Ja po sesji zaczynam szukać pracy. Pierwszy semestr odpuściłam, bo stwierdziłam, że jak wezmę sobie zbyt dużo na głowę, to zginę. Ale zaaklimatyzowałam się, w końcu mam pewne lokum i wdrożyłam się w tryb nauki na studiach. Będe walczyć 😎
zen, studia są absolutnie fantastyczne- uwielbiam je- szczegolnie zajęcia z KJP. Myślałam, że to literatura jest moim konikiem, ale wychodzi na to, że język jest dla mnie o wiele bardziej intrygujący (o co wcześniej nigdy bym siebie nie posądziła 😉 Dziękuję, że pytasz :kwiatek: A pracy będe szukać pewnie w jakimś callcenter, czy kanjpce/restauracji- takie typowo studenckie zajęcia. W tej chwili to tam mam największe szanse na znalezienie pracy. Choć w przyszłości będę ze wszystkich sił starać się znaleźć coś związanego z korektą tekstów/pracą redaktora- nawet gdybym miała na początku tylko podawać długopis i parzyć kawę- byle tylko móc obserwować 🙂 Chyba w tym kierunku chciałabym się rozwijać (korekty, nie parzenia kawy :hihi🙂. asds, kujka Z całych sił trzymam kciuki 😅
zen, z Łachnikiem- wymagający, ale bardzo dobrze tłumaczy. Z Burkacką mają inne grupy 😉 A co do callcenter, to jestem dobrej myśli- koleżanka jest już tam dość długo i mówiła, że szukają ludzi do pracy 🙂 Po czteromiesięcznej pracy w pierogarni, to żadna praca nie jest mi straszna 😁
A ja mam mega turbo ważne pytanie. Mam fajną ofertę pracy, ale muszę określić się "cenowo". Chodzi o pisanie tekstów - artykułów/tekstów reklamowych na strony internetowe. Teksty mogą być krótsze kilka art każdy po 1000 (ew 1500/2000) znaków - w jednym temacie lub dłuższe duży artykuł ok 25 000 znaków podzielony na kilka / kilkanaście rozdziałów
Muszę obmyślić ile bym sobie życzyła za: 1. artykuł o długości 1000/2000 znaków 2. Artykuł 10 000/ 20 000 znaków
Bardzo mi zależy na czymś takim, ale zielonego pojęcia nie mam jakie kwoty tu mogą wchodzić w grę, pomożecie? Powiem szczerze, że na kokosach mi nie zależy, chcę dorobić, zdobyć trochę doświadczenia.
kujka Sprzedażowe- chyba w Orange, jeśli mnie pamięć nie myli. Mam jeszcze kolegę, który pracuje w infolinii w Millenium- tam też spróbuję popytać. Coś musie się znaleźć 😉
Averis, ja bym na Twoim miejscu celowała w pracę w restauracji/barze, zarobki za h takie same jak w call center, ale zdecydowanie mniej stresu, w dodatku dostajesz napiwki dla siebie, czasami całkiem duże 🙂
zarobki za h takie same jak w call center, ale zdecydowanie mniej stresu,
Powiem tak, sama pracuję w call center i czasem bywa ciężko i stresująco, ale myślę że w żadnej pracy bez stresu się nie obejdzie. Jestem bardzo zadowolona z tej pracy, choć oczywiście nie jest to praca moich marzeń, ani nie gwarantuje rozwoju, ale za to mam całkiem fajne kieszonkowe na studia 😉
Moja siostra pracuje od... 4 lat w call center PZU i do tej pory pamiętam, jak wracała z pracy i przeżywała, że "chyba źle zarejestrowała szkodę" i po nocach jej się śniły rozmowy z nieuprzejmymi klientami. Też miałam tam pracować, ale... jakoś nie umiałam pogodzić nauki na studia z nauką o całym funkcjonowaniu i przepisach PZU- było tego mnóstwo, a ja byłam przerażona uczelnią. Poza tym musiałabym na szkolenia zarwać szkołę, a na to sobie nie mogę pozwolić. W każdym razie siostra już nie narzeka, zarabia około 15zł/h brutto, podoba jej się i nie chce szukać innej pracy.
Szukałam pracy w innych call center, bliżej centrum albo chociaż z dobrym dojazdem metrem, ale to, co mi nie pasowało, to: zazwyczaj szukali kogoś do pracy 15-22, a ja miałam w tych godzinach szkołę, stawki brutto 7 zł za godzinę po przepracowaniu 100h w miesiącu (stawki rosły wraz ze stażem pracy, ale ogólnie po roku zarabiałabym AŻ 😵 9 zł brutto) lub umowa o dzieło, więc na pieniądze też mogłabym sobie czekać i czekać... Nie chcę zarabiać kokosów, ale te 900 zł do ręki by się przydało. A musiałam wiele fajnych (nie w call center) propozycji odrzucić właśnie ze względu na szkołę.
Po sesji zimowej będę próbowała coś znaleźć w knajpach, może mi się uda. Myślałam też o pracy w coffee heaven, no ale zastanawiać się nad tym będę dopiero po sesji 🙂
Ja spędziłam w tym miesiącu w pracy 234 godziny.Po podliczeniu aż się przeraziłam 🤔wirek: I dziwić się,ze nawet wypać się porządnie nie mam czasu.W lustrze nie mogę patrzeć na swoje oczy,mam wory jak czarownica 😁
Scottie, jedna z moich dziewczyn pracowala w letnim semestrze w Coffe H na Miodowej. Byla chyba dosc zadowolona, tylko ona dojezdzajac z Pruszkowa na prace na rano musiala wstawac o 4 rano o.0
Edytka, dlaczego? Mnie bardzo pasują godziny otwarcia (7-22)/co za tym idzie godziny pracy (6-23 chyba), więc będę mogła to dopasować jakoś do moich wieczorowych studiów.
Edytka, to zapytaj ją, ile zarabiała. Chociaż kasa to jest dla mnie teraz mniej ważna, ale tak z 500 zł minimum na rękę miesięcznie bym chciała mieć 😉 Koleżanka była na rozmowie kwalifikacyjnej i jej powiedzieli, że zarabia się chyba 10 zł brutto, +1 zł za godzinę jak się ma czyste ubranko przez cały dzień pracy 😁 + 1 zł za to, że pracuje w kawiarni, która ma największe obroty/ czy jakoś tak.. Z tego, co czytałam teraz na gronie to zarabiają jakieś psie pieniądze... ale te 10 zł brutto chciałabym mieć.
Scottie mam już odpowiedź, dopytam się jeszcze o kasę 😉 to zależy w jakiej kawiarni pracuje sie. Ja byłam w dwóch: w galerii mokotów było wporzadku. Kierowniczka spoko. Aczkolwiek jak dla mnie wszyscy zbyt powaznie traktowali tam pracę, jakby conajmniej dzięki niej mieliby świat zbawic, zero dystansu:/ A na nowym swiecie było chujowo. burdel na kawiarni, a mnie się czepiali ze mam łancuszek na szyi ktoredo nawet nie bylo widac. musialam pracowac do 23 a rano na 6 isc do pracy, nikt nie przestrzegal ze jest okreslona liczba godzin miedzy wyjsciem z pracy a przyjsciem nastepnego dnia. mimo ze nie bylo czasem nic do roboty trzeba bylo udawac ze sie pracuje, bo nie dopomyslenia jest zeby bezczynnie stac. mi sie nie podobalo, ale zam osoby ktore byly zadowolone.
Czy w waszych miastach też tak nachalnie szukają "trenerów welness"? Kiedyś natknęłam się na ogłoszenie o tej pracy, skusiła mnie wizja elastycznych godzin pracy. Pani do mnie zadzwoniła, wytłumaczyła trochę. To taka praca jak Avon czy Oriflame, tylko sprzedaje się tabletki oczyszczające, odchudzające i takie tam. Robią kilkugodzinne szkolenie w jeden dzień i hajda sprzedawać ludziom jakieś badziewie... Dla mnie to podejrzane. Ogłoszenia te pojawiają się strasznie często, teraz się wzięli na inny sposób. Umieszczają je we wszystkich możliwych działach (np. handel, praca biurowa i kosmetyka 🤔wirek🙂 i nie podają szczegółów, tylko coś o przeszkoleniu i elastycznych godzinach pracy, samodzielności i takie tam. Już się nawet nauczyłam odróżniać
Czy w waszych miastach też tak nachalnie szukają "trenerów welness"? Kiedyś natknęłam się na ogłoszenie o tej pracy, skusiła mnie wizja elastycznych godzin pracy. Pani do mnie zadzwoniła, wytłumaczyła trochę. To taka praca jak Avon czy Oriflame, tylko sprzedaje się tabletki oczyszczające, odchudzające i takie tam. Robią kilkugodzinne szkolenie w jeden dzień i hajda sprzedawać ludziom jakieś badziewie... Dla mnie to podejrzane. Ogłoszenia te pojawiają się strasznie często, teraz się wzięli na inny sposób. Umieszczają je we wszystkich możliwych działach (np. handel, praca biurowa i kosmetyka 🤔wirek🙂 i nie podają szczegółów, tylko coś o przeszkoleniu i elastycznych godzinach pracy, samodzielności i takie tam. Już się nawet nauczyłam odróżniać
Również umiem je odróżniać, byłam na 2 rozmowach w takiej "branży" W jednym "salonie" kazali na dzieńdobry zapłacić sobie 300zł - za licencję i kosmetyki które będę na sobie używać. a drugim trzeba było zapłacić jedyne 200zł. 😤
W ogóle jak patrzyłam na pracę na krakow.gumtree, to ogłoszenia są identyczne jak w sierpniu, jak szukałam pracy 😤 i wszystko za max 7zł za h.
miałam farta, że udało mi się rozdawać ulotki za 8.20zł/h (do ręki) 😉