Panie kosmetyczki robią takie masaże odchudzające. Moja pracownica chodzi jeszcze na taką bieżnię z próżnią , ale szczerze to nie widzę wielkiego efektu.
chyba zwariowalam, ale dolaczam do odchudzajacych. Chce niewiele bo 3 kilo, skupie sie tez przede wszystkim na modelowaniu sylwetki. Tak dla samej siebie🙂
stables- 100 brzuszków to naprawdę niewiele, dodatkowo tłuszcz zaczyna się spalać dopiero po ok 20 min (gdzieś czytałam, że nawet po 40!) ćwiczeń. Wniosek nasuwa się sam :P kiedyś robiłam po 400 brzuszków dziennie i szczerze mówiąc wielkich efektów nie było. Próbowałam biegać i dopiero robić brzuszki (już w mniejszej ilości)- efekty lepsze 🙂 a najelepsze to chyba po aerobicznej 6W 🙂 z tym, że do końca nie wytrwałam ale po ok 20 dniach widać pierwsze afekty 😉
te masaże sa odchudzające jedynie dla masazysty - wiem co mówię, jedyne działanie to uelastyczniają skórę ale nie rozbijaja tkanki tłuszczowej.
Dlatego polecałam kilka stron wcześniej endermologię- ujędrnia skórę, 'wywala' nadmiar wody z organizmu, redukuje cellulit i co najwazniejsze dla mnie- rozbija tkankę tłuszczową. Plus dieta i efekty widoczne obwodowo 🙂
Bo otręby smaczniejsze są owsiane. 😉 I dobrze jest je zostawić na jakiś czas w mleku czy jogurcie i one wtedy tak świetnie puchną. A suszone morele i figi lepiej chyba obgryzać przed kompem same, niż w tym zestawie. A w brzuchu i tak się wszystko zmiesza.
Ja wolę kupić jogurt 0% ( ma nawet mniej kalorii niż mleko 2%) Wsypać do niego otręby owsiane, dać im rozmięknąć, a na koniec wsypać rozkruszoną tabletkę słodziku. I mamy słodkie, fajne, zapychające, niskokaloryczne papu.
Zajrzy ktoś lubujący się w zdrowym odżywianiu do wątku "diety i ćwiczenia czyli w zdrowym ciele zdrowy duch"? Temat o odchudzaniu jest bardziej poczytny obecnie, ale moja sprawa nie do końca mi tu pasuje - a więc daję tylko tu znać 🙂
Przed południem w ramach "dwuosobowej grupy wsparcia dukających" roztrząsałyśmy z AleksandrąAlicją kwestię "pustych kalorii" . I okazało się, że obie wiemy na ten temat mało a obie powtarzamy to hasło. I już wygrzebałam: Dieta bogata w produkty będące źródłem „pustych kalorii” przyczynia się do wzrostu masy ciała w dwojaki sposób. Dostarczają one ogromnych ilości dodatkowej energii do dziennego jadłospisu, są jednak ubogie w błonnik i nie dają uczucia sytości. Krótko po ich zjedzeniu znów odczuwamy głód. Ponadto, produkty takie pobudzać mogą dodatkowo łaknienie. Tak dzieje się np. w przypadku alkoholu. Jak wynika z badań, po jego wypiciu zwiększa się ochota na wysokokaloryczne, bogate w tłuszcz dania. Efekt jest więc taki, że nie dość, że podczas imprezy wypijamy kilka wysokokalorycznych drinków, to jeszcze następnego dnia, na skutek zwiększonego łaknienia, przyswajamy więcej energii niż powinniśmy. Czyli alkohol nie tuczy wprost / tak myślałam/ a tylko wywołuje gastrofazę. Jak pewne zakazane papierosy na przykład. 😉
Ja na razie jestem juz zadowolona ze swojej sylwetki,ale wraz z przyjsciem wiosny,mam zamiar nieco bardziej popracowac nad umiesnieniem,bo mi sie troche zwiotczalo 🤣
Ja od paru dni znowu na diecie MŻ i mniej tłusto i mięsko 😉 Przyleciał mój osobisty trener i katuje nas ćwiczonkami i przepysznymi koktajlami wszelakimi.Co wyjdzie sie okaże zapewne w centymetrach za pare tygodni.
[quote author=Gagulec link=topic=13578.msg842095#msg842095 date=1294393385] Schudłam 4 kilo no 3.80kg w 5 dni na diecie MŻ 😎 i mam zamiar jeszcze troche w doł polecieć 😀.
JAK? to możliwe? 😲 [/quote]
Hmmm nie wiem... Na Dukanie też tak w dół poleciałam. Obecnie rano jem dwie kromeczki Wasa (taki prostokatny chelebk) z bialym serem 0% zmieszanym z jogurtem naturalnym 0% i wkrojoną cebulka i rzodkiewką (taka bryndza serowa), potem w pracy jestem 8 godzinek to przegryze dwoma kromeczką Wasa z żoltym serem, potem jadę do domu i jem sobie obiad. A potem już nic nie jem. W między czasie piję strasznie dużo wody i zielonej herbaty 🙂. Ja mam ten problem, że (tak mi się zdaje) żołądek mi sie strasznie rozciąga... dwa tygodnie temu mogłam pochlonać trzy hod dogi z Orlenu, a dziś ledwo pol kanapki z ważywami takiej jak z SubWay, bo mi sie nie zmieściła już...
właśnie też się nad kiślami zastanawiałam, tyle, że ja robię sama (bez cukru, tylko słodzik), a budyń?Też ma mało kalorii, na chudym mleku i bez cukru..
Jak ćwiczycie to naprawdę tak żeby spalić więcej niż zjadacie? Bo spalenie ok 1000kcal to dla mnie jakiś kosmos;/