noen błagam Ciebie widziałam zdjęcia twoich nóg i brzucha, przestań gadać głupoty jesteś szczupła. Nie jedna dziewczyna mogłaby Ci pozazdrościć takiej figury (w tym ja).
ja wątpię, że kiedyś schudnę 🙁 Wieczorem jestem zła, bo uważam że jestem gruba, a następny dzień wpierniczam jak głupia 🙁 czuję się jakby sensem mojego życia było jedzenie.
nopebow "jak jest gorąco, to se zjem. jak jest zimno to zjem bo jest zajebiście zimno. jak jestem smutna to zjem no bo mam doła, a jak jestem szczęśliwa to jestem tak szczęśliwa że aż se zjem." 😉 ja uznałam, że diety nie działają, kiedyś trzeba wrócić do normalnego jedzenia, i to spowoduje efekt jojo, i nie wszystkie są dobre dla zdrowia. poczekam aż zamieszkam sama i będę mogła całkowicie i na zawsze zmienić żywienie, a na razie pozostaje mi ograniczyć słodycze, tłuszcze i więcej się ruszać 😉
nopebow dokładnie! Ja rok temu wzięłam sie i schudałam 10kg, ale na prawdę miałam ogromne poczucie winy jak zjadłam cokolwiek. Potem coś się sypnęło i zaczęłam się objadać, na początku chudłam/stałam, a potem zaczęłam znów tyć. Wczoraj nie poszłam na imprezę bo zobaczyłam siebie w sukience i się rozpłakałam. Koniec tego. W styczniu studniówka a ja miałam już po wakacjach się odchudzać. Lecę robić brzuszki a od jutra ucinam żarcie. Trzymam kciuki też za Ciebie :kwiatek:
nopebow "jak jest gorąco, to se zjem. jak jest zimno to zjem bo jest zajebiście zimno. jak jestem smutna to zjem no bo mam doła, a jak jestem szczęśliwa to jestem tak szczęśliwa że aż se zjem." 😉
dokładnie! filozofia mojego życia 🤔 mam tylko szczęście, że na takie ilości jakie jem, nie tyję jakoś szczególnie. (np. wczoraj wielkie laysy za 5 zł, ptasie mleczko, herbatniki z czekoladą, prince polo, kinder bueno wieczorem (!) po 22, a dziś 6 kawałków pizzy i nawet specjalnie nie czułam się zapchana). Koleżanki patrzą na mnie 😲 Wagę mam raczej odpowiednią, nie lubię swoich nóg, no i po takim obżarstwie brzucha, jednak o wiele lepiej czułabym się bez tych 4-5 kg.
Zu :kwiatek: mimo wszystko nie wiem, czy kiedyś przetrwam weekendy bez obżarstwa, bo w tygodniu idzie gładko, a od piątkowego wieczoru... 🙄
Odchudzanie to u mnie kiepsko bo jakoś słodycze jak zjem raz w tygodniu teraz to jest sporo, smazonych od dawna nie jem, pieczywa też a idę do góry no ale... O mięśnie mi chodziło 🙂 I muszę powiedzieć, że z mięśni mojego brzucha jestem dumna 😀 Nie mam mniejszego brzucha na razie ale widzę różnice np. w liczbie robionych nożyc, wcześniej ledwo kilka zrobiłam a teraz kilkadziesiąt 🙂
PRzytyłam, przytyłam, przytyłam .. i mimo, że na wyjeździe się pilnowałam jest kolejne +2 kg 🙁 podejrzewam, że nie od jedzenia .. a od drinków i Pina Colady mrożonej ... w sumie przybyło od maja 6 kg 🙁 😵 I zaś cała zabawa od nowa ...
liberian_girl, przepraszam za tak bezpośrednie pytanie 😡 jak tyle schudłaś w tak krótkim czasie, nie wisi Ci tu i tam nieco ciała? czy razem z dietą modelujesz je poprzez ćwiczenia? zastanawia mnie bo bardzo dużo schudłaś w tak krótkim czasie
co do nabierania teraz tłuszczyku, nic się nie martwcie robi się już chłodno i organizm się zabezpiecza na zimę 😉
liberian_girl, przepraszam za tak bezpośrednie pytanie 😡 jak tyle schudłaś w tak krótkim czasie, nie wisi Ci tu i tam nieco ciała? czy razem z dietą modelujesz je poprzez ćwiczenia? zastanawia mnie bo bardzo dużo schudłaś w tak krótkim czasie
co do nabierania teraz tłuszczyku, nic się nie martwcie robi się już chłodno i organizm się zabezpiecza na zimę 😉
Nie ma problemu 🙂 Nie mam problemu ze skórą. Stosuję krem ujędrniający do ciała, masuję brzuszek i nogi, plus prysznice, duże ciśnienie wody i na przemian po minutce zimniejsza i cieplejsza woda. Plus jakieś tam ćwiczenia, ale to nie regularnie w sumie. Mam tylko wrażenie, że trochę o rekach zapomniałam i skóra na przedramionach taka się stała mniej jędrniejsza. I jeszcze tylko powiem, że w sumie to nie jest aż tak dużo na krótki czas. 6 miesięcy to około 25 tygodni, czyli praktycznie kilogram tygodniowo. To nie jest jakaś straszna utrata masy ciała :P
liberian_girl, może i nie dużo 1kg miesięcznie ( w miarę prawidłowo) ale generalnie to bardzo duży sukces w takim tempie chudnąć bo ciężko jest zrzucić taką nadwagę w tak krótkim czasie. z doświadczenia powiem że mało komu udaje się zrzucić 25kg rocznie.
gratuluje Ci i mam nadzieję że w przyszłości będziesz wstanie ustabilizować wagę i się jej trzymać 🙂
ja wątpię, że kiedyś schudnę 🙁 Wieczorem jestem zła, bo uważam że jestem gruba, a następny dzień wpierniczam jak głupia 🙁 czuję się jakby sensem mojego życia było jedzenie.
dokładnie. u mnie wygląda to tak. jest wszystko fajnie, schudnę ( np w wakacje do rozmiaru 32/34) szczęśliwa - pozwalam sobie od czasu do czasu na coś, raz nie zaszkodzi. potem tych razów jest więcej. - tyje trochę - wkurzam się na siebie, zaczynam ćwiczyć - ćwiczę - idę wpierdzielać, bo poćwiczyłam. i jeszcze jest spoko, rozmiar 34 - az nagle przychodzi październik - ruchu o 80% mniej, stresu więcej - i myśl, ze tyje. ze muszę schudnąć. po czym ide i JEM!! nudze sie - jem! stresuje się - jem! im bardziej wiem ze nie mogę, tym większe mam napady.. potem próbuje sie pocieszyć piciem wszelkich herbat oczysczających itp.. ale badzmy szczerzy - co to daje. brakuje mi mobilizacji zeby dbac o siebie tak jak w wakacje!! 🙁🙁 pomocy...