Jeszcze co do braku impulsu Himka na filmach - nie jestem pewna, o które filmy chodzi (znalazłam tylko takie z ziemi na wolności), ale zawsze uważałam, że impuls to odpowiedź na okreslony sygnał a nie histeryczna mocna odpowiedź w każdej sytuacji (jest tak czy nie?). Może Himenezowa po prostu nie chciała energicznej odpowiedzi w tym konkretnym przypadku? Przecież koń nie musi być non stop elektryczny. Ma zareagowac wtedy, kiedy się tego od niego wymaga. Gdyby ona na filmiku się skręcała i miotała, a koń by się snuł niespiesznie, to można by uznać, że brak mu impulsu. W przeciwnym wypadku można uznać, że sobie coś własnie dłubią na niskich obrotach.
Co do płacenia za płachtę - jeśli płacący i przyjmujący kasę się dogadają i są zadowoleni, to można płacić za najdziwniejsze rzeczy, naprawdę. Jeden zechce za to zapłacić, drugi stwierdzi, że mu to niepotrzebne - super, wolność. Ja np. nigdy w życiu nie zapłaciłabym niemałej kasy za śmierdzące, szkodliwe zielsko zawinięte w papier i zapakowane w pudełko.
EDIT: "chów w warunkach alkierzowych" czyli zamknięcie w stajni = ograniczenie kontaktu z rówieśnikami, ruchu i bodźców właśnie + niekoniecznie fachowe obsługiwanie przez ludzi przyrównujesz do imprintingu i wczesnego nauczania źrebaka puszczonego normalnie w stadzie na łąkę? To coś wręcz przeciwnego i typowy przykład błędnych wniosków.
"chów w warunkach alkierzowych" czyli zamknięcie w stajni = ograniczenie kontaktu z rówieśnikami, ruchu i bodźców właśnie + niekoniecznie fachowe obsługiwanie przez ludzi przyrównujesz do imprintingu i wczesnego nauczania źrebaka puszczonego normalnie w stadzie na łąkę? imprinting koni nie istnieje...w każdym razie jest niedowiedziony, natomiast dla mnie, zbyt duży kontakt młodego konia z człowiekiem, przynosi więcej szkody, niż ewentualnie możliwego pożytku. ps. nie wiem co chciała właścicielka, ale na filmikach Himenez to wleczący się śrup...to widzę i więcej mnie nie obchodzi, nie wnikam czy on jest kulawy czy może właścicielka nie była w formie.
wrotku - Nie będę pisać o tym że i ja znam konie którym kontakt z człowiekiem ograniczał się do karmienia ich i wypuszczania na wybieg. Miejmy proszę na uwadze fakt, że tak naprawdę pewne cechy osobowości konia są u niego genetyczne i nie każdy arab będzie wypłochem i nie każdy Ślązak misiem do kochania. Jednym koniom łatwiej przychodzą pewne rzeczy a innym mniej. Nie jestem naturalsem, może nie znam się - nie wiem. Ja wypowiadam się a podstawie swoich obserwacji i wiem że zabawy od małego na pewno zaprocentują w przyszłości.
pierwsze 30 sekund pokazuje zamulonego śrupa. Ledwo się wlecze.
Randal - Dzięki, to jest właśnie to o czym mówiłam. Nie chce się od konia energicznego ruchu - to się nie rusza energicznie. Dostaje sygnał - odpowiada, i to konkretnie, na dodatek bez duszenia łydką co krok. Wolę takie coś niż "bezustanną elektrykę pod tyłkiem". Styl jazdy to osobna sprawa.
I dla mnie koniec dyskusji, nie będę przekonywać nikogo że nie ma nic złego w bawieniu się ze źrebakiem. Mówię o zabawienie mieszczącej się w granicach normalności a nie puszczania 2 miesięcznego maleństwa w korytarz czy lonżowania go 😲 Piszę o normalnych spacerach, nauce podnoszenia nóg, zakładania kantara, grzecznego chodzenia obok człowieka, zapoznawania z dziwnymi przedmiotami. Chcę też zaznaczyć że czas tych zabaw to nie godzina, dwie tylko 10 czy 15 minut dziennie, całą resztę dnia natomiast spędza ze swoimi 4 kopytnymi znajomymi i z nimi również poznaje świat 😉
Edit: I tak gwoli ścisłości, nie piszę tego na podstawie książek czy wpatrywania się w jakieś guru naturalizmu, swoje zdanie opieram na własnych obserwacjach.
Randal - Dzięki, to jest właśnie to o czym mówiłam. Nie chce się od konia energicznego ruchu - to się nie rusza energicznie. Dostaje sygnał - odpowiada, i to konkretnie, na dodatek bez duszenia łydką co krok. Wolę takie coś niż "bezustanną elektrykę pod tyłkiem".wybacz Deo, ale chyba jesteś zwyczajnie ślepa, albo mi się inny filmik otworzył...ja tam widzę energicznie stępującego konia, który dobrze przekracza co najmniej kopyto... 🤔 ...gdyby był pilniejszy(pilnowanie prostego rysunku i bez oglądania się na boki), a jeździec siedział jak na siodle z wodzami w reku, a nie na kiblu z gazetą, to spokojnie mógłby dostać 8 na czworoboku. naprawdę widzę,ze jak fakty Ci nie pasują do teorii, to z łatwością zmieniasz fakty.
Ufff, ulżyło mi, to mój koń też ma impuls. Przekracza o kopyto. I nasz rehabilitant z przykurczem zginacza, ten to ma impuls - przekracza o dobre trzy kopyta! Dzięki za poprawki w definicjach. Teraz już będę wiedzieć, co to jest impuls.
faktycznie brak samokrytyki i zawisłość aż bije po oczach. litości.... Dla mnie już sam wątek jest niepotrzebny i chyba bardziej powinno być: Czemu "klasycy" wzbudzają (niepotrzebne) kontrowersje" 😉 każdego boli co innego, każdy ma swój cel który w ten czy inny spoób chce osiągnąć. Ale wszyscy (koniarze!!) mamy chyba na uwadze przede wszystkim aby konie przy tym czerpały radość i żadnemy krzywda sie nie działa. Ja osobiście przezuciłam sie na sznurkowanie ponieważ, jak pisałam wcześniej, sportowców z nas nie bedzie a wiec nie zależało mi na ustawieniu itp. ....mało tego, jeżdże tyle lat z koniem mam jakieś nasze małe sukcesy ale zielonego pojecia o tych figurach i ustawieniach nie mam 😜 jednak jako że kobyłka ma potencjał to se dalej skakałam "w domu". Przed "sznurkowaniem" koń skakał 120. Wyglądało to tak ze na większe albo szeregi potrzebowałam ostróg, ale mimo to czułam ze koń sie bloku przed jakby sie zastanawiał. Przed przeszkoda zamulał czasami, a poza tym nic nowego jak wyłamał albo miałam baranki "po" przeszkodzie. Zaczęliśmy zabawe i na konicy(ale to jak miałam czas sie bawić) skakałysmy 120-130 na kantarze lub bez-nasz rekord 140- a juz na pewno bez ostróg. Koń sam szedł na przeszkode. I odziwo impulsu nie straciła. Dla mnie to był sukces i osobiście metoda "sznurkowania-pajacowania" bardzo sie podoba. Ale też nie znaczy że krytykuje klasyke...wrecz przeciwnie,"rispekt" dla każdego kto chodzi konkursy i osiągniecia jaki mają z końmi. Nevzorov-ać tu nie bede-z reszta on jedzie po wszystkich 😀 drażni mnie tylko takie ślepe brnięcie w swoich racjach, brak obiektywnego spojżenia na temat. Np. sprawa impulsu u konia-z tego co czytałam dla jednych jest to równoznaczne z zapier*****. Moja konica ma impuls-faktycznie w trakcie jazdy, na ogół i pomiędzy przeszkodami wlokła sie i ciągneła jak flaki z olejem-ustawienia,zebrania nie było-łabędziej szyji to my nie miałyśmy. Ale tempo było powolne i równomierne. Gdy prosiłam o stój stała i z miejsca potrafiła wejsc w galop-ale znowu to swoje człap człap. Jak był najazd na przeszkode przy dodaniu energi,zmianie dosiadu turbinka jej sie włączała i nie musiałam mysle o niczym wiecej tylko byle ładnie skoczyc. jejku jaki to relaks i komfort jak pilnujesz siebie nie konia. poza tym proste zmiany chodó ...przejscia.....bez niczego lub na kantarze wszystko to bez bata, bez łydki...czy koń bez impulsu robi takie rzeczy. bo i po co ma isc jak maszyna cały czas. a jeśli chodzi o zapierdzielanke.....przykładowy teren.kiedys zeby dobrze pocisnac czasami potrzebne było cmokniecie albo bacik w teren. z czasem...jechałam w tereny sama na kantarze były wolne galopy....ale jak miałysmy swoje miejsca wystarczy sie oddałam totalnie line zmieniałam dosiad i dodałam energi....mówi aze jak kon leci cwałem to siedzac na nim nie czuje sie juz tak pracy nóg jak w galopie-my cwału moze nie miałysmy ale miałam podobne uczucie i w cale nie musiałam smigac w półsiadzie 🙂 co do pracy ze źrebakami tez nie wiem o co znowu sa pretensje.lepiej chyba jak konisko jest przyzwyczajone-poza tym pracujac z młodym koniec od poczatku mozna nauczyc chociazby ustepowania od nacisku i juz chociazby kładzenia sie.lepsze to niz sposoby jakimi chca to osiagnac co po niektórzy później z surowym konie :/ nasza młoda jakos tam specjalnie cywilizowana nie był ale od poczatku jak sie bawiłam z mamita młoda chetnie towarzyszyła-pamietam jak w wieku 7 dni :P:Pskoczyła swoja pierwsza przeszkode-na wysoki dwóch opon-w poziomie of course. ale tak zupełnie samam z siebie bo w koło nas latała i poszłą ...bo akurat miała na swojej drodze 🙂 poza tym od poczatku było przyzwyczajanie , kiedy tylko miałam czas, do dawania nóg, czyszczenia itp. dzis konisko zuepełnie sie nie boi ludzi, lata do nas i za zami jak pie. w terenie poszłam z nia na spacer i mi sie zerwała.poszła w pole zawołałam ja to z rżeniem przybiegła spowrotem.konisko bezproblemowe sie uchowało. bata sie nie boi, moge strzelać ile wlezie dla niej to nic specjalnego nie wnosi nie zna bicia bo nigdy nie była lana.przechodziło jej w wiekszosci wszystko płazem jestem bardzo zadowolona bo wole konia który idzie za człowieiem od małego nie jest totalnym wypłochem ze boi sie , przysłowiowo, własnego cienia.
dlatego nie rozumiem ataków na PNH skoro nie stwarza żadnej krzywdy, ludzie chca sie bawic niech sie bawia.efekty zawsze jakies sa i wszyscy sa zadowoleni. tak samo nie rozumiem osób które jak juz wejda w PNH i w nim siedza-zaczynają krytykować klasyków za przerózne patenty i sposoby-bo można to zrobić naturalnie....bez przesady. ja tam życze każdemu troche wiecej elastyczności, zrozumienia inauki radzenia sobie z krytyką bo nie zawsze jest ona po to zeby komś nawrzucać, urazic ale i pomóc. a ślepe patrzenie w swój "styl" też zdrowe nie jest
przepraszam za literówki ale jak zapisze całe pole gdzie widać tekst poźniej pisze i wszystko mi skacze i w afekcie nie widze w ogóle co pisze tak OT: też ktoś tak ma ?? :/
wrotki [code]żeby portrety Van Eyka nazywać fotografiami, a krajobrazy Joachima Patinira czy Pietera Brueghela, pocztówkami...[/code] chyba nie zrozumiałeś pisałam o funkcji jaką pełniło malarstwo w tamtych czasach, a nie o wartości dzieła jako takiego. To jest niepodważalne piekno i dziedzictwo kultury ale są i inne niepodważalne dzieła sztuki nie tak wypromowane ale też genialne również z innych stron świata z innych kultur- stawia się między nimi znak równości. poza tym pisałam o arogancji, a nie ignorancji 😉 a impuls koń niezależnie od metody powinien naganne jest jeżeli od bata i ostróg
ale to jest wątek o PNH a nie o reiningu, po co więc w to meszać reining
konie reningowe maja impuls
zaś PNH mają ten impuls zabity
Nie, EluPe, znowu umyślnie wprowadzasz w błąd. To nie jest wątek o PNH. To jest wątek o "naturalsach". A skoro znowu fałszywie śpiewasz swój stały refren, może w końcu odpowiesz na pytanie, czym różni się PNH od innych szkół naturalnych, że właśnie PNH jest takie zle, a inne nie?
Mimo, że uważasz się za taką znawczynie tematu, wciąż udowadniasz, że nic na ten temat nie wiesz. PNH nie jest ani stylem jazdy ani dyscypliną sportu. PNH jest metodą nauczania. Dobrą, zlą - w tym momencie nieistotne. Skąd wiesz, w jaki sposób koń z tego filmu był szkolony? Tylko nie mów, że stąd, że koń ma impuls, bo to będzie po prostu śmieszne.
Tym nie mniej propagowanie bredni, kłamst, głoszenie hipokryzji pod górnolotnymi hasłami "naturalności" wzbudza kontrowersje by nie powiedzieć odrazę.
Dziwi mnie nieco, że aż tak mocne uczucia może w kimkolwiek budzić PNH czy inne NH czy wrotko-metoda czy coś-tam. Ale skoro odczuwasz odrazę, a jednocześnie po uporze godnym lepszej sprawy, z jakim głosisz te swoje teorie widać, że czujesz misję obnażenia złej strony mocy, dlaczego w tę misję nie włożysz trochę wysilku i nie przeczytasz trochę więcej niż te kilka pierwszych stron, z których czerpiesz swoją głęboka więdzę. Może wtedy będziesz miała podstawę do napisania czegoś konkretnego w miejsce wciąż tych samych bzdur, które głosisz w kółko i na okrągło, a które nijak się nie mają do samej metody.
Wciąż mam nadzieje, że jednak napiszesz, co to są te zaczarowane liczby. Czy będziesz zazdrośnie strzec tej tajemnicy, bo czary lepiej dla siebie zachować?
[quote author=A+A link=topic=11961.msg644278#msg644278 date=1278433376] a ziemia jest płaska ! [/quote]jeżeli ziemia jest płaska, to ty jesteś mądra, a konie się imprintinguja 🤔wirek:Wrotki... to nie jest energicznie stępujący koń. Tak chodzą konie po pastwisku (nie uogólniam , że wszystkie), też przekraczają. a kto i gdzie powiedział,ze konie na pastwisku nie mogą poruszać sie energicznie?...ja na pastwisku widuje czasami nie tylko chody pośrednie ale i wyciągnięte, wiec stęp roboczy nie jest czymś nadzwyczajnym, u zdrowego i wesołego konia. chyba nie zrozumiałeś pisałam o funkcji jaką pełniło malarstwo w tamtych czasach, a nie o wartości dzieła jako takiego. ja tez pisałem o funkcji i może jestem arogantem, bądź ignorantem, ale zapewniam, że te dzieła niosły ze sobą inne przesłania, niż tylko estetyczno zdobnicze...ale zapewne diametralnie inne niż sedes stojący w galerii. 😁
[code]te[code] [/code] dzieła niosły ze sobą inne przesłania, niż tylko estetyczno zdobnicze...ale zapewne diametralnie inne niż sedes stojący w galerii[/code] min. zaspakajały potrzeby zamawiającego na przekaz różnych informacji i obrazy były bardzo nowatorskie jako dzieła malarskie (ale to temat na esej), estetyczno zdobnicze były również jak każdy wytwór ręki ludzkiej. Również w tamtych czasach byli artyści promowani i niepromowani ale porównywanie malarstwa sztalugowego do ogólnie pojętej sztuki plastycznej jest nie trafione. Należy zawęzić i porównywać malarzy pomiędzy sobą. Czasem powierzchowny osąd jest mylny 😉 Łatwo zachwycać się malarstwem figuratywnym do tego przygotowany jest nasz wzrok mający odniesienia w otaczającym nas świecie ale na inne malarstwo np. nieprzedstawiające trzeba nie tylko patrzeć ale je widzieć. Każda epoka malarstwa ma swoich ich mistrzów. Tak jak w jeździectwie 😉
Nie wiem jak jest w sztuce, ale w technice nie zawsze tak to działa, że najlepsze pomysły zostają i są rozwijane, a złe idą do piachu. Chociażby internet - oparty na ethernecie, g..wniana technologia, ale udało się ją wyśrubować do niezłych parametrów. Silniki benzynowe obecne w naszych samochodach - to samo. Kasety VHS (denna jakość, tyle lat na rynku)... Każdy z tych pomysłów miał w swoim czasie konkurenta lepszego technicznie, który przegrał. Dlaczego? Ot i zagadka ludzkiej psychiki.
...a już argument: ,,Ludzie, jedzcie kupę! Miliony much nie mogą się mylić!'' zupełnie do mnie nie trafia 😉 ale każdy decyduje wedle własnej woli - całe szczęście 🙂
trochę nie po polsku Ci wyszło, ale starałeś się. To teraz jeszcze poczytaj, o czym tu mówimy:
Imprinting (ang.) po polsku wdrukowanie, naznaczenie lub wpojenie to obserwowane u młodych organizmów, występujące w ściśle określonym momencie rozwoju osobniczego (tzw. okres krytyczny czasami trwający ledwie kilka godzin) utrwalenie się (praktycznie nie podlegające modyfikacji) wzorca swojego rodzica, rodzeństwa oraz typowych dla gatunku zachowań. U pewnych gatunków, w okresie krytycznym, każdy poruszający się przedmiot (np. samochodzik ciągnięty na sznurku) lub organizm (lecz o cechach innych niż wrodzony wzorzec drapieżnika) zostanie uznany za matkę i utożsamiony. Jest to odpowiednik tego co u ludzi nazwalibyśmy samoświadomością.
Podążanie świeżo wyklutych gęsi za człowiekiem zauważyli i po raz pierwszy opisali Douglas Spalding (1872 r.) oraz znany badacz ptaków Oskar Heinroth (1910 r.) który zjawisko nazwał reakcją piętna. Pojęcie imprintingu jest jednak kojarzone głównie z profesorem Konradem Lorenzem, który poświęcił wiele czasu obserwacji zachowań zwierząt i tematykę etologiczną szeroko spopularyzował w swoich książkach. Jego zainteresowanie etologią, zaczęło się od obserwacji gęsich sierot i przejawów imprintingu u tych ptaków. Później okazało się, że wdrukowanie jest zjawiskiem dość typowym dla wszystkich zagniazdowników oraz ssaków, zaraz po urodzeniu podążających za matką (zwłaszcza stadnych, takich jak owca, jeleń). Jest to szczególny przykład uczenia się (warunkowania). Wdrukowaniem jest również więź matka-dziecko oraz partner-partnerka u wielu gatunków utrzymująca się przez całe życie. W okresie dojrzewania, w dużym stopniu wdrukowaniu podlegają osobnicze preferencje seksualne. U wielu organizmów, w tym także u człowieka, podobne zjawiska również zachodzą, lecz są bardziej rozciągnięte w czasie i nie mają tak ostro zaznaczonego okresu krytycznego. Dlatego zwykle nie nazywamy ich wdrukowaniem.
Sens wdrukowania jest oczywisty. Małe pisklę lub jelonek musi wiedzieć kto jest jego opiekunem, za nim podążać i tak samo się zachowywać. W razie rozdzielenia, np. podczas ucieczki, powinno się zbliżyć do innego, podobnego osobnika, który się nim zaopiekuje. Jeśli po rozdzieleniu będzie w stanie się samo wyżywić, musi wiedzieć jak ma wyglądać jego przyszły partner. Para rodziców, zwłaszcza w trudnych warunkach, ma większe szanse wychować potomstwo.
Mechanizm tego zjawiska można wyjaśnić na gruncie Integracyjnej działalności mózgu J. Konorskiego. Młody organizm pozostaje w stanie permanentnego pobudzenia eksploracyjnego a obiekt ruchomy (matka) wywołuje odruch orientacyjny (skupia uwagę). Zmysły młodego organizmu analizują i rejestrują w pamięci najważniejsze cechy obserwowanego obiektu. Bodźce przez włókna nerwowe aferentne i ośrodki recepcyjne są filtrowane i analizowane dochodząc do pól percepcyjnych (gnostycznych). Nowe bodźce w „pustym gnostycznie mózgu” zajmują znaczne obszary. Wzorzec rodzica utrwala się szybko i w wielu ośrodkach gnostycznych mózgu, reprezentujących różne właściwości (to tłumaczy dlaczego jest taki trwały) jako tak zwana jednostka gnostyczna. Teraz zwierzęciu wystarczy rzucić okiem, aby rozpoznać z kim ma do czynienia. Następuje habituacja (Konorski nazywa to immunizacją jednostki gnostycznej) bodźca (wzorca) co zapobiega dalszym analizom i przeciwdziała różnicowaniu, co nie znaczy, że w miarę doskonalenia swoich zmysłów zwierzę nie zauważa nowych elementów wzorca. W przypadku wdrukowania o podłożu prokreacyjnym, szczególną rolę odgrywają hormony uaktywniające odpowiednie okolice mózgu, zmieniające zachowanie, często też ubarwienie.
Ad. impuls: Cyt. za "Przepisy dyscypliny ujeżdżenia, dział A". 2009 Tłumaczenie z jęz. ang. i opracowanie zmienionych fragmentów w 23 wydaniu Rules for Dressage Events of the FEI, tłum. W. Pruchniewicz Impuls jest terminem opisującym ruch konia. Impuls jest miarą kontrolowanego przekształcenia energii wytwarzanej przez zad konia. Im ruch konia bardziej obszerny, ekspresyjny, elastyczny, okrągły (ang. athletic), tym większy jest impuls. Maksymalne wykorzystanie tej energii może nastąpić przy utrzymaniu elastyczności pracy grzbietu i łagodnym kontakcie z ręką jeźdźca.
Zwiększenie szybkości nie oznacza zwiększonego impulsu a powoduje spłaszczenie chodów. Oznaką impulsu jest wyraźnie akcentowana i płynna (nie w rytmie staccato) praca tylnych kończyn. Stawy skokowe w momencie odrywania się kopyta od ziemi powinny poruszać się w kierunku do przodu, a nie być podciągane pionowo, a na pewno nie mogą być skierowane do tyłu. Ważnym elementem impulsu jest czas trwania fazy zawieszenia. Z tego względu termin impuls odnosi się tylko do chodów, w których występuje faza zawieszenia.
Impuls jest wstępnym warunkiem zebrania w kłusie i w galopie. Tam, gdzie brak impulsu, nie można mówić o zebraniu.
[quote author=A+A link=topic=11961.msg644896#msg644896 date=1278495322] a konie się imprintinguja 🤔wirek:
trochę nie po polsku Ci wyszło, ale starałeś się. To teraz jeszcze poczytaj, o czym tu mówimy:
[i]Imprinting (ang.) po polsku wdrukowanie, naznaczenie lub wpojenie to obserwowane u młodych organizmów, występujące w ściśle określonym momencie rozwoju osobniczego (tzw. okres krytyczny czasami trwający ledwie kilka godzin) utrwalenie się (praktycznie nie podlegające modyfikacji) wzorca swojego rodzica, rodzeństwa oraz typowych dla gatunku zachowań. U pewnych gatunków, w okresie krytycznym, każdy poruszający się przedmiot (np. samochodzik ciągnięty na sznurku) lub organizm (lecz o cechach innych niż wrodzony wzorzec drapieżnika) zostanie uznany za matkę i utożsamiony. Jest to odpowiednik tego co u ludzi nazwalibyśmy samoświadomością.
Podążanie świeżo wyklutych gęsi za człowiekiem zauważyli i po raz pierwszy opisali Douglas Spalding (1872 r.) oraz znany badacz ptaków Oskar Heinroth (1910 r.) który zjawisko nazwał reakcją piętna. Pojęcie imprintingu jest jednak kojarzone głównie z profesorem Konradem Lorenzem, który poświęcił wiele czasu obserwacji zachowań zwierząt i tematykę etologiczną szeroko spopularyzował w swoich książkach. Jego zainteresowanie etologią, zaczęło się od obserwacji gęsich sierot i przejawów imprintingu u tych ptaków. Później okazało się, że wdrukowanie jest zjawiskiem dość typowym dla wszystkich zagniazdowników oraz ssaków, zaraz po urodzeniu podążających za matką (zwłaszcza stadnych, takich jak owca, jeleń). Jest to szczególny przykład uczenia się (warunkowania). Wdrukowaniem jest również więź matka-dziecko oraz partner-partnerka u wielu gatunków utrzymująca się przez całe życie. W okresie dojrzewania, w dużym stopniu wdrukowaniu podlegają osobnicze preferencje seksualne. U wielu organizmów, w tym także u człowieka, podobne zjawiska również zachodzą, lecz są bardziej rozciągnięte w czasie i nie mają tak ostro zaznaczonego okresu krytycznego. Dlatego zwykle nie nazywamy ich wdrukowaniem. [/quote] bardzo się starasz, ale wyszło ci jak zwykle...wbrew tobie, ziemia nie chce być jednak płaska 😁
bardzo się starasz, ale wyszło ci jak zwykle...wbrew tobie, ziemia nie chce być jednak płaska
co to w ogóle jest że niby czytać umie - ale czyta i albo rozumie "inaczej" albo też zupelnie inaczej odczytuje niz jest napisane
czego też dowodem była moja wczesniejsza dyskusja na temat ułożenia rąk - jedna i ta sama książka czytana przez 1 osobę zalecała to co wszystkie podręczniki zalecają, natomiast w oczach tej 2 osoby te same słowa w tej samej książce nie nakazywały niczego.
Podążanie świeżo wyklutych gęsi za człowiekiem zauważyli i po raz pierwszy opisali Douglas Spalding (1872 r.)
...
Później okazało się, że wdrukowanie jest zjawiskiem dość typowym dla wszystkich zagniazdowników oraz ssaków, zaraz po urodzeniu podążających za matką (zwłaszcza stadnych, takich jak owca, jeleń). Jest to szczególny przykład uczenia się (warunkowania).
bardzo się starasz, ale wyszło ci jak zwykle...wbrew tobie, ziemia nie chce być jednak płaska 😁
mogę się bardzo starać, ale jeśli interlokutor nie spełnia minimalnych kryteriów (nie umie czytać ? za małe IQ ?) to i tak wiele nie osiągnę 😁
"Później okazało się, że wdrukowanie jest zjawiskiem dość typowym dla wszystkich zagniazdowników oraz ssaków, zaraz po urodzeniu podążających za matką (zwłaszcza stadnych, takich jak owca, jeleń). "
Koń nie jest ssakiem podążającym za matka zaraz po urodzeniu? Dotyczy owcy i jelenia ale konia już nie?
"U wielu organizmów, w tym także u człowieka, podobne zjawiska również zachodzą, lecz są bardziej rozciągnięte w czasie i nie mają tak ostro zaznaczonego okresu krytycznego. Dlatego zwykle nie nazywamy ich wdrukowaniem."
To zdanie dowodzi jedynie, że wdrukowania nie obserwujemy u ludzi i tych organizmów, gdzie socjalizacja ejst bardziej rozciągnięta w czasie. Podciągnęłabym pod to bezbronne i ślepe małe drapieżniczki.