Rozumiem że twój kategoryczny protest wynika z tego że byłaś na WSZYSTKICH szkoleniach jakie miały miejsce w Polsce że tak dokładnie znasz przebieg każdego z nich
Rozumiem że twój kategoryczny protest wynika z tego że byłaś na WSZYSTKICH szkoleniach jakie miały miejsce w Polsce że tak dokładnie znasz przebieg każdego z nich
Byłam na KILKU szkoleniach
super. I wszystko jasne.
Co jest jasne?
BTW. Aby nie przerzucać się wyłącznie nic niewnoszącymi postami, napiszę dlaczego na szkoleniach west spotyka sie sytuacje, w których trenerzy wsiadają na konie uczestników (myślę, że tak się dzieje nie tylko na szkoleniach west, również na innych otwartych szkoleniach jeździeckich). W Polsce są organizowane otwarte szkolenia z trenerami west. Ponieważ jest ich mało (szkoleń i trenerów) i odbywają się w różnych częściach kraju - uczestnikami ich są często osoby, które przyjeżdżają z koniem po raz pierwszy i chca sie nauczyć podstaw. Trener ma często do czynienia ze zbieraniną przypadkowych osób na bardzo różnych poziomach wyszkolenia jeździeckiego. Do tego konie o różnym poziomie technicznym itd. Trener musi najpierw określić na ile poziom umiejętności konia pozwala na zastosowanie określonych ćwiczeń w trakcie szkolenia. Wsiadając na konia samemu - łatwiej mu rozpoznać ile moze wymagać od zwierzęcia. To raz. Druga sprawa - łatwiej najpierw nauczyć konia z siodła (pokazac mu) na czym polega ćwiczenie, a dopiero później uczyć samego uczestnika określonych sygnałów, sposobu reakcji w siodle. Dlatego trenerzy wsiadaja na szkoleniach na konie uczestników.
Później - gdy trenerzy pracuja na szkoleniach ze stałą grupą i znają uczestników, ich poziom umiejetności, znaja konie i ich poziom umiejętności - rzadko wsiadają w siodło. Wtedy odbywa sie korekcja z ziemi.
Jakby nie było - ja ściagając terenera do siebie również tak miałem. Przez 1.5 h jeździłem ja ale w trkacie na 5 minut wsiadł trener żeby wiedzieć nadczym pracować a po za tym pokazać mi o co mu chodzi i jak koń ma się zachować wykonując ćwiczenie.
ElaPe - nie wyciągajmy zdań z kontekstu - tak robią raczej kiepscy redaktorzy kiepskich gazet a do takich chyba nie chcesz należeć. Po za tym nie rozumiem co tu jest jasne...
Otóż nie bardzo rozumiem to budowanie mostów pomiędzy klasyką a westem.
Potrzeba takich mostów istnieje w ośrodkach, w których podłoże na hali zmusza zawodników do nauki wyprowadzania konia "z poślizgu". Zima przecież jest 🙂
[quote author=Tania link=topic=12828.msg799641#msg799641 date=1291713024] Otóż nie bardzo rozumiem to budowanie mostów pomiędzy klasyką a westem.
Potrzeba takich mostów istnieje w ośrodkach, w których podłoże na hali zmusza zawodników do nauki wyprowadzania konia "z poślizgu". Zima przecież jest 🙂 [/quote] A tego to już całkiem nie rozumiem. Chyba, że to żart.
Potrzeba budowy mostów o tyle jest potrzebna o ile każdy z nas chce robić to co lubi i nie powinno się z tego powodu krzywo na niego patrzeć. A mosty burzą osoby które mówią że west nie pasuje do Polski - tak samo styl angielski nie pasuje jak uzasadniła Damarina. Można też iść dalej i przyjąć linię ofensywną niektórych polityków i mówić że nie pasują inne rzeczy, samochody, budynki, parki i dzieła sztuki - bo w końcu my Polacy wszsytkiego nie stowrzyliśmy i ciekawy jestem kto z Was jeździ FSO (żeby był Polski), ma "polską" rasę konia itd.
Bo czemu startujemy w skokach na holsztynach? Przecież mamy WLKP chociaż i te są uszlachetniane XX. Takie uzasadnianie nie ma sensu, bo na parkurach ogladalibyśmy konika polskiego a przyczepy ciągnęły by Polonezy, Stary lub Lubliny. A zawodnicy nie mieliby zagranicznych ubrań i kasków z kevlarem, bo to wszystko byłoby nie Polskie.
Mój Post jest tak samo bez sensu jak argumentacja ludzi którzy mówią że West nie pasuje, bo są hipokrytami korzystając na co dzień z Amerykańskich cudów techniki i to im nie przeszkadza. (zajrzyjcie do komputera, co w nim macie z Doliny Krzemowej, a nie z Europy).
A tego to już całkiem nie rozumiem. Chyba, że to żart.
Tak, to żart, sarkastyczny, odnoszący się do problemów klasycznych, nieznanych "westowcom". p.s. ceny koni westowych podawane są w dolarach - przez analogię ceny koni "klasycznych" powinny być podawane w funtach, a arabów w rialach saudyjskich. Nie mam nic przeciwko - tak mi się tylko nasunęło 🙂
p.s.....ceny koni westowych podawane są w dolarach - przez analogię ceny koni "klasycznych" powinny być podawane w funtach, a arabów w rialach saudyjskich. 🙂
Ceny koni west (np. AQH) podawane są w dolarach jeżeli kupowane są one w USA lub przeznaczone z myślą o klientach w USA. W Polsce ceny AQH przeznaczonych dla kupca z Polski - podawane są w PLN, przeznaczone dla kupca z Zachodniej Europy - podawane w EUR.
Podobnie jak konie "klasyczne" - sprowadzane z Europy Zachodniej - maja cenę w EUR itd..... tu nie ma różnicy.
Natural bazuje jak sama nazwa wskazuje na naturalnych zachowaniach konia. Człowiek staje się wtedy jakąś częścią jego stada i przewodnikiem tego konia. A praca głową to praca głową ale dalej zostajemy na płaszczyźnie człowiek - koń. Wielu klasyków rozumie już zalety naturala i jego elementy wykorzystuje w pracy z końmi. Nie jestem fanatycznym zwolennikiem naturala, ale uważam że są elementy, z których warto korzystać.
Chcesz zostać koniem? Koń nie ma mnie mieć za innego konia, tak ja ja nie mam konia za człowieka. Koń także nie ma mnie mieć za psa, małpę, tramwaj, czy jedzenie. Koń ma mnie mieć za człowieka i ma mieć do mnie szacunek. Mamy współpracować na zasadzie partnerstwa, a nie mieszania się gatunków i rozdwojenia jaźni ( chyba, że na co dzień biegasz po mieście nago, rżąc i zatrzymując się co chwilkę na trawniku, żeby sobie podjeść). Nie mamy ustawiać sobie hierarchii na zasadzie walki, on nie może mi zasunąć z dwururki dla zabawy, bo wie, że jestem człowiekiem. I nie chce mnie kryć.
I nie odpowiedziałeś na pytanie. Jak natural pozwala na lepsze rozumienie konia.
Randal, nie widziałeś jak młode ogierki bawią się? Nawet nie młode i nie ogierki. Jeśli walkę chcesz rozumieć literalnie. Jeśli walkę chcesz rozumieć, tak jak ja chciałam ją przekazać. Cóż, znam wiele koni, które uwielbiają zawody, uwielbiają walczyć.
Ceny koni west (np. AQH) podawane są w dolarach jeżeli kupowane są one w USA lub przeznaczone z myślą o klientach w USA. W Polsce ceny AQH przeznaczonych dla kupca z Polski - podawane są w PLN, przeznaczone dla kupca z Zachodniej Europy - podawane w EUR. Podobnie jak konie "klasyczne" - sprowadzane z Europy Zachodniej - maja cenę w EUR itd..... tu nie ma różnicy.
Nie widzę nic złego w tym, że ceny koni są w USD - zauważam jedynie manierę, że wszystko musi być "amerykańskie". Można to traktować jako zdrowy snobizm, albo manierę właśnie. http://www.roleskiranch.com/pl/default.html - link "Na sprzedaż" ceny chyba dla polskiego klienta, a z notatki przy jednym z nich: Tuż po zawodach, 14 maja o godz. 20.30 urodziła nam się gniada klaczka po Lean With Hollywood - Sugarleana. Mamą jest Leia Lena. wynika, że koń nie wymaga sprowadzenia z USA. To tylko frywolne dywagacje 🙂
Łatwiej jest posługiwać się jedną walutą. Dla kupców z różnych krajów łatwiej. Czesi czy Słowacy nieanglojęzyczni zaglądają na polską wersję. Poprostu-bez żadnych ukrytych intencji czy zasad.
[quote author=damarina link=topic=12828.msg799916#msg799916 date=1291727042] Ceny koni west (np. AQH) podawane są w dolarach jeżeli kupowane są one w USA lub przeznaczone z myślą o klientach w USA. W Polsce ceny AQH przeznaczonych dla kupca z Polski - podawane są w PLN, przeznaczone dla kupca z Zachodniej Europy - podawane w EUR. Podobnie jak konie "klasyczne" - sprowadzane z Europy Zachodniej - maja cenę w EUR itd..... tu nie ma różnicy.
Nie widzę nic złego w tym, że ceny koni są w USD - zauważam jedynie manierę, że wszystko musi być "amerykańskie". Można to traktować jako zdrowy snobizm, albo manierę właśnie. http://www.roleskiranch.com/pl/default.html - link "Na sprzedaż" ceny chyba dla polskiego klienta, a z notatki przy jednym z nich: Tuż po zawodach, 14 maja o godz. 20.30 urodziła nam się gniada klaczka po Lean With Hollywood - Sugarleana. Mamą jest Leia Lena. wynika, że koń nie wymaga sprowadzenia z USA. To tylko frywolne dywagacje 🙂 [/quote]
Akurat w tym temacie Tania jest niemal ekspertką :-)
Konie z RR są skierowane do szerokiego grona klientów. Raczej nie z Polski.
Oj, to ja spytam za Elą Pe- skąd Damarino wiesz, gdzie są sprzedawane konie z RR? I, że nie do Polski? Skąd Ci to przyszło do głowy, jeśli wolno spytać?
Strzyga mam takie pytanie. Czy na siłę udajesz że nie rozumiesz? Bo tak wnioskuje po twoim poście. Popadasz w skrajności, ja pisze ze przydaje się w szkoleniu konia od podstaw, koń uczy się szacunku ale i zaufania, bo próbujemy rozmawiać z nim w jego języku, w gestach które rozumie, a nie jak coś źle robi to batem od razu, a ty że od razu mam zamieniać się w konia i latać po mieście.
Uważam, że nie umiesz po prostu rozmawiać, a twoja próba rozmowy od razu przeradza się w atak bo podajesz debilnie głupie przykłady.
A skoro chcesz żebym tak z Tobą rozmawiał, jak z głupim to proszę bardzo. A więc konik nas nie może kopnąć i na to nie możemy mu pozwolić i nie będziemy go kopać jak on kopnie nas (nie zamieniamy się w konia), pracując z nim w naturalny sposób uczymy go SZACUNKU (więc nas nie kopnie) i chęci do PRACY (więc nie zacznie nam brykać jak mu założymy pierwszy raz siodło) - chęci do robienia nowych nieznanych dla niego rzeczy. Wiele osób myśli że jak będą dawać konikowi dobre rzeczy to będzie super bo i koń przyjdzie z pastwiska do nas, i będzie pracował chętniej, ale co wtedy gdy trafimy na taką cholerę która jak nie będziemy mieli nic to odmówi pracy? Albo widziałem przypadki, ze jak marcheweczki nie było to koń gryzł. A po szkoleniu naturalnym koń będzie robił to wszystko nie oczekując niczego w zamian, a nie będzie się też nas bał czy bał się bata, którym tak często ludzie karzą konie.
Dodam żebyś dobrze zrozumiała. Że NIE jestem NATURALOWCEM, wykorzystuje tylko nie które elementy.
Ale wróćmy do WEST bo to głowny temat tutaj droga Strzygo, a ty uczepiłaś się naturalu jak rzep końskiego ogona.
Co do Ceny koni się w jakimś tam sposób unifukuje tak jak ceny np Baryłki ropy. Chodzi o to żeby ktoś zainteresowany danym koniem nie musiał sobie przeliczać, który koń jest wiecej warty ten z 30 tys dolar czy ten za 28 tys euro, Szczególnie, jeżeli między nimi wybiera. Nie ma co się czepiać cen.
Ten temat zmierza czasami do tego, że już nie długo będzie problem dlaczego AQH czy APH mają Amerykę w nazwie, a XX Anglię.
Green Grass, nie rozumiem. Serio. Ja do koni nie rżę, do kota nie miauczę, a przedstawiciele obu gatunków obdarzają mnie zaufaniem i mają do mnie szacunek. Muszę je pewnie czymś faszerować.
A więc konik nas nie może kopnąć i na to nie możemy mu pozwolić i nie będziemy go kopać jak on kopnie nas (nie zamieniamy się w konia), pracując z nim w naturalny sposób uczymy go SZACUNKU (więc nas nie kopnie) i chęci do PRACY (więc nie zacznie nam brykać jak mu założymy pierwszy raz siodło) - chęci do robienia nowych nieznanych dla niego rzeczy.
To jakim cudem żyją na świecie miliony ujeżdżonych klasycznie koni., które nie kopią właścicieli i podczas zajeżdżania były potulne jak baranki? JAK TO MOŻLIWE?!
A po szkoleniu naturalnym koń będzie robił to wszystko nie oczekując niczego w zamian, a nie będzie się też nas bał czy bał się bata, którym tak często ludzie karzą konie.
To jak się leje konia carrotstickiem i fajnym metalowym karabińczykiem po pysku, to się koń nie boi i jest kochany?
Ale wróćmy do WEST bo to głowny temat tutaj droga Strzygo, a ty uczepiłaś się naturalu jak rzep końskiego ogona.
Jest ja zaczęłam temat, a że nie ogarniasz zupełnie, to nie moja wina. trzeba było nie pisać.
Strzyga, przy całej sympatii... ale niepotrzebnie DEMONIZUJESZ i - co gorsza - sztucznie podsycasz konflikt.
Green Grass napisał jasno - w szkoleniu wykorzystuje elementy naturalsowe - on i inni jeźdźcy west. ja ci dopisze, ze ja TEŻ wykorzystuję i wykorzystywałam elementy naturalsowe w pracy z końmi - zarówno chodzącymi pod siodłem west, jak i pod siodłem ujeżdżeniowym.
serio, koń to koń, bez względu na wybraną przez jego jeźdźca dyscyplinę. i te same zasady współpracy obowiązują. a ty robisz z igły widły, wyciagasz jakieś pojedyncze zdania z wypowiedzi i na dodatek ani analogii ani sarkazmu nie rozumiesz.
swoją drogą - przypomniało mi się jak po powrocie ze stanów (oczywiście z siodłem west :cool🙂 poleciałam to siodło zakłądać na TUPTUSIE z mojej szkółki rekreacyjnej 😀 i co? i nico :emota2006092: ani konie od tego nie powariowały ani świat się nie zawalił. nawet mimo tego, ze dla pełności obrazka oczywiscie do kompletu założyłam im czankę. ubrałam, wsiadłam, koń się chwilke podziwił, zastanowił i... stwierdził, ze w sumie i to siodło i to siodło i robotać trza jak zawsze 🏇
caroline, może i demonizuję, podsycam, robię z igły widły i nie chwytam i nie rozumiem, ale jak ktoś twierdzi, że klasyczne konie eis boją, bo je ludzie batem bija i dają marchewki, to mi witki opadają.
a ty nie widzisz niczego patologicznego w tym, ze jak ktoś kichnie to kon ze strachu wylatuje w powietrze?
bo dla mnie - bez względu na dyscyplinę jezdziecką - swiadczy to o jakimś powaznym problemie albo z psychiką tego konia albo z systemem jego szkolenia.
dopisuję: sprawdziłam, nikt nigdzie nie napisał, ze klasyczne konie się boja bo "bo je ludzie batem bija i dają marchewki". to naprawdę zakrawa na urojenie.
caroline, oczywiście, że widzę, choć nie do końca, bo jeździłam na folblucie, który potrafił się kosmicznie zagotować i zapaść w swój świat, jeśli przydarzyła mu się jakaś iska zapalna. I znam takich ludzi.
Ale mi chodzi o twierdzenie, że naturalsi (a z nimi westowcy)lepiej rozumieją konie od klasyków. Co, nie da się ujeździć na spokojnie konia pracując z nim klasycznie? Te konie, które widziałam, to była jakaś ułuda? kłamstwo? Jak to spreparowali?
a ja wam mówię, że TAKIE RZECZY mozna spotkać ZARÓWNO na szkoleniach/treningach/klinikach westowych, jak i ujezdzeniowych i skokowych.
bo to NIE ZALEŻY od dyscypliny jeździeckiej, tylko OD LUDZI. a jacy ludzie są... to wiemy, ze leniwi 😉 oczywiście masz rację...i oczywiście ta racja to bardzo grube przekłamanie, bo opisywane zjawisko zachodzi w obu stylach, z tym ze w klasyce to sporadyczna przypadłość, a w weście to norma pracy szkoleniowej. ja jeżeli muszę wsiąść na konia podopiecznego, to odbieram to jako osobistą klęskę jako szkoleniowca...bo dla instruktora, to klęska nie umieć czegoś wytłumaczyć i nauczyć. a west to festyniarski fajans, dla pajaców co nie umieją jeździć ,a uwielbiają się w przebraniu na koniu wozić, to że są tacy co obsługują ten chłam i jeżdżą lepiej niż ich klientela, to naturalne prawo rynku.
damarina Może nie warto zamykać się na "jeden słuszny" styl i być otwartym i tolerancyjnym na różne style
owszem owszem ale myślisz czemu powstają tu tego typu wątki czy też "Dlaczego naturalsi wzbudzają tyle kontrowersji". Jeszcze troche a osoby będące "mędrcami" forumowymi czy też siedzą na szczycie hierarchii forumowej...dosłownie siedzą w domach godzinami i wymyślają tego typu gustwone tematy, zacznął tworzyć wątki: "dlaczego laicy wzbudzają tyle kontrowersji", "dlaczego brak zajebistego sprzętu jeździeckiego wzbudza tyle kontrowersji", itp. itp.
Ogólnie damarina powinnach chylić czoła, czcić klasyczną jazdę, nie próbuj nawet wnosić jakieś "za" jest tylko "przeciw", nie próbuj mówić że klasyka Cię interesuje, i tak Cie zaszufladkują, przypną metkę a to co robisz i mówisz i tak sie nie liczy" tu wchodzisz między wrony i musisz krakać tak jak one 😀😀😀
wrotki, strasznie duzo przymiotników w twojej wypowiedzi 😉
zas co do meritum... opisywane zjawisko zachodzi w obu stylach, z tym ze w klasyce to sporadyczna przypadłość, a w weście to norma pracy szkoleniowej.
bazując na moich obserwacjach... obawiam sie, ze moje wnioski sa zgoła inne 😉 o czym już z resztą napisałam w tym watku 😉
Ale mi chodzi o twierdzenie, że naturalsi (a z nimi westowcy)lepiej rozumieją konie od klasyków. Co, nie da się ujeździć na spokojnie konia pracując z nim klasycznie? Te konie, które widziałam, to była jakaś ułuda? kłamstwo? Jak to spreparowali?
trusia już ci dobrze napisała - jak masz problem z naturalsami, to do wyrzekania na nich masz odrębny watek 🤣
a co do tego co piszesz... cóz, zdawało mi się, ze to forum jezdzieckie, a nie ogrodnicze - bo ty ciagle przesadzasz 😎
a west to festyniarski fajans, dla pajaców co nie umieją jeździć ,a uwielbiają się w przebraniu na koniu wozić, to że są tacy co obsługują ten chłam i jeżdżą lepiej niż ich klientela, to naturalne prawo rynku.
😲
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnmute.gif[/img] całkowita edycja posta
Ale mi chodzi o twierdzenie, że naturalsi (a z nimi westowcy)lepiej rozumieją konie od klasyków.
A to twierdzenie padło ? Bo nie mogę znaleźć. 👀 Widzę stwierdzenia, że natural jest stosowany przez niektórych jeźdźców west, że westowcy stosują go częściej od klasyków i tyle. 😉
[quote author=iwona_35 link=topic=12828.msg800057#msg800057 date=1291732687] a west to festyniarski fajans, dla pajaców co nie umieją jeździć ,a uwielbiają się w przebraniu na koniu wozić, to że są tacy co obsługują ten chłam i jeżdżą lepiej niż ich klientela, to naturalne prawo rynku.
fajnie,to jestem pajacem, który nie umie jeździć, wożę się, na ledwo co ujeżdżonym młodym arabie, który w terenie chodzi jak bajka. 🏇 [/quote]no cóz, szczęśliwie twoje frajerstwo nie jest moim problemem. wrotki, strasznie duzo przymiotników w twojej wypowiedzi 😉 przymiotniki są, bo kontrowersje to inaczej emocje, a emocje wyrażamy właśnie przymiotnikami. co do meritum, to zapewniam Cię ,ze W-wa nie jest reprezentatywna próba do badań nad pracą szkoleniową w całej Polsce...Warszawa to bardzo specyficzny rynek, tam się konie trzyma nawet w łazienkach 😁