całkiem ładnie grunt aby wyciachać szybko - a o tym zoviraksie dowiedziałam się od mego guru Bereznowskiego tnij i po wygojeniu na wszelki wypadek smaruj
Perlica, też kiedyś słyszałam o leczniczych własciwosciach jemioły. Pogrzebałam i znalazłam: Henryk Różanski - Maść z owoców leczy guzy skórne, niekiedy i inne choroby dermatologiczne (rogowacenie posłoneczne, dermatozy) oraz rany, oparzenia. Przepis:
"Maść z jagód i ziela jemioły - Unguentum Visci na liczne choroby skórne: pół szkl. świeżych owoców jemioły i świeżego ziela (pół na pół) po zmieleniu zalać 50 ml oleju o temp. pokojowej; wytrawiać 30 dni w ciemnym miejscu; przefiltrować. Wyciąg olejowy wymieszać z maścią lub kremem Linomag (50 g), albo też z maścią nagietkowa (może być także lanolina, maść z wit. A, Dermosan) w proporcji: 1 część oleju jemiołowego + 1 część maści. Składniki ucierać aż do połączenia podgrzewając w wodzie o temp. max 30-35o C. Na końcu dodać do maści zmielone lub utarte w moździerzu świeże owoce jemioły (około 1-2 łyżki papki owocowej); starannie wymieszać wszystko razem. Chore miejsce smarować 3-4 razy dz.; polecam opatrunek zamknięty 6-godzinny. Niekiedy daje znakomite efekty lecznicze w przypadku opornych na inne leczenie chorób skórnych. Bardzo dobra jest też maść sporządzona z samych świeżych owoców jemiołowych, które należy zmielić w maszynce do mięsa o jak najdrobniejszym sitku; następnie należy otrzymaną masę owocową utrzeć z podłożem tłuszczowym (smalcem, euceryną, lanoliny lub z maścią nagietkową, z wit. A) aż do połączenia się składników. Na 1 część masy owocowej należy przeznaczyć 1 część podłoża tłuszczowego. Obie maści przechowywać w lodówce."
Zapytam tej co ma w swoim lesie jemiołę ( o ile nie nie wycięła wszystkiego przed BN) i myślę, że nie będzie przeciwskazań abym ewentualnie zainteresowanym wysłała.
Ja miałam takie szczęscie, że przy drodze do stajni jest pełno drzew obrośniętych jemiołą i zebrałam ekipę stajenną i poszliśmy zbierać co spadło, pomysł wziął się z faktu, że słyszałam o ostrzykiwaniu ekstraktem z jemioły może i źle usłyszałam więc zaczęłam czytać o jemiole na internecie, koleżanka pracuje przy farmaceutyce i podpowiedziała jak robić maść domową utarłam owoce, nagniotłam i rozcierałam w kubku, dodałam wazelinę i coś jeszcze, zaraz poszperam i doślę jak ja to opatentowałam😉 W każdym razie maść przechowywałam w lodówce u stajennego, na początku wyglądało jakby cały sarkoid się babrał i popękał i tak było ale ja nakładałam na to dalej warstwy maści i w końcu zaczął odpadać i schnąć. I naprawdę do dziś pozbyłam się tych 3 okropieństw pod udem, jak się uda zrobię zdjęcia co po nich zostało.
Jedyne jaką zmianę ja wprowadziłam, że owoców jemioły wrzucałam do bólu aby maść była mocno gęsta i nie spływała mi z sarkoida i zdarzało się, że wazeliny czy tam gliceryny wogóle nie dawałam jak się lepka maź udawała utrzeć z jemioły i olejku😉 Smarwałam codziennie na wieczór i jak byłam wcześniej w stajni w ciągu dnia to też ale raz dziennie na noc obowiązkowo. Wysychać zaczęły po ok. 2 tygodniach a pękać i się jakby sączyć już na 3 dzień. Ale nie wiem jak to u was będzie wyglądać mówię co u mnie się działo😉 Konia niczym specjalnie nie faszerowałam stadardowo słoma, siano, owies, dużo warzyw, czosnek, witaminy z minerałami, takie rzeczy żeby poprostu był wzmocniony i witalny ale żadnych cudów😉 Życzę powodzenia i postaram się o zdjęcia.
Pewnie, że warto😉 Ale mówię cudów nie stosowałam zwykłe witaminy i mikroelementy bez krypto reklamy Eggersa😉 I naturalne wity w warzywach itp. Hmmm miedź i cynk z tego co czytałam gdzieś jak najbardziej ale jak się przesadzi to na odwrót sierść wypada a myślę, że skoro już się raz udało tą metodą to powalczymy dalej😉
U nas był sarkoid wypalany, "ziołowany", 2x smarowany xxterrą, był związywany gumką i wycinany - ZA KAŻDYM RAZEM ODRÓSŁ, więc nie wierzę w ziołka 🙁 Trzeba by chyba dziurę wywalić na wylot konia, żeby się tego pozbyć.
taajna 😀 Wiem, że człowiek traci wiarę, ja smarowałam też maściami różnymi nawet sudocremem bo niektórym znajomym po tym schodziło, okłady papkami z ziół czyt. ziele jaskółcze bo komuś też tam zeszło, ale to nie pomagało w naszym przypadku bo koniowaty miał tego pełno 3 ogromne bombki pod udem, które nie mieściły się w moim ręku, 2 na brzuchu, 2 w uszach i co dziś został nam w zasadzie 1 na brzuchu z którym walczę i w drugim uchu paskuda taka, ale pomogła mi ta jemioła nakładana z uporem maniaka, aczkolwiek ten na brzuchu jest mi ciężko wyleczyć bo koń uwielbia spać centralnie na tym sarkoidzie, ogólnie lubi se pospać😉 i mimo, że to mu zabezpieczałam zaraz zrywał wszystko, o tye dobrze, że w boksie ma czyściutko i jak mu się to owtorzy to nie zachodzi brudami. Wierzę Ci koleżanko, że nie wierzysz w zioła ja też sceptycznie podchodziłam, ale mając do wyboru nie robić nic, a próbować wolałam próbować😉 Może czasem chodzi o ten upór maniaka, a może czasem już sarkoid jest tak paskudny i tak silny, że nic go nie rusza hmmm. Wydawałoby się, że sarkoidy winny mieć konie o słabej odporności i tu moje zdziwienie bo mój przysposobiony nigdy nie był derkowany, stał w zimę godiznami na padoku nawet przy mrozach, stajnię ma stosunkowo chłodną i nigdy w zasadzie nie chorował, raz na kaszel ale wtedy kaszlała prawie cała stajnia i on z choroby wyszedł szybko po zwykłym czosnku antybakteryjnie, syropie z miodu i cebuli po którym odkaszlał wszystko i wzmacniających witaminach i tyle, a inne konie brały antybiotyki i dalej chorowały;/ Więc niby tak silny koń a ma sarkoidy... hmmm😉 A jak wasze konie dają se radę odpornościowo?
My już po zabiegu, ciężko było, ale dało radę. Owy twór nie okazał się na szczęście sarkoidem, a jakimś bliznowcem, który bolał. Tak czy siak jest usunięte i teraz czekamy na zagojenie się małej ranki. Nawet nie było potrzeby szycia. Jestem zadowolona 🙂
Ja od półtora tygodnia walczę z sarkoidem wygląda paskudnie, teraz robię przerwę i zaczynamy z jemioła tylko musze jeszcze ją znaleźć, będzie ciężko ale trzeba próbować.
A tak po za tm ma ktoś do sprzedania pół słoiczka xxterry?
kurcze... u nas na posladku (dobrze ,że tam) pojawiła się mała czarna, wypukła kulka. Na początku myslałam ,że to był jakiś strupek i zejdzie, ale kulka została i na razie nam towarzyszy. Nie wiem co to jest, ale jak to bywa, naczytałam się , naoglądąłam zdjęć i podejrzewam sarokida. Czy żeby zdiagnozować sarkoida wet musi zebrać zeskrobinę? Jakie sa najlepsze sposoby (jeżeli diagnoza się potwierdzi) na usunięcie takiej kulki? Wyciąć? Czy kupic maść ?
one mają tę tendencje ze na wiosnę i jesienia rosną a o ziołach i homeopatii zapomnijcie \z moich obserwacji wynika ze ich stosowanie jedynie wzmaga rozrost sarkoida
Mój miał dokładnie, trzy sarkoidy pod brzuchem i trzy na szyi i jeden duży na nodze Użyłam VERRUMALU, trwało to długo,( od lutego) ponieważ w stajni jestem cztery razy w tygodniu i wtedy smarowałam, ale zeszło-
iwona_35 to jest jakaś maść? słyszałam ,że skuteczne jest smarowanie sarkoidów kalią zmieszanej z jodyną.
VERRUMAL-można kupić w aptece , taki sztyft z pędzelkiem na kurzajki, ale o wiele silniejszy, niż inne. Kosztuje około 50zł, gdzie inne są w cenie 25zł. Niektóre apteki nie sprzedają , bez recepty, ale o to nie trudno.
Smaruje się, robi sie biała skorupa, a potem trzeba odskrobać.Ja skrobałam po dwóch dniach.(wtedy kiedy byłam w stajni) Zostawało czerwona,z krwi ranka, przemywałam spirytusem całą powierzchnie, potem zasypywałam , zwykłym specjalnym proszkiem żółtym wysuszającym, (przed jazdą) a po jeździe nakładałam Verrumal.