A co powiecie na problem bardzo ostrożnego chodzenia koni po grudzie (zmrożonej ziemi). Oczywiście do pewnego stopnia jest to naturalne i zapewnia bezpieczeństwo, ale mam całe stado i dwa konie podczas takich warunków wyraźnie odstają od reszty. Szczególnie moja najstarsza kobyłka, gdy ziemia jest zmrożona porusza się bardzo niechętnie, nawet do śniadania się ociąga.... Pozostałe konie ze stada - owszem ostrożnie, ale do celu docierają bez większych problemów🙂 Pierwsze co mi przyszło do głowy to jej dość niskie piętki - może bolesne przy mrozie i wszechobecnych nierównościach. Pytałam tez kowala o grubość podeszwy - z oględzin i macania nic nadzwyczajnego nie wywnioskował. Podpowiedział, żeby może sprawdzić trzeszczki...
Piętki, strzałka, podeszwa - jeżeli ma "niskie piętki", to pewnie wszystko ma słabe i cokolwiek może jej doskwierać. Same trzeszczki nie bolą od grudy 😉 ale faktycznie jeśli system amortyzacji niedorozwinięty (czyli "trzeszczki"😉, to może być taki efekt. A po kamieniach jak chodzi? twarda droga plus kamyczki?
halo - a strzałka gąbczasta to coś innego niż strzałka jako taka? Nie znam podstaw anatomii 😡 Strzałki ma duże, jak to kowal określa "piękne"🙂
dea - nie wiem jak po kamieniach i kamyczkach - ale zaintrygowałaś mnie - sprawdzę ją na asfalcie🙂 Twardo, ale płasko...
To powinno zaważyć poszukiwania przyczyny - czy twardość podłoża tu gra rolę czy raczej ustawienie kopyta pod różnymi kątami jak to bywa przy chodzeniu po grudowym terenie.
Strzałka gąbczasta jest wewnątrz kopyta, nad strzałką "zwykłą", czyli rogową. Jeśli prócz szerokich strzałek masz co złapać między palce, jeden trzymając na strzałce, a drugi.. w miejscu, gdzie najczęściej jest gruda (no, tuż pod) i robi to wrażenie twardego i elastycznego, a piętki ma duże, okrągłe, wręcz proste, nie przypomonające wypiętej chudej d.. 😉 to ma mocną strzałkę. Aha, linia włosów, patrząc na nogę z tyłu, ma być pozioma, nie w kształcie v.
Asfalt to co innego. Jest wbrew pozorom dość "łatwy" i sprawdza raczej ścianę puszki niż spód kopyta. Twarda droga z kamyczkami to najtrudniejsze dla kopyt podłoże. Jeśli z tego nie ucieknie, to o krzywość chodzi, nie o twardość, ostrość.
No i przy wczorajszym werkowaniu znów miałam ZONG! 😵
Powie mi ktoś czy mieliście coś podobnego, bo ja już przestaje w siebie wierzyć...
Przody były problematyczne i tu przed zajrzeniem w kopyto nie spodziewałam się cudów. Strzałka postrzępiona, dużo do wycięcia, potem lek i kapieć na noc. Za to tyły mnie przeraziły, zawsze były u tego konia wzorowe, i tak na pierwszy rzut oka się wydawało. Ale! Przy końcowym już wycinaniu strzałki, pięknej, zdrowej, ogromnie rozrośniętej odkryłam w okolicy tylko rowka środkowego (którego praktycznie nie było bo tak sie rozrosła strzała). Pod warstwą rogową strzałki były "rowki ze skrystalizowaną białą strzałką" Tak jakby bardziej poziome szczeliny z białymi kryształkami. I przypominam, że ta część byłą zakryta!, nie miała wyjścia, problem zrobił się pod warstwą którą widzimy.. I pytanie. Co to jest ?
Konie czasem w ten sposób przygotowują się do zrzucania strzałki. Wygląda to jakby gdzieś głębiej robił się taki "podcinający" strzałkę zadzior. Ja w takich sytuacjach nie ścinam do tego miejsca, czekam aż nowa strzałka "dojrzeje"a wtedy można zdjąć palcami starą warstwę jak skórę z węża. Inna opcja, to infekcja grzybicza. Zrób zdjęcia, to nie będziemy wróżyć w fusów 😉
Kasik, ja zwykle mam problem ze zdjęciami. Wczoraj miałam bardzo mało czasu i zrobiłam tylko jednego konia. Możliwe, że ona (strzałka) po prostu się zrzuca ? 😲 Doobra przyznam się bez bicia, że zostawiłam ciutę więcej strzały przy poprzednim werkowaniu bo chodzą po miękkim, ale nie pomyślałam, że mi się zacznie zrzucać i to jeszcze tak głęboko 😲 Dziwi mnie ta strzałka i to bardzo. Dziś jak wrócę będę chciała się wziąć za następnego konia zobaczę czy u niego tez coś takiego będzie i pocykam foty. Bo u tego co robiłam wczoraj to już nie ma co cykać bo wycięłam "grzyba" z myślą, że opanowane infekcją.
[quote author=Liściu link=topic=1198.msg2274337#msg2274337 date=1422022194] Możliwe, że ona (strzałka) po prostu się zrzuca ? 😲 Doobra przyznam się bez bicia, że zostawiłam ciutę więcej strzały [/quote]
Możliwe. Zwłaszcza jeśli koń chodzi przez dłuższy czas po wilgotnym podłożu (rozpuszczający się w kółko śnieg, błoto, ulewy), bez możliwości całkowitego wyschnięcia. Strzałka namaka (jak skóra) i zaczyna się złuszczanie lub zrzucanie wierzchniej warstwy. To są warunki dla kopyta nienaturalne. Kopyta nie lubią na dłuższą metę miękkiego i mokrego.
tuch, Codziennie wchodzą do boksów, rano nie sprawdzam, ale myślę, że kopyta powinny im obeschnąć przez noc. Tyle, ze potem znów na wilgotne idą i tak w kółko...
Liściu Żeby zapobiec powracaniu zamkniętego koła, z koniem problemowym w temacie strzałek najlepiej po powrocie do boksu czyścić kopyta i używać preparatu, który ma właściwości wysuszające (np. siarczan, nawet w małej ilości).
A może to w ogóle nie jest problem? Koń sobie może zrzucać strzałkę i w trakcie tego procesu jednego kroku nie zgubić. Nie rżnąć, dać żyć. Jak ja rzadko teraz strzałki wycinam... w ogóle dotykam...
tuch, czyszczę codziennie po powrocie z padoku, ale nie leczę codziennie.
A może to w ogóle nie jest problem?
A gdy takie szczeliny pojawiają się na widocznej, nie ściętej strzałce i są w środku czarne to już traktuje się to jako grzyba, tak? A są w środku czarne bo mają jakiś tam kontakt z zewnątrz i w chodzi w nie brud. Te które spotkałam teraz były takie same, tylko miały "kryształki" (pies wie jak to nazwać) białe i były czyste, galaretowate, lekko przezroczyste, mleczne-bo nie miały kontaktu na zewnątrz. Można było podważyć je kopystką, miały głębokość nawet ponad 1cm i były poziome.
no i tak, dopóki był but było spoko. 2 dni nie robiłam buta i powtórka z rozrywki, a najlepsze jest to, że ledwo łaził w stępie tak kulał, a po godzinie w stępie dużo lepiej ale w kłusie kulawy w pień... Więc wczoraj znowu but i dzisiaj znowu dużo lepiej... Nie będę już sama z fusów wróżyła- jutro kowal go zmaca czułkami a w środę wet... Dziwna sprawa z tym moim koniem... Macie jakieś pomysły? Kopyto jakoś specjalnie nie grzeje, nie ma opuchlizny nigdzie. Na padok boję się puszczać bo jeśli to coś innego to może mu zaszkodzić- jestem w czarnej d***e
Ja zostawiam również czarne, jeżeli nie penetrują wgłąb, tylko idą równolegle do powierzchni.
Czarne fafrocle które są "przyklejone" do strzałki też przeważnie zostawiam, bo po terenach co ma odpaść to odpada. Chyba, że nie planujemy wyjazdu na takie terenowe podłoże to wycinam. A taką pogodę jak mamy teraz w weekend wybraliśmy się w teren około 2h stęp-kłus. Jedynie ja momentami sadziłam dzikimi galopami z baranami w leśnych ścieżkach na moim oszołomie, ale to było nieplanowane 🙄. W większości mieliśmy asfalt lub kamieniste drogi.
Strzałek po terenie nie mogłam poznać 👀. Potrzebowały tego, widać bardzo.
O tak, ruch robi strzałkom zdecydowanie lepiej niż nóż i przymoczki wszelakie 🙂 Jak jest regularny, to w ogóle nie ma problemu, bo strzałka rośnie w takim tempie, że żadna infekcja nie nadąży.
nie zdążyłam mojemu przyciąć strzałek bo nie mam noża ani kawałka, kowal nie dojedzie (zresztą w cenie kowala mam spoko nóż). Koń polatał po padoku i nieco twardawo miejscami było, wrócił do boksu, biorę girę do czyszczenia a tam dynda sobie płat strzałki, ze 2 cm gruby, wyglądał jakby go ktoś idealnie odciął - oberwałam co dyndało, a dyndało na wszystkich 4 kapciach. I mamy werkowanie po stokroć naturalne 😜
Ewolucja zadbała o to, żeby to działało, naprawdę 😉 Największym problemem jest to, że nasze konie mają tego ruchu za mało albo nieodpowiedni (usztywnienie, miękkie podłoże...)
Trzy kucia temu zmieniłam kowala, a co za tym idzie sposób kucia. Poprzednio kon był prowadzony na długi pazur i nie wiem jak kuty, ale podkowa odpadała po 4tyg z kawałkiem kopyta 🙄 Pierwsze nowe kucie - super. Skrócony pazur, podkowa rolowana na przodzie, wygląda w końcu normalnie. Koń chodził ok, nawet jakby lepiej i luźniej, podkowy trzymały się pełne 8 tygodni i w ogóle kopyta wyglądały duzo lepiej 🙂 Drugie kucie - pierwsze kilka dni ok, potem koń zrobił się sztywny, niechętny do ruchu na przód, trochę znaczył, potem kulał na jeden przód. W miedzyczasie był wet, stwierdził bolesność pleców i ostrzykał, zero poprawy. W międzyczasie czekałam na kowala, koń się rozchodził i śmigał jak nowy. Trzecie kucie - znowu to samo, trzy dni ok, a dzisiaj koń sztywny, nieregularny, przyblokowany jakby. Znaczy tym przodem, który ma ponoć słabszy pod względem jakości rogu i ciężko przybić podkowy w wew stronę ściany.
Podobno był macany czułkami i nic nie pokazywał, ale coś ewidentnie jest nie halo, skoro sytuacja sie powtarza 🙁
Macie jakieś pomysły albo doświadczenia ? We czw będzie u nas dobry wet, on też to oceni, ale szukam jakiegoś punktu zaczepienia, czemu nagle jest tak źle...
Jak to słabszy róg po wew stronie? Jeżeli faktycznie słabszy to zaburzone krążenie jest tym rejonie i kopyto jest "niedożywione". Wrzuć zdjęcia kopyt. Poza tym jesteś pewna, że to od kopyt kulawizna? sprawdzałaś na tętnicy palcowej czy tętni?
tajnaa bedę we środę u konia, to coś cyknę 🙂 Kowal mówi, że w tym miejscu jest bardzo słaby róg, więc faktycznie coś musi byc nie tak, że akurat w jednym miejscu jest niedożywione. Skątowanie kopyta, wada postawy ?
Nie wiem czy od kopyt, tak tylko myślę, że to samo dzieje się po kuciu - może przypadek. I co masz na myśli, pisząc o tętnicy :kwiatek: ?
Generalnie jest tak, że jeżeli konia boli poniżej pęciny to czuć tętnienie na gałązkach tętnicy palcowej. Jak stoisz bokiem do konia skierowana twarzą kierunku zadu konia, łapiesz dłonią za boki /no trochę bardziej z tyłu/ stawu pęcinowego jak lekko uciśniesz czuć naczynia /takie mięciutkie miejsce/. Poczekaj chwilkę - powinnaś poczuć tętnienie jeżeli to bolesność kopyta.