Forum towarzyskie »

Odchudzanie - wszystko o ...

Ile razy już - już zaczynam wyglądać fajnie to zaraz nawtykam się jak prosię i wracam do punktu wyjścia  👿  🤬

U mnie to samo  :emota200609316:
nopebow jest mi raźniej, że nie jestem sama  😁 Dzisiaj udało mi się powstrzymać przed zakupem czekolad irish cream, pizzy i czego tam jeszcze bo przed wejściem do spożywczaka zajrzałam do pobliskiego butiku, kupiłam dżiny i bluzeczkę i z poczuciem winy pozostałe zakupy ograniczyłam do minimum - żarcie dla kotów plus jogurty miętowe, ciemny chlebek i serek dla mnie  😎  no i jeszcze zyskałam motywacje, że te ciuszki muszą na mnie dobrze leżeć za 4 tygodnie, więc lecę troszkę poćwiczyć  😎
sanna, Ja chyba tak bardzo cieszę się swoimi malutkimi sukcesami, że świętuję to jedząc.  😁 Najgorsze są wieczory, wtedy jem dosłownie wszystko co wpada mi w ręce, bo nie jestem w stanie wytrzymać bez jakiejś przekąski np. przed tv.
najskuteczniejsza motywacja, to taka ktora ma imie :P
Nopebow Nosz ja mam to samo 😁 Sukces czy porażkę 'świętuje' jedząc coś dobrego.  🙇Teraz mam większa motywacje i zamiast przekąsek staram się głód 'zapijać' np czerwona herbata.

Po tygodniu  ćwiczeń, koni, rowerów, spacerów, rolek czas jutro na ważenie, ciekawa jestem co to będzie  😎
najskuteczniejsza motywacja, to taka ktora ma imie :P

gorzej jak się jej nie ma, ale to też powód aby coś zjeść. 🤣
Według mnie odchudza to sie dla siebie a nie dla kogoś 😉
tak, wieczory bywają straszne, laptop i tylko donoszone z kuchni żarcie bo nie wiadomo gdzie znika  🙄 No i tez zajadam mniejsze stresiki, jedzenie kompulsywne mi się wówczas załącza. Na mnie czyha jeszcze ta pułapka, że potrafię być szczuplutka zapychając się pizzą, czekolada, bezkarnie trwa to dość długo aż pewnego dnia budzę się 5 kg grubsza, bez ostrzeżenia i etapu przejsciowego  🙄  Ale teraz chce wyglądac ok w moich dzinach na wyjeździe więc zaczynam ostre ŻP  😤
Na mnie czyha jeszcze ta pułapka, że potrafię być szczuplutka zapychając się pizzą, czekolada, bezkarnie trwa to dość długo aż pewnego dnia budzę się 5 kg grubsza, bez ostrzeżenia i etapu przejsciowego   🙄 

Ja też jestem szczupła, zaczynam się opychać, nie ma efektów mojego jedzenia więc "bezkarnie" jem cały czas ogromne ilości, aż pewnego dnia staję się większa.  😤 Potem pauzuje, jem trochę mniej, troszkę szczupleje, więc znowu zaczynam się opychać i koło się zamyka.
za każdym razem obiecuje sobie, że jak już wrócę do normy to nigdy więcej nie upasę się.. no jestem w tym wątku  👀  🏇 ale mam motywację i w końcu zwalę ten tłuszcz.
Według mnie odchudza to sie dla siebie a nie dla kogoś 😉


Można to też potraktować jako taką motywację: mam chłopaka X, świetnie wygląda, chcę mu się jeszcze bardziej podobać i nie zawstydzać siebie i jego przed kolegami na plaży 😉 schudnę- on będzie zadowolony i ja się będę świetnie z tym czuła.

Chociaż na mnie działa raczej: gruba koleżanka Z. schudła, ja też muszę, bo zawsze byłam od niej szczuplejsza i musi tak zostać 😉 😉 😉

Na tydzień sobie odpuściłam, ale dziś wracam do diety i intensywnego wysiłku fizycznego.
Ja też odchudzam się przede wszystkim tylko dla siebie, ale chciałabym kiedyś usłyszeć: "Eejj stary, ale Twoja dziewczyna ma zajebi%tą sylwetkę", i zobaczyć jego dumną minę  🍴 Chociaż niby taka kształtna podobam mu się najbardziej..  🙇
i na mnie czas, chciałabym 4 kilo w dół zejść. Zero pieczywa, dużo wody z cytryną, nie dojadanie w nocy i wieczorem przed snem. Popijam sobie też lineę, jem otręby z jogurtem 0%, na obiad pół porcji. i PRZEDE WSZYSTKIM biegam i jeżdzę na rowerze. Rano rower/wieczorem bieganie lub odwrotnie, ale dziennie to i to musi być. Nienawidzę zrzucania wagi bo zwyczajnie KOCHAM jeść🙂
Mam nadzieje, że te, dla mnie wcale nie takie drobne, modyfikacje na coś się zdadzą. No i stawiam głównie na sport i wysiłek fizyczny, chyba powieszę sobie też zdjęcie jakiejść super zgrabnej laski, wcale nie żartuję, na mnie to działa motywująco!
pony- znam to, sama srednio raz w miesiącu zmieniam sobie tapete na lapku na jakąś wyrzeźbioną kobietkę  😁
ja zbieram na rolki i zaczne jeździć, o !
Ja mam chyba 3 albo 4 zdjęcia (wycinki z gazet) modelek przypięte w pokoju na tablicy korkowej 😉 Miało służyć za motywację, ale do takiej sylwetki nigdy nie dojdę, a jest chociaż na czym oko zawiesić 😀

Powróciłam dziś do ćwiczeń, jutro wracam jeszcze na rower i siostra mi dziś przywiezie rolki. Opłaca się to, co prawda nie zeszłam z wagi, ale dziś chodząc w szortach zauważyłam, że mi się tak uda nie trzęsą 😀
Dzis ćwiczyłam z ta Panią:
http://www.youtube.com/user/fitappy2

Po 15 min cardio ze skakanka miałam dość  🙇
Lenna, okropne ręce ma ta kobieta! Ja ćwiczę z Ewą Chodakowską (jej płyty można było dostać z kwietniowym [?] i lipcowym numerem Shape'a) i o ile skalpel to prościzna, chociaż kolana mi wysiadają, o tyle killera nie jestem w stanie zrobić bez odpoczynku po 5 min 😉

Podobno te ćwiczenia też są dobre:
wyglądają niewinnie, ale następnego dnia czuć wszystkie mięśnie.
Dołączam się, zaczęłam kopenhaską , dziś drugi dzień,nie jest źle, szpinak okazał się całkiem dobry a poranna kawa równie dobrze smakuje bez mleka  😀 mam małe pytanko,chyba nic złego się nie stanie, jeżeli na śniadanie ( bodajże czwartego dnia ), wypiję kawę, bo nie przepadam za tartą marchewką ? Chcę zgubić ok.9 kg .   Motywuje się, tym,że muszę zmieścić się w sukienkę,która "skurczyła się" od ubiegłego roku  😉  Mam nadzieję,że wytrwam  🙂


edit. literówka
Edy, myślę, że możesz sobie spokojnie raz "zgrzeszyć" ta kawusią. Ja codziennie mam jakieś grzeszki na sumieniu, a to suszone owoce,  czekolada, ciasteczko, kawa z mlekiem zawsze, pizza też się zdarza,  ale staram się pilnować aby nie opychać się jak prosiak jak wcześniej i aby troszkę ćwiczyć, przynajmniej po kilka minut jeśli nie codziennie to przynajmniej co 2 dzień i zaczynam powoli widzieć efekty. Nie potrafię utrzymać "reżimu" , to ponad moje siły i pewnie po 3 dniach dałabym sobie spokój a tak, powolutku, nie zmieniając nic za mocno, wysmuklam sobie ciałko  😎
Czy może mi ktoś wytłumaczy jak to jest z ćwiczeniami i spalaniem tłuszczu / mięśni w zależności od tego czy ćwiczymy codziennie czy co drugi dzień?  :kwiatek:
Mi jakoś ta dieta w miarę pasuję, zobaczymy jak dalej, głód 'zabijam' wodą mineralną, więc da się znieść (puki co  😉 )
Wybaczcie,że post pod postem, ale mam dziwny problem... wczoraj się ważyłam niby 0,5 kg w dół a dziś,że 0,4 w górę  😲  stosuję się do diety, nic nie podjadam a rezultatów nie widać, jestem 4 dzień na kopenhaskiej, czy efekty nie powinny być szybsze? Może to,że palę papierochy ma na to jakiś wpływ ?  🙁
Poczekaj, jak w końcu zacznie waga schodzić w dół to sama będziesz w szoku.
Ja też palę, na kopenhaskiej nie byłam, ale na kapuścianej zaczelam konkretniej gubić po 4 dniu, w tydzien zrzucilam 6kg.

Ja znowu zaczelam uważać na to co i o której jem, bo bęben mi urósł i po 6 dniu już 2,5 kg mniej  😅
podziwiam. Ja tez chcialam się odchudzac i...moje postanowienie trwalo do popołudnia kiedy to zjadłam pól litra lodów. 🙁 a chciałabym choc z 5 kg schudnąc ale zupełnie brak silnej woli.
yga mam nadzieję,że tak będzie,bo troszkę to mnie podłamuje i odbiera chęci do kontynuacji diety 😕  ale nie dam sie, wytrwale będę czekać na rezultaty.
Faza ja dodatkowo mobilizuję się tym,że na wesele brata chcę isc w ulubionej sukience,która jest za mała  😉  wyznacz sobie cel, wybierz dietę i próbuj  🙂
Mnie właśnie podtrzymuje fakt iż dosyć szybko chudnę (tak jak i nabieram masy  😉 ), kiedyś tak sie wkrecilam w odchudzanie, że schudłam na tyle że mogłam nosić ubrania z gimnazjum..
Teraz jeszcze z 5kg, ćwiczenia i będę bardzo zadowolona  😉
Szkoda tylko, że biust traci...
Ja po 1,5 tygodnia odchudzania&ćwiczeń widzę efekty, buzi już nie mam takiej pucołowatej i brzuch się zmniejszył  😅 boje się tylko kilku zagrożeń w postaci lodów czy piwa, które mogą się zdażyć na najbliższym wyjeździe.

Faza
To chyba wszystko zależy jaka silna motywacje się ma, ja ostatnio tez zgrzeszyłam paczka ciastek, ale wróciłam od razu do odchudzania, ćwiczeń.  Gdyby nie studia, nowy etap w życiu, to pewnie nie byłabym taka zdeterminowana i dałabym sobie spokój. Najtrudniej jest chyba zrzucić właśnie te '5 kilo', bo to przecież nie tak dużo.
a ja nie potrafię nie jeść pieczywa  😵 i dzień bez choćby kosteczki czekolady byłby stracony 🙁
znowu mam okres przybierania na wadze, a już było widać światełko w tunelu  😕 ehhh
każdy potrafi, wystarczy chcieć  😉 Ja się na tyle juz przyzwyczaiłam do pieczywa chrupkiego, że teraz wolę je od zwyklego chleba czy bułek.
A słodycze sama wpierdzielałam na potęgę, średnio dziennie czekoladka do kawy bądź chipsy solone lays (o tego mi czasem brakuje..) + batonik.
O ile przestalam je wzerać to z czasem było już tylko łatwiej, odzwyczaiłam się, a łatwo nie miałam, bo pracuje w sklepie spożywczym rodziców (czyt. mogę jeść co chce i w jakich ilosciach) i codziennie rano np muszę pakować każdego pączka z osobna w woreczki.. a tak pachną 😍

Ale po co na chwile się zapomnieć, żeby później przez cały dzień sobie wypominać, tak rozumuje  😉
Lenna, okropne ręce ma ta kobieta! Ja ćwiczę z Ewą Chodakowską (jej płyty można było dostać z kwietniowym [?] i lipcowym numerem Shape'a) i o ile skalpel to prościzna, chociaż kolana mi wysiadają, o tyle killera nie jestem w stanie zrobić bez odpoczynku po 5 min 😉

Podobno te ćwiczenia też są dobre:
wyglądają niewinnie, ale następnego dnia czuć wszystkie mięśnie.


Za te ćwiczenia  🤬 Zrobiłam może z 5 minut bo dłuzej nie mogłam (problemy z płucami i oddychaniem) i co? boli mnie talia, w nocy nie mogłam się nawet obrócić i chodzę cały dzień jak połamana, więc chyba działają  😁
ja też sobie wczoraj serię strzeliłam i dzisiaj czuję je w plecach, ale ćwiczyłam z przyjemnością  😀 coś innego

każdy potrafi, wystarczy chcieć  wink Ja się na tyle juz przyzwyczaiłam do pieczywa chrupkiego, że teraz wolę je od zwyklego chleba czy bułek.
taaa... 🙄
chrupkie lubię ale tylko jako przekąskę, coś do chrupania w stylu czipsów  😡 z kanapkowymi składnikami absolutnie mi nie podchodzi 🙁
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się