W bardzo prosty sposób, np. jeżeli potrafi robić chody boczne z ziemi od nacisku w trzeciej strefie to, to samo zrobi jak przyłożysz łydkę w tamto miejsce, a nie rękę jak z ziemi.
Isante program PNH jest tak skonstruowany, że prawie każdy koń prowadzony prawidłowo po ukończeniu L2 z siodła powinien być na to gotowy. 😉 Zauważ, że po freestyle jest finesse, nie jako opcja, tylko jako kontynuacja.
Tania łączy się tak, że czego się koń nauczy z ziemi, to dużo łatwiej mu skojarzyć, że to, czego wymagasz z siodła, to jest to samo. Z chodami bocznymi Isante ma rację - nie znam konia "pnh-owego", który nie zrobiłby chodów bocznych z siodła od razu przy pierwszej próbie, jeśli umie je z ziemi. Oczywiście jakość wykonania perfekcyjna nie będzie, ale zasada zostanie zrozumiana bez problemu.
Mój koń robi płynnie chody boczne z ziemi od sugestii (od wyciągniętej w powietrzu ręki którą przemieszczam w bok), natomiast w siodle rzadko wychodzi to tak dobrze, często nie wychodzi mi wcale, bo źle się kiedyś nauczyłam, siedzę jak worek ziemniaków i wydaję jej błędne sygnały dosiadem 😉 i guzik daje przyłożona łydka, jak ja źle siedzę.
Inna sytuacja, moja klacz cofa z ziemi dowolną ilość kroków, po prostej, po łuku, slalomem między pachołkami od sugestii. Wsiada uczeń, który nie umie dobrze cofać dosiadem, efekt: koń spięty, cofnie o krok lub dwa, ale "z łaską".
Wniosek: praca z ziemi to nie do końca to samo co pod siodłem.
#t=204 to jest dopiero przegięcie - nie dość że podłoże nierówne, to konie bez ochraniaczy, nasza kawaleria też tak miała 😉 trzeba zacząć propagować hasło "Stop jeżdżeniu po nierównym - konie na piasek kwarcowy i do karuzeli" 🏇
Fanelia napisałam "łatwiej", a nie "magicznie będzie umiał". 😉 Oczywiście, że człowiek też musi ogarnąć, co robi z własnym ciałem. Tak samo, jak z ziemi musi.
I właśnie dlatego z całym moim szacunkiem i fascynacją dla naturala, szkolę konie i uczniów metodami klasycznymi, bo z biegiem lat doszłam do wniosku, że natural w niewielkim stopniu przekładają się na konia pod siodłem, niestety 🙁
Na etapie szkolenia swojego konia, kiedy uczyłam z ziemi, a potem to samo pod siodłem było łatwiej, ale na etapie koń już umie z ziemi, a jeździec w siodle nie - nie sprawdza się. Koń i jeździec muszą umieć zrobić to samo.
Murat-Gazon zgodzę się z Tobą w 100 %, ale, moje konie, z którymi pracuję nie są prowadzone metodami PNH. Strzyga, jeźdźcy się bardzo rozwijają, nie tylko w pracy z końmi, ale również uczą się pokory i cierpliwości, która się baaardzo przydaje 🙂
Isante ale wydaje mi się, że w każdej szkole NH jest moment, w którym uważa się, że koń jest gotów na przyjęcie wędzidła i jazdę na kontakcie. 👀 No chyba że to sekta Nevzorowa, no to nie. 😉
Uczenie się pokory i cierpliwości i obserwacji bardzo fajnie ale nikt nie nauczy się jeździć nie jeżdżąc. A jednak żeby się delikatnie i dokładnie porozumieć z siodła i nie przeszkadzać niczym worek ziemniaków a przede wszystkim nie szkodzić trzeba jeździć i się szkolić.
Na własnym przykładzie widze, że jeśli ktoś podążałby tylko jeździectwem naturalnym to w pewnym momencie po prostu trafi na mur i koniec. Bo mój koń za mną łazi, robi ćwiczenia z przerobionych leveli, umie podążac za sugestią i wzrokiem, ALE co dalej ? Kiedyś się też na tego konia wsiada, a wtedy trzeba pracować tak, aby rozwijał on swoje ciało i mógł wykonywać swoją prace z przyjemnością. A natural tego nie uczy, natural zakłada,że wszyscy już umieją jeździć. A to nie tak. I wiesz co ? Natural wcale nie nauczył mnie tyle pokory co pierwsza jazda z trenerem ujeżdżenia. Bo zobaczyłam ile jeszcze rzeczy przede mną i przed Drako. A w naturalu to jeszcze dwa levele i co ? Master of masters ? 🤣 Ale zrozumiesz dopiero jak trafisz pod skrzydła dobrego trenera. Bo ja zrozumiałąm gdzie jestem jak mój zabrał mi wodze, strzemiona i powiedział : jedź ósemke...
Isante, ale JEŹDZIECKO to się oni nie rozwijają... Z resztą, ja się bardzo cieszę, że i TheWunia i Murat są na tyle otwarte, że zaufały nam i jednak zaczęły klasycznie jeździć, bo to nie chodzi o to, żeby komuś mówić, że jest głupi, bo wierzy w natural, tylko, żeby było dobrze koniom. A jakoś w NH koniom pod siodłem nie chce dobrze być. Myślę, że dziewczyny nie żałują decyzji i za jakiś czas pokażą nowe filmiki, bo strasznie jestem ciekawa =)
TheWunia, bo natural W OGÓLE nie uczy pokory, bo tam nie ma pracy. Robisz sobie jakieś fiu-bździu na sznurkowym kantarku i z marchewkowym bacikiem, bawisz się w jeżyki, zaprzyjaźnianie (co tam jeszcze jest?), przerabiasz kolejne levele..., a tak naprawdę stoisz w miejscu 😉 Bo nie jest sztuką bawić się z koniem z ziemi, sztuką jest zrobić coś porządnego z siodła. A chyba tego boją się naturalsi, tej ciężkiej pracy i niepowodzeń, bo w tej motylkowej, różowej strefie 'wszystko jest super, mój koniś mnie kocha' jest łatwiej i wydaje im się, że to rozwiązanie na wszelkie problemy - potem konie chodzą niezadowolone, z odgiętym grzbietem, jak jakieś trupy. Tak jak nie miałam dawniej nic do naturalsów, niech se żyją, krzywdy nikomu nie robią, tak po obejrzeniu filmów np. tej Kariny Drobnik stwierdzam, że jednak robią.
Spytałam o edukację jeźdźca, bo jeśli stoi on i pracuje z ziemi a nie uczy się równolegle własnej jazdy konnej -na koniu- to traci czas i się cofa w rozwoju. A jeśli ktoś wierzy, że stojąc "przenika" jeździectwem to właściwie ..... pogratulować "Mistrzom". 😉
Przecież to są pomoce służące do porozumienia się z koniem i w odpowiednich rękach (czy na odpowiednich nogach) będą spełniały odpowiednio swoje zadanie, a w nieodpowiednich dla mnie mogą być tak samo nadużywane co halterek i jazda na sztywnym koniu z głową w chmurach....
Andaluzja, to pojechałaś. Mam rozumieć, że my źli i o jakże niedobrzy klasycy na porządku dziennym napierdzielamy konia batem i wbijamy im ostrogi(najlepiej ostre) w boki? I krwawienie z pyska od wędzideł jest na porządku dziennym? Powtórzę się z innego wątku... A zaczynało być tu naprawdę miło, dyskusje prowadzono ciekawie i na miłym poziomie, rozmowy również. I przyszła jedna z drugą, jedna "ciekawsza" od drugiej. Wskaż mi palcem(wiem, że to brzydko), która z nas napierdziela konia batem. 😉 I tak, lepiej jeździć na koniu w ostrogach i z batem, używając tych rzeczy DOBRZE, niż prezentować jakieś naturalistyczne wymysły, szarpiąc konia na halterku i obijając mu grzbiet swoim dosiadem godnym pożałowania. W rekach małpy to i igła jest niebezpieczna, a konikowi można zrobić krzywdę jeżdżąc na cordeo. I jeszcze... Jaki sens widzisz w przecinkach po wielokropku? Bo ja go nie widzę.
Wasz punkt widzenia jest całkiem ciekawy 🙂 Rozumiem, że jak pracujesz metodami naturalnymi z ziemi i z siodła to nie można już mieć trenera, który skoryguje Twój dosiad? Ja mam takie szczęście, że trafiłam na paru, którzy mi pomogli i dali bardzo cenne wskazówki. Osobiście pracuję z wieloma końmi i wykorzystuje z różnych szkół elementy, które mi się podobają, tworzę tym własną drogę, którą nie mogę nazwać, PNH czy nie wiadomo jeszcze jaką. TheWunia gdzie Ty widzisz mur? Przede mną jest otwartych wiele drzwi m.in ujeżdżenie. Zależy wszystko od tego, czego naprawdę chcesz. Myślę, że ten mur postawiłaś sama sobie. Myślę, że powinnaś zapamiętać, metody naturalne to podejście. I z nim możesz dążyć do celu. Możesz - nie musisz. Dążę w kierunku ujeżdżenia, i w tym momencie nie mam problemu z zwrotami na zadzie, ciągami w stępie,kłusie a nawet i ósemkami bez wodzy 😉 Trzeba po prostu chcieć. Retna biegam za moim jednorożcem z marchewkowym kijkiem i patatajam z nim po tęczy 😉
Myślę, również że przeginacie pisząc o Karinie 😉 Nie wrzucajcie wszystkich do jednego worka. Pozdrawiam
Andaluzja, to pojechałaś. Mam rozumieć, że my źli i o jakże niedobrzy klasycy na porządku dziennym napierdzielamy konia batem i wbijamy im ostrogi(najlepiej ostre) w boki? I krwawienie z pyska od wędzideł jest na porządku dziennym? Powtórzę się z innego wątku... A zaczynało być tu naprawdę miło, dyskusje prowadzono ciekawie i na miłym poziomie, rozmowy również. I przyszła jedna z drugą, jedna "ciekawsza" od drugiej. Wskaż mi palcem(wiem, że to brzydko), która z nas napierdziela konia batem. 😉 I tak, lepiej jeździć na koniu w ostrogach i z batem, używając tych rzeczy DOBRZE, niż prezentować jakieś naturalistyczne wymysły, szarpiąc konia na halterku i obijając mu grzbiet swoim dosiadem godnym pożałowania. W rekach małpy to i igła jest niebezpieczna, a konikowi można zrobić krzywdę jeżdżąc na cordeo. I jeszcze... Jaki sens widzisz w przecinkach po wielokropku? Bo ja go nie widzę. No dobrz,t wiec wyjasnij mi czemu nie wolno karac na zawodach konia batem? Bo tyo brzydko wyglada? a na treningach wpierdziela sie temu biednemu koniowu batow ile sie da,bo np odmowil skoku? I zawsze to kon zawinil,bo sie zbuntowal...:/
Andaluzja, w każdej szkole są jakieś patologie, moja droga. To, co tu prezentujesz, to zachowanie niedopuszczalne. Równie dobrze możemy zarzucić naturalsom, że jeżdżą na koniach wygiętych w chińskie 8 na wszystkich płaszczyznach, że jeżdżą na oklep(taaak, natural to jazda na oklep i halterku :cool🙂 kilka godzin dzienne bez jakiegokolwiek dosiadu, niszcząc koński grzbiet nie tylko nierównomiernym rozkładaniem nacisku własnych czterech liter, ale i zupełnym brakiem stabilności i skakaniem tyłkiem po kregosłupie oraz wpijanie węzełków haltera w sploty nerwowe. Osobiście nigdy nie widziałam w swojej stajni napierdzielania konia batem, bo "koń zawinił". Chyba, że koń z premedytacją atakował człowieka, a zdarzyło się to... raz! I dwa uderzenia starczyły, aby półtonowe, niebezpieczne zwierze, stojące na dwóch nogach się opamiętało. A na zawodach nie wolno karać, bo to patologia. Nie wiem gdzie byłaś i co widziałaś, ale zarzucasz to każdemu, kto nie patataja na tęczy w halterku i na oklep. A tak nie jest. I dziwie się, że miałam siłę Ci na to odpisać, bo... eh. Nie ważne.
Wybacz,ale ja nie raz bylam na zawodach w skokach czy to W sopocie czy to w Olsztynie...i tez nie raz widzalam jak jezdziec wpierdzielil koniowi batem,bo sie kon wylamal:/ Na szczesce zostal za to dyskwalifikacje🙂 Poza tym nie raz i nie ostatni raz zobacz jak UCZY sie konie do skokow za pomoca bata,bo czlowiek inaczej sobie nie umie radzic z "nieposluszenstwem" konia...
Andaluzja czasem się zastanawiam, gdzie wy na te zawody jeździcie. Rzadko, bo rzadko, ale bywam gdzieś czasem i jakoś takie obrazki nie są na porządku dziennym. Wręcz przeciwnie. Ale może ich nie widzę, bo sama jestem katem, który jeździ z batem, a nawet ostatnio zdarza mi się zakładać ostrogi!
I nie zgodzę się z teorią, ze konie nigdy nie popełniają błędów. Bez przesady, zdarza im się. Uczą się tak samo jak i jeźdźcy. A w trakcie nauki popełnianie błędów jest czymś zupełnie normalnym, a nawet jak już człowiek czy też koń umie też się może zdarzyć jakaś wpadka.
Andaluzja, Twoje wywody do niczego nie prowadzą, wciąż każesz mi patrzeć na klasyków przez pryzmat patologii jeździeckiej. Uświadom to sobie, że patologia jest tępiona. Tak, nawet ta u klasyków i to przez klasyków. A patologia naturalsów mało kiedy jest tępiona, bo nie mają odwagi pokazać się rzeszy jeździeckiej, a jedynie swojemu światkowi(nawet nie komuś, kto ma pojęcie z ich światka) i sobie przyklaskują tylko. nagana, przyznaję rację.
Zgodzę się z Tobą Andaluzja.Koń nigdy nie popełnia błędu, błędy popełniają tylko jeźdźcy 🙂
Oczywiście, że konie popełniają błędy. Ileż razy to koń nie wyhamuje i wpadnie na pastucha ? A ile jest filmów gdzie koń skakał sobie przez płot i zachaczyl nogami co skończyło się wywrotka. Albo uciekają z pastwiska i ładują się w bagno.
Koń to nie nieomylny bóg, a zwierzę 😉
Ja wiem, że jeździectwo naturalne to przede wszystkim podejście. Tylko dlaczego to się nazywa jeździectwo ?
Dlaczego jeździectwo? Dlatego bo dalej uprawiasz tą dyscyplinę - jeździsz konno, tylko traktujesz konia jak przyjaciela, a nie maszynę, której wciśniesz guzik i działa. Klasyka dobra jest niesamowita, baa działa na tej samej podstawie jak naturalne podejście, ale większość ludzi jest zamknięta w swoim mały schemacie 😉 "Dobry Natural Horsemanship i Dobra Klasyka są bliżej niż się nam pozornie wydaje."