Nie ma Ciebie juz ze mna, z nami,..z kolegami i kolezankami ze stada biegasz teraz po wiecznie zielonym pastwisku
I chociaz wiem , ze juz nie cierpisz jest mi zle, bo tamtej nocy bezsilnie probowalas wolac mnie na pomoc 😕
Wsrod koni, ktore zginely byla moja LUNA..kon o wspanialym charakterze, oddana, z ogromnymi madrymi oczami, uszami jak radary, ktore slyszaly kazdy szelest i probowaly zawsze bacznie uslyszec to, czego od niej chcialam..Uszami, ktore sluchaly kiedy szeptalam do nich, kiedy sie smialam i kiedy plakalam, bo bylo mi zle.
Luna miala tylko 6 lat. Z prawie zielonej, zbuntowanej 4 letniej fajtlapki wyrosla na naprawde madrego konia, uwaznego, chetnego do wspolpracy..Pamietam jak chodzila za mna po hali..jak stawala kiedy stawalam ja i jak sie cofala kiedy ja to robilam...Pamietam jej dlugie foule galopu i sile po ojcu slazaku i charrakter. Pamietam jej piekny slazacki klus i piekna kara pachnoca siersc...jej tarzanie sie z boku na bok..postepy ..jej chec zycia..jej przemiany..od konia, ktory nie mial zaufania do ludzi, do konia, ktory mial pelne zaufanie do mnie..od konia, ktory nie podawal nog do czyszczenia i kopal kowala, do konia, ktoremu przechodzilam pod brzuchem..prawie 2 lata spedzone razem, 2 lata prawie codziennej pracy,codziennej pracy nad nia i nade mna sama..
Luna byla koniem , ktory pokazywal jezdzcowi kazdy jego blad..bardzo wrazliwym na emocje ludzi, bardzo ambitnym..moim pierwszym koniem po ponad 13 letnim oczekiwaniu..
Zegnaj moja kara ksiezniczko!!! Na zawsze pozostaniesz w moim sercu!!
http://www.zaklinaczekoni.pl/foto,255.htmlhttp://s566.photobucket.com/albums/ss107/black_mamba1926/