Moja maksymalna waga to 62 zjechałam do 54. Drastycznie się nie ograniczam, nie głodzę. Po prostu ograniczyłam do wielkiego minimum słodycze /wafelka od czasu do czasu czy kostkę czekolady/, więcej warzyw w diecie, nie słodzę herbaty, napojów słodkich nie piję wcale, ew. woda lekko gazowana czysta lub z plasterkiem cytryny, ryż, ryby w galarecie bądź grillowane w folii, teraz zamierzam ugotować zupę kapuścianą.
Hmm jak tak Was czytam to dochodzę do wniosku,że jednak mam niezły metabolizm i mój organizm dobrze sobie radzi z bombami kalorycznymi...kostka czekolady?haha dobre żarty,ja jem tabliczkę albo wcale 😀iabeł: Ostatnimi czasy jem wtedy kiedy jestem głodna i jem to na co mam ochotę i czuję się dobrze,bo nie tyje ani nie chudne,na wadze stale 55kg na 170cm i wygladam całkiem dobrze,wiec daruje sobie diety.
A ja też się pochwalę - z 67 zeszłam do 59. Nie wiem, jak to zrobiłam. Przez jakieś 3 lata mordowałam się, żeby zejśc poniżej 65, rezygnowałam ze słodyczy, biegałam, dużo piłam... Potem miałam strasznie dużo rzeczy na głowie, mnóstwo stresów, więc było mi wszystko jedno, co i jak jemm. Po jakichś 3 miesiącach od niechcenia spojrzałam na wagę, a tu suprise! Coś czułam, że spodnie ze mnie zlatują, ale myślałam, że to od prania, a nie od chudnięcia 😁 I to bez specjalnego głodzenia, suplementów itp. Moje ciało jest dla mnie mnie odgadnioną zagadką. Błagam, brzuszku, jeszcze 5 kilo i będę wniebowzięta!
sledze ten watek od kiedy powstal, ale dopiero teraz postanowilam napisac.. rowniez od paru ladnych lat borykam sie z waga.. jak postanowilam schudnac, to wazylam jakies 61kg przy wzroscie 167.. byly rozne diety -raz postanowilam jesc tylko warzywa i raz w tyg kurczaka, rybe lub twarog.. schudlam w 1,5mc do 54kg i wage trzymalam pol roku.. pozniej kapusciana-jojo jak sie patrzy.. kopenhaska i znow z 64 na 57kg.. szybko wrocilo do 65.. poddalam sie.. i obudzilam 2lata pozniej z waga 70.. to bylo rowno rok temu.. podjelam walke z vitalia i w marcu 2010 wazylam 60 i waga mi sie trzymala ladnie do listopada tu mialam kryzys- trudna sytuacja, stresy no i zaczelam obrzerac sie na potege.. codziennie min 2paczki czipsow, orzeszki no i piwo,piwo,piwo... w grudniu zobaczylam 64 kg i powiedzialam stop! wrocilam na vitalie.. nie spieszy mi sie, a dieta mi pasuje, nie chodze glodna, chudne powoli i z glowa, przy okazji nabieram nowych nawykow, mam ustawione w diecie 1200-1400kcal na dzien.. zastanawialam sie nad dukanem (nawet prosilam o przepisy i ksiazke), poczytalam ksiazke, zapoznalam sie z przepisami i stwierdzilam,ze nie mam jeszcze na tyle silnej woli i motywacji 😉 poki co zostaje na vitalii, obecnie mam 61kg i do marca daje sobie czas na zejscie do 58, jak sie uda, ciagne vitalie jeszcze do 55kg pozniej stabilizacja.. a jak do marca nie ujrze wymarzonych 58, to sprobuje dukana 😉 dzis sobie podsumowalam,ze rowno w zeszlym roku mialam 10kg wiecej, w talii + 7cm, w pasie +8, w biodrach + 8cm, w udzie- + 3.. nosilam ubrania o 1-2 rozmiary wieksze i cierpialam z powodu bolu kolan- nigdy wiecej! walcze wiec dalej 😉 [size=6pt]jakby ktos chcial to moge podeslac kilka przepisow, na smaczne i malokaloryczne dania[/size]
Mam 2 psy, każdy dostaje resztki (mięso, makaron, warzywa) i cieszą się dobrym zdrowiem. Jeden już jest dziadziusiem, drugi w "sile wieku". Właśnie, pies od udomowienia jadł to, co mu z pańskiego stołu spadło 😉 U nas zawsze dostawały raczej przyrządzane dla siebie, np. cały wkład zupny sprzed przyprawienia, jakieś mięso, jakieś warzywa, ryżyk. Ja to gotowe karmy mam za paskudztwa mniejsze lub większe (choć dla wygody - na przykład przy wyjazdach - jak najbardziej się toto sprawdza).
Dieta kapuściana jest niewskazana przy niedoczynności tarczycy. Więcej przeciwwskazań nie znam, bo mnie to nigdy nie interesowało za bardzo 😉
Ech... Powinnam się zabrać za ćwiczenia jakieś... Miałam spadek formy fizycznej, ale niby wracam do siebie, to warto by było odzyskać kondycję i pożegnać dziwne zmięknięcie ciała... Waga w zasadzie się mi nie zmieniła, ale jestem pewna, że waga od składu ciała mogłaby mi coś niemiłego powiedzieć 😉 Na rower sezon nie bardzo, chodzenie to za mało, koniowania mniej ostatnio niestety było. Może skakanka za wątkową namową na początek?
U mnie nadal woda bez zmian, powoli chyba oswajam się z myślą, że już taka zostanę 😵 A poważnie mówiąc, muszę dopytać dietetyczki, czy to jest wszystko ok skoro od 1 grudnia spadłam w sumie 2 kg, na początku zeszły 3, ale potem ten jeden wrócił. I tak sobie stoi ta waga i stoi. Może jestem niecierpliwa, może za duże mam oczekiwania..?
zen, jak dla mnie to nie jest takie złe tempo chudnięcia. Najważniejsze, że zrzuciłaś wagę 😅 Lepiej, żeby pozbywac się małej ilości kilogramów, niż żeby chudnąc za szybko - odbiłoby się to przecież na twoim zdrowiu. Może po prostu twój organizm potrzebuje więcej czasu? Najważniejsze, że się nie poddajesz, reszta sama przyjdzie, jeżeli nadal będziesz nad sobą pracowac 😉
Mam silną determinację, więc działam dalej. Gdybym chudła kilo na miesiąc to nie tak źle, ale do końca stycznia zostały 2 tygodnie a u mnie albo waga stoi albo, o zgrozo, idzie nieznacznie w górę. Spróbuję od lutego dołączyć jednak odrobinę ćwiczeń- czyli znowu mi założą holter i zobaczymy na ile mogę dozować wysiłek. Chyba kredyt zaciągnę 😵
hehe. Ja załapałam, że to dawna Burza. I zaliczyłam dziś mega wpadkę. Chrupki czekoladowe do mleka zjadłam. Ale chyba z pół paki. jak się dossałam, to jakbym bulimię miała. 😵 Zagryzłam 5 cukierkami czekoladowymi i chlebem z żółtym serem i ....dobrze mi. Dobrze chociaż że co dzień na koniu się męczę, to może jakoś ta wpadka przejdzie niezauważona.
A ja dziś miałam prawie 1kg na wadze więcej.... Kupiłam wczoraj pieczowo chrupie, zrobiłam twaróg ze szczypiorkiem, zjem takie 4 kanapeczki, jestem najedzona i zadowolona bo mało kalorii wciągnęłam 🙂
Bylam na diecie nielaczenia. Fajna z Claudii, tak rozpisana na 10 dni. Ale chyba zwatpilam i jakos dalej nie moge, nie chce... Zaczelam szukac innej, ale nie chcialabym Dukana, nie moge sie przekonac do braku warzyw w pierwszym etapie.
Mozecie cos poradzic albo choc podtrzymac na duchu? 😵
Karolass możesz spróbować zmodyfikowanego Dukana, zaczynając od razu od fazy z warzywami-efekty są mniej spektakularne niż na protalu, ale bardziej bezpieczne (nie ma ryzyka zakwaszenia organizmu etc) i chyba trwalsze. cała moja rodzina tak jadła przez jakiś czas, jak braliśmy leki, i każde z nas trochę zrzuciło 😉
tunrida, wstyd, mega wstyd!! miały być owoce, kisiel ewentualnie a ty czekoladę??
Ja wczoraj zostałam zaproszona na pysznego halibuta z warzywami w ramach kolacji, bomba 🙂 a dzisiaj niestety jadłam nieregularnie ale nieduże ilości i w miarę zdrowo. Jutro według diety znowu oczywiście 🙂
Mam jakieś zastoje wody. Uda mam dzisiaj takie, że można palec włożyć i efekt jest gąbki. Dobre 3-4 kg mi gdzieś zalega, jak nie wiecej 😵 Jak za dwa tygodnie nie zleci, to dostanę receptę na jakiś specyfik, bo mi serce eksploduje od tego zastoju, pompuje mi krew jak oszalałe 🙁
zen, pieczony w ziołach, pycha 🙂 ale ja już z rok czasu przekonuję się do ryb i zaczynam lubić 🙂 mi woda leci jak robię przerwę od warzyw i owoców, nie pomaga?
Nic mi nie pomaga. Owoców nie znoszę i nie jem, warzywa w miarę, ale też niezbyt dużo. Dziennie przyswajam jakieś 4 litry płynów w tej chwili. Ehh, lekarze rozkładają powoli ręce, bo leki odwadniające są owszem, ale działają tylko wtedy, kiedy się je przyjmuje. A lecieć non stop na odwadniaczach to kiepski pomysł.
burza- no wiem, wstyd, wstyd... Ale na szczęście jakoś przeszło bez echa.
Karolas- a nie najlepiej być na diecie niskokalorycznej? Można jeść prawie wszystkie produkty, tylko trzeba liczyć kalorie. Jak Cię najdzie na coś zakazanego, to od biedy też się nic nie stanie, jeśli będziesz do końca danego dnia jeść bardzo niskokaloryczne posiłki. Z moich ulubionych niskokalorycznych:
- jogurt 0% ( 35 kcal w 100 g) Czyli duży jogurt 370 gram, ma około 140 kcal. Jak dowalisz do tego słodzik ( rozgniatam 2 tabletki i wrzucam) i dołożysz trochę otrąb owsianych, które spokojnie sobie w jogurcie rozmiękną, to masz naprawdę sporo dobrego żarcia.
- zbiór sałat w woreczkach ( drogie, ale przynajmniej mają jakiś smak. Bo każdy kawałek sałaty ma lekko inny smak i przyjemniej to jeść niż taką zwykłą sałatę lodową)
-chleb chrupki- 22 kcal na kromkę. 100 kcal to 4- 5 kromek, a to już jest trochę chrupania
- dorsz wędzony - nie pamiętam ile, ale kalorii ma mało. Chyba z 60 w 100 gramach. Można sobie dłubać między tymi ośćmi i jest zajęcie
- sok warzywny z nutką chili, odchudzający. Porządnie doprawiony, więc ma smak. 😉 Buteleczka 300 ml ma 75 kcal. mało, a jest gęsty i ma się wrażenie, że to prawie jedzenie a nie picie
Żeby nie ta pazerność na słodycze.....od urodzenia tak mam. 🙁
Ja już ponad tydzień na dziecie od dietetyka. Poza tym, że jest cholernie droga (jogurty naturalne, sałata, pomidory, i soki wielo-warzywne), to w sumie siedzę efekty. Po tygodniu był 1kg mniej. Dziś spodnie w brzuchu już luźniejsze. Niestety, porobiły mi się takie straszne rozstępy na udach i pod kolanami. Mega czerwone i głębokie.
A gdzie robią ci się te 'muły'? Może powinnaś więcej aerobów robić, które spalą tkankę tłuszczową a nie robić ćwiczenia, które modelują tkankę mięśniową? Są różne ćwiczenia, nastawione na spalanie i na 'pompowanie'. Zdaje się, że robisz takie serie, które wypracowują nie te partie o które ci chodzi. Tylko to takie z głowy pisane, więcej na pewno by ci podpowiedział trener na siłowni. Niektóre kluby fitness oferują np. pierwsze zajęcia z personalnym trenerem gratis, warto spróbować 😉
Od kilku dni skacze na skakance, poczatkowo robiłam 500 skoków jednorazowo ale miałam takie zakwasy, ze musieli mnie wciągać po schodach 😵 Wczoraj zrobiłam 5 serii po 100 skoków, w odstępach 10 minutowych. Zakwasów dziś nie ma, ale czy efekt jest ten sam co przy skokach jednorazowych? 🤔