Forum konie »

naturalna pielęgnacja kopyt

na blogu Wiwiany [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]str 37[/url] . dyskusje o wplywie zywienia na kopyta [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg353729.html #msg353729]str 34[/url] (i kolejne posty) . roznice miedzy szkolami [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg150295.html #msg150295]Ramey a Swedish[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg323135.html #msg323135]SANHCP a AANHCP[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg359050.html #msg359050]Strasser-Ramey[/url] . buty, a la buty [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg239377.html #msg239377]z detki[/url] . sprzet (tarniki, noze, inne) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg203207.html #msg203207]str 10[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231175.html #msg231175]hoof jack[/url] (tj. podporka) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231263.html #msg231263]pomysly na podporke[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg231402.html #msg231402]ostrzenie nozy[/url] (+ kilka kolejnych postow) [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg233787.html #msg233787]tarnik noz[/url] [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369314.html #msg369314]str 46[/url] i [url= http://voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1384.msg369377.html #msg369377]str 46[/url] _________________________________________________________________ . artykuly j. polski [url=[[a]]http://hipologia.pl/news/show/id/461\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">Poszukiwanie prawdy na temat syndromu trzeszczkowego Koniec z chorobą linii białej Zrozumieć podeszwę j. angielski Articles by Pete Ramey Forward Foot Syndrome (FFS) by Walt Friedrick [url= http://www.voltahorse.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=12911&st=0&sk=t&sd=a #p910686]bose konie w sporcie[/url] _________________________________________________________________ . przydatne strony j. polski [url=[[a]]http://o-kopytach-naturalnie.blog.onet.pl/\" target=\"_blank\" rel=\"ugc\">blog Wiwiany Naturalne kopyto czyli rzecz o bieganiu boso j. angielski Swedish Hoof School Lars Pala Marjorie ANHC all-natural-horse-care The Naked Hoof Iron Free Hoof Case Studies Oskar’s hooves HealthyHoof _________________________________________________________________ [url= http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,1384.msg824845.html #msg824845]Instrukcja wykonania \"noża do czyszczenia rowków przystrzałkowych\"[/url] _________________________________________________________________ kto się wybiera na kurs naturalnej pielęgnacji kopyt do Poznania?  planowany jest 18-19 kwietnia. ja jadę na pewno. jeśli ktoś z Wawy, okolic też się wybiera można by pomyśleć o jakimś wspólnym transporcie. BTW - wysłałam mojej wet artykuł, który wkleiła dea w wątku o dr Straser - o nowym podejściu do prowadzenia kopyt u trzeszczkowców (niskie piętki, bose kopyta itp). odpisała mi, że artykuł jest interesujący, a koncepcja Ramseya ma swoją logikę i że warto spróbować, bo sama jest ciekawa rezultatów. fajnie, że jest otwarta. będziemy probować 😉 ">
[...]
A ten drugi koń - jeden kąt wsporowy jest DUŻO wyżej - widzisz? próbowałaś jak porównanie podeszwy po obu stronach? Próbuj tam skrobać, czy się go nie da obniżyć. Albo kąt wyższy, bo koń kuleje, albo koń kuleje, bo kąt wyższy... Porównaj też głębokości rowków przystrzałkowych po obu stronach. Jesli są nierówne, zaryzykowałabym obniżanie po milimetrze-dwa na tydzień "na chama" (sprawdzając, jak koń to znosi), aż do wyrównania rowków przystrzałkowych. I potem oprzeć się na podeszwie...


A co z tymi katami na roznej wysokosci, jesli powodem jest kulawizna ?
baba_jaga - trzeba leczyć kulawiznę, a kąty równać na tyle, na ile pozwala kopyto (żeby nie utrudniać koniowi zdrowienia krzywym kopytem) - czyli do poziomu podeszwy, regularnie próbując, czy kopystka "ruszy" podeszwę w wyższym kącie.

Teo - na pewno przy za długich kopytach jest wleczenie i "zostawianie nogi", przy cofaniu wręcz dramatyczne. Nie wiem czy przy czymś jeszcze. Może być tak, że piętka jest za niska w stosunku pazura (albo pazur urósł i uniósł się za bardzo) => ustawienie czubkiem kości kopytowej do góry. Miałam tu już jakiś czas temu wrzucić foto konia, który na mojego "czuja" to miał (załącznik). Kreska została zasugerowana na grupie barefoothorse. Przedłużenie linii koronki u zdrowego konia powinno "wcelować" poniżej NADGARSTKA przedniej nogi. Do tego zwykle przednia ściana jest wypukła w takiej sytuacji. Takie ustawienie wpływa na wiele ściegien i mięsni powyżej....

tajnaa - ja też wymiękłam z workami i chcę buty do moczenia. Maluchy to jeszcze, ale jak co jakiś czas chcę Brytanie pomoczyć, to w minutę nie mam buta :/
Dea  wielkie dzięki biorę się za raz do roboty . Będę go obserwować . Jeszcze raz DZIĘKUJE ZA POMOC  :kwiatek:

Teska koń nie miał robionych prześwietleń ,najpierw staram się doprowadzić go do wizerunku konia i pracuje nad kopytami ,co nam mozolnie idzie bo zawsze coś wyskoczy . Konie nie chodzą pod siodłem ,nonstop jesteśmy na etapie robienia kopyt .Teraz myślę że jakoś lepiej pójdzie (robie sama kopyta) poprzedni kowal zrobił więcej złego i jak zapytałam gdzie są kąty wsporowe to nie umiał mi pokazać ,więc się pożegnaliśmy .

DZIĘKUJE BARDZO JESZCZE RAZ ZA POMOC  :kwiatek: 
Przepraszam że post pod postem a więc zrobiłam kopyta tego drugiego konia ,myślałam że lepiej to będzie wyglądać i mało co się nie poryczałam .
Podbitki dalej się pojawiają jak wcześniej ale już w dość mniejszych ilościach , cudów to nie zrobiłam bo nie dało się .I znów musimy czekać .

Może jeszcze za parę dni coś się podgoi , wstawiam zdjęcia przednich nóg na jednej nodze i drugiej pojawiają się podbitki ,może dacie mi wskazówki jak następnym razem piłować co próbować wyciąć ,DZIĘKUJE BARDZO

1,2 zdjęcie to kopyto co wcześniej wstawiałam
3,4 kopyto druga noga.
Monia- nie wygląda to dobrze moim zdaniem. Robisz to jakoś strasznie chaotycznie, bez ładu i składu. Przynajmniej takie to robi wrażenie patrząc po fotkach. Wiesz Ty w ogóle jak powinno się strugać według tej metody, czy nie bardzo? Bo jakoś tak wydaje mi się, że nie wiesz i robisz to wszystko po omacku i bezładnie.

Nie ma tam nikogo w pobliżu kto mógłby Ci pomóc w realu? (rozumiem, że pogoniłaś kowala, jeśli nie wiedział gdzie jest kąt wsporowy, ale naprawdę nie ma nikogo innego?)
Dużo tłumaczenia, żeby wszystko Ci tłumaczyć od początku. Krok po kroku.  🙁
Tunrida ja wiem że to wygląda drastycznie ,przy tak dużej ilości podbitków starałam się omijać je . Ja sama nie wiem już co robić  😵
Po pierwsze Monia nie tnie się podeszwy nożem !!!
Po drugie kąt wsporowy nie może se być taki krzywy jak na ostatnim zdjęciu. Trochę wycięty, trochę nie.
Po trzecie zupełnie nie obniżyłaś ścian wsporowych
Dlatego mówię, że to chaotyczne.
W poprzednim kopycie nie widać mustang rolla.
Więc po tych fotkach sądzę, że nie czytałaś wątku i nie wiesz jakie są zasady strugania którym tu hołdujemy.
Biegiem marsz czytać wątek od początku !  😉
odbierz priva  😉
Ja dziś strugałam kopytka, miej mnie Boże w opiece żebym jutro dała radę podnieść się z łóżka  😁, ogólnie to zaobserwowałam, że te mikropęknięcia są również w tylnym kopycie, ściany wsporowe u dołu się wykruszyły /skróciły się/, strzałki do leczenia, łuczki ciągle nie wychodzą, kąty wsporowe się cofają, piętki obniżają. Co mnie zmartwiło, że przy wycięciu kawałka strzałki bliżej grota pojawiła się krew, to musiał być jakiś siniaczek/krwiaczek bo nic nawet nie poleciało, strzałka musiała być zbyt wysoka. Popsikałam CTC strzałki i tyle. Fot nie ma bo nie było fotografa. Pofatyguję się pojutrze. Mimo tych dziwnych pęknięć, gnijących strzałek i krwi - z metamorfozy kopyt jestem zadowolona. Po robocie koń ruszył na padok galopem z piętki także lux  😍
baba_jaga - trzeba leczyć kulawiznę, a kąty równać na tyle, na ile pozwala kopyto (żeby nie utrudniać koniowi zdrowienia krzywym kopytem) - czyli do poziomu podeszwy, regularnie próbując, czy kopystka "ruszy" podeszwę w wyższym kącie.
[...]


Czekaj czekaj, pospieszylam sie z tym moim pytaniem.
U nas nie chodzi o rownanie w poziomie (w tym sensie, ze jeden z katow bardziej wystaje nad podeszwe).
Tutaj problemem jest to, ze jeden z katow wsporowych znajduje sie dalej w porownaniu z drugim katem - patrzac na odleglosci od pietek (zdjecia sa srednie, ale moj tel lepszych nie jest w stanie).
Kulawizna juz niestety nie zniknie, takze leczenie jest tylko w strone: zwyrodnienie nie postepuje, probujemy zmniejszyc bolesnosc.
Po pierwsze Monia nie tnie się podeszwy nożem !!!


Czemu nie? jak jest martwa to się tnie i to czasem całkiem sporo! Ale żywej oczywiście tknąć nie wolno.

Monia - jeśli chodzi o te krwiaki, to nie wiem czy przypadkiem nie powstały od ucisku martwej podeszwy na żywą. Bo widac na tych zdjęciach, że martwego jest tam masa i to wszystko trzeba wybrać. Tylko niestety powinien zrobić to ktoś obeznany z tematem, kto nie ruszy żywego i nie rozbabrze kopyta...
Kąty wsporowe są do obniżenia, tak samo ściany wsporowe. Powinnaś zrobić mustang roll do granicy podeszwy, bo biała linia jest w tragicznym stanie. DO tego trzeba by przyciąć te wszystkie farfocle w strzałce, tylko się tam bakterie będą zbierać. I oczyścić nożem rowek przystrzałkowy.
Ja też często podważam nożem coś co wydaje się martwe, jak odchodzi to skrobie nożem, jak nie - to nie. Martwa podeszwa specyficznie odchodzi, takie jest wrażenie jakby to było suche, spróchniałe drewno. Żywa taka nie jest absolutnie, jest bardziej zwarta i mokra.
Ja w ogóle nie bawię się w skrobanie 😉 jak jest sucho i twardo to nic sie nie będzie wykruszać i dac podważyć, a martwe zbierać się będzie zbierało, chyba że koń chodzi po kamieniach 24h na dobę. Normalnie się wtedy tnie, tylko trzeba się nauczyć odróżniać martwe od żywego i ciąć bardzo płasko, po cieniutkim 'plasterku' by nie wbić się do żywego 😉 Bo potem jest taka sytuacja, że nagle jak się robi mokro i podeszwa się wykrusza to pod spodem koń ma siniaki i krwiaki - po zimie jeszcze rozumiem, bo to się dzieje nagle, że pewna warstwa podeszwy staje się bezużyteczna, zaczyna się powoli wykruszac i jak się od razu jej nie wytnie to koń będzie miał pod spodem mini krwiaczki od ucisku - ale tak generalnie nie ma prawa być tak, że zostawia się tyle martwego, że koń ma jakieś siniaki i krwiaki. To wszystko mu potem przeszkadza w chodzeniu po twardym...
Ja skrobie tylko jak martwego jest cieniutka warstewka, wtedy tępą częścią noża można to szybko zebrać.
Branka- ja wiem, że Ty wiesz która podeszwa jest martwa a która żywa. ja też wiem. Ale ktoś kto czyta ten wątek może tego nie wiedzieć.
Ludzie którzy przychodzą tu po porady często obserwują pracę kowala i próbują potem robić coś na jego wzór. A nie są w stanie początkowo rozpoznać co jest żywe a co martwe i tyle. I tną.
Dlatego według tej metody NIE TNIE się podeszwy nożem. Zachowawczo, zapobiegawczo.
Co jest martwe- wyskrobie się.
Co jest żywe, twarde na podeszwie i nie chce się wyskrobać- zostawiamy. Samo odpadnie podczas gdy koń będzie chodził i to coś przestanie być już potrzebne.

Na kursie zostawialiśmy takie podpórki, takie gule na podeszwie, że szok. (kopyta tam były mooocno zaniedbane) I takie podpórki, gule, bulwy, zgrubienia miały na tej podeszwie zostać. Jeśli się nie dadzą podważyć nożem, jeśli nie chcą odejść, zostawić je. odpadną jak nadejdzie ich czas.

Np takie bulwy. Mają zostać jak są. Kopyto mocno zaniedbane, więc i po robocie nie wygląda "wyjściowo", ale obrobione jest prawidłowo. Bulwy zostają.



Dlatego powtarzam za Larsem , by nie ciąć podeszwy nożem. Zwłaszcza że po fotkach Moni można podejrzewać, że cięła tam gdzie nie należy ( a może tylko tak wygląda że cięła, bo fotki przekłamują)

I jeszcze napiszę. Żywa podeszwa ma naprawdę tylko ten jeden cholerny centymetr. Porozcinałam wzdłuż i wszerz kilka kopyt i naprawdę miejscami jest tylko centymetr grubości. No i niech ktoś tam tnie, bo zdawało mu się, że to zywe jest martwe.
Wolę propagować męczące, ale bezpieczne dla konia skrobanie.  🙂
A ja skrobie podeszwę druciana szczotką i nic poza tym. Dzięki temu wszystko widać dokładnie - biała linia, linia wodna itp itd.. 🙂 a  martwe rzeczy na podeszwie  wtedy ładnie odpadają same ;]
nauczyła mnie tego Dea i chwała jej za to  :kwiatek:
U mnie sama szczotka druciana to za mało, nawet ta najbardziej "chamska" bez siły i kopystki mogę sobie tylko wypolerować. Tak czy siak gule, są i pewnie jeszcze długo będą, szczególnie w przodach. Zrobiły się dziwnie płaskie. Tyły fajne, głębokie miseczki.
Dlatego ja mam trochę inne zdanie jak Lars na cięcie podeszwy 😉 Niemniej i ja zostawiłam przecież u tej kobyłki jednej cienką warstwę martwego, w oczekiwaniu, aż odpadnie. Ale że nie odpada, to czeka mnie wycięcie tego i tyle, nie będę czekać, bo nie widzę sensu i tu mi bliżej chyba do strasser -  czasem owszem można sobie zostawić bulwy, ale też bardzo często nie ma na co czekać, szczególnie w problematycznym kopycie. Tak zachowawczo sobie strugając kopyto będzie zawsze prawie dobre.

Ale może ja mam takie  a nie inne zdanie z tego względu, ze tylko Branka, z tych koni co strugałam i strugam miała przyzwoite kopyta. Reszta same niefajne.
A w trudnych przypadkach nie wolno zrobić za mało, bo wtedy po prostu nie ma sensu całe struganie.

PS Ale oczywiście niedoświadczona osoba w wycinanie podeszwy bawić sie nie powinna 😉
Wiem Branka, że są przypadki, że być może trzeba nożem ( choć Lars twierdzi, ze nie), ale nie należy zalecać tego początkującym.
Miałam tak.
Kopyto podopiecznego w trakcie pracy.



Wyskrobałam kopystką ile się dało i okazało się, że nie dało się za wiele. Część została twarda jak kamień. Zostało przedłużenie ścian wsporowych, wzmocnienie aż nad grotem strzałki i cała ta okolica między ścianą wsporową a ścianą przedkątną byłą twarda jak kamień.

Wyskrobałam tam gdzie żółte, tam gdzie fioletowe ściany wsporowe ( zaznaczone mniej więcej) obniżyłam je, ale to co czerwone zostawiłam i obserwowałam co dalej.



Okazało się po kilku/kilkunastu dniach że nic się z tym twardym nie dzieje. Liczyłam, że się zacznie wykruszać, ale po obejrzeniu stwierdziłam, że jest to tak grube, że szok. A koń niestety chodzi od palca. I nie chodzi za wiele, więc sam sobie tej twardziny z tyłu raczej nie skruszy.

Więc po czasie wzięłam noża i miejsca między ścianą przedkątną a ścianą wsporową ścieńczyłam. Nie wycięłam tej twardej podeszwy ( mimo iż pod nią pojawia się krusząca się podeszwa) tylko ścieńczyłam, tak by łatwiej mu było samemu ją wykruszyć. Koń chodzi ładnie, chętnie, pracuje pod siodłem.
Po następnych iluś tam dniach, podpory wokół grota zaczynają odpadać, podpory wzdłuż strzałki dają się podważać i widać, że już są gotowe do ścięcia, więc im dopomogłam. Ale te fragmenty między ścianą wsporową a przedkątną z jednej strony jakby się poddawały podważaniu i skrobaniu, a z drugiej nie.

Nie wiem co zrobię. Według Larsa powinnam czekać. Niecierpliwa jestem i możliwe, że lekko będę to przyspieszać, ale cały czas obserwują konia, robię to po trochu ( nie mam GWARANCJI że podeszwa pod spodem tego twardego jest gotowa na przyjęcie ciężaru konia, nie?)

To nie jest proste.

wiem, ze kowal by to upierdzielił jednym cięciem tasakiem. Ale z drugiej strony wiem, że po takiej pewno robocie koń ma drugą podeszwę całą w krwiaku- wstawiałam ją tu kiedyś. Więc wolę zachowawczo i powoli, choć nie ręczę za siebie, bom niecierpliwy człowiek czasami. Chyba będę to co jakiś czas po cienkim plasterku ścieniać i obserwować. ( Lars by chyba tego nie pochwalił  😡 Dea? Co Ty na to?
U nas był taki język, był pół roku. Wyobraźcie sobie, że to było wyżej niż podeszwa - koń na tym chodził, mimo to stąpał od piętki. Dopiero od niedawna się wykruszył. Dea mówiła "nie ruszać" to nie ruszałam. Samo skruszało i odpadło.
Wiem, że Lars nie zaleca cięcia. Dlatego Kuba, który mnie uczył strugać mówi, że on struga jak Lars, tylko 3 lata temu  😁 Wiec możliwe, że za parę lat Lars będzie mówił co innego, w końcu struganie naturalne to dość nowy nurt i każdy strugacz ewoluuje 😉

Ramey mimo wszystko o cięciu mówi, a w przypadku ochwatu także o tym, że trzeba ciąć i żywe 😉


tajnaa Jeszcze czasem jest tak, że koń potrzebuje dodatkowe podparcia i pewnych rzeczy wtedy się nie wycina(ale zazwyczaj one są żywe - np pojawiają się jakieś wypustki i nierówności na podeszwie, które są żywe i to znaczy, że koniowi są potrzebne).  Mimo wszystko ja ostatnio strugałam konia, który miał identyczny język jak ten twój na tym zdjęciu, wycięłam go i ruch konia znacząco się poprawił. I nie żałuję decyzji. Ale 'język' był martwy - jakby był żywy to bym go na pewno nie tknęła.
Nasz był żywy, poza tym jakby koniowi przeszkadzał nie chodziłby od piętki prawda?
No i jesteśmy po "zabiegu" skracania pazura. Skończyło się Krwią (z mojej ręki  :lol🙂 tak to jest jak człowiek dawno nie trzymał ostrego tarnika. No, i prawdopodobnie złamanym palcem u nogi (mojej) bo kobył ma schizy na punkcie wiązanie. Nie mając o zgrozo, znowu NIKOGO do pomocy, zrobiłam jak stałą luzem więc i czas był tu trochę ograniczony. Zatem obecnie skróciłam pazur ok 1cm. Przy najbliższej okazji wkleję zdjęcia do "inspekcji". Martwi mnie natomiast ta podeszwa .. faktycznie płaska i z tego co wyczytałam, na tylnych kopytach ma właśnie być bardziej wklęsła. A u niej płaska jak talerz i nie jest to kwestia zeskrobania martwej (kopystką ani rusz ją tknąć -- albo ja taka słaba albo tkanka tam NIE jest martwa). No i teraz nasuwa się następne pytanie . .. co z tym "platfusem". Co go spowodowało?

Co do piętki... nie jest dobrze ale było gorzej. Pęknięcie takie samo (z resztą nie liczę, że będzie mniejsze... musi po prostu odrosnąć). Za to nie ma śladów jakiejkolwiek infekcji. Suche, dezynfekowane regularnie, coraz mniej wrażliwe na dotyk. Kiedy musi odrosnąć choć te piętki to rosną wiekami.

Co sądzicie?
No i cierpliwie czekam na "ponoć" dobrego kowala.. ale dopiero w połowie Maja.


Widzisz Branka....jeśli pyta się osoba nie mająca doświadczenia z kopytami, osoba która nie wie co robić, to nie powiem jej "tnij martwą podeszwę, a zostaw żywą", bo najnormalniej w świecie nie będzie miała pewności która jest która.
Lepiej uczulić na to by nie ciąć nożem podeszwy, bardzo mocno już na samy początku przygody z kopytami. Z racji tego, że najłatwiej w taki właśnie sposób skrzywdzić konia, nie? Po prostu wyciąć za dużo.

W trakcie przygody z kopytami, można opierając się na coraz większym naszym doświadczeniu, opierając się na obserwacji konia podejmować śmielsze decyzje ( czy akurat cięcie podeszwy nożem?) Ale osoby początkujące trzeba mocno uczulić na fakt nie tykania podeszwy nożem.
Wstawiam zdjęcie kopyta jakieś 2 miesiące temu i z dzisiaj dla porównania ,może to pokaże co źle robie .

Jutro zrobię to co mi doradzono , dodam jeszcze że jak podeszwę zaczęłam ruszać to okazało się ,że jest narośnięta płatami pod którymi pojawiała się czarna maź ,po trochę to usuwałam i doszłam z podeszwą do takiego stanu jak widać na zdjęciu 2 .Dzisiaj podbitków jest o połowę mniej ale i tak się pojawiają .
Tak jak myślałam - była masa martwego. Dobrze, ze to usunęłaś, choć musisz być ostrożna, by nie ruszyć żywego. Ściany wyraźnie skróciłaś, ale wypadałoby je teraz zaokrąglić w pazurze(ów sławetny mustang roll). Najlepiej jak masz możliwość korzystaj z rad tych, co już jakiś czas w struganiu siedzą albo wybierz się na jakis kopytowy kurs.
Ja w ogóle nie bawię się w skrobanie 😉 jak jest sucho i twardo to nic sie nie będzie wykruszać i dac podważyć, a martwe zbierać się będzie zbierało, chyba że koń chodzi po kamieniach 24h na dobę. Normalnie się wtedy tnie
A ja nie cięłam. Czekałam do jesieni. Jak sie zrobiło błocko, to zaczęło odłazić. Nie było ani jednego krwiaka pod tym.
Jest jeden, bardzo bardzo ważny klucz: JAK KOŃ CHODZI.
Jeśli widać "macanie", odciążanie nogi, to czasem trzeba wyciąć - ostatnio cięłam twarde, ale to był "bar bridge" (znacie? mogę o tym paskudztwie napisac, szczerze go niecierpię), bo koń nogi nie dociążał i wyraźnie kulał. Kopyto bardzo płaskie, podeszwa (ta twarda i martwa zarazem - zwykle taką zostawiam) doszła do poziomu ziemi i wyraźnie uciskała. Po oczyszczeniu rowka przystrzałkowego z "bar bridge" koń dociążył noge, przeżuł i odciążył drugą. Ale to była JEDYNA sytuacja w której coś musiałam ciąć. A normalnych kopyt pod opieka nie mam, uwierz, branko 🙂 Co jedna patologia, to większa.
Kolejny przypadek: klacz zimnokrwista, ta od brzeszczota 😉 Przednie nogi zrobiłam jej na dwa etapy - najpierw tak, ze wystawało tylko po centymetrze ściany (😉 na starcie było z 10cm za dużo) i nastepnie po 6 tygodniach znowu było w cholerę roboty. Tyły zrobiłam od razu, jak na kursie - wyskrobałam kopystką wszystko co się dąło, przycięłam ścianę do poziomu podeszwy. Zamian była dla konia kolosalna - chociaż kopyto wygląda dobrze, to dostałam raport, że zwierzak trochę "maca". Pewnie jej za parę dni przejdzie, ale jednak coś za coś. Gdyby kobyła była bliżej, to bym zrobiła na dwa razy, ale niestety nie było warunków. Od razu po werkowaniu ruszyła wielkimi krokami jak dzika, więc nic jej nie uwierało. Raczej po zdjęciu większości martwego struktury wewnętrzne dostały za dużo stymulacji...

Ramey mimo wszystko o cięciu mówi, a w przypadku ochwatu także o tym, że trzeba ciąć i żywe 😉


I znowu pytanie - skąd masz te informacje? Najbardziej aktualne rameyowe źródła jakie widziałam, zdecydowanie mówią nie ciąć żywego. Aż do przesady (czasem osobiście i na własną odpowiedzialnośc robię od tego odstępstwa, obserwując efekty)

monia - pokusiłabym się o mocniejsze pionowe skrócenie pazura przede wszystkim. Dlaczego? Dlatego, że strzałka powinna stanowić minimum 2/3 długości kopyta (czyli przed grotem strzałki powinno być kopyta na pół długości strzałki). Nie podchodziłam do tego kopytka z linijką, ale mnie wygląda, że tam jest więcej. Czarnobrązowa linia biała też świadczy o słabym stanie listewek (słabym umocowaniu ściany), więc jeśli ta ściana będzie pracować, to się będzie odrywac. W utrzymaniu ciężaru konia ma niewielki udział. Zostawiłabym podeszwę w spokoju, za to ścianę od przodu bym piłowała...

Jeszcze co do tego, że podeszwy żywej jest tylko 1cm. To bardzo optymistyczne założenie - pewnie tak jest w kopytach "kursowych", które zwykle mają symptomy LOF disease (lack-of-farrier disease - cierpią na brak kowala). Kopyta regularnie pielęgnowane tarnikiem i nożem mogą mieć tej podeszwy mniej niż 1cm...
Ja poproszę więcej o "bar bridge".  :kwiatek:
Ja też się chętnie douczę  😅
dea - znajde ci cytat apropos tego cięcia żywego, bo nawet wiem na której jest stronie, tylko pożyczyłam książkę. Jest w rozdziale o ochwacie. I chodzi mniej wiecej o to, że jak piętki gwałtownie rosną(przy ochwacie) to należy je ściąć, nawet jak są żywe.

Co do ruchu jak robi się coś na podeszwie - no właśnie, ja może póki co trafiłam na konie, które po wycięciu martwego jednak poruszały się lepiej i zawsze to była trafiona decyzja. Nie spotkałam się jeszcze z przypadkiem, żeby martwe koniowi nie przeszkadzało i by wycięcie go nie było dobrą decyzją. Możliwe, że spotkam teraz takie u których będzie na odwrót 😉
Proszę bardzo - z moich obserwacji robi się toto zwykle w kopytach z zawiniętymi, łukowatymi ścianami wsporowymi i podwiniętymi piętkami. Najczęściej są to kopyta płaskie, ale miałam też przejście z tym tworem w tylnych kopytach rudej (nie płaskie, ale nieco podwinięty tył kopyta). Musi też być co najmniej niezła strzałka. Polega to na tym, ze ściana wsporowa zrasta się ze strzałką. Nie wiem, czy to strzałka włazi na teren ściany wsporowej, czy ściana wsporowa wrasta w strzałkę. Miejsce akcji - "wewnętrzny" koniec ściany wsporowej (zielone). Objaw: Z tyłu rowka przystrzałkowego jest głęboko, z przodu - przy grocie - jest głęboko (niebieskie strzałki) a pomiędzy wyrasta, unosząc dno rowka, "górka" (czerwona strzałka). Jak sama nazwa wskazuje jest to bridge czyli mostek - na pewnej wysokości ponad prawdziwym dnem rowka. To znaczy, ze gdzieś tam pod ta górką znajduje się rowek ze swoim brudem/proszkiem 😉 Zwykle jak podchodzę do takiego czegoś, to próbuję podciąć od jednej strony (idąc za kształtem strzałki tnę) i sprawdzam, czy pod spodem jest proszek/brud. Jeśli nie, zostawiam. W sumie nie wiem, czy to coś na początku nie jest górką, która "dojrzewa" do bycia mostkiem. Małych bulwek w tym rejonie nie ruszam. Duże zaczynam podejrzewać.

Na takim etapie jak było to kopyto, nie ruszałam tego (bo on wygladał jakby wszystkiego miał za mało na spodzie kopyta), koń chodził dobrze. Jak zaczął zgłaszać pretensje, to sprawdziłam, czy się da, wydobyłam rowek (bulwę podeszwy zostawiłam!), było duuużo lepiej. Może gdyby jeszcze nie miał rozpieprzonego biodra, to by nawet nie kulał.

Czemu tego nie lubię? Bo jest twarde, wygląda jak żywe i trzeba dobrze sobie wyobrazić, którędy idzie prawdziwy rowek, mieć oba jego końce, żeby sensownie wyciąć ten "klin", nie wyżynając za dużo ze strzałki ani z podeszwy. Za pierwszym razem to był bardzo duży stres (u Campiny właśnie), później jeszcze 2 razy się z tym spotkałam. Pacjent z załączonej fotki miał to we wszystkich czterech platfusach.

branka - to się właśnie zmieniło. W filmach już mówił inaczej, artykuły na stronie też raczej inaczej twierdzą (chociaż dawno ochwatowych nie czytałam - muszę zajrzeć). M. in. za to cenię Rameya, jego metoda ewoluuje a on się dzieli spostrzeżeniami - co robił, co robi teraz i co działało, a co nie.
Filmów niestety - ubolewam - nie widziałam, natomiast jeśli chodzi o artykuły, to z tego co pamiętam pisał to samo. Wielgaśne piętki w ostro zrotowanym kopycie się obniża, nawet jak są żywe. Wieczorem je przejrzę, bo teraz muszę wyjść.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się