Forum towarzyskie »

Odchudzanie - wszystko o ...

tajnaa
niby nie ma na co narzekać....ale jednak. Poza tym tak naprawde ciężko o 100% zadowolenie z samego siebie 🙂
ja np zawsze mam na co karzekać-a w sumie to zawsze na nogi że bozia dała za krótkie 🙂
a tak czepiają sie że jestem za chuda (BMI 16,87...chyba) w każdym bądź razie mam 166 i waze średnio jakies 47 kg. Ale ja w ogóle sie nie ograniczam w niczym, zjem czasem tyle ze sie innym w głowie nie miesci gdzie to wchodzi i co mam zrobić?
więc

Cieszę się ale dla własnego samopoczucia warto jest zrezygnować ze słodkości i tłuszczów. Mam zepsuty żołądek od zupek chińskich i innych chemicznych produktów. Twarożki, warzywa, owoce i chude kurze mięso na prawdę mi smakują i przede wszystkim nie działają szkodliwie na żołądek.
owszem ale weź tu sie powstrzymaj. Ja sama walcze z tym żeby na noc nie jeść tłustych rzeczy (zasypiam wtedy jak dziecko a wstać jeszcze gorzej), ograniczyć słodycze, wiecej warzyw, owoców no i zacząć chodzić na siłke (taaaa próbowałam wielokrotnie, ale po 2 wizytach mi sie odechciewało-niecierpie tego) ale latem rolki,jazda konna....w każdym bądź razie coś trzeba zacząć jeść zeby rosła masa....a nie tkanka tłuszczowa.
Tylko jak na razie to myślałam ze będe miała wsparcie ale....mój K. :* nie odmawia mi niczego o żadnej porze 😀 "bo mi nic nie zaszkodzi" no a wczoraj kupione 3 rózne opakowania ciastek-ciekawe czy tym razem do weekendu przeleżą 😀iabeł:
Ja akurat na długość nóg nie narzekam 🙂
Dziś akurat niczego sobie nie odmawiam, nie mam absolutnie apetytu, pewnie przez złe samopoczucie, rano wyglądałam jak śmierć, podpuchnięte oczy, nieprzespana noc, problemy w związku.
Szlag by to wszystko trafił  🤔

Co do jedzenia i ćwiczeń, za pewne powrócę do dawniejszego spożywania większej liczby kalorii jak tylko zrobi się ciepło, będę mogła jeździć rowerkiem do stajni, skończą się problemy /daj Boże/.

ja po prostu nienawidzę swojej osoby, właśnie sobie to uświadomiłam  🤬
ja po prostu nienawidzę swojej osoby, właśnie sobie to uświadomiłam 

ojojoj, ktoś tu bardzo przesadza i za to powinno być  🤬
a nienawidzić to Cie mogą inni....patrząc na Twoje foty jaka laska 😉
Ech, szkoda pisania. Nie czuje się atrakcyjnie i stąd ten diabełek na ramieniu, mówiący "jesteś beznadziejna", poza tym dziś mam wyjątkowo wisielczy nastrój. Ta pogoda, też jest depresyjna.  🙁
ja po prostu nienawidzę swojej osoby, właśnie sobie to uświadomiłam 

ojojoj, ktoś tu bardzo przesadza i za to powinno być  🤬

Niestety, ale to chyba Ty przesadzasz. Ważysz raptem 3 kg więcej ode mnie mając 8 cm więcej niż ja. Musisz mieć sporą niedowagę, większą niż ja. Prędzej wpędzisz się w jakąś chorobę.
Hija
a to do kogo,do mnie ❓ ❗
Za chuda nie jestem, spokojnie wszystko mam pod kontrola poza tym NIE głodzę się ani nie katuję 🙂 poza tym należę do "cienkokostnych".
Tak, moja wypowiedz była do Nat, coś mi się chyba źle zacytowało.
a, to sorry  🙄
ok, a wtakim razie z czym ja przesadzam? 🤔wirek:

pisałam, że mam niedowage, inni też zwracają uwagę że jest za "sucha"
że nie jem do końca zdrowo i chce to zmienić
a że katija niby nie ma na co narzekać bo jest chuda....ale jednak, bo jak sie jest za chudym (np. u mnie) to jednak jest na co narzekać :/
wiec pytam raz jeszcze....w czym przesadzam?
Wiecie co, już tak ogólnie, a nie do was dwóch chudzielców.  😀
Bo to trzeba rozróżnić, kiedy naprawdę trzeba się odchudzać i kiedy mamy problem z nadwagą, a kiedy zaczynamy wymyślać, bo mamy kompleksy.

Czasami komuś się wdaje, że jak schudnie te 4 kilo, to nagle zacznie się sobie podobać. A tak naprawdę problem leży gdzie indziej. Właśnie w wiecznych kompleksach, w nie kochaniu samego siebie, w ciągłym dążeniu do jakiegoś ideału, w niedowartościowaniu siebie ( i nie tylko o wygląd mi chodzi) I cała masa takich właśnie rzeczy.

Inna sprawa jeszcze z tą budowa ciała. Jeśli ktoś genetycznie ma sylwetkę typu gruszka ( szerokie biodra i uda, wąska talia) czy jabłko ( chude nogi, gruby tyłów bez talii) lub w ogóle niewymiarową budowę, to właśnie tak jak było tu powiedziane, nie odchudzanie, ale rzeźbienie sylwetki jest potrzebne. Na tyle na ile się to w ogóle da wyrzeźbić. Bo czasami zbyt dużo się nie da poprawić niestety.

Ja w ciągu dnia dieta, a co drugi wieczór małe podjadanie. Ciekawe czy waga zejdzie.
Chciałabym jeszcze te 4-5 kilo, wówczas pewno wcisnęłabym się w kurtkę motocyklową, których aktualnie nie mają w moim rozmiarze, tylko ciut mniejsze.
Może to będzie motywacją, bo ja właśnie podobam się sobie już całkiem nieźle i ciężko mi zmotywować się do dalszego przestrzegania takiej rygorystycznej diety.
Aczkolwiek i tak dzięki tej diecie od dietetyczki, po raz pierwszy w życiu tak długo ( kilka miesięcy) trzymam niską wagę.
Aczkolwiek i tak dzięki tej diecie od dietetyczki, po raz pierwszy w życiu tak długo ( kilka miesięcy) trzymam niską wagę. super 😅 gratuluje
i tak jak mówisz trzeba pracować nad budową bo to ze sie chudnie wcale nie znaczy ze zejdzie akurat z tego co my chcemy 🙂
ja jakies dwa lata temu zajadałam ...nie przepraszam,zażerałam, smutki, wiec ważyłam jakies 6 kilo wiecej ale wtedy poszło mi w tyłek, nogi, biuuuuuuust miałam spory 😉 sie śmieli ze tam chyba schowałam swoje dwa żołądki 😁 i na twarzy sie poprawiłam. A brzuch dalej miałam płaski-a u mnie w domu to takie chyba "jabłuszka" moje wszystkie ciocie, mama i babcia nogi mają dosłownie jak patyki...a tak brzuszek i jakies boczki są....no ale wszystkie w sumie figóre mają spoko...więc moze gruszki...nieważne  😜

w każdym bądź razie jak deprecha mineła, znowu zaczełam troche śmigać na rolkach to wróciłam do starej-mojej  obecnej wagi. Wszystko spadło, brzuch to w ogóle na plecach, ale pupa mi została i nogi co prawda chude ale nie takie wysuszone :P wiec tylko idzie wiosna,zaczynam znowu jeździć konno częściej i jeździć na rolkach-jak uda mi sie przybrać na wadze myśle że od tego troszke mi sie dolne czesci ciała poprawia a przy tym ujędrnią. No i jak w brzuch pójdzie to tez sie troche "kaloryfer" poprawi 😁
tunrida, hihi poprzednio do bryczesów, teraz do kurtki dobre i to! 😀 mi ktoś poradził kupić sobie bikini rozmiar S i chudnąć aż się wbiję 😉 alę się popukałam, M to szczyt moich marzeń, S byłabym już chuda i koścista 😉

Co bym nie robiła jestem jabłkiem i od razu mam większe cycki i brzuch i myślę że motywuje mnie to bardziej niż gdyby mi tyłek puchł 😉 a tak chodzić niewygodnie, jeździć konno niewygodnie, tracę zarys figury.
Tak piszecie o tych cyckach, ja to za chwilę będę miała wklęsłe  😁
Ja tam bym się nie obraziła za kilka rozmiarów w dół, życie stałoby się łatwiejsze 😉
Żebyś mogła mi oddać albo chociaż sprzedać  🤣 albo żeby można tłuszczyk z jednego miejsca przenieść w drugie <marzyciel>
Też już ostatnio o tym pisałam. Moje koleżanki 70A strasznie zazdroszczą i ciągle powtarzają, że chciałyby mieć mój biust. A spróbowały by z tym balastem pobiegać, pojeździć konno, pomęczyły się trochę z dobieraniem stanika, który jakoś to wszystko trzyma w kupie, to odechciałoby im się. Ja nawet jak się do kogoś przytulam to odstajemy od siebie z powodu moich poduszek amortyzujących.  😁
Żebyś mogła mi oddać albo chociaż sprzedać  🤣 albo żeby można tłuszczyk z jednego miejsca przenieść w drugie <marzyciel>


Można przenosić już tłuszcz z jedno miejsce w drugie 😎 Znam nawet chirurga plastyka, który robi to doskonale w Warszawie.

Ja też klasyczne jabłko, jak zaczynam tyć to od razu brzuch, biodra, talia 😵 Tylko wzrost mnie ratuje...
Altiria, ejmen!

zen, ee tam wzrost.. jak przytyję tak jak ostatnio czytaj mocno to mam 3 pary piersi <załamka> 😉 tak fantastycznie tyję w brzuchu.
Jak powiedziałaś o tych 3 parach piersi, to od razu skojarzyła mi się moja nauczycielka od polskiego - nigdy nie wiemy, czy to, co ma z przodu to taki obwisły biust, czy już brzuch.  😁  Jesteśmy okropni, takie uroki młodości. Za 50 lat ze mnie będą się nabijać.  😀iabeł:
Ja i tak nie dbam o ciało i wygląd jakoś specjalnie, byłam gruba to żyłam szczęśliwie będąc gruba, stwierdziłam że chcę być szczuplejsza to się dietuje. Zawsze lubię swoje ciało, to tylko ciało, nie kremuję się godzinami, nie umieram jak zobaczę rozstęp albo fałdkę.. myślę że skoro teraz tak myślę to w wieku 50 lat będzie mi kosmicznie cokolwiek co inni o mnie myślą 😉
Burzol, nie wiem ile masz wzrostu 🙂

Nasza pani od historii miała taki bebzol, że zapinała spódnicę tuż pod cyckami w taki sposób, że wygląda idealnie jak Obeliks 😵 Co zresztą kiedyś przyprawiło mnie o karną odpowiedź przy mapie (do dzisiaj pamiętam jak mnie przeciągnęła....), bo mój kolega zadał mi pytanie którą z postaci historycznych przypomina pani T. Poddałam się, ale jak usłyszałam, że Obeliksa, to parsknęłam śmiechem 😁
Standard, 171-173 każde mierzenie inaczej 😁 jak Obeliks, padłabym 🤣
ale powiem Wam że co do biustu 😉 to ja nie narzekam że akurat to mi spadło 🙂 powiedzmy było duże jędrne WIELKIE "B" (w sumie niektóre "C" też pasowały ) a teraz mam takie małe "B" hihi ale mi sie osobiście bardziej podoba :P
Burza też bym chciała mieć tyle wzrostu a tak...skromne 166  😁
To ja 70A nie mam tylko 70D, teraz już pewnie C...
W każdym razie - grunt, że da się konno jeździć 🙂
jak ja wytrwam na tej diecie to będę mistrzem kosmosu...
motywacja jest, nawet żarcie sobie robię. Ale wczoraj zgrzeszyłam fastfoodem z powodu braku jakiegokolwiek innego pożywienia w okolicy :/
Buuuuu, no nic, serki come back to.
A jak sobie radzicie z wieczornymi napadami głodu? Ja na diecie mogę być bezproblemowo do 16-17tej, potem nachodzi mnie taki atak głodu, że dosłownie wczoraj to chciałam dać zęby w ścianę! Zazwyczaj po pewnym czasie walki ulegam, po czym wieczorem składam kolejne zobowiązanie walki, do następnego ataku  🙄
no właśnie też jestem ciekawa.
ja to zwyczajnie jem i tyle :/ kiedyś próbowałam zjeść jogurt półlitrowy z jabłkiem, płatki albo tylko kilka ciastek 😁
ale albo kończy sie na całej paczce albo po tych lekkich daniach i tak musze zjeść jakąs porządną kanape albo mięcho 😀
ale powiem Ci że teraz dla mojego K.-i dla siebie też- robie koktaj z owoców z jogurtem naturalnym, gęsty i tak jak wyjdzie po pół litra na łebka to można sie zapchać. No chyba że Twoja dieta jest zbyt restrykcyjna w ciągu dnia to nie dziwota że masz wilczy głód na wieczór 😀iabeł:
Na wieczór muszę mieć pełny brzuch, bo nie zasnę.
Napełniam go pół litrem gorzkiego kakao z chudego mleka. Koi jakoś od biedy.
Ja nie mam wieczornych napadów głodu. Raczej napad głodu o 14 w porze obiadu - mam ochotę na normalny fajny obiad a nie dietkę 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się