Forum towarzyskie »

Odchudzanie - wszystko o ...

😅  👍 wow 😀 to chyba jesteś na głodówce 😉 gratulacje i jeszcze raz  👍
Colt wręcz przeciwnie. Jem dużo, ale regularnie 5 posiłków i dokładnie odważone porcje. Już nie raz dziewczyny pisały w tym wątku, że warto pójść do dietetyka. Ja jestem właśnie na diecie opracowanej przez dietetyka, spotykamy się raz w tygodniu (ew mailowo się kontaktujemy). Naprawdę warto!
Jejku ja nie mogę znaleźć odpowiedniej diety dla siebie..niby waże normalnie ale mimo wszsytsko chcę schudnąc.. staram się jeść do 1000kcal dziennie ale nie zawsze wychodzi..za owocami i warzywami nie przepadam więc szukam i szukam odpowiedniej diety ale nie mogę takiej znaleźc więc zazdroszcze wszystkim tym ktorzy potrafią schudnąc🙂😉
tulip, ja jestem bardzo zadowolona z tej siłowni:

http://www.purepoland.com/news/2

są też w ZT, ale tam jakoś tak jest dziwnie, wolę blue city. Naprawdę genialnie wyposażenie!
😅  👍 wow 😀 to chyba jesteś na głodówce 😉 gratulacje i jeszcze raz  👍


Głodówka nie daje az tak dobrych efektów 🙂. Dobrze jest jeść malutko ale często - podkrecasz metabolizm i spalanie 🙂.

Chyba będę szukać powoli innego dietetyka, bo nie jestem zadowolona z efektu zrzucenia niecałych 2 kg na 8 tygodni diety. Ale może mój typ tak ma 😉
Potrzebuję grupy wsparcia 😁 sięgnęłam po diety od mojej dietetyczki i mam pierwszy dzień diety oczyszczającej, męka totalna- pomóżcie mi wytrwać!
Burza- to będziemy się wspierać razem. Bo ja niby od kilku dni na diecie od dietetyczki, ale niestety ... wszystko się kończy wieczorem. Dojadam tak, że NIC nie chudnę.
Może jak będę wiedziała, że ty też tak ostro trwasz na diecie, to będzie mi łatwiej wytrwać.
Dołączam się i będę zasypywać privami.  😁
tunrida, ja odkopałam diety na których w pół roku dziesięć kilo zrzuciłam i to tak bez jakiegoś mega bólu.
Dziś mam pierwszy dzień i pocieszam się winem, które mocno uśmierza głód. Przede wszystkim kwestia nastawienia bo na opcji "jezu znowu dieta" wytrzymuje tydzień, a dopiero jak CHCĘ to mam rezultaty.
Damy radę! Nalej sobie lampkę wina to nie będziesz jeść 🙂
Absolutnie zakazane mam cokolwiek spoza mojej listy jedzeniowej na dany dzień.  🙂
Mam wyliczone i potrawy i ich ilości, które mam zjeść.
No to co? Lecimy?  🙂
tunrida, ja tak samo. Mogę sobie co najwyżej herbatę pić 😁
lecimy!
eeee współczuję kobietki!!! trzymajcie się, najgorsze są pierwsze dni 🙂 ja sobie słodyczy nie mogłam odmówić a teraz herbaty nie muszę słodzić bo mi po prostu nie smakuje 🙂
Jestem obecnie na zmianie garderoby, aczkolwiek diety jeszcze nie kończę, trochę kg przede mną😉


to jest lipny etap, wszystko stare juz wisi, a jak kupisz nowe to zaraz będziesz musiała znowu zmieniać 😉

ja oczywiście 'pożarłam' w święta, nie przytyłam, ale przestałam chudnąć... teraz znowu od poniedziałku się odchudzam i na razie jakoś daję radę... te suwaczki są deprymujące - jeszcze tyle przedemną... ale do wiosny będę szprycha  😁 😁 😁
tajnaa, właśnie nie współczuj tylko masz się cieszyć 😁 bo to w ogóle się nie sprawdza jak ja to traktuję jak zło koniecznie- a przecież mnie nikt nie zmusza prawda, sama chcę 🙂

Słodzę tylko słodzikiem od bardzo dawna więc nie mam stresu 🙂 jak chce słodyczy to mam colę zero 😁
Teraz specjalnie o świcie wstaję śniadanie zjeść.. 😀
Ja też już po śniadaniu. Dla mnie dzień nie jest żadnym wyzwaniem, cierpieć zaczynam wieczorami, tak jakoś od godziny 19😲0, kiedy to mam ostatni cienki posiłek ( jakieś sałaty, ogórki, i inne pierdy) a cała reszta rodziny biega i gębami rusza i pyszności rozkłada wokół mnie.
Zawsze pękam na wieczór. I to NIE Z GŁODU , ale z łakomstwa.
I właśnie najtrudniej mi walczyć wieczorami z własnym łakomstwem i przyzwyczajeniami.  🤔
tunrida, bo w dzień jest człowiek zajęty a wieczorem siada i.. no i co 😀 poważnie- spróbuj z lampką wina 🙂 wytrawnego lub pół, i powiedz czy na ciebie działa. Na mnie zdecydowanie 🙂
U mnie wieczorne łakomstwo ma związek ze..stresem 🙁 W ciągu dnia jestem na pełnych obrotach, z nerwów często nie czuję głodu, więc jem z rozsądku- a wieczorem, jak już wszystko ze mnie 'schodzi', to zjadłabym pół lodówki i pół spiżarni 😵
Kiedyż miałam dietę z winem wytrawnym na kolację. Kończyło się tym, że musiałam BIEGIEM lecieć spać, bo wino szalenie mi poprawiało apetyt. Zaczynało mi wręcz burczeć w brzuchu z głodu. Tak więc wino- nie dla mnie- to po pierwsze.  😉

A po drugie- gdybym planowała wieczorem wypić lampkę wina, to musiałabym sobie coś odjąć z kolacji, żeby kalorycznie mi się zgadzało.


zen- no właśnie. Ile ludzi tyle przyzwyczajeń, potrzeb, zmiennych. Ja tam tak w ogóle się nie stresuję, ani w dzień, ani wieczorem.
Przy lekkim stresie ( w sesjach) - lubię jeść. Ale przy takim mega ostrym ( przed egzaminem) nie zjem nic.
zen, trzeba się nauczyć jeść w dzień nawet jak się nie chce...

Ja generalnie jadłam rano, a potem np o 18 i to się źle dla mnie skończyło. Teraz co 2-3 godziny.
Mój największy problem to - ŁAKOMSTWO i to, że po prostu KOCHAM jeść. Dlatego cokolwiek bym nie robiła, muszę całe życie uważać.
(wypalenie kubków smakowych nie byłoby w moim przypadku takie głupie)  😜
Ja też lubię ale nie chcę się zapuścić, nie chcę być grubym świniakiem brzydkim, chcę dobrze wyglądać w siodle i na ziemi- a teraz jest marnie 😉
Moją największą zagadką jest to, że na twarzy wyglądam już na granicy chudości, nadgarstki mam z wychodzącym kośćcem, to samo żebra- a waga stoi, po prostu k* stoi 👿 Do lekkiej poprawy został mi brzuch, biodra i uda, ale to już liczę, że endermologia mnie wspomoże..
zen- może ty po prostu jesteś szczupła i twój organizm NIE CHCE wpaść w chudość i dlatego waga stoi. Rozumiem, że nadwagi nie masz?  😉 Jak się ma wagę prawidłową, to ciężko schudnąć. Tak myślę.  😉 Jak się ma twarz na granicy chudości wystajace żebra......to z czego chcesz chudnąć?  😉
Może raczej zabrać się za ćwiczenia kształtujące i modelujące ciało? Albo jakieś zabiegi.....no właśnie ( nie wiem co to ta endermologia)

( nie wiem, nie widziałam Cię, pewności nie mam, nie? Piszę to co myślę, na podstawie tego co Ty opisujesz)  🙂
Zen- dlatego ja się chyba przestanę przejmować wagą  🙄 Od września naprawdę dużo schudłam, widzę ogromną poprawę, obejrzałam się w lustrze i oprócz drobnych korekt (typu brzuch) jestem zadowolona z wyglądu. Natomiast z wagi nie  😁 Odchudzać zaczęłam się 2 lata temu, u mnie to proces długotrwały, bo najpierw musiałam się odzwyczaić od słodyczy (teraz już nie jem, nie mam takiej potrzeby, od czasu do czasu spróbuję), czipsów i niezdrowego żarcia. I waga pomiędzy tym, co jest teraz, a tym, co było 2 lata temu, gdy może gruba nie byłam, bo nigdy nie byłam, ale pyzata już tak, to tylko 1,5 kg różnicy! A na wyglądzie- odjęłabym sobie z 5  😎
Zen jest szczupła/chuda uprzejmie donoszę! 😉
Moją największą zagadką jest to, że na twarzy wyglądam już na granicy chudości, nadgarstki mam z wychodzącym kośćcem, to samo żebra- a waga stoi, po prostu k* stoi 👿 Do lekkiej poprawy został mi brzuch, biodra i uda, ale to już liczę, że endermologia mnie wspomoże..


Ja mam dokładnie to samo  👿 w przyszłym miesiącu zamierzam kupić jakiś przyrząd do ćwiczeń - ufam, że po pedałowaniu 1h dziennie zgubię to co mi tak przeszkadza - a wszystko przez to, że siedzę ok 12h dziennie, a później leżę  😵 jeszcze jak jest wiosna to po stajni się pokręcę ale teraz zimą...tragedia.
Odnośnie przyrządu do ćwiczeń. Trzeba dobrze to przemyśleć.
Miałam rowerek - ćwiczyłam z trzy dni. Znudziło mnie szybko.
I zawsze taką historyjkę przytaczam:
-Moja znajoma prosiła męża o taki rowerek. Poszedł do sklepu,czekała.
Wrócił ze skakanką. Powiedział: jeśli będziesz codziennie przez tydzień skakać po pół godziny -kupię rowerek.
Nie kupił.  😂 Nie musiał.
Hahahaha, możliwe, że tak będzie chociaż dla własnej zdrowotności postanowiłam ruszyć nogi, bo mam zastoje żylne jakieś - jak wychodzę spod prysznica mam nogi sino-czerwone i opuchnięte  🤔
Lubię się męczyć na rowerze, a jeszcze przed tv to już w ogóle szał  😜 w razie czego sprzęcik się sprzeda.  🙂
Niestety muszę schudnąć, żeby zobaczyć jak pracuje moje serce na granicy niedowagi. Nie ukrywam, że mam duże problemy kardiologiczne i praktycznie lekarze rozkładają ręce, więc dla mnie w sumie ostatnią szansą na nieskalpelowe inwazje jest właśnie stan niedowagi. Jest to pewien eksperyment na który się zgodziłam (bo wagę chcę mieć taką jak przed ciążą, wtedy nie miałam dolegliwości od strony serca). Ćwiczyć nie mogę, bo..serce właśnie. I koło się zamyka 🙁
zen- teraz sprawa jest jasna, przejrzysta. I teraz rozumiem Twój upór w zbijaniu wagi. Współczuję i szczerze życzę powodzenia.
( i nie będę cię podejrzewać o anoreksję  😉)
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się