Na to liczę 🙂 Moja mama pobiła mnie pytaniem "To ty będziesz studiować za tą piękną bramą na Krakowskim Przedmieściu?' 😁 Estetka z tej mojej rodzicielki 😀
Witami, witamy 😉 Ja byłam 14 o 9.00 (czyli dokładnie w tym momencie, w którym zaczynało się przyjmowanie dokumentów) u Pań z Dziekanatu- chyba byłam pierwszą osobą ,która złożyła papiery na polonistykę na UW, bo pani nie miała nawet jeszcze teczek gotowych 😁
a kto sie teraz opiekuje I rokiem? w razie czego sluze rada- skonczylam polo na uw 😉
Tak na prawdę, to na 100%nie wiem gdzie chcę iść. Byłam 40 pod kreską na prawie, na poli dostałam się z palcem w oku. Stwierdziłam, że pójdę na poli, w maju napiszę jeszcze raz wos i spróbuję od przyszłego roku ciągnąć dwa kierunki, ale coś mnie teraz wątpliwości dopadają...
Tak na prawdę, to na 100%nie wiem gdzie chcę iść. Byłam 40 pod kreską na prawie, na poli dostałam się z palcem w oku. Stwierdziłam, że pójdę na poli, w maju napiszę jeszcze raz wos i spróbuję od przyszłego roku ciągnąć dwa kierunki, ale coś mnie teraz wątpliwości dopadają...
Idź na prawo! Na politologię zawszę się dostaniesz, a na prawo możesz się nie dostać. Ja bym poszła teraz na prawo, a za rok złożyła na 2 kierunek jak stwierdzisz, że dasz radę. Tym bardziej, że na prawo chcesz iść. Popatrz trochę w przyszłość, po prawie masz większe szanse na pracę. I nie będziesz musiała się zajmować poprawianiem matury.
skad ta pewnosc ze prawo to takie och i ach i hurra?
strzyga, jak chcesz isc na politologie, to idz! mowie to z perspektywy skonczenia studiow, na ktore niespecjalnie chcialam isc- bo moglam pojsc od razu na takie, na jakie chcialam. a tak zyje ze swiadomoscia lekkiego zmarnowania 5 lat zycia, czego nie zycze nikomu po studiach.
Strzyga, bądź twarda, idź na lewo ! 😉 Jak Cię ciągnie ta politologia to postaw na swoim.
Albo teraz na prawo, a za rok na poli bez konieczności poprawiania matury. Jeśli masz tyle siły/zdrowia/motywacji, żeby ciągnąć taką kobyłę i drugi nie-taki-znów lekki kierunek.
Patrząc na moją siostrę prawniczkę... życie od weekend'u do weekend'u, bo w tygodniu w kancelarii non-stop plus często zarwane nocki... nie wiem, czy to aż takie fajne.
A na kasie w Tesco, bezstresowo, spokojnie, praca "od do", po sądach z dziwnymi ludźmi nie trzeba się szlajać 😉
Lotnaa, nie mogę tak zrobić, bo muszę mieć średnią 4,5 żeby dziekan mógł łaskawie spojrzeć na mnie i moje papiery i ew. pozwolić na 2 kierunek. Na pierwszym roku prawa choćbym się... bardzo starała to nie wyciągnę średniej 4,5, za to na poli myślę, że tak.
Poli mnie interesuję, wydaje mi się być ciekawymi studiami w sensie poszerzania horyzontów, uczenia się o rzeczach, które mnie interesują. Prawo to zabiezpieczenie na przyszłość, prestiż, itp, itp...
od weekendu do weekendu? Moja sis i w wigilię i na wakacjach za granicą nie rozstaje się z balckberry ciągle wysyłając mejle i udzielając porad.
Rozumiem. Żeby mieć 4,5 na prawie to trzeba to chyba bardzo lubić. I mieć do tego masę szczęścia.
od weekendu do weekendu?
Może źle się wyraziłam. Ona stara się nie zwariować i przynajmniej raz na miesiąc wyskoczyć gdzieś na weekend za miasto. Ale kiedy przyjeżdża do rodziców na weekend to zawsze z laptopem i aktami 🤔
Wiesz Strzyga, jak czlowiek ma leb na karku, to po kazdych studiach sobie poradzi. Ba, bez zadnych studiów tez sobie poradzi równie dobrze. Naprawde, ukonczony kierunek nie determinuje Twojej przyszlosci zawodowej. Dlatego - czytajac co napisalas - mysle, ze powinnas isc tam, gdzie Ci podpowiada serducho, czyli na poli. Studia musza Ci dac przyjemnosc i dokladnie tak jak napisalas - poszerzyc horyzonty. A co do zabezpieczenia i prestizu - to po prawie tez jest piekielnie ciezko sie gdziekolwiek zalapac, a po takim sprofilowaniu ciezko juz sie przekwalifikowac. (mam kolege po prawie (UW), bardzo lebskiego, chcialby cos w finansach porobic - ale na razie nie moze przekonac potencjalnych pracodawców, ze bylby rownie dobrym finansista jak prawnikiem. Takie realia!).
ja wiem, tylko trochę mnie boli, że poli to taki zlew powszedni. Niskie progi, idą życiowe niedobitki, która studiują, żeby studiować, nie reprezentują praktycznie żadnego poziomu. Ludzie później patrzą na mnie jak mówię, że idę na poli, choć dostałam się na prawo i twierdzą, że jestem debilem, bez życiowych ambicji, że nie będę miała z czego żyć i w ogóle, że troszkę nie po kolei mam w głowie. Trochę boli.
Daj spokój Strzyga, dla innych ludzi idziesz na studia czy dla siebie? Nie daj sie zwariowac! Poza tym ci, którzy twierdza, ze "na politologie ida tylko ludzie bez ambicji" sami sa niewiele warci. To taki sam stereotyp jak ten, ze do Irlandii wyjezdzaja sami nieudacznicy robic na zmywakach 🤣
Strzyga,, myślę że niemal na każdym kierunku znajdą się ludzie z powołaniem i ludzie z przypadku. Z mojej klasy z liceum dwie osoby poszły na UW na politologię i nie uważam, żeby to były "życiowe niedobitki" - są to ludzie z pasją. Znam też dwie inne osoby które były na zaocznej politologii w jakiejś fili fili czegoś tam, bo przecież "wypada" coś studiować. I znam pannę która ledwo ledwo skończyła zaoczne prawo, bo rodzice myśleli, że da jej to "prestiż". Teraz pracuje, w kancelarii, ale jako sekretarka. I z tym "prestiżem" coś chyba nie halo.
Więc nie słuchaj "co ludzie mówią", tylko słuchaj siebie.
po wakacjach zaczynam ostatni rok studiow i... nie wiem co mam ze sobą zrobić. zastanawiam się nad LPC (cos w rodzaju polskich aplikacji) albo Masterem (najchetniej LLM International Business Law w Holandii). z drugiej strony ostatnio przyszlo mi na mysl, zeby pojsc na weterynarię (też w Anglii), tylko to nijak ma się do mojego prawa 🙄 za szybko ten czas leci. dopiero co zaczynałam studia, a teraz zaczynam 3 rok i czas ucieka mi przez palce 🙁
Strzyga idz na politologie, ten kierunek pasuje do Ciebie 😉 a prawo zaczniesz za rok... jeżeli dalej będziesz miała ochotę na 'zabawę' z tym kierunkiem
Właśnie rozmawiałam z mamą i zarąbiście mi doradziła: Chciałabym żebyś poszła na prawo, miała byś przyszłość, siostra by Ci pomogła, a z drugiej strony to bardzo ciężkie studia, dużo nauki... zadzwoń do kogoś kto Ci doradzi, bo ja nie umiem...
Zaraz narada rodzinna, dzwonię do drugiej siostry, bo prawniczka doradzi mi jedno...
Edytka, z tą weterynarią to ciekawy plan. Ale czy nie musiałabyś się pobawić w jakąś maturę z chemii/biologii i innej science i zdać ją na same A i A*? I czy nie musiałabyś płacić całego pełnego czesnego przez 5 lat (zakładając, że teraz masz loan a drugiego już nie można dostać)? Ja wciąż mam za złe rodzicom, że nie obdarowali mnie bardziej ścisłym umysłem, bo bardzo bym chciała byś końskim fizykoterapeutą 🙁
Lotnaa, ehkem ehkem, nie chcę nic mówić, ale kasa w Tesco jest moja. Możesz odprowadzać wózki, bo kolega po skandynawistce chce być szefem ochrony, żeby móc bawić się krótkofalówką.
Strzyga, ja powiem Ci tak... Z palcem w tyłku dostałam się na zootechnikę sp. hodowla zwierząt na poznańskim UP, miałam prawie trzykrotnie więcej punktów niż trzeba było mieć, aby się tam dostać. Mam prawo myśleć, że będę studiować z jakimiś niedobitkami (choć tacy pewnie odpadną i tak po 1 roku...). Mogłabym mieć wyrzuty sumienia, że powinnam iść na inne studia, "lepsze". Ale sęk w tym, że zootechnika jest moim wymarzonym kierunkiem, od dziecka! Nie wyobrażam sobie, żebym miała uczyć się czegoś innego. Mam wrażenie, że studia na innym kierunku byłyby dla mnie męką. I mimo to, że wiele osób odradzało mi zootechnikę, to jednak... staję przed Wydziałem Hodowli i Biologii Zwierząt i czuję jakieś takie wzruszenie, i rozpiera mnie duma... Ponieważ właśnie osiągam mój cel 🙂 Cokolwiek by nie było potem, gdziekolwiek bym potem nie pracowała, to nie chcę iść na inne studia i tyle 🙂 Serducha słuchaj i nic więcej ❗ :kwiatek:
Yyy, wózki są fajne, ale tylko te z końmi mechanicznymi pod maską 😉 To w takim razie może do jakiegoś CCC się załapię? Buty są moją prawdziwą pasją, więc powinnam przystąpić do pracy z pełną motywacją i entuzjazmem.
Strzyga bredzisz. Kto Ci takich bzdur naopowiadał, że na politologię to same niedobitki idą? Przecież na to jest się równie trudno dostać co na prawo!!! Poza tym, idź tam, gdzie chcesz. Jak będziesz robić to, co Ci się podoba, to góry potem przeniesiesz. Tak jak pisze Zen, perspektywa zmarnowanego czasu jest okropna. A świadomość, że robi się to, co się chce, dodaje skrzydeł. Za rok, jak wciąż będziesz chciała prawa, to weźmiesz drugi kierunek, całkiem prawdopodobne, że parę przedmiotów może Ci się zdublować.
szepcik, no proszę Cię, na prawie byłam w pierwszej turze 40 pod kreską, na poli byłam wysoko.
Lotnaa, no co Ty! Będziesz się piąć po szczeblach kariery, aż, może pozwolą Ci ustawiać buty na ekspozycji na oknie wystawowym... to nie lada gratka...