Stanęłam na 54 kg i dalej ani rusz. Słodycze podjadam, ale raz czy dwa na tydzień. Dukanuję połowicznie, jem w miarę normalnie, ale staram się jeść duże ilości protein z warzywkami. I tak jest lepiej, czuję różnicę w chodzeniu, nie bolą mnie kolana.
Ostatnio upichciłam zapiekankę z kalafiorem, grzybami i soczewicą 😉
U mnie teraz spada powolutku, na razie - 6,5kg, jeszcze 3,5. Tylko, że ja mam rytm 2/7, więc on z założenia spokojny jest. W tym tempie mogę do Świąt nie zdążyć, ale nie spieszy mi się.
w jednym programie na Discovery o chudnięciu, dietach i grubasach w USA jakiś wybitny specjalista na tym polu - lekarz - stwierdził że 99% odchudzonych wraca do swej poprzedniej wagi, większość z nich z nawiązką.
Wolę wrócić do poprzedniej wagi za kilka/kilkanaście miesięcy niż non stop być za gruba. Jeśli mam non stop być za gruba, to już wolę być raz grubsza, raz chudsza. 😉
I to prawda. Jeśli nie zmienimy nawyków żywieniowych, to ...cudów nie ma- waga wróci. Dlatego nie sztuką jest schudnąć. Sztuką jest UTRZYMAĆ WAGĘ !
...i dlatego wszystko co ma w nazwie "dieta odchudzająca" jest nieskuteczne bo niesie w sobie przekaz że jest ograniczona czasowo.
W sensie że na czas chudnięcia wysilę się, zagryzę zęby i będę na tej diecie ale za to jak schudnę to już nie będę musiała być na tej diecie.
Z moich obserwacji wynika jedno. Że jak się chce schudnąć i wiecznie o tym myśli, wiecznie i do przesadnie uważa na to co sie je to właśnie że się nie schudnie, przeciwnie można nawet nieźle przytyć.
ElaPe, Niby tak. Wracanie do starej wagi lub podwojonej jest skutkiem folgowania w żarciu. Jak ktoś wymuszoną miał dietę, to raczej będzie uważał ją za karę i za pozbawienie go przyjemności. I tak jak już ktoś pisał - jak zabrano niezdrowe żarcie, to trzeba to potem odrabiać. Kiedyś takie samo miałam nastawienie, teraz już nie i waga mi stoi w miejscu albo spada bardzo powoli. Ale myślę też, że to sprawa genetyki. Ja już nie wrócę do 45 kg (a chciałabym, oj bardzo bym chciała), ale nad wagą ciągle pracuję.
Bo dobra dieta to taka która po małych modyfikacjach jest zwykłym codziennym zdrowym i racjonalnym odżywianiem się. Odchudzanie to nie chwilowy etap . To zmiana na całe życie.
a ja się Wam tak wepchne w rozmowe, chyba nawet nie za bardzo na temat, ale nie wiem gdzie zapytać... Czy jest coś (jakiś preparat), ktory pomaga ograniczyć łaknienie na słodycze? Pochłaniam ich niesamowitą ilość, jestem szczupła (może teraz na zime ciut przytyłam), ale moj organizm wciąż się domaga słodkiego, a dokładniej czekolady i szczerze mówiąc już mnie to męczy. Robiłam badania bo było podejrzenie cukrzycy, glukoza nieco poniżej minimum, ale dr powiedziała, że nie dzieje się nic poważnego. Poza tym nie mam innych objawów, no chyba że zaliczyłoby się do tego ospałość... Podobno chrom pomaga, wie ktoś coś na ten temat?
akzzi no właśnie chrom podobno pomaga. Ja nie próbowałam, bo nie mam takiego ciśnienia na słodkie. Na pewno może pomóc jedzenie produktów o niskim indeksie glikemicznym.
Jeśli chodzi o powrót kilogramów to u mnie to działa tak: jak jestem gruba i mam zjeść jeszcze jedno ciacho na przykład, to zjem... bo i tak jestem gruba. Ale jak jestem szczupła, to nie zjem, bo się boję, że przytyję. Kiedyś schudłam i utrzymywałam niską wagę przez ponad 10 lat. I wolałam sobie odmówić niż utracić szczupłą sylwetkę, którą u siebie bardzo lubiłam po byciu grubą nastolatką. Aż do ciąży 🍴 W ciąży i w czasie karmienia miałam straszny apetyt 🙄 Teraz znów schudłam i mam nadzieję, że ten mechanizm znów zadziała.