Forum konie »

Dlaczego westowcy wzbudzają tyle kontrowersji?


  To widocznie zależy od szkolącego 😉
Bo ja spotkałam się z innymi poleceniami.

A jakimi?
I  wielkosć siodła dla konkretnego jeźdźca  ma  znaczenie w anglezowaniu . 

Ale ja nie o wielkości siodła i wpływie na anglezowanie.

Jeśli westowiec twierdzi, że pomoce są takie same , jak w klasyce- to ja już nic nie rozumiem.



Guli chodziło mi o łoptologiczne pojechanie konia w trzech chodach i do tego nie trzeba używać westernowych pomocy. Np ja jezdzilam kiedyś na takim koniu ktory chodził tylko od wodzy i wtedy co sie robi z lydka w westernie mnie nie obchodziło. Obecnie jezdze na koniu na którym lydka do prawidłowych zakrętów jest niezbedna i wtedy mozna sie zamotać. A co wodzy to i tak w klasyce zewnętrzna ręka jest zmykająca jest troche wyzej niz wewnetrzna, a wewnetrzna  pokazuje kierunek. W westernie zewnetrzna tez jakby zamyka, przylega do szyji a wewnetrzna wskazuje kierunek tylko jest troche wyzej niz zewnetrzna i troche bardziej do przodu niz w bok( jak w klasyce). Nie wiem czy dobrze to wszytsko wyraziłam ale tak mnie mniej więcej uczono.
rosek0, siedzialam na REININGOWYM koniu nalezacym do jednego z prekursorow westu w polsce. i nie moglam na tym koniu normalnie skrecic, ogolnie bylo mi ciezko zrobic cokolwiek, bo kon ten NIE ROZUMIAL moich pomocy. dopiero poinstruowana dokladnie jak mam robic, zrobilam pewne rzeczy a nawet probowalam pewne elementy. jednak caly czas bylo mi trudno, bo przy chwili nieuwagi zaczynalam stosowac klasyczne pomoce.
jesli twierdzisz, ze niczym sie to nie rozni to po prostu nie wiesz o czym piszesz, lub jestes kapelusznikiem co kulbake west na konia zaklada, jezdzi w angielskich pomocach i udaje kowbojke.
tak czytam i czytam i już sama nie wiem o co chodzi.

Bo ja z kolei będąc na prawdziwym Dzikim Zachodzie w ostoi by nie rzec mekce  westu i westernów a więc bawiąc się w konnego poganiacza bydła na ranczu w Wyoming jeżdżąc na tamtejszych tamtejszej hodowli konikach QH które w życiu swym nie zaznały szkolenia w stylu europejskim - nie miałam absolutnie żadnych problemów w kierowaniu.

Koń rozumiał absolutnie wszystko co mu "mówiłam" - co więcej był w stanie rozumieć sygnały pochodzące od totalnego laika jeździeckiego który ze ną tam był a którego doświadczenie jeździeckie pochodziło z kolonii letnich podczas których jakieś oprowadzanki mieli. A jazda tam polegała na naprawdę dośc wymagających operacjach typy zganianie bydła z gór, pilnowanie stada by się nie rozeszło, wycinanie określonych sztuk. jazda w górę, w dół, kłusem, galopem, stępem, gwałtowne zakręty



o ja z kolei będąc na prawdziwym Dzikim Zachodzie w ostoi by nie rzec mekce  westu i westernów a więc bawiąc się w konnego poganiacza bydła na ranczu w Wyoming jeżdżąc na tamtejszych tamtejszej hodowli konikach QH które w życiu swym nie zaznały szkolenia w stylu europejskim - nie miałam absolutnie żadnych problemów w kierowaniu.
ja podobnie, tyle że w Utah - ale tez na QH oraz przede wszystkim paso fino.
jedyną różnca było to, ze na paso musiałam pamiętac, ze odchylanie się do przodu i do tyłu mają inny wpływ na tempo chodu niż przywykłam 😉
reszta pomocy - bez problemu rozumielismy się z koniem 🙂

ba! ja siodło westowe przytargałam wtedy ze sobą do Polski i zarzucałam je na nasze rekreacyjne szkapki-tuptusie szkółkowe (nawet im czaneczkę w pysie wkładałam - żeby rząd był pełny) i po "łestowemu" na nich jeździłam - zero problemów 😎

nie podoba mi sie to całe damonizowanie i odcinanie sie jednych od drugich...
Ja myślę że problem polega na tym że nie tylko w west ale i w klasyce jest wiele różnych "szkół jazdy". Jeżeli ktoś jest nauczony ciągnąć konia z całej siły za pysk i kopać piętami to faktycznie na reiningowym koniu raczej się zabije 🤔  Ale to samo będzie jak się go wsadzi na solidnie zrobionego konia do ujeżdżenia czy do skoków. Wiele razy mi się zdażało że ludzie przychodzący z rekreacji z innych stajni mieli problemy z dogadaniem się z moimi końmi (również szkolnymi) bo dawali za mocne sygnały! I nie chodziło tu o sposób oddziaływania a o jego siłę i czas trwania. Jak ktoś moją kobyłę (zwłaszcza taką jedną 😀iabeł🙂 zacznie kopać i szarpać to dość szybko się wkurzy i powie mu co o nim sądzi! Dosadnie!

Natomiast twierdzę że dobry jeździec jest się w stanie przestawić bo jest w stanie "posłuchać konia" i sie do niego dostosować. Oczywiście łatwiej jest jeśli ktoś podpowie co i jak ma być, jak koń jest nauczony itd.

No i nie skręci się ciągnąc za wewnętrzną wodzę do tyłu na koniu który skręca od zewnętrznej wodzy.
Ale czy działanie TYLKO wewnętrzną wodzą jest prawidłowe?


W sumie caroline w międzyczasie napisała post o podobnej wymowie: z inaczej ujeżdżónym koniem da się dogadać!



To co pisze Ela jest dla mnie wartościowe-o tych koniach z rancza. Tylko że z reguły jest tak że konia "roboczego" uczy się trochę inaczej niż konia sportowego. A już na pewno dotyczny to koni udostępnianych laikom.
Są takie konie na których każdy pojedzie i są konie trudne i wymagające-i to chyba w każdym stylu jazdy, jak przypuszczam.
rosek0, na REININGOWYM koniu [...] nie moglam na tym koniu normalnie skrecic

Katija, a mogłabyś opisać jednym zdaniem, czym się to różni od takiego samego skrętu w klasyce? [znam konia, na którego skokowcy wsiedli i nic nie ujechali, też mówią, że wszystko chciał robić odwrotnie].
I czy stosuje się w klasyce przy skręcaniu dotykanie zewnętrzną wodzą szyi?

tak czytam i czytam i już sama nie wiem o co chodzi.
Myślę, że różnica wynika z przeznaczenia konia. Pastuchowy jest nauczony wykonywania zadań sprawnie i bez ociagania, reiningowy i ujeżdżeniowy mają pracować z jeźdźcem w znacznie szerszym zakresie i nie powinny wykonywać nic na pamięć.

ze odchylanie się do przodu i do tyłu mają inny wpływ na tempo chodu niż przywykłam 😉

A mogłabyś opisać dokładniej? 🙂
[quote author=caroline link=topic=12828.msg809739#msg809739 date=1292429130]
ze odchylanie się do przodu i do tyłu mają inny wpływ na tempo chodu niż przywykłam 😉

A mogłabyś opisać dokładniej? 🙂
[/quote]
odchylenie do tyłu było sygnałem przyspieszenia, odchylenie bardziej w przód - sygnał do zwolnienia tempa (w szczególnosci jak się jechało paso fino; ale w galopie tez).
to wynikało ze specyfiku ruchu tych koni i bardzo szybko sie to chwytało 😉
odchylenie do tyłu było sygnałem przyspieszenia, odchylenie bardziej w przód - sygnał do zwolnienia tempa (w szczególnosci jak się jechało paso fino; ale w galopie tez).
to wynikało ze specyfiku ruchu tych koni i bardzo szybko sie to chwytało 😉

Dzięki, znalazłam na youtube... toż to jeszcze inna bajka i też odwrotnie niż w weście😉
toż to jeszcze inna bajka i też odwrotnie niż w weście😉

ale koń to koń - one też normalnie w westówkach śmigały i na takie same komendy jak QH czy araby, na które wówczas tez wsiadałam.

No ale odchylanie do tyłu nie jest w weście sygnałem do przyspieszenia, w klasyce chyba też nie  👀 😉

edit: aj, zamotałam się, przecież napisałaś, że tylko w przypadku paso fino to wyjątek a reszta podobnie  😜
mniejkawy mniejkawy mniejkawy  🙇
roznica w pomocach jest bardzo duza. kiedy wsiadlam na reiningowego konika nie moglam skrecic, bo ten kon zupelnie nie rozumial o co mi chodzi. robi sie to zupelnie odwrotnie niz w klasyce.


A dla mnie różnica była żadna i nic nie było odwrotnie. Przecież podstawą komunikacji z koniem, niezależnie od dyscypliny, tudzież stylu, jest ustępowanie od nacisku. Tamten koń faktycznie świetnie ustępował i od nacisku łydki i od przyłożenia wodzy do szyi.
Mała różnica polegała tylko na tym, że był na te sygnały bardzo wyczulony.
[quote author=katija link=topic=12828.msg809704#msg809704 date=1292426993]
rosek0, na REININGOWYM koniu [...] nie moglam na tym koniu normalnie skrecic

Katija, a mogłabyś opisać jednym zdaniem, czym się to różni od takiego samego skrętu w klasyce? [znam konia, na którego skokowcy wsiedli i nic nie ujechali, też mówią, że wszystko chciał robić odwrotnie].
I czy stosuje się w klasyce przy skręcaniu dotykanie zewnętrzną wodzą szyi?
[/quote]
mg, kon zareagowal dobpiero kiedy odstawilam wewnetrzna lydke, przykladalam pulsacyjnie zewnetrzna, a wodze trzymane w jednej rece przesunelam do wewnatrz- czyli zewnetrzna sie napiela a wewnetrzna zluzowala.
na dobrze ujezdzonym koniu klasycznym w luku zginam tylko wewnetrzny nadgarstek pulsacyjnie, nie odpuszczajac jednoczesnie zewnetrznej wodzy. lydki wewnetrzna przylozona przy popregu, zewnetrzna minimalnie cofnieta pilnuje wygiecia. (uprzedzajac uwagi- pisze ogolnie, bez wnikania w szczegoly i sytuacje). przy slabiej zrobionym koniu uczono mnie i tak tez robie, ze wewnetrzna wodze mozna odstawic w bok, i znowu nie odpuszczac zewnetrznej.
A dla mnie różnica była żadna i nic nie było odwrotnie. Przecież podstawą komunikacji z koniem, niezależnie od dyscypliny, tudzież stylu, jest ustępowanie od nacisku. Tamten koń faktycznie świetnie ustępował i od nacisku łydki i od przyłożenia wodzy do szyi.
Mała różnica polegała tylko na tym, że był na te sygnały bardzo wyczulony.
powoli moja teza zaczyna byc potwierdzana przez cudze zeznania- prawda jest taka, ze jeździec dogada sie z koniem, kilka chwil kilka ruchów i już wie jak koń go czyta...westernowiec, cóż potrzebuje instrukcji obsługi i swojego siodła...a najlepiej swojego konia, co został skutecznie zgwałcony.
No ale odchylanie do tyłu nie jest w weście sygnałem do przyspieszenia, w klasyce chyba też nie  👀 w klasyce nie naciska się klawiszy, tylko gra sie akordami, nie jest tak ze dany ruch zawsze powoduje to samo...bo nigdy dany sygnał/ruch nie występuje sam, wypreparowany od innych pomocy.
w jeździectwie gra się akordami, bo często dany efekt jest osiągany poprzez równoważenie antagonistycznych pomocy- to nie jest prostackie naciskanie guzików, jak sadza entuzjaści west 😵
takim przykładem, jest "odchylenie do tyłu"- bywa że działa wstrzymujaco, bywa ze zaprasza konia przed łydkę...zakręcać tez można rytmicznie i prawidłowo w odwrotnym ustawieniu...ustępowanie od łydki na wolcie to też nic trudnego.
jeżeli ktoś potrzebuje do "jak się skręca  konia" takiej instrukcji obsługi jak do pralki czy telewizora, to faktycznie west jest dla niego wyzwaniem...jeździec potrzebuje czegoś zupełnie innego...
Pinesska bodajże wspominała, jak to miała kłopoty w klasyce i po "zmianie stylu" otworzyła się przed nią droga do kariery...to najlepiej świadczy o niej i o wescie - jak ktoś jest za głuchy do fortepianu, to pozostaje mu wirtuozerska gra na trójkącie 😁
Koń, na którym jeździła katija to koń mający podstawy dokładnie takie, jakie powinien mieć każdy koń reiningowy, i zareagował bardzo prawidłowo (a raczej nie zareagował, dopóki nie dostał prawidłowych pomocy)-więc nie wiem, skąd to udowadnianie na siłę, że skręca się dokładnie tak samo w klasyce i weście, jeśli tak nie jest  🤔wirek:

ale zgodzę się, że szkół jest bardzo wiele-zresztą z tego co pamiętam, w klasyce było podobnie...na polskich arenach westernowych można zobaczyć przynajmniej 4,5 różnych szkół cofania, co zresztą zależy od stopnia wyszkolenia konia...
Wrotki, jak ty mnie wkurzasz! Nie pisalam o karierze, nie przekrecaj postow innych. Traktujesz wszystkich jak jezdzieckich przyglupow i tepakow. Nie mam ochoty sie przed toba tlumaczyc i czytac jak oczerniasz innych. Czy to, ze ktos woli skoki od ujezdzenia, albo rajdy od powozenia oznacza ze byl niedojda w innej dyscyplinie? Kazdy ma wybor...    Ps. W wescie tez sa "akordy", tez sa ustepowania, ciagi i zwroty, wszystko cwiczy sie po to by uzyskac konkretne elementy.
no cóż, można udawać kowboja i można udawać klasyka, byle by to wyglądało sensownie i harmonijnie. Takie jest moje zdanie, jako osoby, która klasycznie nie dała rady, za to westowo się rozwija całkiem nieźle. dla mnie to wprost i  wyraźne przyznanie, ze selekcja adeptów do westu następuje na podstawie negatywnego przesiewu z jeździectwa.
Wobec tego pozostaje mi przyznac racje. Tak! Nie potrafilam jezdzic konno, juz
mialam sprzedac konia i zajac sie szermierka, ale na szczescie trafilam na westowcow. Dzieki nim teraz tylko czekajcie az zdobede laury na moim chodzacym na pojedyncze guziki koniu. W dodatku odkrylam moje drugie wcielenie kiedy zalozylam kapelusz kowbojski i dlugie czapsy, od tej pory mowie z amerykanskim akcentem
[quote author=Pinesska link=topic=12828.msg808518#msg808518 date=1292348079]
no cóż, można udawać kowboja i można udawać klasyka, byle by to wyglądało sensownie i harmonijnie. Takie jest moje zdanie, jako osoby, która klasycznie nie dała rady, za to westowo się rozwija całkiem nieźle.
dla mnie to wprost i  wyraźne przyznanie, ze selekcja adeptów do westu następuje na podstawie negatywnego przesiewu z jeździectwa.
[/quote]

oczywiście - widać to dobitnie po Anky
[quote author=wrotki link=topic=12828.msg810063#msg810063 date=1292441108]
[quote author=Pinesska link=topic=12828.msg808518#msg808518 date=1292348079]
no cóż, można udawać kowboja i można udawać klasyka, byle by to wyglądało sensownie i harmonijnie. Takie jest moje zdanie, jako osoby, która klasycznie nie dała rady, za to westowo się rozwija całkiem nieźle.
dla mnie to wprost i  wyraźne przyznanie, ze selekcja adeptów do westu następuje na podstawie negatywnego przesiewu z jeździectwa.
[/quote]

oczywiście - widać to dobitnie po Anky
[/quote]poniekąd 😎
[quote author=Pinesska link=topic=12828.msg808518#msg808518 date=1292348079]
no cóż, można udawać kowboja i można udawać klasyka, byle by to wyglądało sensownie i harmonijnie. Takie jest moje zdanie, jako osoby, która klasycznie nie dała rady, za to westowo się rozwija całkiem nieźle.
dla mnie to wprost i  wyraźne przyznanie, ze selekcja adeptów do westu następuje na podstawie negatywnego przesiewu z jeździectwa.
[/quote]


Kiedyś mówiono powszechnie że ujeżdżenie jeżdżą ci ludzie którzy się boją skakać!
Pamiętam to całkiem nieźle.
Czyli też negatywna selekcja? WYŁĄCZNIE???
Kiedyś mówiono powszechnie że ujeżdżenie jeżdżą ci ludzie którzy się boją skakać!
Pamiętam to całkiem nieźle.
Czyli też negatywna selekcja? WYŁĄCZNIE???
nie wyłącznie, ale dosyć często...i im na mniejszym pułapie konkursów, tym częściej.
W oderwaniu od dyskusji, bo wrotki napisał
"w klasyce nie naciska się klawiszy, tylko gra sie akordami, nie jest tak ze dany ruch zawsze powoduje to samo...bo nigdy dany sygnał/ruch nie występuje sam, wypreparowany od innych pomocy.
w jeździectwie gra się akordami, bo często dany efekt jest osiągany poprzez równoważenie antagonistycznych pomocy- to nie jest prostackie naciskanie guzików, jak sadza entuzjaści west"
i to jest bardzo dobrze powiedziane (ja to napisałam?? hihi) tylko ostatnie po przecinku to ja bym odniosła do większej grupy jeźdźców w ogóle, a nie tylko westowców.
hmm a o tych z wkkw mawiają, że jak bozia nie dała talentu do skakania ani do ujeżdżania to bieży łamać kark swój i konia na crosówkach, a przy  okazji zalicza parkurek i czworoboczek -dziwne to jeździectwo 🙄, Chyba nikt poza końmi nie wie o co biega :nunchaku:
Rozumiem wrotek. Czyli dla ciebie sport to tylko skoki i WKKW.
Cała reszta to produkt odpadowy???
Droga Elu moja wypowiedź...może i z pod budki z piwem dotyczyła zachowania tzw westowców i nic nie zamierzam prostować i łagodzić.
Co do jazdy?No cóż to co opisujesz z usa ma się do koni jak miotła do jeża.Koń wspóracujący z jeźdźcem wycina, przykopie itd w/g woli jeźdźca niezależnie od współrzędnych geograficznych i jazdy klasycznej czy cygańskiej.Niw opowiadaj więc bajek.A samo jeździectwo w stylu western to nie taka łatwa sprawan i nie jest pozbawione wiedzy.
Cała reszta to produkt odpadowy???


cała reszta to syf i cepeliada  😅
Rozumiem wrotek. Czyli dla ciebie sport to tylko skoki i WKKW.
skoki to tez poniekąd odpad- dla mnie jeździectwo w pełni to WKKW, rajdy długodystansowe, powożenie i turf...reszta klasycznych dyscyplin to jednak jakiś ersatz, jakiś kompromis...natomiast west to zupełnie nie jest sport jeździecki, a tylko efekciarski show...taki cyrk, jarmarczne kuglarstwo w scenografii rewii Bronco Billiego
[quote author=guli link=topic=12828.msg809592#msg809592 date=1292420348]

Jeśli westowiec twierdzi, że pomoce są takie same , jak w klasyce- to ja już nic nie rozumiem.



Guli chodziło mi o łoptologiczne pojechanie konia w trzech chodach i do tego nie trzeba używać westernowych pomocy
[/quote]

Może tak to ujmę  🙂
Kompletne westowy laik postanawia  spróbować odmiennego stylu , żeby móc przestawic własnego konia, który został podstaw nauczony w sposób powiedzmy klasyczny.
Oczywiście, żeby spróbować  to zrobić ,  trzeba  przyjrzeć się temu stylowi z bliska , poznając  stosowane  podstawowe pomoce.
Powiedzmy , że równowage pewną na koniu bez względu na jego styl szkolenia - ten laik ma.

Dostałam aqh  , bardzo miekko noszącego, wyszkolonego do reiningu - strasznie fajny i wrazliwy koń 😀
Otrzymałam tez stosowna instrukcję , jak stosowac pomoce, bo trener znał problemy przestawiania klasyków .
Nie powiem, nawet ruszyłam do przodu, a nie do tyłu 😉
Wykonałam wszystkie chody ( choc nie umiałam zagalopować) , zatrzymania, cofania, nawet obroty na zadzie.
Oczywiście jak pamiętałam, którą łydką podziałać , bo zdarzały mi sie pomyłki i wpychałam biednego konia na bandę 😡
Takie podstawy - rzeczywiście udało mi się można powiedzieć.
Ale następna próba to był już młp , twardy kłus , wybijający.
I trzeba było sobie samej poradzić, co już było trudniejsze, zwłaszcza, że jazdy po kwadratach , a nie kołach.
Znalezienie jogu wymagało podziałania dosiadem i odstawienia łydek, wykonanie  ćwiartek obrotów na zadzie ,  - tez trudniejsze, bo pomoce bardziej prezycyzyjne.
  Widziałam, jak moja towarzyszka po raz pierwszy próbująca , na bardziej wrażliwym koniu zaczeła robić niechcący ciągi w kłusie 😀

  Generalnie bardzo fajna sprawa - podobało mi się, choc nie przestawiłam ani siebie, ani własnego  konia.
Ale wykorzystałam kilka elementów , liznełam trochę odmienności i zachwyciłam się znakomitym wyszkoleniem takich koni, ich giętkości , wrażliwości i posłuszeństwa.
  🙂
 
Taaak. 🙄
Wiecie co , ta cała dyskusja nasuneła mi taką myśl - Robin Hood i Zorro.
Obydwie postaci ( fikcyjne czy też nie ) robiły coś dobrego i w sumie podobnego. Jednak nijak Zorro w rajtuzach sobie nie wyobrażam. 🤔
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się