Proszę, ja jestem w koszulce w paski i czarnym czapraku. Informacja dla Murat, gniady to arabski ogierek po Borku, a siwa to ta o której Ci pisałam, po Equinie. Opisywałam właśnie Murat historie tej siwki. Te końcowe ujęcia to jej właścicielka, kupiła ją jako surową 3 latkę, bo jest taka śliczna 😎 a teraz ja na niej jeżdże codziennie bo ona się boi i wsiada tylko na chwilke 😉
Specjalnie bez muzyki, żeby wszyscy wiedzieli 😉 to jest podcieranie d*py szkłem, a nie jeźdxiectwo 🤔
Met, chyba nie mówisz poważnie... albo nie rozumiem Twojego postu
to instruktorzy mają to tłumaczyć, nie FORUM! To tylko wparcie, a nie główne źródło wiedzy oO to może od razu znieśmy całą edukację... przecież na Wikipedii jest wszystko, co w szkole i jeszcze x1000 więcej
Nie, nie - myślę, że się nie zrozumiałyśmy tym razem 🙂
Oczywiście, też uważam, że podstawowym źródłem wiedzy powinni być instruktorzy/trenerzy. Kwestia wyboru. I tutaj jest pies pogrzebany. Często trudno laikowi ocenić. Ale jeżeli ktoś siedzi w revoltowej społeczności od kilku miesięcy, a jednocześnie nie czerpie z tego nic (kiedy wiele wątków naprawdę wałkujemy co chwilę, pokazujemy obrazki, zdjęcia, wytykamy błędy, chwalimy postępy), to znaczy, że być może wina nie leży w instruktorze, a jednak na przykład w zawzięciu/zapatrzeniu/zamknięciu osoby zawziętej/zapatrzonej/zamkniętej :kwiatek:
to znaczy, że być może wina nie leży w instruktorze, a jednak na przykład w zawzięciu/zapatrzeniu/zamknięciu osoby zawziętej/zapatrzonej/zamkniętej
prócz forum są jeszcze inne szeroko dostępne materiały i informacje. Trzeba tylko chcieć wybrać odpowiednie, umieć z nich skorzystać w sensie ich zrozumienia i przełożenia na praktykę. Niestety czasem z ww. powodów nie jest to możliwe.
TheWunia, Obejrzałam. To jest ogólnie masakra. 😵 Nie chodzi o Ciebie. Ty nie masz za grosz świadomości, więc to nie Twoja wina. Masz BARDZO dobre predyspozycje i chęci... + jakieś tam podstawy podstaw. To co mówi ten pan woła o pomstę do nieba. Do nikąd tą drogą nie dojdziesz, błagam Cię, szukaj innej. Szkoda życia, szkoda czasu na to co w tej chwili robisz. Szkoda zwłaszcza życia koni, życia znacznie krótszego niż nasze. Z koniem naprawdę można zrobić gigantyczny progres w krótkim czasie! Wystarczy odpowiedni trener.
Dziękuję wam za rady :kwiatek: mówicie o mięśniach i siodle. Jedyne kto mi mniej więcej naświetlil ten temat to natural. Dziś jestem na kilkudniowym rajdzie. Pięć pozostałych osób jedzie na hmm munsztykach ? Pelhamach ? Nawet nie wiem. Bo to co mają na ujezdzalni przecież nie da panowania nad koniem 🙄 żebyście widziały ich miny jak przyjechałam na kantarku. Rajd zaczął się wspaniale, bo wlascicielka siwki tak się wdrapywala że koń wywalił się na bok razem z nią... o jakim wyrabianiu mięśni mowa, konie z tej stajni jeżdżą raz w tygodniu w teren i tyle. Tylko siwa po ujezdzalni i dzień przed rajdem ruszył się każdy. Właśnie przez to z czym mam do czynienia na codzień czepilam się naturalu. Bo co innego czytać w internecie, a jak zobaczyłam faceta, który coś wie, mówi o rzeczach o których nigdy nie słyszałam i dotarło do mnie że to są zupełne podstawy (np dobór siodła, chodzenie od pietki) to byłam zachwycona. Na szczęście trafiłam na Was 🙂 czas zmian
TheWunia Zadziwia mnie Twój entuzjazm. Jakie znaczenie ma to, że przyjechałaś w samym kantarku, skoro koń jest odwrotnie ustawiony i całkiem sztywny? Wybacz, ale u mnie wzbudziłoby to jedynie smutek, na pewno nie podziw. Naprawdę nie o to w jeździectwie, ani nawet w horsmenszipie chodzi. Ulżyło mi, że chcesz zmian. Szukaj polecanych trenerów z okolicy.
Wrażliwe dusze pod dobrymi skrzydłami naprawdę mogą zajść daleko.
P.s. Po co jeździsz w miejscach, gdzie sama widzisz, że nie nauczą Cię niczego konstruktywnego? Po co dajesz zarabiać tej stajni na rajdzie? No nie ogarniam.
Atea ja nie płacę im ani grosza 😉 tutaj rajdy polegają na jeździe od jednego do drugiego koniarza. Ja nauczyłam się już cieszyć z drobnostek, bo niestety nie zdarzają się duże osiągnięcia... prawie całą drogę szedł z nosem przy ziemi, wiec myślę że nie był bardzo spięty, całe szczęście.
TheWunia, cieszenie sie z drobnostki kosztem koni to dość kiepska postawa. Musisz zacząć od zmiany myślenia, chyba, ze podoba Ci sie to, co jest teraz, to nie ma rozmowy. Porównywanie sie z gorszymi to świetna sprawa, zeby wyrobić sobie poczucie wyższości i uspokoić sumienie. Ale w żadnym wypadku nie pomaga w rozwoju.
tak jak napisały dziewczyny... skoro nadszedł czas zmian, to należy zacząć od podejścia.
Przeczytaj kilka książek i znajdź porządnego instruktora. Zrozum również, że wędzidła NIE GRYZĄ. Wrzucałam tu swoje filmiki... Tak, mój koń potrafi chodzić bez ogłowia, trenując na co dzień z czanką z portem. To chyba mówi samo za siebie? Wędzidło, w odpowiednich rękach jest taką samą pomocą jak łydka, nie zaś narzędziem tortur.
I przepraszam, ale trener naturala, który twierdzi, że trzeba machać rękami do nieba, bo inaczej koń będzie opadał łopatką jest tak samo beznadziejnym jeźdźcem jak Pan, który mówił na Twoim filmiku, że koń ma się kłaść w zakrętach...
A te konie na munsztukach, widziałaś może ich plecy? Przyjrzałaś się ich zadom? Dlaczego jedyne, co siedzi Ci w głowie, to kantarek sznurkowy? To jak oglądać skoki narciarskie i dyskutować i kształcie nart zawodników. Pal sześć z techniką skoku.
Obawiam się, że źle zrozumiałyście TheWunię w kwestii kantarka sznurkowego i ostrych kiełzn na rajdzie. TheWunia pisałą przecież , że te kiełzna nie służyły pracy, ustawieniu i rozwijaniu muskulatury tylko PANOWANIU nad koniem. Myślę więc, że grzbiety tych koni miały znacznie gorzej niż koń TheWuni na kantarku, który - jak napisała - przynajmniej szedł w rozluźnieniu.
Smartini myślę, że to nie jest kwestia przesadnego entuzjazmu kantarkiem , tylko raczej tego, że TheWunia nie potrzebuje wędzidła, by mieć kontrolę nad koniem - co, jak wiemy, nie jest wyłącznie domeną naturalsów i klasyczny albo westowy dobrze (!) wyszkolony (!) koń będzie posłuszny także na halterze, cordeo i bez niczego. Jednak rzecz w tym, że tamci ludzie muszą mieć ostre wędzidła, by być w stanie na swoich koniach w ogóle jeździć, i że tam nie ma mowy o żadnej komunikacji za pomocą czegokolwiek, a jedynie o tym, by zmusić konia do posłuszeństwa. "Wedzidło jest narzędziem komunikacji, nie kontroli". Smutno jeździ się w towarzystwie osób, dla których służy wyłącznie do tego drugiego.
Murat, ale odwracasz kota ogonem 🙂 Ja się bardzo cieszę, jak ludzie pracują tak, by koniom krzywdy nie robić i halter jest o niebo lepszy niż tłuczenie się z koniem nawet na oliwce. Ale przy tak wielu problemach (niewynikających ze złych intencji TheWunii, tylko tego, że nikt jej nie uświadomił) należałoby zapomnieć o ekscytacji jazdą na samym halterze, skoro mimo wielkich chęci, krzywdzi ona jej konia. Kurcze, mam dzisiaj problemy z wysławianiem się, tu jest zdecydowanie za gorąco.
Cały czas w dyskusji pojawia się: ale jeżdżę na kantarku. Ale tamte konie były nie doopanowania. Ale nie krzywdzę pyska konia.
Ok, ale należałoby zacząć z tym koniem pracować. Nawet jeżeli oznaczałoby to powrót do wędzidła. Przede wszystkim trzeba wypracować mięśnie zadu, grzbietu, szyi. W sumie to całego konia. Wypracować u niego i u siebie równowagę. A także prawidłową reakcję na wszystkie pomoce. Bo co nam z konia, który wprawdzie chodzi na kantarku (nie mówię tu konkretnie o TheWunii tylko ogólnie) skoro gdy dołożymy łydkę, to koń zamiast się podstawić i unieść grzbiet, zacznie nam przyspieszać z ciałem tak samo rozwleczonym jak wcześniej?
Bo co nam z konia, który wprawdzie chodzi na kantarku (nie mówię tu konkretnie o TheWunii tylko ogólnie) skoro gdy dołożymy łydkę, to koń zamiast się podstawić i unieść grzbiet, zacznie nam przyspieszać z ciałem tak samo rozwleczonym jak wcześniej?
To, że taka osoba nie jest linczowana przez swoich naturalsowych towarzyszy 🏇 A nie trudno tam o krytykę, oj nie trudno!
kasiakliczkowska i tu się z Tobą nie zgodzę 🙂 Przy prawidłowym wyszkoleniu konia, nie potrzebujesz wędzidła do tego, by go opanować czy ostawić. Jest to tylko dodatkowy element, dzięki któremu przekazujesz koniowi, czego od niego chcesz i we wprawnych rękach jest bardzo precyzyjnym narzędziem. Nie służy do tego, by się z koniem ciągać, bo ten ocieka od łydki czy nie skręca. Z resztą najlepszym przykładem tego są konie, które na co dzień trenują w wędzidle i bez żadnego przygotowania możesz na nich pojeździć bez niczego z takim samym efektem.
To, że taka osoba nie jest linczowana przez swoich naturalsowych towarzyszy 🏇 A nie trudno tam o krytykę, oj nie trudno! Nie kumam 🙂
kasiakliczkowska w naturalsowym ujęciu "komunikacji, a nie kontroli", ponieważ jeśli przez kontrolę rozumiemy to, że konia można zatrzymać, ruszyć, skręcić nim w dowolną stronę i dowolnie zmieniać chody i tempo w obrębie każdego - to do tego wędzidło nie będzie nigdy potrzebne. Zatem nie jest narzędziem kontroli, skoro można ją uzyskać bez niego. Komunikacji, ponieważ pewnych rzeczy koniowi nie da się przekazać bez wędzidła albo jest to o wiele trudniejsze, więc dzięki wędzidłu dochodzi nowy, o wiele precyzyjniejszy "kanał komunikacyjny".
Smartini masz rację. To jest ta kwestia, o której napisałam powyżej. Z tym, że "u nas" zanim zaczniemy myśleć o podstawieniu i uniesieniu grzbietu, musimy (!) mieć kontrolę - definicja wyżej. A także zaufanie, szacunek itp. "naturalsowe pierdoły". 😎 (I tak, to jest ten błąd, który ja popełniłam, brak pójścia dalej po uzyskaniu kontroli 😉 )
Smartini masz rację. To jest ta kwestia, o której napisałam powyżej. Z tym, że "u nas" zanim zaczniemy myśleć o podstawieniu i uniesieniu grzbietu, musimy (!) mieć kontrolę - definicja wyżej. A także zaufanie, szacunek itp. "naturalsowe pierdoły". 😎 (I tak, to jest ten błąd, który ja popełniłam, brak pójścia dalej po uzyskaniu kontroli 😉 ) [/quote]
Ja to rozumiem. Też na początku z moim koniem pracowałam nad szacunkiem (oj, jemu tego zdecydowanie brakowało...), zaufaniem i takie tam, a żaden ze mnie naturals. Ba, myślę, że swoim spacerowaniem po lesie z niespełna 2letnim koniem przez 4 miesiące przebiłam tę 'marketingową' część naturalsów 😜 Ale ile to trwa? No bez przesady. Wg mnie powinno się, po osiągnięciu wstępnego porozumienia z koniem, stopniowo podnosić mu 'fizyczną' poprzeczkę. Inaczej zrobimy mu krzywdę, tuptając wieki byle jak i to w myśl jego zdrowia! Ko musi najperw zaakceptować presję ze strony pomocy (łydki, kiełzno, cordeo, co kto woli), rozumieć ją i być w stanie się jej podporządkować. I tak małymi kroczkami do przodu
Broń Boże nie chodziło mi o mówienie wow mój koń idzie na kantarze 😜 chciałam pokazać jak bardzo Ci ludzie są nieświadomi. Ja też jeszcze mało rzeczy wiem, ale szukam. Zresztą, to co tam się działo to ludzkie pojęcie przechodzi i postanowiłam, że więcej do tamtej stajni nie zajrzę. Jestem zupełnie świadoma, że kantarek to moge mieć dla relaksu, ale na codzień musze go przestawić na wedzidło. Musze poszukać jakiegoś trenera w miare blisko i to jak najszybciej. :kwiatek: A ogólnie z konia jestem bardzo zadowolona 🙂
kasiakliczkowska i tu się z Tobą nie zgodzę 🙂 Przy prawidłowym wyszkoleniu konia, nie potrzebujesz wędzidła do tego, by go opanować czy ostawić. Jest to tylko dodatkowy element, dzięki któremu przekazujesz koniowi, czego od niego chcesz i we wprawnych rękach jest bardzo precyzyjnym narzędziem. Nie służy do tego, by się z koniem ciągać, bo ten ocieka od łydki czy nie skręca. Z resztą najlepszym przykładem tego są konie, które na co dzień trenują w wędzidle i bez żadnego przygotowania możesz na nich pojeździć bez niczego z takim samym efektem.
przekazywanie koniowi subtelnych informacji w jakimś konkretnym celu też służy do kontroli konia. Bo odpowiednie ustawienie etc to też jest kontrolowanie ciała konia 🙂 Przy prawidłowym wyszkoleniu konia też używa się wędzidła np do zatrzymania konia. Używa się wszystkich pomocy, w tym zamknięcie wodzy= wędzidło. To, że można jeździć na dobrze wyszkolonym koniu bez kiełzna, to nie znaczy, że kiełzno nei służy do kontroli konia, tylko że kiełzno nie jest konieczne do kontroli. Ale jeśli masz kiełzno i nim działasz to w jakiś sposób kontrolujesz ciało konia. Co do wzmiance o tym, że kiełznem nei zastępuje się działania łydki to chyba oczywiste, natomiast do nauki skręcania kiełzno też służy, razem z łydką i dosiadem. I to też jest kontrola konia 😉
[quote author=Murat-Gazon link=topic=11961.msg2143246#msg2143246 date=1405881087] kasiakliczkowska w naturalsowym ujęciu "komunikacji, a nie kontroli", ponieważ jeśli przez kontrolę rozumiemy to, że konia można zatrzymać, ruszyć, skręcić nim w dowolną stronę i dowolnie zmieniać chody i tempo w obrębie każdego - to do tego wędzidło nie będzie nigdy potrzebne. Zatem nie jest narzędziem kontroli, skoro można ją uzyskać bez niego. Komunikacji, ponieważ pewnych rzeczy koniowi nie da się przekazać bez wędzidła albo jest to o wiele trudniejsze, więc dzięki wędzidłu dochodzi nowy, o wiele precyzyjniejszy "kanał komunikacyjny". [/quote]
jak wyżej- oczywiście nei musisz mieć kiełzna, żeby powodować koniem (jeśli to masz na myśli pisząc o kontroli), niemniej jednak jeśli już używasz kiełzna, to w klasycznym wyszkoleniu konia używa się go również przy zatrzymaniu, skręceniu oraz przy zmianie chodów (jeśli chcesz utrzymać odpowiednie ustawienie), koń musi umieć na nie odpowiednio zareagować. Ludzie, Wam chyba chodzi o to, że nie jeździ się na "zaciągniętym ręcznym" ale to jest akurat jedna z podstaw jeździectwa 😉
edit: nie wiem jak usunąć post, żeby dokleić drugi do pierwszego 😡
thewunia wybacz, ale ten Pan... tylko ci zdrowie konia popsuje swoimi radami. i co to ma w ogole znaczyc, ze siwa klacz nie jest juz taka młoda, bo ma 4 i pol roku 🤔 🤔 🤔.... i jeszcze jeździ na niej taki... cięzki jeździec.... 🤔wirek: zmieniaj stajnie kobieto!!
Kasia, łapiesz mnie za słówka zupełnie niepotrzebnie 🙂 Oczywiście, nawet jak siedzę na gołym koniu, to używam swojego ciała do jego kontroli. Ba, nawet jak na nim nie siedzę. Ale myślę, że dobrze wiesz, że nie o taką kontrolę mi chodziło.
Żeby wszyscy dobrze zrozumieli co napisałam Wędzidło służy do komunikacji z koniem (przekazywania mu informacji na temat tego, jak chcemy, by się poruszał) a nie kontroli (wykorzystywania jego działania na wrażliwe części żuchwy, (potylicę i podbródek ewentualnie) by móc przeżyć na koniu który wymyka się spod kontroli)
W pierwszym przypadku mamy dialog w drugim pacyfikację niesubordynowanego osobnika.
edit: pisałyśmy razem :P chyba zaczynamy się rozumieć
nie wiem jak jest w klasyce, więc się nie wypowiadam. ale ja nie używam wędzidła, by przypilnować ustawienie np. w lotnej. Ani na kołach. Ani nigdy używam wędzidła by pokazać koniowi, jak ma być ustawiony i potem go tam zostawiam samego. Czyli w takim wypadku służy tylko do komunikacji.
Czyli że da się tak zrobić 🙂
A z tego co napisałaś, no to haltera również używa się do kontroli :P Bo jak skręcasz, to przesuwasz ręce, supełki uciskają nos (nawet bardzo lekko, ale to nadal sygnał od kiełzna bezwędzidłowego) i przez to koń skręca. To dla mnie raczej komunikacja, no chyba że trzeba konia ciągnąć, by skręcił. Wtedy już kontrola wg tego jak ja rozróżniam te dwie rzeczy
Ale myślę, że dobrze wiesz, że nie o taką kontrolę mi chodziło.
to prawda, wiem 🙂 mnie po prostu strasznie śmieszą takie green peacowe slogany tym bardziej, że powtarzane wielokrotnie przez ludzi, którzy zupełnie nie wiedzą o co tak naprawdę chodzi. To tak jak z jazdą na zewnętrznej wodzy 😉
Ale myślę, że dobrze wiesz, że nie o taką kontrolę mi chodziło.
to prawda, wiem 🙂 mnie po prostu strasznie śmieszą takie green peacowe slogany tym bardziej, że powtarzane wielokrotnie przez ludzi, którzy zupełnie nie wiedzą o co tak naprawdę chodzi. To tak jak z jazdą na zewnętrznej wodzy 😉 [/quote]
jakie slogany? jeśli jakiś powtórzyłam, to raczej miałam na myśli co innego. Do greenpeacu to mi daleko :P A jak jest z jazdą na zew. wodzy? bo nie chwytam?
Chyba naprawdę powinnam iść spać, mój mózg nie daje rady.... -_- przepraszam za moją dzisiejszą oporność w dyskusji