Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

Murat-Gazon, ale w stępie masz znacznie większą szansę, by jakąś dziurę wypatrzyć 😉 Na kwarcowym podłożu koń też się może potknąć i połamać, chodzi o to, żeby minimalizować zagrożenie, bo wyeliminować się nie da 😉

Isante, no dobra, skoro jestem odpowiedzialna za mojego konia, to mogę jeździć w niedopasowanym siodle, włożyć mu łańcuch w pysk i uczyć go stania na piłce, bo uważam to za słuszne? Trzeba patrzeć na dobro zwierzaka, a nie na swoją frajdę, jak już się zdecydowało go mieć 🙂 I nie piję tu do Ciebie, że nie dbasz o Isante 😉
Strzyga, chodzi o to, że konie będące na pastwiskach, z różnymi formami terenu są bardziej do tego przystosowane, wiedzą na co mogą sobie pozwolić, a na co nie.
Strzyga oczywiście, że łamią i zrywają. Tyle że przyzwyczajenie do określonego podłoża daje określoną sprawność fizyczną, a ona zmniejsza ryzyko urazów (rzecz jasna nie niwelując go do zera, bo to niemożliwe). Kto ma większą szansę skręcić nogę w górach - osoba stale uprawiająca wędrówki po górach czy niedzielny turysta, który na co dzień chodzi wyłącznie po mieście?

(Nie każdy może sobie poprawić podłoże albo znaleźć inne, bez przesady.)
Retna ja jak najbardziej rozumiem, o co Ci chodzi, ale nikomu nie powiesz, że ma robić tak i tak. Każdy jest odpowiedzialny za siebie i zwierzaka. Robi to co uważa po prostu za stosowne. Powinien, przede wszystkim patrzeć na dobro konia, a nie na siebie i swoje ambicje 🙂
Isante, naprawdę uważasz, że koń wie i w dziurę nie wpadnie? Jakby tak było, to ludzie by się nigdy nie wywracali, nie wspominając o koniach.

Murat-Gazon dlaczego porównujesz konie chodzące po dobrym podłożu do niedzielnych turystów?
Czytałaś temat o huntingu? Dlaczego tam trzeba zmieniać konie prawie co sezon? Czemu one się łamią i zrywają, skoro są przyzwyczajone do skoków po betonie...
Murat-Gazon, konie, które chodzą po łąkach nie łamią nóg? Nie zrywają ścięgien? To z czego one je mają? Jakbyś powiedziała, że ludzie, którzy chodzą po górach nie skręcają kostek albo nie łamią nóg.
jeśli nie masz odpowiedniego podłoża, znajdujesz inne, albo poprawiasz to, które masz.


No właśnie nie i to jest ten fenomen. Konie spędzające cały dzień lub 24 h na padoku mają procentowo mniej kontuzji niż konie sportowe na wacie...
Konie w terenach górzystych, na kamieniach, przyzwyczajone do tego naprawdę nie będą się zabijać ani zrywać sobie ściegien. Konie nieokute CZUJĄ podłoże w przeciwieństwie do koni podkutych. Konie również myślą i nie stawiają nóg byle gdzie. Oczywiście trzeba uważac na zamaskowane wysoką trawą dziury i tym podobne niebezpieczeństwa ale w tym co pisze Strzyga wyczuwam dużą przesadę.

P.S. Mój koń złamał nogę na padoku. Kopa dostał. Nieszcześliwy wypadek... Zrosło się - Florentyn nawet pod siodłem może chodzić🙂 Powinnam ją teraz chyba całe życie trzymać w stajni i nie wypuszczać z innymi końmi, prawda?

Isante, co nie oznacza, że nie można zwrócić uwagi na błędy czy niedopatrzenia, bo czasem ktoś tego po prostu nie zauważa 😉
milenka_falbana, jaki to procent?
Strzyga 1 na 34,5 - policz sobie 🙂
milenka_falbana, a w jaki sposób wybrana została próba badawcza?
I czy konie, które łaziły po górach poddawane były tym samym obciążeniom co konie sportowe?
Retna no jasne, że można. Isante nie jest podkuta i jeżeli chodzi o różne formy terenu to radzi sobie z nimi naprawdę super. Strzyga, tu nie chodzi o dziurę, a zmniejszenie ryzyka kontuzji. Koń sam do dziury nie wpadnie 😉
No chyba, że jest pod kontrolą nie odpowiedzialnego jeźdźca to pewnie wcześniej, czy później to się stanie.
[quote author=milenka_falbana link=topic=11961.msg2155554#msg2155554 date=1407409711]
Konie spędzające cały dzień lub 24 h na padoku mają procentowo mniej kontuzji niż konie sportowe na wacie...
Konie w terenach górzystych, na kamieniach, przyzwyczajone do tego naprawdę nie będą się zabijać ani zrywać sobie ściegien. Konie nieokute CZUJĄ podłoże w przeciwieństwie do koni podkutych. Konie również myślą i nie stawiają nóg byle gdzie. Oczywiście trzeba uważac na zamaskowane wysoką trawą dziury i tym podobne niebezpieczeństwa ale w tym co pisze Strzyga wyczuwam dużą przesadę.
[/quote]
Dokładnie o to mi chodzi.  :kwiatek:

Strzyga porównałam konia chodzącego po dobrym podłożu do niedzielnego turysty, bo on nie jest przyzwyczajony do tego, że pod kopytami może być nierówno, że dziura, górka, kamyczek, patyczek, żwirek itp. Dla konia spędzającego czas na pastwisku i chodzącego w zróżnicowane tereny to wszystko jest pikuś.
A nieprawidłowe użytkowanie (vide hunting) to jest zupełnie co innego.
Murat-Gazon, wszystko jest pikusiem. Tylko dziwnym trafem jednak konie się zrywają...
Koń sam do dziury nie wpadnie 😉


W poprzedniej stajni gdzie stał mój koń była sunia, która kopała mnóstwo dziur. Nie zawsze udało się wszystkie zasypać. Raz mi serce stanęło jak jeden koń biegnąc na drugie pastwisko wyrżnął, bo noga mu wpadła do takiej dziury. Całe szczęście skończyło się na kulawiźnie i opuchliźnie przez kilka dni, a nie na złamaniu.
Strzyga no wypadki się zdarzają. Koniom i ludziom. Ale nie można przesadzać w kierunku "o-jezu-jezu, nie pojadę na łąkę, bo tam na pewno będzie dziura i koń się w niej zabije".
Najlepszym sposobem na zminimalizowanie ryzyka jest moim zdaniem jeździec czuwający, po czym i jakim chodem jedzie + koń przyzwyczajony do rozmaitych podłoży, w tym trudnych, krzywych, koślawych i nierównych.
[quote author=Murat-Gazon link=topic=11961.msg2155577#msg2155577 date=1407411019]
Strzyga no wypadki się zdarzają. Koniom i ludziom. Ale nie można przesadzać w kierunku "o-jezu-jezu, nie pojadę na łąkę, bo tam na pewno będzie dziura i koń się w niej zabije".
Najlepszym sposobem na zminimalizowanie ryzyka jest moim zdaniem jeździec czuwający, po czym i jakim chodem jedzie + koń przyzwyczajony do rozmaitych podłoży, w tym trudnych, krzywych, koślawych i nierównych.
[/quote]

Dokładnie.

Z koni moich znajomych padokujących 12 lub 24/24 h  ŻADEN nie kontuzjował się na padoku. O zerwaniach koni sportowych słyszę dość często od dalszych znajomych. Jest to przezciez główny powód dla którego konie sportowe nie są wypuszczane i było to wałkowane w innym wątku. Część się zgadzała, część nie, padały pytania czy koń startujący regionalki jest sportowy czy nie...
Ludzie potrzebowałabym pomocy 🙂 Kobyła na której jezdze używa halterka jak piątej nogi. Czyli przy przestawianiu przodu, w zakrętach czy zgięciach leży mi na rękach. Trenerka podsuneła pomysł na podszarpnięcie kobyły, ale to na drugiej jeździe zaczęła się jeszcze bardziej kłaść (nawet na prostej). Macie jakieś pomysły jak jej się pozbyć z ręki? Z ziemi nie ma problemu, nie wiesza się na kantarze.
chevalvote, znaleźć trenera z prawdziwego zdarzenia, zmienić halterek na wędzidło i zacząć pracę z koniem =) Tak będzie najlepiej dla zwierzaka =)
chevalvote, najważniejsza jest konsekwentność w działaniach, po pracuj więcej z ziemi, na kole(ćwiczenia na rozluźnienie). Może jest po prostu sztywna w szyi? Myślę, że dużo pomogą też zgięcia głowy. Podążanie za sugestią, a również ustępowanie od nacisku. 🙂
Najważniejsza jest delikatność i czytelne fazy. Jeżeli wszystkie te elementy będzie robić bez problemów z ziemi to na pewno zrobi je też z siodła.

Strzyga może lepiej i prościej dla człowieka, ale na pewno nie dla konia, jeżeli jest sztywna na halterze i nie ustępuję od nacisków kantara, to na wędzidle będzie lepiej?
Isante, z dobrym trenerem, oczywiście, że tak.
jeżeli jest sztywna na halterze i nie ustępuję od nacisków kantara, to na wędzidle będzie lepiej?

Będzie, będzie. Moja na halterze sztywna w zakrętach jak kij, przestawiłam za radami dostanymi tutaj  😉 na wędzidło na kontakcie, jest coraz lepiej, koń mi się robi "plastyczny". W tereny śmigamy freestylowo na halterze, na placu praca na wędzidle i póki co okazuje się to najlepszym rozwiązaniem.
Aczkolwiek możliwe, że przy nieprzepracowanym odruchu przeciwstawiania byłoby trudniej. Ja nie mam problemów z wieszaniem się na halterze ani niczym takim.
Z dobrym może i tak, ale podstawą jest praca z ziemi. Jeżeli wędzidło nie jest potrzebne to po co je używać 🙂
Z dobrym może i tak, ale podstawą jest praca z ziemi. Jeżeli wędzidło nie jest potrzebne to po co je używać 🙂

Mam pytanie: jak jeździec rozwija się pracując z ziemi? Jakim sposobem? Lekturą?
Isante, no właśnie Murat napisała, że wędzidło w takiej sytuacji jak najbardziej jest potrzebne 😉
Isante oczywiście, jeśli umiesz to osiągnąć z ziemi i masz prawidłową mechanikę ruchu pod siodłem, to tak. Ale jeśli nie, a masz do dyspozycji narzędzie precyzyjniejszej komunikacji w postaci wędzidła, które ułatwi koniowi zrozumienie, o co ci chodzi, to czemu go nie użyć?
Jeśli koń jest psychicznie i emocjonalnie na to gotowy, to nie ma przeciwwskazań.
Plus - "neverending self-improvement".  😉
Isante, nie, podstawą jest dobry dosiad i umiejętność pracy z koniem. Niektórzy jeźdźcy w ogóle nie pracują z końmi z ziemi.
Tania nie jeździec się rozwija, a koń. Podstawą jest praca z ziemi, podczas której pracujesz nad ustępowaniem, odpuszczeniem itp.
Murat-Gazon Jeżeli jest na to gotowy, to jak najbardziej tak, ale ile koni jest na to gotowych? Ja napisałam tylko, że jeżeli da się inaczej to po co koń ma chodzić z wędzidłem? 😉
Strzyga czyli rozumiem, że pracując z "zielonym" koniem od razu na niego wsiadasz? Nie pracujesz nad ruszaniem, zatrzymywaniem, ustępowaniem od nacisku, nie odczulasz go na siodło, popręg, czaprak itp?
Tania nie jeździec się rozwija, a koń. Podstawą jest praca z ziemi, podczas której pracujesz nad ustępowaniem, odpuszczeniem itp.
(...)

No i.... jak to się potem ma łączyć w jedno?
W bardzo prosty sposób, np. jeżeli potrafi robić chody boczne z ziemi od nacisku w trzeciej strefie to, to samo zrobi jak przyłożysz łydkę w tamto miejsce, a nie rękę jak z ziemi.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się