Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

Może było zamówienie na tekst o naturalu pozytywny a autor miał mieszane uczucia?
Opisał jak było a na komentarz się nie odważył? Albo mu skreślili?
Sama nie wiem. Ostatnie zdanie dopisaliby ElaPe lub Wrotki.
Albo ja -takie:
-Natural czy nie -uważać trzeba.
O! Ta Pani co spadła to dziennikarka chyba? Znalazłam ją i autora  TU
Julie: dziękuję za streszczenia zarówno art. M.Szewczyka jak i K.Jarczewskiego o wspaniałym i cudownym koniu wyszkolonym wspaniałymi i cudownymi metodami.

Takie artykuły skutecznie odstraszają swoją "profesjonalnością" od wydania kasy na zakup takiego pisma. Już wolę sobie internet za darmoche poczytać. Generalnie wole wydać 1 zł więcej na HiJ raz na kwartal i poczytać  naprawdę sporo wnoszące merytorycznie artykuły o konkretnych sprawach a nie o wspaniałych i cudownych konisiach szkolonych wg wspniałych i cudownych metod.
Jestem nowa w tym wątku, chociaż śledzą go od jakiegoś czasu.

A ten pan tez wedlug wszystkich profesjonalistow wypowiadających się w tym watku też nie umie jeździć?



Od razu mówię, nie powinno być podzialu na natural i na klasykę,  tylko na dobre i złe jeździectwo.

A od takich ludzi jak Tom i Bill Dorrence (zalożyciele tego całego nurtu, z którego wywodzi sie tzw. polski "natural"😉, Ray Hunt , Buck Brannaman (ten z filmiku, zresztą dla nie wtajemniczonych- pierwowzór "Zaklinacza koni"  Nicolasa Evansa i konsultant podczas filmu pod tym samym tytulem) czy Mark Rashid, nie jeden mógłby się czegos nauczyc.

Chociaż oni by się obrazili jakby ktos powiedział, ze są przedstawicielami jeździectwa naturalnego, raczej tzw. nurtu "horsemanship", i słowo to nie ma odpowiednika w języku polskim.

Wszyscy uczą pracy z ziemi, ale byli (bo trzech pierwszych nie żyje już) / są świetnymi jeźdźcami.

Jakbym widziala chodzace tak miękko konie na czworobokach klasy Grand Prix, bylabym najszczęsliwszą osoba na świecie.

Parelli, Miller i Monty Roberta maja najlepszy marketing na swiecie, ale prawdziwymi "zaklinaczami koni" sa ci wyżej wymienieni, moim skromnym zdaniem.
A ten pan tez wedlug wszystkich profesjonalistow wypowiadających się w tym watku też nie umie jeździć?



umie.

tylko nie wiem co on tu w tym wątku naturalnym robi - co w tym "naturalnego" niby jest.
Robi tyle, bo jak pisalam podzialu byc w ogole nie powinno, i on jest z nurtu "horsemanship", z ktorego tzw.  ten caly"natural" sie wlasnie wywodzi.

Tylko malo sie wie i mowi w Polsce o tym "ojcach" naturalu (trzy  pierwsze nazwiska z mojego poprzedniego postu) a mowi sie o tych szkolach najbardziej komercyjnych (nie rowna sie najlepszych).

Tylko niektore szkoly ten nurt wynaturzyly, nie bede pisac, jakie, bo wszyscy sie domysla, te wlasnie najbardziej komercyjne 🙂

I podejscie "naturalne" do koni nie polega na jezdzie na kantarku, na oklep, uzywaniu carrotow, tylko takie podejscie do koni, ktorze zaklada najpierw ich zrozumienie. Wszyscy dobrzy amerykanscy horsemen i horsewomen wcale nie jezdza na kantarkach (moze tak ujezdzaja mlode konie), tylko stopniowa praca dochodza do jazdy takiej samej, do jakiej dochodzi sie w klasyce.

I jazda tego pana jest "naturalna", poniewaz jest w absolutnej harmonii z koniem, i sa prawdziwa para i jest porozumienie miedzy nimi.

Ale takze robi prace z ziemi i uczy jej na kursach i do tego uzywa zwykle kantarka sznurkowego:



Lub oglowia:

A tu sie troche "wysmiewa" ze sposobu nauczania pewnych rzeczy w niektorych szkolach naturala:


tylko nie wiem co on tu w tym wątku naturalnym robi - co w tym "naturalnego" niby jest.


Elu, to jest Buck Brannaman - jeden z 'ojców' nurtu  😍
No i mam nadzieje, ze wyjasnilam, czym wedlug tego nurtu jest podejcie "naturalne" do koni = nie robienie nic wbrew niemu, zrozumienie, dlaczego tak sie zachowuje, a nie inaczej, szukanie winy i pola do poprawy u siebie w pierweszej kolejnosci, etc.

Nie jest koniecznie jazda na kantarku i na oklep, uzywaniem carrota, choc wiekszosc z dobrych jezdzcow jest w stanie jezdzic na kantarku rowniez, bo kon ich np nie ponosi i jest super porozumienie miedzy nimi.

Buck, z tego, co wiem, tylko jezdzi na kantarku podczas pierwszej czy drugiej jazdy na mlodym koniu.

Wiem, co uslysze- wiele klasykow  ma takie podejscie- jak ma, to "good for them", konkluzja- jak ma takie podejscie i jest fair dla konia, to moze "naturala" nie potrzebuje?

Czytam obecnie ksiazke Podhajskiego "Moi konie, moi nauczyciele" i czytam dokladnie te same uwagi na temat psychologii konia, ktore znajduje w ksiazce Bucka.

Z tym, ze jak trafilam na trudnego konia, akurat nie spotkalam "klasyka", ktory by mi pomogl (nie oznacza to, ze nie ma takich) i przez to zaczelam od "horsemanship" i dzieki niemu nauczylam sie myslec podczas pracy z konmi (mam przynajmniej taka nadziej 🙂😉 i szukac wiedzy i dzieki niemu wracam znow do studiowania "dobrej klasyki".
ja z takim naturalem się jak najbardziej zgadzam tym bardziej że ten pan  Buck Brannaman widać że nie cuduje, jest spokojny opanowany (choć nie za bardzo wiem o co tu mu chodzi
) a co najważeniejsze umie jeździć

choć dalej nie wiem czemu on niby się na miano "naturalnego" załapuje.
choć dalej nie wiem czemu on niby się na miano "naturalnego" załapuje.
"nurt" potrzebuje legitymizacji, to "nurt" sobie wybiera ojców...to tak jak z rzymskimi korzeniami polskich rodów magnackich 😁
...z drugiej strony , trudno w Polsce o "nurt", bo u nas nie było rodeo i western i całego tego brutalnego syfu, ergo "nurt" był od zawsze 😉
Czy przeczytalas posty?

Bo podalam tam definicje "naturala" w tym prawdziwym, nie "wynaturzonym" nurcie "horsemanship".

To te "wynaturzone" nurty zakorzenily bardzo mocno przekonanie, ze natural to "miedzy innymi", jak nie "przede wszystkim" w niektorych  z nich:

1. jazda na kantarku lub bez oglowia
2. nauka konia sztuczek

(chociaz tez po drodze mowia o komunikacji....._

Chociaz, jak sie to robi tak, ze jest fajne dla konia, to czemu nie?

A CELEM PRAWDZIWEGO 'HORSEMANHIP" JEST NAUCZENIE LUDZI ZROZUMIENIA KONI (to tego sluzy praca z ziemi np) i nie mowi im, ze maja zaprzestac pracy z koniem ujezdzeniowej i skokowej, dopki nie zalizca ktoregos tam poziomu.

Ostatnio ogladalam po raz kolejny DVD o Ray'u Hunt'ie (od ktorego Buck sie zreszta uczyl) i pokazywali wyrywki z kursu z nim, gdzie pomagal ludziom w lepszym zrozumieniu koni, w wiekszej lekkosci podczas jazdy, ktora wynika z lepszej komunikacji, nieprawdaz? A potem pokazani byli jego uczen grajacy w polo i jedna uczennica skaczaca cross.


A CELEM PRAWDZIWEGO 'HORSEMANHIP" JEST NAUCZENIE LUDZI ZROZUMIENIA KONI (to tego sluzy praca z ziemi np) i nie mowi im, ze maja zaprzestac pracy z koniem ujezdzeniowej i skokowej, dopki nie zalizca ktoregos tam poziomu.
skoro tak, to co odróżnia "prawdziwy" natural, od normalnego jeździectwa?
Hm, ciekawe

Ale masz racje:

U nas byl inny nurt= tradycje kawaleryjskie

Szkoly west i horsemanship  wywodza sie z nurtu= tradycji Polwyspu Iberyjskiego (tez kawaleryjska tradycja, z tym, ze mauretanska), ktore dotarly do Ameryki wraz z "conquista"


I zadna z tych dwoch tradycji nie zakladala na poczatku brutalnosci i obydwie maja dobrych przedstawicieli, godnych nasladowania i w obydwoch sa rowniez za przeproszeniem "debile"

A tak z ciekawosci- gdzie widzisz na filmikach o Bucku brutalonosc?  Bo moze powinnam zakupic okulary.....


skoro tak, to co odróżnia "prawdziwy" natural, od normalnego jeździectwa?

tez bardzo bym chciała poznac odpowiedź na to pytanie skoro:

To te "wynaturzone" nurty zakorzenily bardzo mocno przekonanie, ze natural to "miedzy innymi", jak nie "przede wszystkim" w niektorych  z nich:

1. jazda na kantarku lub bez oglowia
2. nauka konia sztuczek


a u nas

nie było rodeo i western i całego tego brutalnego syfu, ergo "nurt" był od zawsze

A tak z ciekawosci- gdzie widzisz na filmikach o Bucku brutalonosc?  Bo moze powinnam zakupic okulary.....
a gdzie widzisz w moich wpisach uwagę o brutalności pracy Bucka? bo moze powinienem zakupić okulary...
NIC nie odroznia podstawowych zalozen "dobrego naturala" od "dobrej klasyki"

Tzn moze inaczej- kazda z tych dwoch tradycji, jak pisalam w poprzednim poscie, ma inna historie i inne korzenie i na pewno troche odmienne pojecie idefinicje zebrania i uzywanie pomocy jest troche inne i kazdy musi wybrac, to, co mu najbardzuej odpowiada i ma do tego prawo, byle nie ucierpialy na tym konie.........

czyli chcąc dobrze a więc naturalnie postepowac z koniem  i go tak że szkolic - nic nie stoi na przeszkodzie by stosować znane z dawien dawna, klasyczne metody włącznie ze skalą ujeżdżeniową na ten przykład
Moze zle zrozumialam posta, przepraszam

Oczywiscie, ze Polacy mieli swietne tradycje jezdzieckie, mieli je tez Indianie i Mongolowie, itd

Dawniej nikt nie mogl sobie pozwolic na prace z koniem bez zalozenia zaufania i komunikacji- musial miec partnera, na ktorym mogl polegac podczas podrozy czy bitwy........

Tylko, ze przez ostatnie kilkadziesiat lat to chyba nie za bardzo mialy mozliwosc sie u nas rozwijac te tradycje i czesc z nich troche wymarla..... Wraz z nauczycielami starej daty. Zalozywszy, ze czesc z nich juz i tak zginela podczas wojny lub w Katyniu.....

Ja trafilam tylko na jednego takiego nauczyciela podczas swojej jazdy, ale jak trafilam na trudnego konia i potrzebowalam pomocy, ona niestety juz nie zyla 🙁
Oczywiscie, ze masz racje - nic nie stoi na przeszkodzie

Natomiast, im wiecej roznych drog poznamy, niekoniecznie musimy dana droga pojsc i zapomniec o pozostalych lub zapomniec o wszystkim, czego dowiedzielismy sie do tej pory, tym do wiekszej ilosci koni i ludzi uda nam sie dotrzec i pomoc, moim zdaniem....

Warto znac rozne techniki, jak nam sie ktoras nie spodoba, to poszukajmy innej, ale wiedziec  wiecej nic mniej zawesze warto.

I to doceniam w prawdziwych horsemen i horsewomen:

caly czas sie szkola, zarowno od napotykanych ludzi, jak i od koni

My zawsze mielismy tradycje naturalnej jazdy klasycznej czego dowodem są wedzidła i ostrogi w muzeum jeździectwa.
Obecni klasycy to raczej pikuś bo mogą przywaliś tylko słaba ostrogą i badziewnym batem.
Mari: po tych twych ostatnich wpisach nabrałam calkowitej pewności że należysz do grona typowo wirtualnych jeźdźców co to konie znają z obrazka a  z mózgu mają sieczke zrobioną bo się naczytali  różnorakich mundrości i teraz wiedzą że dzwoni gdzieś tylko jeszcze w jakim kościele  i koniecznie musza tymi mundrosciami karmic innych
Oczywiscie, ze Polacy mieli swietne tradycje jezdzieckie, mieli je tez Indianie i Mongolowie, itd
a skad ten wniosek o Indianach i Mongołach?...jakoś filmy dokumentalno-przyrodnicze przedstawiają bardziej obraz eksploatacji niż uwielbienia...szczególnie ci Mongołowie mnie zaintrygowali 😎- ciekawe jaka jest średnia wieku mongolskich koni? 😉
Ja uważam ,że jednak jeździectwo białego człowieka jest doskonalsze, niż dzika szarpanina prymitywów.
Mari: po tych twych ostatnich wpisach nabrałam calkowitej pewności że należysz do grona typowo wirtualnych jeźdźców co to konie znają z obrazka a  z mózgu mają sieczke zrobioną bo się naczytali  różnorakich mundrości i teraz wiedzą że dzwoni gdzieś tylko jeszcze w jakim kościele  i koniecznie musza tymi mundrosciami karmic innych
nie musiałaś tak szybko psuc zabawy Elu, była przecież szansa dowiedzieć się czegoś ciekawego o Maorysach i Innuitach...no i o tym że Puławski był Berberem, albo co najmniej konkwistadorem  😁
Elu:

przestaje juz karmic sieczka, i nie zamierzam Ci udawadniac czy lub ze umiem jezdzic, jakos nie jest to mi do niczego potrzebne . Wystarczy mi, ze przyznalas na forum, ze jedn z "ojcow" naturalu, umie jezdzic 🙂 Jestem  w pelni usatysfakcjonowana

Wrotki:

Jakbys byl w Stanch, to Twoj komentarz  zakrawalby na "dyskryminacje rasowa", moze to z Mongolami to bylo bardziej przenosnia co do dawnych tradycji jezdzieckich i to u wszystkich nacji.  A najnieszczesliwsze konie, to sa czesto nie pracujace konie, tylko wychuchane koniki, ktore stoja 23 godziny w stajni, (no bo godzina treningu jako przerywnik). Amerykanie uwazaja, ze duzo koni w Europie cierpi na chorobe cywilizacyjna- "za duzo zarcia, za malo pracy" Choc nikt nie mowi o wykorzystywaniu konia do pracy ponad jego sily......  Ale to zdarza sie wszedzie, w tym w srodowisku sportowym rowniez.....
Elu:

przestaje juz karmic sieczka, i nie zamierzam Ci udawadniac czy lub ze umiem jezdzic, jakos nie jest to mi do niczego potrzebne . Wystarczy mi, ze przyznalas na forum, ze jedn z "ojcow" naturalu, umie jezdzic 🙂 Jestem  w pelni usatysfakcjonowana
jak dla mnie Ela przyznała, że gość na filmie umie jeździć...Ty twierdzisz ,ze to ojciec naturalu, ja twierdze natomiast, że coś dziwnie niepodobne to dziecko do swojego ojca... zupełnie jakby mu to ojcostwo zostało wmówione 😁
"dyskryminacja rasowa" to tez stara sprawdzona tradycja...cóż widzisz w niej złego i dlaczego?...ja na przykład konie cały czas selekcjonuje wg zmiennej "rasa"...cóz złego w obserwacji,ze częściej murzyni maja małe mózgi i duże penisy, a Innuici zupełnie odwrotnie 😁...
Mari: po tych twych ostatnich wpisach nabrałam calkowitej pewności że należysz do grona typowo wirtualnych jeźdźców co to konie znają z obrazka a  z mózgu mają sieczke zrobioną bo się naczytali  różnorakich mundrości i teraz wiedzą że dzwoni gdzieś tylko jeszcze w jakim kościele  i koniecznie musza tymi mundrosciami karmic innych


Mari
Ela zatrzymala sie na Parellim. A poniewaz nie czyta mundrosci, nie wie o innych wczesniejszej daty jezdzcach i trenerach. Choc przy Rayu Huncie  nazywanie Parellego trenerem jest bezsensowne.
podoba mi sie tez podejscie Marka Rashida ale on chyba tez uczyl sie od Raya, w kazdym razie znali sie ...
[quote author=Złota link=topic=11961.msg741081#msg741081 date=1287487017]Ela zatrzymala sie na Parellim. A poniewaz nie czyta mundrosci, nie wie o innych wczesniejszej daty jezdzcach i trenerach.
[/quote]to zupełnie tak jak ja!
kto był na Awatarze wie doskonale,ze kamera pokaże wszystko...zwłaszcza "za górami za lasami" 😁
mity i legendy...plus ich filmowe inscenizacje- niczego więcej od tak zwanych naturalsów, nie można otrzymać, a na pewno nie mozna liczyc na naukę jazdy i komunikację z koniem.
Zlota,

zwracam sie tylko do Ciebie z premedytacja, bo mysle, ze z pewnymu osobami dyskusja nie jest mozliwa, a poniewaz czytalam to forum od jakiegos czasu powinnam to wiedziec 🙂, dalej wtracaj swoje trzy grosze, bo przeciez na tym polega dyskusja, prawda? Choc niektorzy tego nie wiedza.
Po to sa fora.  lepiej jest wtracac swoje trzy grosze niz obrazac innych dookola.

Bo tego, Kochani, miedzy innymi, poza praca z konmi, horsemanship uczy: szanuj innych, jesli chcesz byc szanowany.

Moze mi byc tylko bardzo zal koni pewnych osobnikow, poniewaz jak mawia Buck (Uwazaj Elu i Wrotki, znow sypne swoja nic nie warta sieczka, wiec zamknijcie oczy🙂😉 :" Konie i zycie sa dla konie jednym i tym samym" (tlumacze, bo to za trudne dla pewnych osob- tak jak traktujesz innych w zyciu, tak bedziesz traktowal konie i vice wersa)

eee wrotki nie wierze.
Sadzac po Twoich wpisach wiadomosci masz duze. I wiedze o psychologii koni rowniez.

nie bylam na Awatarze.

ps. trudno Rashida nazwac typowym naturalsem z halterkiem i carrot stickiem bo on zadnych kijow nie uzywal. Poprostu jako trener zyjacy z pracy na farmie i  ukladania koni, dochodzil metoda prob i bledow do wyjscia z roznych problemow. I co wazne, umial sie do bledow przyznac publicznie. W ostatniej ksiazce juz za duzo bylo filozofii jak dla mnie. Ale to moja opinia. Wspanialy czlowiek. I niestety za gorami i lasami.
Moze mi byc tylko bardzo zal koni pewnych osobnikow, poniewaz jak mawia Buck (Uwazaj Elu i Wrotki, znow sypne swoja nic nie warta sieczka, wiec zamknijcie oczy🙂😉 :" Konie i zycie sa dla konie jednym i tym samym" (tlumacze, bo to za trudne dla pewnych osob- tak jak traktujesz innych w życiu, tak bedziesz traktowal konie i vice wersa)
cóz, to ze ktoś jest dobrym jeźdźcem nie znaczy od razu ,ze jest mądrym człowiekiem...mało to kretyńskich złotych myśli krąży po necie? 😂
ja tez mam mam takie swoje małe kredo: "rób tak, żeby szanowali Cię Ci, których Ty szanujesz...cała resztę lepiej mieć w dupie"
Zlota,

Znam osoby, ktore prowadza rozmowy zarowno z Markiem jak i Buckiem na temat ich ewentualnego przyjazdu do Polski, wie moze nie tak za gorami, za lasami 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się