Długo się zastanawiałam gdzie to wrzucić, czy tu, czy do "coś śmiesznego".
Nie NK, nie fotoblog, ale jak najbardziej "kwiatek", z którego polewam od wczoraj i się z Wami tą radością podzielę 😀
Jakiś czas temu, na innym forum, pojawił się koleś o nicku "
mocno-szybki". U mnie już sam nick wywołał śmiech. :wysmiewacz22:
A padłam kompletnie, gdy ostatnio zamieścił bardzo barwnie opisaną relację z jazdy.
Uwaga, uwaga 😀iabeł: :
"Wczorajszy dzień był mocny.
Poprzedniego dnia rozwaliły mi się suwaki w czapsach, a następnego miałem jeździć dwa konie. Więc naprędce do sklepu i kupiłem czapsy nówki. Tego samego dnia przyszła nowa kamizelka bezpieczeństwa. Jest dobrze, trzeba zrobić test, pojeździć miśka w terenie w nowej kamizelce.
Stajnia, misiek wyszorowany, czas się ubrać w zabawki.
Kamizelka bezpieczeństwa ma 4 punkty regulacji, ciach, siedzi jak ulał, otula mnie bardzo dobrze, usztywnia korpus. Kolej na ochraniacze na łokcie, są takie jak do rolek, dzień wcześniej ocaliły mi łokieć. Kask na głowę, regulacja, dobrze siedzi. W zapasie mam jeszcze ochraniacze na kolana i piszczele, ale to zakładam na ekstremalne jazdy.
Po co tyle zabezpieczeń? To dość prosta kalkulacja, nie chcę zostać wyautowany z dalszych treningów na skutek swojej niedyspozycji związanej z urazem. Po prostu to się nie opłaca, a druga sprawa - mając solidne zabezpieczenia, można sobie pozwolić na wiele więcej.
Pierwsza jazda - 1h terenu leśnego, podczas której sprawdzam plusy i minusy "opakowania", stęp, kłus, galop, spłoszenie przez sarnę, no i jestem miło zaskoczony. Moje ruchy nie są krępowane, mało tego, dosiad mi się poprawił, bo kamizelka na tyle usztywnia korpus, że mniej się garbię, ogranicza niekontrolowane bujnięcia na trudniejszym terenie i bez problemu mogę się wyginać i balansować swoim ciężarem. Więc o co tyle halo robią inni, jak to im kamizelka przeszkadza? Jedyny minus dla kamizelki to zawadzanie o tylny łęk siodła podczas hamowania (moment gdy trzeba się odchylić).
Ochraniacze na łokciach, mimo że oblegają cały łokieć z 2 paskami docisku na rzep, to i tak zapomniałem że je mam.
Nowe czapsy mają obszerną falistą gumę, jakiś milutki skóro podobny materiał, też zapomniałem o ich istnieniu na moich łydkach, łatwiej z łydek panowałem nad koniem.
Konno w terenie
nie jestem sam, więc nie jest to jazda na 100% moich możliwości, ale udało się dobrze przetestować różne style jazdy terenowej oraz gibkość - głębokie pochylenia jak i odchylenia boczne (gałęzie i inne drzewiaste chaszcze na poziomie jeźdźca).
Po tej jeździe zyskałem większą pewność siebie i swojego bezpieczeństwa.
Powrót na stajnie, inna koleżanka kończy czyścić swoją klacz. Jest to koń potężny, jakieś 700kg może mieć więcej jak 170cm, jest ubierana, zaraz mam na niej jeździć. Koń jest trochę specyficzny, bardzo nerwowy, wiem że jak zrobię błąd, lub pozwolę jej na coś, to gleba.
Mam wejść i ... wstyd, strzemiona tak wysoko że nogi nie mogę podnieść... no ale że uparty jestem to sobie poradziłem i jestem na szczycie, mam widok z ok 2,5 metra, lubię wysokie konie, ale obecnie trenuję na wiele mniejszym, więc taki powrót na wysokość bardzo mnie cieszy.
Stępuję na koniu wiedząc że klacz błędów nie wybacza. Z ziemi lecą do mnie wskazówki, kodowanie na bieżąco. Adrenalina rośnie (bo zaraz będzie "kłusowanie"😉, ale zabezpieczenia sprawiają że jestem pewniejszy i śmielszy w reagowaniu, klik, koń kłusuje i prawie zaraz galop i ogień, nic z tego, hamowanie... no to kolejna próba i tak samo, dobrze menda chce rządzić to pokaże że w tym związku panem sytuacji mogę być tylko Ja.
Nie mam bata i nie potrzebuję, tu wodzą poskromię. W koniu szalona energia, na volcie zamiast zwolnić, przyśpiesza, wodza trzymana w kontakcie to przyśpieszanie, pionowa giętkość konia sprawia że można z siodła wystrzelić w kosmos, trochę to potrwa ale muszę wytrzymać, trzeba improwizować, bo koń już szykuje się na barany... i
Hamulec, głębokie wygięcie w lewo, w prawo, koło, znowu wystrzeliwuje, znowu hamulec, znowu boki, do tego wyginanie łydką, są ustępy zadu, więc jeszcze ciaśniej (czas mija), klaczka skupiona na poleceniach (a moje tętno tak wysokie że leje sie ze mnie). Kłusy bez hardcorowych przyśpieszeń zaliczone, czas na galop... o matko... Maneż jest bardzo duży, ale nigdy nie stał się tak mały,
klacz ze stępu wystrzeliła jak pocisk, w sekundę krople wody z okularów spłynęły jak woda z szyby samochodowej.
Pierwsza myśl "zaraz zginę", druga myśl "ale nie tak łatwo" i skręt, koń wpada w łuk skosem, z ziemi słyszę "zwolnij!", niby jak, właśnie hamulce siadły hehe, odkręcam ją, wychodzimy z łuku impetem, potężna energia zgromadzona w koniu szuka ujścia, czuć to w jej każdym ruchu - masz tyle energii, taki potencjał? ok,
odkręcimy ten zawór - galop jest już mocny, a Ty chcesz więcej? Dam Ci więcej, kładziemy się w zakręcie jak na ścigaczu, i w zakręcie przyśpieszyłem, ta wystrzeliła i pędzimy. Klacz pochyla głowę chcąc zmniejszyć opory powietrza, ale to też zwiastun barana, więc korekta za korektą.
Po paru zwrotach para uszła, galopy na obie nogi zaliczone i tak sobie myślę - ciekawe czy Ty taka zdolna jesteś, czy tylko wariatka.
Dojazd do rogu maneża, zwrot w stronę płotu, stoimy, poprawiam wodze, strzemiona, układam się do sprintu, czekam... ona też, więc takie malutkie, delikatne .......... pyk.
Z miejsca wystrzał geparda, jestem zachwycony i szczęka do ziemi. Świst powietrza zagłusza wszelkie wołania z ziemi. Dawno nie byłem tak podekscytowany jazdą, balansowanie między skrajnościami, do czasu aż wyczułem "sterowanie". Finalne stępowanie, konik pięknie ustępuje na łydki, słucha się, gejzer energii uśpiony, schodzę i .... nie mam siły iść.
Jestem mokry, zniszczony, ale banan na gębie nie schodzi. Było mocno? Nawet bardzo, ale to jeszcze nie było maksimum. Lekko luźna wodza miała miejsce tylko w stępie, w takim razie można jeszcze szybciej, ale nim to nastąpi, trzeba nad klaczką popracować.
Przeżyłem coś wspaniałego, a koleżanka mogła z zewnątrz spojrzeć na pracę swojego konia, ale ona jeździ delikatnie i powoli. Nic dziwnego że klaczka tryskała energią gdy pozwoliłem jej uwolnić tę energię.
Godzina na tej klaczy to było przejście na kolejny etap mojej jazdy, szczebelek wyżej."
(podkreślenia w tekscie moje)
🏇 🏇 🏇
Nie będę może powtarzać tu, co na to napisałam tam, tylko dam link:
http://www.konie.biz/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=7885&postdays=0&postorder=asc&start=330Have fun girls! 😅