Franka:Pamiętajcie, że "natural" zaleca formułę: Love, Language i Leadership w równych dozach. Czasami trzeba wykazać się przywództwem zwiększając lekko nacisk i mówiąc koniowi: słuchaj mnie, ja Ci przeprowadzę (w domyśle - zaufaj mi). Tak rozumiem. Jednak uprę się, że takie podejście wymaga doświadczonego i mądrego człowieka. Bo rozłożenie równo akcentów to trudna rzecz. Ja już widzę, że love mam za dużo. Treser (pewnie ma czkawkę i zachodzi w głowę od czego) tak postępuje nawet o tym nie wiedząc.
Taniu: Dotknęłaś bardzo ważnej kwestii, więc jeszcze ten temat pociągnę. Większość kobiet ma za dużo love, większość mężczyzn ma za dużo leadership przechodzącego w agresję. Natural stara się uczyć jednego i drugiego (z różnym skutkiem) a także mówi, jakie sygnały w koniu wskazują na to, że może potrzebować w danym momencie raczej jednego niż drugiego (stanowczość lub zmniejszenie wymagań czyli kij lub marchewka). Natural nie daje panaceum na wszystko (najczęstrza odpowiedź instruktora na kursie brzmi "to zależy" :lol🙂, ale pokazuje przykłady różnych zachowań i zmusza do samoświadomości - każe się zastanawiać obserwując reakcje konia i w zależności od tego, co widzimy, próbować różnych dróg. To też wiąże się z postem halo powyżej - każda strategia jest dobra, jeśli w jej wyniku mamy poprawę zachowania konia. Jeśli nie ma postępów, to trzeba spróbować innej drogi.
halo, dziwne, że jeszcze się nie zorientowałaś ale ja piszę o swoich doświadczeniach a nie tym co jest a co nie jest "naturalne". Jakim cudem z mojego wpisu wywnioskowałaś, że według mnie "obejmowanie łydkami jest naturalne" cokowleik to znaczy? Jak dokładnie tymi samymi slowami pisałam o tym w innym wątku to jakoś Cię nie bawiło, wręcz przeciwnie. Nikt inny jak ja co chwile w tym wątku wklejałam slowa Pata, który twierdzi, że natural jest sięgnięciem do dobrych zasad klasycznej szkoły jazdy. I sama cały czas to twierdze. I jeszcze mówie niby, że lepsza jestem? Jak ktoś mi stara się wmówić, że z takiego przepisu ciasto nie wyjdzie choć nie próbował a tymczasem ja z tego przepisu piekę ciasto i smakuję ono mnie i moim bliskim to dlaczego mam nic nie mówić? Halo bądź tak uprzejma i nie wyżywaj się na mnie za wszystko, co Ci się w naturalu nie podoba, bo ja nawet czystego programu PNH nie realizuje tylko biorę co mi akurat się przydaje a co nie działa wyrzucam. Więc nie kumulj z łaski swojej na mnie swoich stereotypów.
edit jeszcze do halo jest dla mnie oczywiste, że miliard sytuacji z koniem i przy koniu nas może zaskoczyć a to, co zacytowałaś z mojej wypowiedzi było bardzo czystą z ironią, którą byłaś uprzejmia wyrwać z kontekstu i sobie zinterpretować tak, jak Ci Twoje uprzedzenie podyktowało. Ależ się zawiodłam strasznie.
Taniu, mogłabyś uprzejmie nie mieszać PNH i Roberta? Bo to jakby dwie różne jednak bajki. Czy w książce Robertsa znalazłaś gdzieś może coś o "naturalnym koniarstwie"?
Jakim cudem z mojego wpisu wywnioskowałaś, że według mnie "obejmowanie łydkami jest naturalne" cokowleik to znaczy? Jak to co to znaczy? Łydki naturalne (nie sztuczne), koń naturalny (nie sztuczny), czyli obejmowanie też naturalne. Kiedyś czytałam, że jakiś facet wystąpił o rozwód, bo po ślubie okazało się, że żona ma nie tylko sztuczne rzęsy i perukę, ale także sztuczną szczękę, sztuczny biust i sztuczne łydki. No i wtedy nie ma naturalnego obejmowania. 🤣
No, ja się tylko dowiedziałam,że nie umiem czytać ze zrozumieniem, konia narażam i on mnie za to nie lubi. Ale wybaczam i się nie obrażam.
Oj Taniu, Taniu, czyżby przyszedł czas na prozac? 🤣
(...) ja nawet czystego programu PNH nie realizuje tylko biorę co mi akurat się przydaje a co nie działa wyrzucam. Właśnie. Franka- co Ty myślisz o takim wybieraniu sobie fragmentów tego i owego? Wcześniej pisano tu o realizacji programu krok po kroku. A o proporcjach L -fajne, ciekawe.
Przecież już pisałam kilka razy, że jest wiele rzeczy, które mi w PNH nie pasuje zupełnie, aleś teraz odkryła.
To do mnie czy Trusi? Ja pytałam Frankę. Tylko zacytowałam Ciebie. Trusiu, ja już pisałam-jadę bez prozac. Jakoś tak mi dziwnie spokojnie. Może na jesień? (jesień życia)
Do Ciebie Taniu. W takim razie dziękuję za instrumentalne potraktowanie mnie. Niech będzie, że się "zemściłaś" za "protekcjonalizm".
Dlaczego instrumentalne? Jak inaczej miałam zacytować/powołać się na Twoje słowa? Trzecie zdanie pominę. Bo nie umiem się odnieść. Ale jeśli Cejloniaro, tak chcesz- to wyjaśnij czym sie kierujesz wybierając elementy programu?
Posługujesz się moją wypowiedzią pomijając w rozmowie mnie zupelnie no, jakby mnie tu nie było i jeszcze nie wiadomo o co Ci chodzi, czy się chcesz przyczepić do tego, ze traktuję pnh wybiórczo, czy poważnie pytasz?? już sama nie wiem, klimat wątku nie sprzyja zaufaniu do intencji rozmówcy kompletnie. A jeszcze do tego wszystkiego własnie się przeprowadzam, siedzę na kartonach, kupilsmy nasze pierwsze w życiu mieszkanie, nerwówo z bankiem było do ostatniej chwili tyle, że szok ah 🙁🙁🙁 i jeszcze się dowiaduje, że to mi się tylko wydaje, że mój koń jest spokojniejszy, pewniejszy siebie, weselszy, ciekawszy świata, reagujący, żywszy, pozytywnie zaskakujący mnie swoimi pomyslami i współpracą, bo tak po prawdzie jest tylko głupim i zmanipulowanym bez życia mułem 🙁🙁🙁 i jest mi strasznie przykro.
Posługujesz się moją wypowiedzią pomijając w rozmowie mnie zupelnie no, jakby mnie tu nie było i jeszcze nie wiadomo o co Ci chodzi, czy się chcesz przyczepić do tego, ze traktuję pnh wybiórczo, czy poważnie pytasz?? już sama nie wiem, klimat wątku nie sprzyja zaufaniu do intencji rozmówcy kompletnie. A jeszcze do tego wszystkiego własnie się przeprowadzam, siedzę na kartonach, kupilsmy nasze pierwsze w życiu mieszkanie, nerwówo z bankiem było do ostatniej chwili tyle, że szok ah 🙁🙁🙁 i jeszcze się dowiaduje, że to mi się tylko wydaje, że mój koń jest spokojniejszy, pewniejszy siebie, weselszy, ciekawszy świata, reagujący, żywszy, pozytywnie zaskakujący mnie swoimi pomyslami i współpracą, bo tak po prawdzie jest tylko głupim i zmanipulowanym bez życia mułem 🙁🙁🙁 i jest mi strasznie przykro.
Pakuj się, wypij rumianek. Powodzenia. Za bank to ja nie odpowiadam daję słowo. Pytam Frankę. Nie mogę? Pytam o to czy program jest tak poukładany, że jedno wynika z drugiego czy też można z dobrym efektem dobierać elementy i wbudowywać w inny system. I daję Twój przykład bo sama o tym napisałaś przed chwilą.
Dobra, masz rację, przepraszam :kwiatek: Pakuję się i szybko dodam od siebie, że inaczej się patrzy na program jak się ma konia z doświadczeniami a inaczej jak koń jest "tabula rasa" 🙂
Pytam Frankę. Nie mogę? Pytam o to czy program jest tak poukładany, że jedno wynika z drugiego czy też można z dobrym efektem dobierać elementy i wbudowywać w inny system. I daję Twój przykład bo sama o tym napisałaś przed chwilą.
Założenie jest takie, że powinno się zrobić cały program PNH, bo jest tak poukładany, że dopiero jak się cały ogarnie, to możesz sobie dowolnie wybierać fragmenty i je wykorzystywać. I ja się z tym generalnie zgadzam. To znaczy odpowiadając na Twoje pytanie - tak, program jest w taki sposób poukładany, że jeśli się tego nie przerobi w całości, to tylko ktoś bardzo doswiadczony w koniach, jest w stanie czerpać z tego z sensem. Jest tylko pewne ale... zrobienie całego programu zajmuje cholernie dużo czasu... Dodatkowo program ma wiele dziur, których nie zapełnia - cała strona fizyczna konia, jego rozwój ale także dosiad jeźdźca i jego rozwój.
Oczywiście wzięłabym całą koniobowość czyli program "Horsanality and horse behavior", który tłumaczy zachowania koni, jak je zrozumieć, jak czytać konie i ich sygnały. Kiedy przycisnąć a kiedy odpuścić nacisk. Że musisz podczas nauki konia wyjść poza jego strefę wygody, bo tylko wtedy uczy się czegoś nowego, ale nie można pójść za daleko, żeby nie dojść w miejsce gdzie koń popada w strach i panikę, bo wtedy jego percepcja staje się ograniczona i przestaje się uczyć. Że trzeba eksperymentować obserwując co mówi koń.
Jeśli chodzi o same ćwiczenia i kwestie techniczne, to z ziemi wzięłabym program w 100% a nawet jeszcze więcej - co ja rozumiem jako pójście w stronę Karen Rohlf. Karen bardzo ładnie wplata ćwiczenia parellowskie w program rozwoju konia, poprawy jakości chodów, przejść z ziemi, pracę nad rozwojem fizycznym.
Natomiast z siodła - uważam, że też warto przejść przez całkowite podstawy - zrozumieć tzw. "naturalne dynamiki jeździeckie" czyli działanie wodzy pośredniej i bezpośredniej, nauczenie się jazdy bez trzymanki (wiele osób ma z tym problem, bo się na przykład zsuwa z konia na zakrętach i dopóki nie pójdzie na całość i nie wsiądzie całkiem bez wodzy, to nie zdaje sobie z tego sprawy), nauczenie siebie i konia zwrotów na zadzie i na przodzie na sposób parellowski (czyli z jedną nogą w miejscu), chodów bocznych tak, jak w programie (czyli ustępowanie od łydki pod kątem 90 stopni bez użycia wodzy), cofania bez pomocy wodzy.
Bardzo cenne jest też zrozumienie całej koncepcji "naturalu", czyli jeśli pojawia się z czymś problem, to nie ciągłe powtarzanie tego cwiczenia do skutku, tylko spróbowanie zdefiniowania co leży u źródła problemu. Rozbicie tego ćwiczenia na elementy proste, nad którymi można osobno popracować. Jest też wiele ćwiczeń, które warto znać - typu cały program impulsu, motywowanie konia do stawianych przed nim zadań.
Ale warto też oprócz tego uczyć się u dobrego trenera - poprawiać dosiad i próbować zrozumieć fizyczność konia. IMHO
Cejloniara, tak się składa, że to część Twoich doświadczeń/braku doświadczeń mnie rozbawiła (a raczej część opisu, wniosków, uproszczeń). No i co? Nie mam prawa doznawać takich emocji? Czy też - nie mam prawa o tym powiedzieć, bo Tobie będzie przykro (dlaczego właściwie?)? Nie ma powodu, żebyś przeżywała - zwyczajnie poinformowałam o swoich odczuciach, gdzie tu uprzedzenie, czy coś? Czy Wy przypadkiem nie chcielibyście żeby cały świat się/was kochał i podzielał jedną opinię? To se nie da. Nie bierz wszystkiego do siebie. Jest fajnie? Jest coraz lepiej? To się liczy. (a ja o własne prawo do własnych opinii i wrażeń będę walczyć zażarcie :konik🙂 BTW - czeka Cię porywający czas w życiu - gratuluję i życzę powodzenia.
Taniu , cieszę się ,że dajesz radę bez prozacu 😉, nie darowałabym sobie gdybyś przeze mnie musiała go zażyć . W końcu to ja zarzuciłam Ci ''czytanko bez zrozumiena'' .... Tyle że miałam powód , bo wybiórczo potraktowałaś moją wypowiedż , tak jak i Frania .... Ale nic to .... wątek żyje ... I z ciekawością przeczytałam wiele postów , zwł. Franki i halo ...Dzięki dziewczyny ...
Taniu, mogłabyś uprzejmie nie mieszać PNH i Roberta? Bo to jakby dwie różne jednak bajki. Czy w książce Robertsa znalazłaś gdzieś może coś o "naturalnym koniarstwie"?
A ja protestuję przeciwko monopolowi identyfikacji PNH z naturalem. Tak samo PNH jest "naturalne" (w rozumieniu szkoły za Oceanu) jak metody innych trenerów np. Crisa Coxa, Clinta Andersona czy Monty Robertsa i in. Każdy trener ma własne odpowiedzi na te same pytania, które zmierzają - według mnie - do jednego i tego samego celu. To jest to samo, tylko w różnych - bardzo ciekawych - odsłonach.
Przyglądam się tej dyskusji i przepychanek 'klasyka vs natural' i przypomniała mi się znajoma, która swoją 18letnią kobyłę, która przewinęła się w życiu przez wiele par stricte klasycznych rąk zaczęła traktować naturalnie. I wszystkie fochy tego konia tłumaczy dyskomfortem, doszło do tego, że za każdym razem, jak konina da kopyto do czyszczenia i potrzyma w górze, puszcza ją na łąkę, żeby 'zdjąć z niej presję'. Po 10 minutach łapie znów, robi drugie kopyto i tak z czterema nogami. Kobyła wyrywała kopyta żeby się pokręcić, pogrzebać...jak to koń, który ma człowieka dość głęboko i po prostu ma ochotę wrócić do kumpli na pastwisko.
A ja obok czyszczę trzylatkę i czuję się jak rzeźnik, bo nie pozwalam jej machać nogami przy czyszczeniu...w dodatku czyszczę wszystkie cztery, po kolei- bez zdejmowania presji pomiędzy 😁 😁
A ja obok czyszczę trzylatkę i czuję się jak rzeźnik, bo nie pozwalam jej machać nogami przy czyszczeniu...w dodatku czyszczę wszystkie cztery, po kolei- bez zdejmowania presji pomiędzy 😁 😁
Noooo , teraz wszystkie ''dziwactwa'' robione przy koniach będą miały (ba , już mają) etykietkę naturalu , bo ktoś nadużywa nazewnictwa albo wie , że gdzieś dzwoni ale ...... Dobrze , że wszystkie nogi po kolei a nie np. po dwie naraz 😁
W każdej dziedzinie życia są oszołomy i fanatycy 😁 W naturalu tez -bo czemu by nie? A potem się "klasycy" śmieją - i mają właściwie rację. Ale w "klasyce" tez są oszołomy. I dzięki temu ten wątek ma już setki stron i bardzo poprawia niektórym humor 😂 A ja -"naturalowiec" -wpierniczyłam ostatnio mojemu młodemu liną po dupie -bo mi z premedytacją wlazł na nogę i złamał palec. Nie wiem, czy ta "presja" nie wpłynie jakoś na jego dalsze życie i czy się nie zamknie w sobie. Na razie kuśtykam, a on jest grzeczny i nadal "otwarty" 🤣
Jeju....czytam to forum i umieram ze śmiechu 🤣 Wiadomo że temat" natural a klasyka " będzie przez wiele , wiele lat sporem pomiędzy jeźdźcami klasyki jak i naturalu. Ja przez 7 lat byłam klasykiem 🙂 było mi z tym dobrze . Teraz od roku jestem naturalowcem - również z tym mi dobrze . 😉 Wiadoomo świata jeździeckiego nie da się zmienić ...Można gadać i gadać i liczyć na cód próbując przegadać klasyków czy tez naturalowców.... Ale są osoby z którymi da się pogadać na ten temat , a to oznacza że jeszcze nie zwariowaliśmy 🙂 🙂
Ja osobiscie mam nadzieje że kiedyś przestanie się oddzielać naturalowców od klasyków i klasyków od naturalowców i tyle . 🙂 🙂
Ja osobiscie mam nadzieje że kiedyś przestanie się oddzielać naturalowców od klasyków i klasyków od naturalowców i tyle .
Owszem przestanie się odróżniać kiedy "naturalowcy" zatoczą kolo i wróca do klasycznych źródeł prawidłowego jeździectwa i wreszcie zaczną coś robić z sensem wg klasycznej szkoły szkolenia jeźdźca i konia.
Naturalem w zasadzie powinno sie nazywac jedynie prace z ziemii bo w jezdzie konnej nie ma nic a nic naturalnego i moje konie zdecydowanie lepiej znosza klasyke 🙂 .
Klasyk widzac ze kon ma kiepskie plecy treningiem je wzmocni i tak jest z kazda czescia konskiego ciala , wplyw prawidlowego treningu widac golym okiem 🙂 . Nie zaglebialam sie az tak bardzo w PNH ale dla mnie wiekszosc tych koni wyglada slabo. Idealnym polaczeniem tych 2 metod jest Druzalkowa ona jezdzi klasycznie a bawi sie naturalnie 🙂
Trochę ciekawi mnie taka rzecz: dlaczego ludzieńkowie nie są skłonni zapłacić (!) za szkolenie obchodzenia się z koniem "klasycznemu" (a potem są takie kwiatki, że kobita ma konia ponad rok, a koń zwyczajnie nie umie chodzić prowadzony etc.) a są skłonni płacić za materiały, szkolenia, special sprzęt - "naturalnie"?