ja tez sie balam! najpierw wsiadac, pozniej ruszyc klusem, zagalopowac, pojechac bez lonzy na ujezdzani po wczesniejszym przelonzowaniu, wsiasc od razu bez lonzowania, pojechac z domu do stadniny na ujezdzalnie itd. 😁 na poczatku nie bylo ciekawie, rzucal glowa, olewal moje pomoce, zatrzymywal sie w strakcie jazdy nie nie chcial isc do przodu, nie chcial sie zatrzymac jak juz ruszyl galopem... niedawno mial jakis odpal i schodzil z glowa w dol a glowe wyginal tak jakby sie sam rolowal 🤔 i za nic nie moglam temu zaradzic. a ostatnio nastapil jakis przelom. tyle tylko ze zaczal brykac troche 😉 bedzie dobrze! 😅
a teraz sobie jezdzimy na lajcie, i czekamy az nam sie szyja zrobi taaaka duza 😜
w drodze do domu
i lansu ciag dalszy


i od dawna wiem ze jest galopoholikiem po mamusi i jest to zdecydowanie chod w ktorym jest najlepszy jak na razie. fajny, luzny, przepuszczalny 😉 😁

