Forum towarzyskie »

KOTY

Wlascicielki kudlatych, jak radzicie sobie z futrem pod ogonem? Golicie? Dzisiaj znowu przycinalam Simbie  fredzla z zaplatanym kupolkiem  🙄
sanna Jak  jest w to wszystko wplątane kupsko to ja nie mam sentymentów- tnę jak leci. I nie rozumiem, czemu te kłaki na portkach tak szybko im odrastają, w dodatku jeszcze dłuższe 👿
Joakul, usmiechnelam sie szczeroko bo popatrzylam na Twojego avatara czytajac Twojego posta i pomyslalam, ze pewnie sprawnie Ci to idzie  😀  :kwiatek:  A tak powaznie, to boje sie, ze utne Simbie nie to co trzeba  😡 , skalecze, whatever. Niby kot sie nie szarpie, ale potrzebowalabym jednej pary rak do bezpiecznego przytrzymania/odkrycia pola dzialania, a drugiej aby to ladnie, szybko i skutecznie wyciac a dysponuje tylko jedna para  🙄 moze mu to golic dosc tepa jednorazowka aby nie sklaleczyc skorki?? Jak to ogarnac?
Ja tam mogę się znęcać nad moimi wszelkimi sposobami bo one to takie fajtłapy, że aż mi ich żal czasami 😀 W przypadku ufajdolonego tyłka sadzam na jakiś stołek, chwytam za nasadę ogona ( co by nie urwać) i ciacham. Drą się przy tym jakby obdzierane ze skóry ale nawet nie drgną.
A z kocurką moich rodziców robiliśmy tak, że jedna osoba zawijała odcinek głowa- bioderka w koc, a druga w tym czasie majstrowała pod ogonem. Ot, taka metoda dla wściekniętych kotów 🏇 Kończy się obrazą majestatu zazwyczaj.
Ale masz kochane kociska  😎  i karne  😎 Ja moje owijalam w kocyk tak ze tylko glowka wystawala przy podawaniu antybiotyku i to tylko na samym poczatku, jak wrocily z nieudanej adopcji (a i tak mnie jeden uzarl), obecnie troche protestuja ale nie dziabna, moge ciachac pazurki, podawac odrobaczacze, juz wiedza o co chodzi. Mocno chce aby mi ufaly jako mamusi i respektowaly jako szefa wiec tne te simbowe precle co jakis czas ale on mi dosc fajnie ufa wiec jest bardziej zdziwiony tym co mu tam robie niz rzeczywiscie wystraszony/zdenerwowany ale kreci mi sie troche za mocno. Jutro planuje podciac mu futro wokol pupy na jeza, zobaczymy czy mi sie akcja powiedzie..
Ja strzyc nic nie muszę u kota, ale też mogę pochwalić się tym, że kot bez problemów daje sobie wszystko zrobić. Obojętnie czy coś myć, czy obciąć pazurki, czy podać jakieś tabletki, nakropić etc. Obywamy się bez zawijania kota 🙂
Ja miluni tez obcinam stara elektryczna golarka mojego krzyska, ja ja trzymam na kolanach a on goli, troche miauczy ale sie nie rusza,  czarna za tio troche sie wyrywa przy pazurkach ale nie ma tragedii, za to Rychu, istny armagedon recznik na glowe  rekawice ogrodowe  i  trzeba go przyciskac do stolu, a itak jeszcze "morduje"
Moje koty pod kątem wszelkich zabiegów pielęgnacyjnych są bezproblemowe. Do tego stopnia, że Lunę mój facet własnoręcznie goli, a ta się tylko przewraca z boku na bok i mruczy... 😉

A tak trochę z innej beczki... Podjęłam decyzję o sterylizacji Luny i doznałam szoku:/ zadzwoniłam wczoraj do mojego weta żeby zapytać o to, jak się do tego "przygotować" i przy okazji zapytałam o cenę... Po zsumowaniu kosztów (zabieg, ubranko i wizyty "po"😉 wyszło około 500zł  🤔
Orientujecie się czy to tak po prostu wygląda czy mój wet jest wyjątkowo drogi? Bo nie ukrywam, że trochę mnie ta kwota zniechęciła :/
W Warszawie sa troche inne ceny, ja w Bydgoszczy w malym gabinecie bedeplacic 180zl
Kalaarepa to 180zł to już w "pakiecie" czy za sam zabieg? Bo jak cena za całość, to chyba pakuję kota i jadę do Bydgoszczy, taniej wyjdzie:p
Libella, klinika w Toruniu - 180zł. Bez ubranka (nie było potrzeby, koszt to chyba coś koło 30zł?) i bez wizyt po (wszystkie potrzebne leki podane w trakcie zabiegu, szwy rozpuszczalne). Kot odebrany "jak nowy".
Libella Jeszcze w tym tygodniu jest w niektórych lecznicach akcja sterylizacji. Więc koszt samej sterylizacji to ok 150zł do tego należy doliczyć ubranko i dwie wizyty na antybiotyk. Wydaje mi się, że to już jest cena bardzo korzystna jak na Warszawe.
Ja zaliczylam sterylki blisko 10 kotow, swoich i zaprzyjaznionych i oprocz jednej sytuacji, gdy byla to sterylka emergency, nigdy nie potrzeba bylo kaftanika, powtornej wizyty w celu podania antybiotyku, sciagniecia szwow, popatrzenia na kota. Antybiotyk zabezpieczajacy kota byl podany zaraz po zabiegu a ceny byly znacznie nizesze (3-miasto) i troche nizsze - Irlandia, gdzie wszystko jest przynajmniej 4 razy drozsze. 500 stow za sterylke gdzie nie ma ropomacicza, innych problemow, to sorki - z calym szcunkiem dla pracy weta - troche duzo.
Mnie właśnie zastanawiają te wizyty po zabiegu. Jakie i po co? Co się na nich robi? (rozumiem jeśli szwy nie są rozpuszczalne, albo z kotem dzieje lub przed zabiegiem działo się coś złego, co do zabiegu doprowadziło)
Ja mialam zawsze zalecenie pojawienia sie z kotem z powrotem jesli bedzie sie cos dzialo - nigdy nie bylo takiej potrzeby. No i tak jak pisalam, w Irlandii, kraju plus-minus 4 razy drozszym, za ostatnia kastracje kotki placilam - dokladnie 71.23 euro (320zl) w tym wliczone byly injekcje, w sumie 4, antybiotyki i 2 jakies inne, za kocurka jest taniej- 50 euro czyli 200 zl. Za kastracje gdzie przy okazji wetka zrobila mi przeglad kota (swierzo zaadoptowanego dziczka ) i dodatkowo usunela mu zepsuty zab zaplacilam 66 euro. I to wszystko w renomowanej klinice, a nie za stodola. Wiec jednak te ceny z Warszawki sa z kosmosu.
A ja jestem po totalnych przebojach z kotem...Jakiś czas pytałam tu co przeciwbólowego można zwierzakowi podać. Mimo, że jeden wet orzekł 'tylko stłuczenie' foutrzak dalej cierpiał i nie było mowy żeby bolącego miejsca dotknąć...Zawieźliśmy do innego weta, ten tylko spojrzał i kazał przytrzymać - wygolił bolące miejsce i pokazały się...dwie dziury nad nasadą ogona...Przycisnął i trysnął strumień ropy.... Wet oczyścił, wpakował zastrzyki, umówił kolejną wizytę - w tej chwili jesteśmy po czterech, jutro do kontroli i mam nadzieję, że powiemy 'bye-bye' wetowi na jak najdłużej. No i definitywnie zmieniam weterynarza, ten poprzedni podpadł drugi raz :/
Mnie właśnie zastanawiają te wizyty po zabiegu. Jakie i po co? Co się na nich robi? (rozumiem jeśli szwy nie są rozpuszczalne, albo z kotem dzieje lub przed zabiegiem działo się coś złego, co do zabiegu doprowadziło)

Pani przez telefon poinformowała mnie, że po sterylizacji trzeba przez 3 dni stawiać się na zastrzyki (antybiotyk?).
Solusiek oo, muszę się zorientować! No, 150zł to brzmi bardzo dobrze. Nastawiałam się na koszt ok. 300zł w sumie, no ale 500 mnie przeraziło lekko 🙄

Dzięki za opinie, chyba w takim razie rozejrzę się za tańszym wetem.
Libella Myślę, że w internecie można znaleźć spis lecznic w Warszawie, które biorą udział w tej akcji. Natomiast jeśli chcesz to mogę podać na pw namiary na konkretną lecznicę. Z tego co widzę, to  sterylizacja kotki to 130zł plus ubranko, max 30zł. Do tego zazwyczaj doliczyć trzeba  wizyty po dwóch i po 4 dniach. W trakcie zabiegu podaje się lek p/bólowy, p/zapalny działający 48h i tak samo działający antybiotyk. Dlatego w niektórych lecznicach konieczne sa wizyty kolejne. To wszystko zależy od rodzaju antybiotyku, jaki zostaje podany w trakcie zabiegu. Tak samo jeśli chodzi o szwy, jedni lekarze szyją śródskórnym używajac nici wchłanialnych, wtedy nie trzeba zdjemowac. Ale niektórzy szyją węzełkami niewchłanialnymi i wtedy po 10 dniach zdjecie szwów jest konieczne.
Libella, poszukaj w necie.akcji.sterylizacji marzec 2013. Mozesz tam wyszukac lecznice z danego rejonu
a to moje dwa gamonie 🙂
500 zł? Poszaleli. Ja płaciłam koło 100 zł ( 120-130?) 3 lata temu. Ubranka nie było potrzeby, a zdjęcie szwów w cenie.

W zeszłym roku zawoziłam koty (bezpańskie) na sterylki uczniom technikum weterynaryjnego na praktyki. Było gratis i pooglądałam sobie jeszcze.
Libella, serio? U mnie jest 120 za całość 😉 do Poznania masz chyba blżej niż do Bydgoszczy :hih:

Ja mam właśnie koci pojedynek. Mała kota aktualnie mieszka tylko w moim pokoju (ze względu na psa na parterze), i nawet jak ma drzwi otwarte, to rzadko wychodzi, ewentualnie przespaceruje się po korytarzu na piętrze i wraca. Duża kota mnie wkurzyła, bo ma wielkiego focha, że nie może przesiadywać na górze. Zazwyczaj spała u mnie w pokoju, no ale jest konkurencja 😁 Dzisiaj wzięłam sobie małą kote do salonu, żeby trochę pies sobie popatrzył, wracam, a duża siedzi na oknie u mnie w pokoju. Puściłam małą, oczywiście foch, syk i mruk. Mała najpierw się nastroszyła, później po prostu siedziała i patrzyła, jak duża się produkuje. Po chwili duża uciekła do pokoju obok, a mała za nią 😁 Aktualnie duża siedzi pod kanapą i co jakiś czas krzyczy, mała w bezpiecznej odległości na dywanie, a ja siedzę i obserwuję 😁
Lov, bijecie cenowe rekordy! 🙂

U nas będzie podobnie w święta. Miłka jedzie ze mną do rodziców, a tam przecież nowy koci obywatel. Lemon ma już w duszy wszystkie domowe zwierzaki, ale na wstępie im po pyskach nastrzelał (miał wtedy jakieś 3 mies.). Teraz trafi kosa na kamień, bo Miłka jest po prostu wredotą, jedynaczką i wszystkim, co złe razem, a Lemon się nie patyczkuje z napastnikami.
Dworcika może nie będzie tak źle, Rysiek mój atakował moje koty tylko na pokaz tak na prawdę nie rzucał się z pazurami tylko tak demonstrował że może

po co czesać jak można odkurzyć???:P


http://www.youtube.com/watch?NR=1&v=Db-0xDrlSTs&feature=fvwp
Możecie polecić jakąś szczotkę do długowłosych kociaków?
Cały dom mam w kociej sierści a szczotka którą mamy prawie nic nie wyczesuje:/
kalaarepa, młodym się nie martwię, ale Miłka to jedynaczka, zazdrośnica i generalnie Jeden Jedyny Zwierzak Na Świecie 😉 Nie łudzę się, że go polubi czy zaakceptuje. Stoleruje co najwyżej. Ale z odległości min. 2 metrów. Taki typ, zawsze tak jest 🙂 Zabić się nie zabiją, ale to wszystko.

Dworcika super, jak zwykle rozbawiłaś mnie opisem zamknięcia japy;p  Kiciula śliczna, a może ona poprostu obgryza paznokcie??;p


Nagrałam ją przed chwilą, bo znowu działa:

Kot obgryza pazury
Sugeruję oglądać z dźwiękiem...
ona centralnie obgryza pazury jak człowiek, a nie obcinasz ich jej? może by wtedy przestała, a może dłubie sobie w zębach???

a tak dokładnie zachowuje się Rychu u weterynarza tyle że jest połowe mniejszy i łatwiej go utrzymać więc nie pozwalamy mu skakać po stołach, zwałaszcza jak trzyma go mój mąż, ale kropka w kropke identyczne zachowanie



i potem babcie czekające w kolejce pod gabinetem ze swoimi Yorkami, jak wychodzimy są całe zielone i jedna się kiedyś mnie spytała co my temu kotu robiliśmy i czemu się tak znęcamy, a to było zwykłe obcinanie pazurków - teraz już zrezygnowaliśmy z obcinania, ale niestety kota trzeba zaszczepić czy podać mu lek jak jest chory. Jedna Pani weterynarz się go bała trzęsły jej się rece jak go tylko widziała więc chodzę do jej męża, a gość to raczej ma z tego ubaw bo cały czas się śmieje (Rychu raz go up.... w ręke że krew sikała ciurkiem, ale powiedział że ryzyko zawodowe i dalej się śmiał, może tak reaguje na stres??), ja mam łzy w oczach i nie mogę na to patrzeć a Krzysiek cały czas walczy z wyrywającym się kotem;p.
Wrzucam Wasyla, jeszcze go tu nie było 🙂
śliczny Nevek.. wszystkie mają takie piękne ryjki🙂
Pies w domu został zdominowany, chociaż kot był drugi, a pies już dorosły. Jak kot leży na schodach pies już na górę nie wejdzie, kotu wolno spać na posłaniu psa i wówczas też pies nie ma wstępu. A jak się bawią to boki zrywać 😀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się