.
xxagaxx, nie chcę Cię martwić, ale Dea jest po dwudniowym kursie. Czyżby miała talent? Czy po prostu rozum we właściwym miejscu?

I podkreślam - mój koń też był robiony metodą dr Strasser. Tyle, że nie robił tego fachowiec, więc spartolił wszystko, co się dało. Pytanie czy Twojej znajomej robił fachowiec (który ma stajnie blisko Trójmiasta) czy ktoś kto mówił, że robi kopyta tą metodą?
wiem ze Dea jest po 2 dniowym kursie... i wiem też że jej to wychodzi. I konie raczej czują się bardzo dobrze  🤣 co nie zmienia faktu że 2 dni to dość mało...

Koń był ponoć u samej dr. Strasser (jak była gdzieś w Pucku??) wiem że była to "fachowa" robota.
"metody dr. Strasser należą też do naturalnych metod pielęgnacji kopyt" - niestety można się kłócić. Strasser przy ciężkich przypadkach wycina żywą tkankę, a już np. AANHCP, a więc i SANHCP nigdy tego nie robi, tak jak koń nigdy nie zetrze swojej żywej tkanki w naturalnym środowisku.
Taką informację słyszałam dość często- jako, że wspomniana dr odnosiła się do prawidłowego ustawienia kości kopytowej względem puszki. Ale absolutnie nie polemizuję, a nawet dzięki za sprostowanie.

"Prawdopodobnie ta kobieta jest jedną z pierwszych propagatorek naturalnych metod korekcji kopyt"
Jedna z pierwszych... wydaje mi się, że nie można tego specjalnie podkreślać, bo Jaime Jackson założył organizację w latach 70., a Strasser jeśli już coś propagowała to może ze względu na jej wiek została olana. W każdym razie swoją pierwszą książkę wydała w '87, więc można powiedzieć, że była jedną z pierwszych, aczkolwiek nawet jeśli zaczęła kilka lat wcześniej, to już AANHCP istniało 😉.

Dlatego wyraźnie napisałam "jedną z pierwszych" (a nie pierwszą). Tym bardziej, że wiem o Jackie Jackson.

Natomiast  w sprawie przypadku widzianego przez xxagaxx
Trzy dni to zazwyczaj za mało dla wielu  metod.  Mój konwencjonalny kowal miał ponad 2 lata- nim go wyautowałam, obecnemu też dałam czas  (już wiem ze dobrze i był super wybór). Zwłaszcza gdy zmieniło się ustawienie ścięgien itp. trzeba czasem miesięcy, lat by nogi sobie poradziły ze zmianą - wiadomo. Np.jeden z koni z mojego opisu miał chwilowe pogorszenie stanu (kopytom ulżyło, ale ścięgna bolały)- po pewnym czasie stan drastycznie się poprawił. Czasem trzeba przeczekać, poobserwować, pomóc zwierzakowi odpowiednio przetrwać ten czas.

- ALE OCZYWIŚCIE ZAZNACZAM, że wiem, że nie należy przeginać i w tą stronę . Nie widziałam tamtego przypadku i nie wykluczam możliwości faktycznego błędu i  że być może dobrze, że szybko zmieniono metody! Ba sadzę, że może warto czasem wykorzystać chwilowo konwencjonalne metody w celu uśmierzania bólu w kryycznych sytuacjach !!! 
xxagaxx zrozum mnie dobrze proszę i jeśli możesz zbierz jak najwięcej info  o tamtym przypadku i napisz nam na Wątku o dr Strasser, bo naprawdę jestem ciekawa. Może popytaj właściciela o wszystko - byłabym bardzo wdzięczna  🙂
Postaram sie. Ale właściciel nie za bardzo chce rozmawiać. Ponoc nawet wysyłał maile i kontaktował się z dr. Strasser gdy nastąpiło pogorszenie.. i bez odzewu.

Ostatnio czytałam trochę o naturalnej pielęgnacji i powiem ze jak ktoś to potrafii robić to czemu nie (zwłaszcza pozytywnie wygląda to w przypadku koni użytkowanika dea). Ja powiem szczerze że trochę przeraża mnie fakt ze ludzie biorą się za kopyta po 2 dniach kursu, no ale mozę niktórzy mają talent.


Byłam na tym samym kursie co Dea, talentem żadnym nie jestem, od tamtej pory sama werkuję swoje dwa konie i nic im złego nie zrobiłam. Powiem więcej.  Puknięcie kopystką w podeszwę przednich nóg kobyłki wywoływało u niej ból. Ja przed kursem tego nie widziałam, a żaden fachowiec po kursie dłuższym niż dwudniowy mi tego nie uświadomił.  W miarę jak sama robiłam kopyta ból robił się coraz mniejszy. Jak się okazało, dwa dni kursu wystarczyły, żeby temu zaradzić.  Więc chyba ten deprecjonowany przez Ciebie dwudniowy kursu jednak coś daje.  Niestety, wypowiadasz się na temat, o którym wiesz niewiele albo nawet nic. 

Poza tym mam wrażenie, ze jednak większą wartość niż Twoje przerażenie ma stwierdzenie fachowca prowadzącego kurs: „the course has given enough theoretical and practical knowledge to do maintenance  trimming of their own healthy horse”. Skoro Lars powiedział, że mogę to robić, robię.  Bardzo jestem ciekawa, jaką posiadasz wiedzą (teoretyczną i praktyczną), która uprawnia Cię do kwestionowania oceny Larsa. 

Koń był ponoć u samej dr. Strasser (jak była gdzieś w Pucku??) wiem że była to "fachowa" robota.
Ale właściciel nie za bardzo chce rozmawiać. Ponoc nawet wysyłał maile i kontaktował się z dr. Strasser gdy nastąpiło pogorszenie.. i bez odzewu.

Zdania na temat Strasser ani jej metody nie mam, natomiast generalnie mierzi mnie jak ktoś wypowiada się posiadając wiedzę typu „ponoć’.  Może zanim zaczniesz o czymś pisać, najpierw zweryfikuj fakty i dopiero potem powołuj się na nie.   

[quote author=xxagaxx link=topic=1384.msg249790#msg249790 date=1241968992]
Ostatnio czytałam trochę o naturalnej pielęgnacji i powiem ze jak ktoś to potrafii robić to czemu nie (zwłaszcza pozytywnie wygląda to w przypadku koni użytkowanika dea). Ja powiem szczerze że trochę przeraża mnie fakt ze ludzie biorą się za kopyta po 2 dniach kursu, no ale mozę niktórzy mają talent.


Byłam na tym samym kursie co Dea, talentem żadnym nie jestem, od tamtej pory sama werkuję swoje dwa konie i nic im złego nie zrobiłam. 


[/quote]
ba ja powiem jeszcze inaczej
takich jak dea, trusia jest więcej
moje konie tez sa werkowane przez męza od listopada i myslę ze tez zyskały nową jakość zycia
Co do naturalnej pielęgnacji to ja mam samodzielnie zrobiony smar do kopyt ( z naturalnych składników)

składniki:
2 kostki smalcu
1 szklanka oleju
ok.2 saszetek (firmy KAMIS) zmielonych liści laurowych
sposób przyrządź.
Olej rozpuścić w rondelku(nie gotować) dodać olej i liscie laurowe (nie przejmujcie sie ten smar początkowo jest jak zupa 😜 )
Wstawić do lodówki po kilkunastu godz. albo dniu powinien być juz gotowy . 🙂 🙂
trusia a Ty mozesz tak nie oceniać?? Powiedziałam ze myśle ze dwa dni to mało. Ale może niektórym wystarcza.. Chyba zauważyłam jak wyglądają kopyta dea'owych koni. Powiedziałam że NIC Nie daje?? Nie doszukuj się proszę w moich wypowiedziach niewiadomo czego, napisałam tylko że 2 dni na poznanie anatomii i działania kopyta to mało. Tak myśle. A wiedzę "praktyczna" by oceniać Larsa niestety mam. Widziałam zdjęcia kopyt robionych przez dziewczyne po takim kursie i była to tragedia!! I nie mówię ze motoda zła tylko wykonanie. Może gdyby była tam tydzień i zamiast 3 kopyt zrobiła 13 to byłoby lepiej??  Może nie wszyscy sie do tego nadają i powinni się 2 razy zastanowić zanim zaczną grzebać przy kopytach swojego zwierza??
Czy nie mogę mieć własnego zdania??

a Co do "ponoć" nie wiem czy tam była pani Stresser we własnej osobie czy jakaś inna osoba reprezentująca jej metodę, "fachowiec".  Wiem ze właścicielka kontaktowała się z samą panią doktor. I pani doktor ją olała. Koń jest w trakcie leczenia bo się posypał. Najbardziej ściągna, ma również problemy z biodrem a kopyt nie ma. Ale możemy skończyć już z pani dr?? To nie ten wątek, a temat rzeka, i raczej do wspólnych wnioskó nie dojdziemy w tej kwesti.
"tylko że 2 dni na poznanie anatomii i działania kopyta to mało"

Ale co takiego skomplikowanego w tym jest? W dodatku jeśli miało się do przeanalizowania bardzo szczegółowy wykład przed kursem?

"Może gdyby była tam tydzień i zamiast 3 kopyt zrobiła 13 to byłoby lepiej??  Może nie wszyscy sie do tego nadają i powinni się 2 razy zastanowić zanim zaczną grzebać przy kopytach swojego zwierza??"

Myślę, że nie chodzi tu przede wszystkim o praktykę i o nadawanie się do czegoś, a o podstawy. Brak dobrej teorii powoduje, że nie wiemy, co, gdzie i jak. Po prostu trzeba zrozumieć pewne rzeczy, a wnioski przychodzą same. I nagle dostrzegamy, o co w tym kopycie chodzi. Niestety nie wszystkie osoby się do tego przygotowały.

"I nie mówię ze motoda zła tylko wykonanie."

O właśnie! To nie wina metody (Strasser czy SANHCP) tylko WYKONANIA.

"Koń był ponoć u samej dr. Strasser (jak była gdzieś w Pucku??) wiem że była to "fachowa" robota."
"nie wiem czy tam była pani Stresser we własnej osobie czy jakaś inna osoba reprezentująca jej metodę, "fachowiec". "

Sama mówisz: "fachowiec" w cudzysłowie. Oceniasz metodę po wykonaniu kogoś, kto mógł mieć małe pojęcie, jak werkować kopyta według tej metody.
W Pucku? Hm, w tym roku nie było żadnego kursu, przyjechała w odwiedziny? 😉
No i czy właścicielka skontaktowała się się z nią czy może tylko próbowała się z nią kontaktować, ale jej się nie udało?
Właścicielka miała dane kontaktowe do dr. Wiem ze nie otrzymała żadnej odpowiedzi i została z porblemem sama.

Piszę fachowiec bo wiem jak koń skończył... Według tego co mówiła jeszcze niedawno własicicielka była to soba zaufana, która działała z ramienia pani dr.


Mi Aquarius dokładnie o to chodzi!!! Niektórzy się nie nadają (lub potrzebują wićej czasu) i uważam ze powinno to byc bardziej weryfikowane. Widziałam kopyta robione poprawnie i konie żyją i mają się świetnie wieć się da, czyli metoda dla nich jest skuteczna. Obawiam się ze zbyt wiele lduzzi moze na to pójść w pogoni za naturalnością, oszczędnością pieniędzy i wygodą ale niekoncizenie z predyspozycjami.
"Wiem ze nie otrzymała żadnej odpowiedzi i została z porblemem sama."
Tyle ode mnie, że nie można powiedzieć, że Strasser ją olała. Brzmi to brzydko, a można by tak powiedzieć, gdyby się z nią rzeczywiście skontaktowała i wtedy Strasser by powiedziała, że ma ją gdzieś i jej nie pomoże.

Z ramienia dr Strasser - ciekawe kto to? Naprawdę mnie to ciekawi. Jakby właściciele byli chętni, to wypytaj ich, proszę. I mówili może, że zapewnili koniowi warunki do rekonwalescencji? Typu naprawdę miękkie podłoże przy cięższym przypadku? Lub butki - praktyczniejsze.

No co Ty, wydać pieniądze na kurs i na sprzęt? I do tego zdobywać wiedzę? Nieee, komu by się chciało w ten sposób oszczędzać. 🙂
Do tego nadaje się każdy kto ma głowę na karku, a w tej głowie wiedzę. Jeśli jej nie ma (tj. wiedzy) tzn. że nie nie nadaje, tylko jest leniem i jego koń to odczuje.
Ja tez jestem po kursie i widze, jak zmienia sie kopyto po kilku naprawde prostych czynnosciach.

Po prawej po dwoch tygodniach od pierwszego strugania.

Pewnie, ze trzeba sie uczyc, ale jaka satysfakcja 🙂

A co do nieodpowiadania na pytania, nie wiem, jak Dr Strasser, ale na forum Larsa i Zuzanny odpowiedzi sa bardzo konkretne, szybkie i rzeczowe. Po kazdym struganiu wysylam zdjecia do weryfikacji.

Powodzenia zycze wszystkim strugajacym 🙂
Trzymajcie tez kciuki za Forestowe pekniecia!
Freddie mnie ta robota nie zachwyca, wiem ze to pierwszy raz ale co to za dziura po lewej? wygląda jakbys dłubała tępym nożem bez wizji dalszej
xxagaxx, szczerze powiedziawszy patrząc na zdjęcia kopyt robionych przez kowali z zawodu, tu na volcie to nawet matoł po kursie tak nie skrzywdzi konia jak niektorzy kowale
wystarczy popatrzec na kopyta połowy voltowych koni
i co z weryfikacji? głownie konie na obcasach z postawą słonika na piłce...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się