Ja jestem na psychologii społecznej, ale jest u nas specjalizacja z psychologii marketingu i zarządzania, z której zagadnień na mojej specjalizacji też są zresztą solidne podstawy(i ja bardzo te przedmioty typu zachowania konsumenckie, psych. ekonomiczna, negocjacje i mediacje itp bardzo lubię, psych. reklamy tez będę mieć 🙂 ). Ale studia płatne bo to SWPS(chyba, że ma się stypednium 😉 ) no i wydziału w Poznaniu nie ma - ale jak stwierdzisz, że cos cie bardzo pociaga to warto wybrać się na studia do innego miasta.
Ada, Z tego co się orientuję targi szkół wyższych odbywają się w czasie targów edukacyjnych LO, gimnazjów i podstawówek. W łódzkiej hali targów m.narodowych są zazwyczaj na 1 piętrze.
czy studiowal ktos filologie szwedzka lub slowianska, archeologie lub etnologie?
mysle nad kierunkiem studiow i nie jestem zdecydowana. interesuja mnie rozne kultury i tracycje, z tym, ze raz mam 'faze' na Arabow, a w przyszlym roku juz kocham Wikingow. Znowu po jakims czasie ciagnie mnie na Ukraine. Wiec ciezko polaczyc wszystko na raz 😉 jednak mysle nad filologia szwedzka, bo to jedyna opcja skanynawistyki jaka jest w Krakowie, a nie chce wyjezdzac na studia. Mysle tez o filologii slowianskiej, bo to bardzo szerokie kregi kulturowe, zawierajace mnostwo z tego, czym sie interesuje. Etnologia ze wzgledu na moje zainteresowanie podrozami, innymi kulturami itp. A archeologia mieszanka wszystkiego + historia.
Zastanawiam sie jeszcze, co mozna robic po wymienionych kierunkach? Bo zwykle dopada mnie nastroj, ze wszystkie humanistyczne kierunki sa hobbystyczne a i tak nie znajde pracy 😉
Słuchaj, to, czy dostaniesz pracę, zależy bardziej od Ciebie, niż od studiów. Można być królem meleksów po prawie, a można zrobić karierę tylko po technikum. Z własnego doświadczenia wiem, że trzeba być mocno zainteresowanym takim kierunkiem/kulturą, bo to przynajmniej 3 lata spędzone tylko i wyłącznie w takiej tematyce. Byłam na takim kierunku i go rzuciłam. Zresztą, przyjdź jutro to pogadamy 😉
edit: zresztą Mery też ma coś w tym temacie do powiedzenie (zwłaszcza skandynawistyki)
Odnośnie archeologii- miłe studia. Zależnie od nastawienia mogą być łatwe i mało absorbujące czasowo. Jeśli się jednak wkręcisz, mogą zająć sporo czasu. Trzeba pamiętać o kilku miesiącach praktyk wykopaliskowych, które mogą odbywać się np. w krajach arabskich itp. W sumie uważam je za ogólnorozwojowe i dające duże pole manewru.
wykopaliska w krajach arabskich 😍 to by bylo cos dla mnie.
Uwazasz Olenka, ze dla ludzi po archeologii jest stosunkowo duzo pracy na rynku? Bo podejrzewam, ze interesujac sie historia, studia bylyby dla mnie mile i ciekawe, ale boje sie pojscia na studia tylko dlatego, ze sa fajne - a potem utknac w miejscu i myslec, co dalej. Bo to niestety ma nie tylko rozwijac moje hobby, ale przydac sie w zyciu.
Wiadomo, roznie sie w zyciu uklada, ale generalnie chce rozpatrywac studia pod takim katem 🙂
Historii sensu stricto nie ma tak wiele. Choć to akurat zależy od specjalizacji.
Zależy o jakiej pracy mówimy. Magister archeolog z uprawnieniami jest teraz poszukiwany do wszelakich badań ratowniczych. Ale już etat na uniwerku ciężko dostać.
Archeologię mimo wszystko uważam za ogólnorozwojowy kierunek, po którym w wielu zawodach można się odnaleźć. Według mnie lepiej skończyć studia, które są ciekawe i niekoniecznie pracować w zawodzie, niż męczyć się czymś, co nas nic a nic nie interesuje.
Niestety nie zawsze jest to możliwe. Ale za to nigdy tak do końca nie wiemy, jak potoczy się nasza historia. Jak to będzie, kiedy skończymy te studia. Moim zdaniem warto "ryzykować" - iść na to, co naprawdę nas interesuje. Pasjonat z wykształceniem w kierunku swej pasji poradzi sobie - ja w to wierzę 🙂
Ja bym się zastanowiła nad archeologią, bo sama myślałam o tym kierunki i zrezygnowałam. Z tego co udało mi się dowiedzieć ciężko znaleźć dobrą pracę, za takie wykopaliska autostradowe płacą bardzo mało, a praca ciężka. Z pracą wiąże się sporo wyjazdów, a gdzie czas na rodzinę? Kiepsko zostawić męża i dzieci i wyjechać na sezon wykopaliskowy gdzieś daleko, tym bardziej, że ciebie interesują dalsze kraje.
Rzeczywiście, o dobrą pracę ciężko. A dobra znaczy to wg mnie ten etacik w państwowej instytucji i możliwość dorobienia po godzinach. Na różne sposoby (badania wykopaliskowe, opracowania materiału).
Co do wyjazdów- rzeczywiście jeśli ma się rodzinę może być trudno.
Nav- jeszcze może Ci się 100 razy zmienić. I co do rodziny i co do kierunku. Tym bardziej, że sama piszesz, że nie jesteś zdecydowana. Wiele osób Ci tutaj powie, że zaczynało studia z przekonaniem, że to to, a okazywało się coś zupełnie innego. W efekcie studiuje się żeby dociągnąć tylko do licencjatu, albo szybko wybiera się 2 kierunek.
Olenka- pracujesz w zawodzie? Ja jeszcze myślałam żeby zrobić tylko magistra z archeologii. Wiem ,że UW ma coś takiego, tylko nie wiem czy to jakikolwiek sens ma... Jak Ty to widzisz?
Od siebie polecam różnorodność na studiach. Ja się trochę za bardzo od razu "zakopałam" w pradziejach Polski i trochę żałuję, że nie byłam na zagranicznych wykopaliskach.
Zgadzam się z Hija. Wszystko może się jeszcze zmienić. Jak np u mnie 😀 Nie pracuję w zawodzie. Pojawiło się coś bardziej zajmującego. Ale i tak będę twierdzić, że nie był to stracony czas.
A jak widzę robienie mgr z archeologii? Trudno mi odpowiedzieć. Na pewno na UW można tak. Jeśli masz jakiś konkretny temat, który Cię kręci, czemu nie. W razie pytań zapraszam jeszcze na pw.
Wiesz co, zdjęcie można zrobić nawet pudełkiem po zapałkach. Ale z doświadczenia wiem, że jak Cię nie stać nawet na lustro teraz, to lepiej popracuj sobie przez kilka lat, żeby mieć kasę i potem nie płakać po nocach, że brak jakiejś pierdoły Cię ogranicza. A poza tym, rób zdjęcia, bo fotografia to w mniejszym stopniu szkoła i sprzęt, a w największym: oko, Ty, Twoje wnętrze. Tego raczej nie wybiera się w sposób: jest dochodowe, to zostanę fotografem. To musi być pasja, na tyle wielka, że będziesz chciała zamienić ją w swoją pracę. Idąc do dobrej szkoły fotograficznej już musisz mieć w głowie pomysły, plan i cele. Bo inaczej to tylko sobie pochodzisz, posłuchasz, pocykasz, skończysz, powiesisz dyplom na ścianie i tyle. Do lepszych szkół (a chyba o te warto się starać) przyjmują na podstawie testów (więc powinnaś znać się na ogólnie pojętej sztuce) lub portfolio (czyli nie możesz być totalnym laikiem). Czasem na podstawie jednego i drugiego. Jeśli na razie raczej nie fotografujesz, to kiepsko to widzę, sorry. Te szkoły nie są dla początkujących. Może najpierw zrób jakiś wakacyjny kurs - będzie taniej, i się zorientujesz. To tak jakbyś powiedziała, że podobają Ci się książki Grishama, więc pójdziesz na prawo. Lubisz sushi, więc pójdziesz na filologie japońską. Jesteś po kilku lekcjach flamenco, więc pójdziesz na na iberystykę.
Miałam wczoraj rozmowę na Nottingham Vet School. to było coś fantastycznego, niesamowitego, pełnego niespodzianek, wielka przygoda, surrealistycznego acz bardzo miłego. nie mam słów żeby opisać jak dobrze sie wczoraj bawiłam 😍
zaczęłam bardzo nie fajnie bo od spóźnienia. z Bham wyjechałam o 8.30, do Nottingham dotarłam o 10.50. w Recepcji miałam się zameldować do 13. kampus weterynarii znajduje się 20km od głównego kampusu, ale między tymi dwoma kursuje bezpłatny Hopper Bus, niestety jeden na godzinę. usiadłam sobie na przystanku i czekałam na busika, który miał byc o 12.10. na przystanku była wielka ślniąca naklejka Sutton Bonnington Hopper Bus (czyli ten jadący do Vet School). czekałam, czekałam, dalej czekałam, a o 12.30 nie było widu żadnego busika to SB! przerażona zaczęłam dzwonić do szkoły, niestety nie miałam głównego numeru, a tylko telefon kontaktowy do Admissions Office. przez pół godziny nikt nie odbierał, na zegarach wybiła 13, a ja z trudem usiłowałam hamować łzy. swierdziłam, że skoro i tak jestem spóźniona, kolejny bus jest o 13.30 to postanowiłam się przejść po głównym campusie. i w taki sposób dostarłam na kolejny przystanek z naklejką SB Hopper. czekało tam pary studentów, więc też sobie przysiadłam na murku. Bus przyjechał, do Sutton Bonington dotarłam o 14, czyli godzinę spóźniona. znalazłam główną recepcję, a tam bardzo miły pan ochroniarz powiedział żebym się nie przejmowała, bo niektórzy spóźniają się o 2-3 godziny z powodu korków czy wypadków. zaprowadził mnie do budynku Vet School, poinformował kogo trzeba, dostałam plakietkę, plan dnia, herbatę, ciacha i owoce. okazało się, że dużo nie straciłam (rozmowę wstępną i kwestie papierkowe, które mogłam wypełnić później). usiadłam na 10 minut, ochłonęłam i stwierdziłam, że nic gorszego od spóźnienia nic się więcej nie wydarzy 🙂 chwilę po 14 przyszla dziewczyna i zabrała moją grupę na Practical Assessment. stanęliśmy w 12 osobowej grupie i po koleji przychodzili studenci i zabierali po jednej osobie. myślałam, że na practical assessment będę musiała coś napisać, tzn dostanę kartkę z kilkoma-kilkunastoma pytaniami. przyjemnie się zaskoczyłam jak weszłam do pokoju, wykładowca się przedstawił, kazał założyć fartuch i rękawiczki i pokazał mi wieeeelką nerkę krowy. miałam ją sobie pomocać i opisać co widzę i czuję (np, że jest miękka, że srodek ma inny kolor i strukturę itd). obok lezała druga, zasłonięta taca, więc już wiedziałam, że znajdę tam coś niezwykłego 😁 no i miałam rację- na tacy leżało skrzydło ptaka i NOGA PSA!, taka bez skóry, ale ze wszystkimi miesniami, pazurami, poduszeczkami. znowu miałam pomacać, opowiedzieć co widzę i czuję, porównać do siebie. i nawet nie wiecie jak mi się to podobało! parę lat temu na taki widok bym rzygnęła dalej niż widzę, a teraz się śmiałam i mówiłam, że to jedyna taka szansa w życiu. po nodze psa przyszły zdjęcia rtg nogi konia, kolejne opisy, porównania do nogi psa i skrzydła ptaka. następnie miałam włożyć rękę do pudełka, oczywiście nie wiedziałam co tam będzie. miałam obmacać wszystkie przedmioty i znowu opisywać co czuję. znalazłam plastikową myszkę i pluszową owcę 😁 ostatnią częścią practical assessment była matematyka, ale taki bynał, że myślałam, że zejdę ze śmiechu. miałam policzyć ile kropli z kroplówki spada w ciągu minuty, a później podac wartość w ciągu godziny (60x50) 😁 i potem były jeszcze dwa zadania odnosnie tego wyniku. oczywiście Anglicy wyszli ciężko przerażeni, że ktoś kazał im cokolwiek policzyć 😁
po Practical Assessment miałam krótką wycieczkę dookoła budynku. po drodze zobaczyłam salę do sekcji zwłok gdzie studenci podzieleni na grupy bawili się głową konia, owcy, różnymi kończynami. serio, ich zadaniem było się bawić, świecic latarką, zaglądać gdzie się da. strasznie dziwnie było zobaczyć głowę konia na patyku.
następnie była prezentacja, oprowadzenie po kampusie, pokazanie owieczek, krów, stajni dla koni i pol rolnych (cały kampus jest położony w środku wsi, więc widoki są piękne!)
kolejnym etapem było Team Activity- w grupach 6 osobowych mielismy przedyskutować 12 scenariuszy i przyporządkować je do pól urgent (low, high), importance (low, high). 2 wykładowców nas obserwowało i robiło notatki 🙂
po team activity miałam 15 minut czasu wolnego, wiec szybko zalatwiłam kwestie papierkowe, wypiłam herbatę i już przyszedł czas na interview. myślałam, że usiadę na krzesełku przed wielką komisją, a okazało się, że w pokoju był facet, babka i pies 👍 siedziałam na wielkim fotelu tuż obok nich, pies mi się podstawiał do głaskania. rozmowa była bardzo przyjemna, żadnego stresu, pytania różnego typu (skąd taka zmiana, dlaczego uk, co mnie zafascynowało w artykule, który przeczytałam, o chorobach typu Bluetonge czy IEA, pytania z zakresu etyki). byli w szoku jak na pytanie o artykuł (wykrywanie nowotworów poprzez badanie składu łez) odpowiedziałam z ogromną dokładnością, tłumacząc cały proces 😁 rozmowa minęła strasznie szybko, 20 minut trwało jak 5.
m4jek dzięki :kwiatek: ja się tam czułam jak w wesołym miasteczku czy w sklepie z cukierkami, strasznie żałowałam, że juz muszę jechać.
Lotnaa wczoraj się dowiedziałam, że Notts jest jednym uni, który nie bierze 20k za rok, a 3k! 🥂 tyle że 1) muszą mnie przyjąć, a ja na StudentsRoom czytam o samych rejectach stamtąd 2) skończę studia mając 28lat i to mnie trochę martwi
Lepiej kończyć studia z perspektywą pracy mając 28 lat, niż kończyć takie studia jak moje mając 25 i nie wiedzieć co dalej, bo pracy w zawodzie nie ma. Ja właśnie liczę, aż coś mnie natchnie i powie mi co ja mam dalej ze swoją edukacją robić.