xD Wobec mojego mętnego humoru poprzez niekończącą się naukę nasuwa mi się myśl, że idąc na medycynę i się tym ciesząc nie zna się życia, to tym bardziej nie pozna się go studiując.... xD Masakra na pierwszym roku wety. Jadąc na studia z myślą, że w końcu odbije sobie siedzenie na tyłku w klasie maturalnej skończyłam siedząc jeszcze więcej ^^ I to już bez przymusu odgórnego rodziców, tylko przez własne sumienie. A niestety wielu ludzi wychowuje tak dzieci, tzn. w myśl, że niektóre kierunki są lepsze od innych. Może to z tego potem wynika zmanierowanie większości lekarzy?
Ja to widzę tak,że wielu rodziców na siłe pcha swoje dzieci na "elitarne" studia często wbrew ich woli. I stąd zmanierowani np. lekarze,którzy wykonują swój zawód bo muszą,a w gruncie rzeczywoleliby być np. aktorami czy archeologami. O ile ja w domu mam pełne poparcie dla swojej decyzji co do kierunku studiów,tak udobruchanie babci obrażonej,że nie ide ani na prawo ani na medycynę zajęło mi trochę czasu 😉
A dzisiaj sobie siedzę i trzaskam matury z geografii, właśnie robię tą z 2010,która przez znane mi osoby które ją pisały jest określana jako killer wszechczasów. Hmm dziwne,mi wydaje się być niezbyt skomplikowana :P
Interbeta, z racji różnych, napadających mnie - biedna ja, przemyśleń życiowych, mam do ciebie kilka pytań. Dlaczego nie należy chwalić się wiedzą? Dlaczego nie można być dumnym, ba - odczuwać wyższości, jeśli dostało się tam, gdzie się trudno dostać? Dlaczego (subiektywne) stwierdzenie, że coś było banalnie proste ma niby kogoś urażać? A nawet: dlaczego student medycyny nie może patrzeć z lekką wyższością na kogoś, kto chciał iść na medycynę, ale nie dał rady się dostać?
Bo równi, to my jesteśmy przed Bogiem (jeśli ktoś wierzy) i wobec śmierci. A tak, w życiu - to nie. Naprawdę jestem ciekawa twoich odpowiedzi. Mnie podobnie uczono. A dziś sądzę, że to przesądy/coś tam. Dlatego pytam: dlaczego ty tak uważasz?
Zdobywamy wiedzę dla siebie, a nie po to, żeby się szczycić - "haha, umiem policzyć entalpię. Jestem mądrzejsza niż ty i dlatego lepsza, a ty jesteś zerem". Po drugie, co innego być dumnym z siebie, a co innego czuć wyższość (poczucie wyższości nad innymi jest ch*olernie negatywnym uczuciem i jak ognia unikam takich ludzi, którzy w moich oczach są ch*a*m*a*m*i i prostakami). To wg ciebie kiedy dostałam się na farmację miałam zerwać kontakt ze wszystkimi, co się nie dostali na bardziej wymagające studia, bo są gorsi? Nie wiem, skąd się w ludziach biorą takie przekonania jak Twoje :/ Po trzecie, co innego stwierdzić, że coś było łatwe, a co innego, że "żałośnie łatwe". Żadna matura, ani rozszerzona ani nawet podstawowa, nie są żałosne, bo trzeba troszkę pracy włożyć w to, żeby je zdać... No i wiem, że po świecie chodzą i*d*i*o*c*i, którzy myślą, że są lepsi niż inni. Dlatego jeszcze raz podkreślę - wolę mieć za przyjaciela osobę szczerą, bez studiów , niż "architekta przez duże A", który patrzy na mnie przez pryzmat mojego zawodu,a więc i kasy, którą zarabiam.
To teraz jeszcze kłania się czytanie ze zrozumieniem, ponieważ nie bez powodu przed swoim "żenująco prosta" odniosłam się do zeszłorocznych matur z BIOLOGII I Z CHEMII 😉
Interbeta, myślę, że wnioski, jakie wyciągnęłaś z mojej wypowiedzi są zbyt daleko idące. Całe szczęście siebie znam na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że od nikogo się mądrzejsza nie czułam i nikim w związku z kierunkiem, jaki studiuje czy wynikiem matur, jaki uzyskał, nie gardzę. Ale nasuwa mi się tylko refleksja, że w tym kraju widać nie można mieć zbyt wysokich ambicji, nie można się publicznie przyznawać do wiedzy, do sukcesów, do powodzenia, bo jest to próżniackie, snobistyczne i świadczy o skrajnym zidioceniu. Trochę to przykre.
remendada,Interbeta, niezupełnie o to mi chodzi, a raczej - zupełnie nie o to mi chodzi. Interbeta, ok. dowiedziałam się jakie są twoje uprzedzenia - ale nie o to pytałam. Pytałam z jakiego powodu masz takie a nie inne uprzedzenia. Jakie masz uzasadnienie dla swoich opinii. Dlaczego (!) "są chamami" etc. Interesuje mnie też, dlaczego "elitarne" ma mieć wydźwięk pogardliwy. I dlaczego nie można dzielić studiów, szkół na lepsze i gorsze. Na jakich podstawach się takie opinie formułuje. Wiedza dla siebie? No - tak byłam wychowywana. I - wierzyłam. A po kilkudziesięciu latach uważam, że to wciskany kit. Dla materiału na ofermy życiowe (w którą to ofermę pozwoliłam się ulepić, grzecznie wierząc w idee tyleż szczytne, co zupełnie nieprzydatne życiowo). Po prostu ostrzegam, bo wy macie jeszcze czas, żeby swój ogląd zmienić. "Człowiek szczęśliwy acz biedny" to dobrze się sprawdza w książkach i opowieściach. A swoje atuty trzeba nagłaśniać i skrzętnie wykorzystywać. Takie czasy i nie zmienią się na "lepsze" - czyli takie bardziej bajkowe 🙂
Halo, Zakładam, że jesteś już po studiach, to mówisz o swoim środowisku. Ja mówię o moim środowisku - studentów. Gdzie taki student medycyny zadziera nosa, bo "studiuje" medycynę. Co z tego, że ledwie zalicza, notorycznie ściąga. I to mnie wkurza na całej linii, że już od 1 roku czuje się lepszy, zmienia się w chama, który nawet "cześć" nie odpowie, mimo kilku lat znajomości wcześniej. A skąd ma pewność, że zostanie lekarzem i po drodze nie wyleci ze studiów? Właśnie, że jej nie ma... A mimo to, trwa w przekonaniu o "wyższości". Co do biednego, ale szczęśliwego. Głęboka bieda jest tragedią, temu nie zaprzeczam. Zresztą, czasem nie ma możliwości poprawy sytuacji materialnej. Ale wg mnie, szczęścia nie można oceniać po tym, że kogoś stać na wakacje 2 razy w roku za granicą w ciepłych krajach. A dlaczego wg mnie nie ma co się przechwalać wiedzą? (Od razu mówię, że nie jestem mocno religijna) Po prostu, skromność nikomu nie zaszkodziła. A ludzie o wiele bardziej szanują tych, którzy robią coś dobrego i pożytecznego, korzystając z wiedzy niż tych rzucających na wiatr słowa na temat tego, ile dyplomów i kursów mają. Ja niestety też miałam po początku liceum wmawiane, że tylko medycyna, stom czy farm się liczą. Ale sama po sobie widzę, że nie jestem do końca szczęśliwa, gdyż nie mam pewności, czy to była moja decyzja, czy też ktoś podjął ją za mnie, silnie mną kierując i namawiając. I obawiam się, żebym za parę lat nie żałowała, że nie wybrałam tego, o czym dotąd troszkę myślę, że byłoby fajnym kierunkiem.
DeJotka, zazdroszczę pełnego poparcia co do wyboru!
Ja idę na wybrany kierunek trochę ze względu na tatę, który nie uznaje studiowania czegoś innego (według niego dobre kierunki to lekarski po biol-chemie, prawo po humanie i informatyka po mat). Jak tylko zaczynam opowiadać o innych kierunkach, to dostaję odpowiedź: "to może geografia wysp Seszelskich?", żebym przyjęła do wiadomości, że moja propozycja jest bezsensowna. Często na ten temat rozmawiam też z mamą, która z kolei nie widzi problemu w tym, żebym poszła na gospodarkę przestrzenną zamiast informatyki, czy w ogóle jakiś tego typu kierunek, na którym będzie mi łatwiej (lepiej mi się uczyć na pamięć np. jakichś geograficznych szczegółów, niż robić zadania z matematyki) i który będzie mnie bardziej "kręcił". Mimo to rozumiem podejście taty, który przecież chce dla mnie jak najlepiej i chce żebym miała później łatwiej w życiu. Z kolei moja babcia nie uznaje studiowania w innym mieście niż Warszawa...
Powodzenia jutro na geografii 🙂 Oby matura była na takim poziomie jak rok temu!
Ada, nie martw się, przecież ten egzamin się nigdzie nie liczy. Wiesz, że dałabyś radę na więcej, ale trafienie trudnego zestawu to przyczyna losowa, niezależna od Ciebie.
fin na początku były lekkie problemy,bo mama też bardzo chciała żebym poszła na prawo 😀
Zauważyłam taką dziwną,bardzo polską chyba tendencję. Jeżeli komuś się coś uda i inna osoba to zauważa,chwali itd, to chwalony osobnik spuszcza wzrok i "eee,w sumie to fuks był, nie wiem jak to się stało itd", bo właśnie powiedzenie "tak, wiem że w tym,tym i tym jestem dobry,pracowałem na to długo/mam do tego zdolności" jest odbierane jako przechwalanie się.
Interbeta, rozumiem - czyli zasady dobrego wychowania, to tak (ze znajomymi wymieniamy pozdrowienia etc.) Ale właśnie twierdzę, że skromność szkodzi i to Bardzo! Szanują? Owszem, żeby jeszcze - płacili 🤣 A czy i czego będziesz żałowała - to wyjdzie w praniu. Zawsze jest coś za coś. Nie rezygnuj pochopnie z zewnętrznych oznak statusu. Coś takiego jak status społeczny naprawdę istnieje, ma się dobrze i coraz lepiej. A większość studentów raz-dwa i będzie po studiach 🙂 W realnym życiu. Jeszcze raz (życzliwie, naprawdę) ostrzegam przed postrzeganiem życia rodem z romatyczno-sentymentalnej literatury. Pięknej, ekologicznej, psychologicznej... Imo - właśnie Goździk zdrowo i konkretnie podchodzi do tematu. Co wiesz - to wiesz, ale jeszcze trzeba to potwierdzić "dechzapierającym certyfikatem" - i - zdyskontować. No, już daję spokój 😡 Wszystkim - jak najlepszych wyników 😅
xD Wobec mojego mętnego humoru poprzez niekończącą się naukę nasuwa mi się myśl, że idąc na medycynę i się tym ciesząc nie zna się życia, to tym bardziej nie pozna się go studiując.... xD Masakra na pierwszym roku wety. Jadąc na studia z myślą, że w końcu odbije sobie siedzenie na tyłku w klasie maturalnej skończyłam siedząc jeszcze więcej ^^ I to już bez przymusu odgórnego rodziców, tylko przez własne sumienie.
No prosze Cie, aż tak źle? Wiadomo, że na takim kierunku jak weterynaria jest dużo nauki i czasem trzeba przysiąść i posiedziec te 3 dni nad ksiazkami, ile razy mnie omineła fajna impreza, tylko smsy dostawałam, że jest super a ja w piątek wieczorem nad książkami gniłam... ale żeby tak odrazu nie zaznać życia? bez przesady 😉
Ja idę chyba na biologię eksperymentalną, na wetę spróbuję za rok... Ktoś ma jeszcze jakieś propozycje odnośnie wyboru kierunku studiów? Jestem załamana, chyba będę ulice zamiatać 🙁
[quote author=Nesca92 link=topic=131.msg1403195#msg1403195 date=1337167557] xD Wobec mojego mętnego humoru poprzez niekończącą się naukę nasuwa mi się myśl, że idąc na medycynę i się tym ciesząc nie zna się życia, to tym bardziej nie pozna się go studiując.... xD Masakra na pierwszym roku wety. Jadąc na studia z myślą, że w końcu odbije sobie siedzenie na tyłku w klasie maturalnej skończyłam siedząc jeszcze więcej ^^ I to już bez przymusu odgórnego rodziców, tylko przez własne sumienie.
No prosze Cie, aż tak źle? Wiadomo, że na takim kierunku jak weterynaria jest dużo nauki i czasem trzeba przysiąść i posiedziec te 3 dni nad ksiazkami, ile razy mnie omineła fajna impreza, tylko smsy dostawałam, że jest super a ja w piątek wieczorem nad książkami gniłam... ale żeby tak odrazu nie zaznać życia? bez przesady 😉 [/quote]
Ja nie mówię, że w ogóle nie chodzę ani nie "żyję", ale to nie to co myślałam xD
Ja miałam biol 82, ang rozszerzony ponad 80, chemie koło 70 ^^I dostałam się z pierwszej listy do Lbn. Z tego co się orientowałam tak plus minus to nie dostałabym się do Wawy i nie wiem jak z Wrocławiem, a do Olsztyna tak. A ciekawe ja bd stał próg teraz w Krakowie 🙂
Rada dla maturzystów z chemii 2013... Bielański i reszta książek z farmacji do ręki, to może uzbieracie te 90 % mam tą książkę w domu, leżała u mnie cały rok na biurku jednak zaglądnęłam do niej na dzień maturą na zasadzie 'a nóż coś ciekawego wpadnie mi w oko'. Pamiętam, że przeleciał mi przed oczami ten nieszczęsny wodorotlenek kobaltu, ale co z tego-i tak źle zrobiłam. Mam tylko pytanie-był on amfoteryczny, bo? Tworzy kompleks z Cl[sup]-[/sup] czyli resztą kwasu, czy jak?
ech, zadanie z obleiczeniem obj. CO[sub]2[/sub] chciałam zrobić z równania gazu doskonałego, ale... ale mi się odmieniło i stwierdziłam, że jednak nie 😵
Wróciłam z matury, a w zasadzie to z dwóch. Rano podstawa, po południu rozszerzenie niemiecki i mam dość. Jestem tak zmęczona jak po jakimś maratonie. Drugą część rozszerzenie robiłam w pośpiechu, aby tylko wyjść z tej cholernej sali i szkoły 🤔wirek:
Teraz katuję prezentację, w zasadzie to już od wczoraj. W piątek o 11 ustny i już nie mogę się doczekać, żeby być po.