Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

mówię ci jeszcze raz że nic nie pomoże i wsiądnięcie 1000 instruktorów na to że Pan Zenek nie umie jeździć i koń ma fochy jak on siedzi na nim.

To pana Zenka należy uczyć a nie wsiadać na konia czy też jakieś sesje mu robić ziemne.



Tak sobie myślę, że trzeba uczyć jeździć pana Zenka, a konia trzeba nauczyć, że taki nieuk pan Zenek będzie na nim się uczył i wtedy ma on (koń) być spokojny.  Tylko że to nie jest kwestia naturala, klasyki, westernu czy jeszcze czegoś innego. Ot po prostu tyczyć się to powinno całego koniarstwa/jeździectwa.
Cel jest jeden, a droga różna.
Śmiem twierdzić, że przez ostatnie 11 lat i przez różne wspólne przygody poznałam swojego konia lepiej Elu niż możesz poznać go TY, cokolwiek bym nie napisała 🙂 dlatego ciesze się, że PNH mi pomogło zrozumieć, jak rozpoznać, kiedy koń boi się autebtycznie a kiedy oszukuje. Nie ejst to źródło najlepsze i jedyne ale wielu sprawach akurat dla mnie pomocne. Tcyh samych rzeczy można się nuczyć u wielu innych dobrych trenerów. A każdy sobie źródło sam wybiera. Za każdym razem to podkreślam.
Jeśli kiedyś swierdze, że mój koń wymiguje się od pracy, to będzie to bardzo, bardzo źle świadczyc o mnie i podejściu do niego. Taką mam filozofię. Jeśli Elu masz pracodawcę, nie masz swojej firmy, masz szefa, to zastanów się: co o nim myślisz, gdy chcesz wymigać się od pracy? Jakie podejście do szefa ma taki pracownik? Ja nie chce bym mój koń tak o mnie zaczął myślęć. Zależy mi by chciał pracować. Nie musiał.

Nie ma recepty jednej na focha, dlatego PNh podaje bardzo dużo strategii i w sumie trzeba być twórczym. To trochę jak komponowanie zupy z różnych składników. PNH daje głównie rózność składników. Kompozycję trzeba wypracować po swojemu patrząc, czy na koniu dobrze się sprawdza. Jednemu świrowi dobrze robi wybieganie się na lonży, innemu akurat nie bardzo. Np. strategia na opanowanie konia, którą podała Julie kilka stron wcześniej zastosowana na Cejlonie jakieś 3 lata temu, mogłaby ją przyprawić o całkiem poważne obrażenia. Ale oczywiście na innym koniu może się sprawdzić.
a konia trzeba nauczyć, że taki nieuk pan Zenek będzie na nim się uczył i wtedy ma on (koń) być spokojny.

przez ostatnie 11 lat i przez różne wspólne przygody poznałam swojego konia lepiej

11 lat mówisz - to co możesz odpowiedzieć koledze Rndalowi więc?
jak ktos nie potrafi mysleć i reagowac odpowiednio w danej chwili  - to przykro mi ale żadana książka żadne materiały i żaden instruktor i żadna gotowa recepta  tego człeka nie nauczy
Nie zgadzam się - człowiek nie rodzi się z pełną wiedzę i pełnymi umiejętnościami. Różnych rzeczy w życiu się uczymy. W rożnych momentach życia, szybciej lub wolniej, w ten lub inny sposób, od ludzi, z obserwacji, z książek, kursów itd. "Uczenie się" to nie jest jakaś szatańska sztuczka 😉
niestety ale wyczucia, logicznego myślenia, kojarzenia faktów i natychmiastowych i właściwych reakcji  żadna książka ani encyklopedia ani żadne inne medium nie wyuczy. Chocby czlowiek nie wiem jak był obkuty we wiedzę nic mu to nie pomoże.

Ponoc Jan Kowalczyk znany wszystkim w życiu swoim nic nie  przeczytał końskiego. A jakie miał osiągnięcia - wiadomo. Miał po prostu talent, wyczucie i całą masę innych cech wrodzonych.
Ale to nie znaczy, że jak człowiek nie ma super talentu w jakiejś dziedzinie, to ma sie od niej trzymać z daleka.

Jeśli ktoś jest okrutny i bardzo głupi, to w jeździeckie nigdzie nie zajdzie - ale jak jest przeciętny to może osiągnąć bardzo wiele. a większość ludzi jest przeciętna.
Jasne, a dorastał w próżni, nie widział nigdy prawdziwego koniarza, nie miał wzorców, trenera, nie przeszedł szkolenia wojskowego  🤔wirek: Nie, na pewno urodził się wszystkowiędzący i wszystkoumiejący.

Oczywiście, że miał talent. Ale sam talent to mało. Wiedza też jest potrzebna, teoria, praktyka.
OT.
Oglądałam dokumentalny film o Janie Kowalczyku i sam o sobie mówił , że żałuje,że się nie kształcił i łobuzował.
Mowa była o zwykłej szkole. Wyrósł z wielkiej biedy i nie wykorzystał szansy na uczenie się.
nie, jasne że wiedza jest przydatna. I oczywiście że Kowalczyk był poddany intensywnemu kształceniu - ale praktycznemu.

Z tym że wiedza to powiedzmy niecała połowa sukcesu a nawet mniej. Reszta to tak jak wspomniałam cechy osobnicze których nijak się ulepszyć nie da.

A jak ktoś sie obkuje formułek i nachapie wiedzy i przy każdej okazji czy trzeba czy nie taką czysto teoretyczną  wiedzą (no bo jak się nie jeździ to skąd ma być wiedza praktyczna) szasta naobkoło i poucza ludzi mimo że widać i słychać że nie kapuje się o co chodzi bo przecież skoro nie jeździ to skąd  ma się wiedzieć -  to naprawdę ale jest to wręcz śmieszno-straszne.

Wiesz Julio to jest właśnie tak, jak się patrzy na przygotowanie konia bez perspektywy. Tu nie chodzi o cudowne rozwiązanie "na teraz", na to jedno przejście stracha. Tu chodzi o coś więcej. Ja akurat dzięki takiemu postępowaniu (nie przepychanie konia przez strach - pisałam o tym milion razy na r-v i jakoś nikt tego nie krytykował, wręcz przeciwnie) zaczęłam móc wyjeżdżać w teren. A dziś opanowanie ewentualnego stracha zajmuje kilkanaście sekund bez walki - czy to nie jest własnie docelowa oszczędność czasu?


Ale ja opanowuję tego "stracha" przy hali w kilka sekund! Bez PNH, bez "oswajania", zsiadania i  "sesji".
Chyba że sesją i oswajaniem nazwać to co robię. Ta droga obok hali wygląda tak, że jest się w takim dołku, z jednej jego strony jest jeszcze większy dół, w którym stoi czasem przyczepa, z drugiej strony za krzaczorami, w dole, przy hali boksy angielskie. Więc konie idą przez taki tunel w którym słyszą różne odgłosy, ale nie widzą tego co jest bardzo blisko.
I wszystkie konie chodzą tamtędy miliony razy i nic poza tym, że czasem nasłuchują i robią większe oczy się nie dzieje. To jest droga i w teren i na pastwisko.
Ufają i wiedzą, że trzeba tędy przejść, a za kilka metrów już wszystko widać i jest spokój.
Jeśli akurat czasem się zdarzy, że w dole słychać lub widać przez krzaki coś innego niż normalnie i któryś koń się np. zatrzyma i zrobi wielkie oczy, to po prostu się z niego śmieję, głaszczę, mówię "oooj biedactwo... takie to straszne.... no już dobrze, popatrz sobie, ogarnij się i jedziemy. Robię głęboki wdech i wydech, koń też i jedziemy.
I dokładnie tak samo każę robić Zenkom i Krysiom za mną - spokojnie oddychać, nie napinać nóg, nie skracać wodzy, pogadać do konia, pogłaskać itd.
Nie chodzi o to, że przepychamy konie tamtędy na siłę, one idą, tylko czasem się bardziej rozglądają. Nie uważam tego za sytuację zagrożenia i coś co wymaga wracania do tego miejsca i robienia "sesji odczulających".
Coś tam jest w dole? Ok, popatrz sobie koniu, to nie tygrys, jedziemy dalej.
Nie potrzeba do tego PNH.

Chyba że sesją i oswajaniem nazwać to co robię.

można  🙂 od razu lepiej brzmi
a kilka sesji to klinika heh
Tylko że  PNH radzi dokładnie to samo. Nie na wszytko jest jeż, kret czy jak to tam nazwałaś. Jak koń się zaniepokoi, pojawi się jakiś "próg" na trasie, czasem wystarczy stanąć, pogłaskać, dać mu się rozejrzeć. I zachęcić do ruchu naprzód. Zwłaszcza jak człowiek czuje się przy tym ok, nie spina, nie dolewa swoją paniką oliwy do ognia. Zero różnic. Odczulania, przyzwyczajania i inne rozbrajania progu są potrzebne... jak są potrzebne. Jak chwila na ogarnięcie się i spuszczenie napięcia nie wystarczy.
Julie a możesz spojrzeć na świat szerzej? 🙂 iść do sedna a nie walczyć z wyrazami? 🙂
bardzo mi przykro, ale opisane przez Ciebie postępowanie jest takie, jakiego się uczy w podobnych sytuacjach w pnh... czy to tak bardzo Cię razi, że ktoś uczy innych takiego postepowania, jakie sama stosujesz i uważasz za słuszne? 🙂 chyba, że chodzi Ci tylko o to, by wszyscy uczyli się tylko i wyłącznie od Ciebie 🙂
To chyba nie tylko Julia tak ma.Znam wielu klasyków, którzy na podstawie własnych doświadczeń lub wyuczonych stosują pomoce takie jak w szkołach naturalnych.A ta krucjata...no cóż brak znajomosci tematu powoduje agresję.
Ostatnio stosunek do koni zmienia się i pod wpływem szeroko dostępnej literatury i...np. takich for gdzie mozna sobie łatwo podyskutować.
W Polsce nie ma tradycji jeździeckich bo szkoleniowcy zbyt długo nie mogli szkolić nowych adeptów, wojny, powstania i ustroje...
Jeśli autorytetem bywali przedwojenni kawalerzyści po dwuletnim sprzątaniu koszar  z przerwą na jazdę konną, to skad obecnie mają się edukacyjne kadry pojawić.Połozenie geograficzne  uniemożliwia rozwój we wszystkich dziedzinach.
szczerze mówiąc wolę czerpać wiedzę od byłego kawalerzysty (którzy przecież już raczej i tak wymarli) którego wiedza była sprawdzona w praktyce (szkoła grudziądzka + wojsko  + zaprawa wojenna)

niż od pastucha konnego z Ameryki który w życiu o niczym innym nie słyszał jak tylko o kałbojskim sposobie jazdy postępowania z końmi (to i nie dziwota że oświeciło go i musiał stworzyć "nową" szkołę "naturalną)
Ta... od 1 września mieli kilkanascie dni na praktykę i to zwykle bez koni.
Pastuch to pastuch ale miał duzo czasu na praktykę , duzo koni i ciagłość pracy pokoleń.
rozchodzi się o to że pastuch se umyślił  że zrobi rewolucję i wymyśli "naturalna szkołę"  - bo skąd bidok mial wiedzieć że to coś co on "odkrywa" od dawien dawna jest już odkryte, opisane i nauczane za morzami.

Dlatego na to coś co już dawno odkryte, on od początku musiał nadawać nowe nazwy  -  bo skąd miał wiedzieć że przecież nazwy już są.

I teraz po tych kilkunastu latach wymyslania koła historia zatacza koło - Pat odkrywa że nie odkryl Ameryki - i poddaje się nauczaniu tak wzgardzanego i opluwanego przez niego ujeżdżenia - o którym pojęcia nie mial że cos takiego tak własnie ma wyglądać-  przez  tych co wiedzę swą opierają na iluśsetlatach doświadczeń poprzedników.
A to nie Monty Roberts wymyślił?
Opisywał okrutne metody stosowane przez jego Ojca i kolegów.
Dokonał ogromnego postępu opisując zachowania koni. Według jego odkryć szkoli się też psy.
(Fennell Jan - Zapomniany język psów Jak zrozumieć najlepszego przyjaciela )
Ja bardzo szanuję go za to, co zrobił.
ja do Monthyego nic a nic nie mam - co wielokrotnie powtarzałam.

A czemu to PNH powstało? Też przecież jakoby mialo być przeciwieństwo tradycyjnie (w domysle wśród pastuchów konnych bo tylko ten świat był znany twórcy PNH) prowadzonego szkolenia koni
Pat odkrywa że nie odkryl Ameryki - i poddaje się nauczaniu tak wzgardzanego i opluwanego przez niego ujeżdżenia


A skądżeś Ty to wzięła, dobra kobieto?...

PNH jest jako przeciwwaga nie do klasyki czy też tradycji, a do "kopania żeby ruszyć, ciagnięcia, żeby skręcić albo się zatrzymać" itp. Jeśli sie z powyższym nie identyfikujesz, to PNH nie jest żadnym przeciwstawieniem do Ciebie.

I nie rozumiem, czemu do Montiego nic nie masz - przecież jest kowbojem i odkrył metodę bezstresowego wychowania konia przez ganianie go w kółko, bo jeździectwo, które znał, to były brutalne metody jego ojca.
do Monthyego nic nie mam bo nie jest nawiedzonym oszołomem a normalnym facetem, ktory zęby zjadł na koniach i  który pokazuje jak problemy z koniem można rozwiązać różnymi sposobami. I nie tworzy jakiejś swojej "szkoły".

a do "kopania żeby ruszyć, ciagnięcia, żeby skręcić albo się zatrzymać" itp

no to jest idealną ilustracją jakim totalnym laikiem jeśli chodzi o znajomość  jeździectwa jest Pat. I jak zadufanym w sobie. Nie dośc że nie wie,  to jeszcze szerzy oczywiste brednie i swe własne konfabulacje.

Przecież on to wszystko przypisuje niejako tym wszystkim którzy uprawiają nie-naturalne jeździectwo. Tworzy nieprawdziwy, zakłamany obrazek - tak jeśli chodzi o te nie-naturalne jeździectwo (Samo Zuo) jak i swoja szkołę "naturalną" - (Czysta Ożywcza Dobroć i kraina Wiecznej Szczęśliwości gdzie Konia się Prosi).
Nie, Elu. Pat nie mówi, że wszyscy poza jego uczniami tak robią. Mówi, że JEŚLI ktos byl tak uczony, to to nie jest naturalne/pozytywne/wstaw sobie dowolne pasujące słowo. Pozostali są OK i nigdzie z nimi nie walczy. Naprawdę.

Czy to jest dowód "nieznajomości jeździectwa", ze Pat mówi: nie kop konia aby ruszyć, nie ciągnij aby skręcić? Wiesz to? No doskonale. Zapewniam Cię, nie wszyscy to wiedzą, i do nich własnie mówi.
to jest dowód na to że on z góry zakłada że coś ktoś robi źle bo nie jest jego uczniem.

od kiedy w szkole nauka polega na np. mowienia do ucznia: nie pisz z błędami, pisz bezbłędnie.

Uczenie polega na powiedzeniu jakie są zasady i ćwiczeniach praktycznych mających na celu wpojenie tychże zasad.

Jak dla mnie to nie jest żaden dowód 🙂

Na wielu szkoleniach przewijają się "najczęściej popełniane błędy". Najwyraźniej to działa, skoro tak się robi. Np. bezpieczeństwo (w informatyce) - NIE róbcie tak, bo to tworzy taką dziurę, NIE róbcie też tak, bo to umozliwi atak z tej strony, NIE róbcie owak, bo ktoś może zrobic tak i dostać się do systemu... Najwyraźniej też coś z góry zakładają, tylko nie wiem co. Że politechniki są złe?

Tak, jest powiedziane jakie są zasady i są ćwiczenia służące wpojeniu tych zasad.
to jest dowód na to że on z góry zakłada że coś ktoś robi źle bo nie jest jego uczniem.

od kiedy w szkole nauka polega na np. mowienia do ucznia: nie pisz z błędami, pisz bezbłędnie.

Uczenie polega na powiedzeniu jakie są zasady i ćwiczeniach praktycznych mających na celu wpojenie tychże zasad.


To nie żaden dowód, to tylko Twoje domniemanie, że on tak zakłada.

Nauczycielka j. polskiego własnie tak nam mówiła: nie piszcie z błędami, piszcie bezbłędnie.
Nauczycielka tłumaczyła nam także, jakie są zasady pisowni.

PS. Nie wiem skąd u Ciebie tyle frustracji/jadu/nienawiści/lekceważenia (*niepotrzebne skreślić) dla kogoś, kogo absolutnie nie znasz, a  wyrażającego się poprzez słownictwo, jakiego używasz. Wyluzuj 🙄
EluPe, po pierwsze każdą swoją kolejna wypowiedzią udowadniasz, że na temat programu opracowanego  przez Parelliego nic nie wiesz. (opracowanego, nie wymyślonego, Parelli nigdzie nie mówi, że sam to wymyślł; mówi, że uczy innych tego, co istniało od lat).

Po drugie, żeby przykryć swoją niewiedzę a jednocześnie dać upust swojej jadowitej złości po prostu mijasz się z prawdą (chociaż może to jest zbyt delikatne określenie). Najpierw wmawiałaś, że PNH jest jedyną znaną szkołą w Polsce (jasne, instruktorzy SNH spadli z kosmosu, uczą ufolodki i to w podziemiu, żeby nie wejść w paradę wrednemu PNH). Robiłaś to na tyle skutecznie, że wiele osób przyjęło to za pewnik. Potem zaczęlaś głosić, że jedynie PNH jest kontrowersyjne. Moje pytanie co takiego różni PNH od SNH, że jedno jest be, a drugie cacy po prostu pominęlaś - bo odpowiedź na to pytanie wymaga konkretu, a do tej pory żadnym konkretem w tym wątku się nie splamiłaś.

Do tej pory byłaś bylaś po prostu śmieszna. Teraz ze swoimi wycieczkami na temat, jak ktoś wygląda czy czym się zajmuje stajesz się po prostu żenująca. Jak już brakuje pomyslów, to można się czepić, że ktoś jest pastuchem. Wiadomo, pastuch to pastuch, tępak, który o niczym nie słyszał, nigdzie nie był, pojęcia o niczym nie ma - gdzie mu do wyżyn niejakiej EliPe. 

Ten "pastuch, bidok", o którym tak się lekceważąco sie wyrażasz, w małym palcu ma większą wiedzę na temat koni niż ty w wszystkich swoich nie-pastuszych paluszkach i innych organach, które prawdopodonie posiadasz. Jeżdziecko też do pięt mu nie dorastasz.  Więc jak z kogoś driwsz zastanów się, czy jednocześnie nie robisz pośmiewiska z samej siebie. 
Ela ja Ci chyba przyłożę.
Zaparłaś sie jak kozioł.Każdy może załozyć szkołę a uczeń przychodzi sam i płaci za wiedzę.
Jeżeli klasyczny trener lub dobry ujeżdżeniowiec uczy sie takiego programu to nie po to zeby nauczyć się jeździć ale zdobyc większą wiedzę o koniach.
jakiego programu? jaką szkołę?

jest jedna szkoła i program - się to nazywa prawidłowe jeździectwo - do czego każdy z nas stara sie z lepszymi lub gorszymi skutkami dążyć .

Każdy wybiera to co mu pasuje. Wolna droga.

Niestety kiedy przychodzi do pokazania "finalnego produktu" to dyskutanci nie są w stanie pokazać nic co by wyrastało ponad poziom miernej rekreacji. Nawet 3* instruktor jeździ jak wór kartofli w stylu naprawdę niegodnym naśladowania.

O ile w ogóle są w stanie cokolwiek pkazać.

Bo głównie ostatnio wpadli na doskonałą wymówkę żeby nie pokazywać swoich produktów finalnych: JA NIC NIE MUSZĘ albo NIKT MI NIE BĘDZIE NIC NAKAZYWAŁ.
jakiego programu? jaką szkołę?



no, tak cały czas miałam takie wrażenie, że Ty nie wiesz o czym mówisz  😁

:łyk kawusi z mleczkiem: jasne, że nikt mi nie będzie niczego nakazywał  😍
rozchodzi się o to że pastuch se umyślił  że zrobi rewolucję i wymyśli "naturalna szkołę"  - bo skąd bidok mial wiedzieć że to coś co on "odkrywa" od dawien dawna jest już odkryte, opisane i nauczane za morzami.

Dlatego na to coś co już dawno odkryte, on od początku musiał nadawać nowe nazwy  -  bo skąd miał wiedzieć że przecież nazwy już są.

I teraz po tych kilkunastu latach wymyslania koła historia zatacza koło - Pat odkrywa że nie odkryl Ameryki - i poddaje się nauczaniu tak wzgardzanego i opluwanego przez niego ujeżdżenia - o którym pojęcia nie mial że cos takiego tak własnie ma wyglądać-  przez  tych co wiedzę swą opierają na iluśsetlatach doświadczeń poprzedników.


Czekałam na ten post. Wiedziałam, że w końcu musi on się pojawić w tej dyskusji. Dobrze pokazuje, gdzie tkwi problem.
Zastanawiam się od dawna, czy czasami "niechęć" u nas do "metod naturalnych" i przekonywanie z wyższością, że przecież my juz dawno to wszystko znaliśmy, wiedzieliśmy, posługiwaliśmy się, stosowaliśmy, nazywaliśmy itp nie wynika z prozaicznego poczucia ZAZDROŚCI (żeby nie uzyć słowa ZAWIŚCI)?
O co?
- o to, że ktoś za Oceanem (nikt z nas, czyli obcy) śmiał to wszystko, co my od pokoleń znamy i stosujemy - ubrać w metodę, poskładać w plan, przetłumaczyć na język strawny dla "laików", zbudować produkt i SPRZEDAĆ (!!!) w ten sposób, że niemałe zyski za to spływają do jego (nie naszej) kieszeni?

W takim razie za tym idzie podstawowe pytanie: dlaczego nikt z polskich jeźdźców/ trenerów (jeżdżących i praktykujących szkołę grudziądzką, czerpiących z tradycji kawaleryjskiej, mających za sobą wiedzę ugruntowaną na najlepszych podstawach jeździectwa europejskiego) nie wymyślił i nie zbudował metody nauki pracy z koniem, którą można byłoby sprzedawać jako "produkt" szeroko za granicą, w tym wśród pastuchów w USA?

Czy nie łatwiej siedzieć na czterech literach i krytykować z nieuzasadnionej pozycji "wyższego", niż wziąć się do roboty i opracować od A do Z  "szkołę jazdy grudziądzkiej" jako logiczną całość i zacząć ją "sprzedawać" na lewo i prawo?



Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się