Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

Elu- książki to ja znajdowałam tylko w stylu "jak jeździć". Czyli- co to jest dosiad widłowy, co to fotelowy, jak jeździć w terenie, jak pod górkę, jak z górki, jaki jest sprzęt do koni i jak się go używa.
Nigdzie nie znalazłam nic o charakterze konia, o tym jak postępować/trenować z końmi o różnym charakterze, o tym, że jak się podchodzi do nieufnego konia od przodu to ona ma tendencję do uciekania i dlaczego, o tym, że człowiek powinien być dla konia przewodnikiem i dlaczego i jak to uzyskać itd itp. bla bla bla

Słabo szukałam? Może. W moich księgarniach była za to masa książek o tym jak jeździć. Do tego wiele książek dla zaawansowanych jeźdźców, z których za dużo nie rozumiałam ( ustępowania, łopatki itd itp)

Ci, którzy promują naturals wstrzelili się w potrzeby. Po prostu.
Ta joj - już widzę te rzesze radośnie płacące instruktorom za naukę prowadzenia konia. Takim "nieometkowanym" instruktorom, normalnym. Ale nauka płynie - że w jeździectwie marketing leży i kwiczy.

Pisząc "prowadzenie" nie miałam na myśli tylko przeprowadzenia konia z boksu na maneż...
Obserwuję na co dzień, że ludzie kupują lub dzierżawią konie i nie radzą sobie z czynnościami typu zakłusowanie w ręku przy weterynarzu, nie wiedzą do czego, w jaki sposób i dlaczego można (lub nie można) konia przywiązać, jak konia oswoić z czymś czego się boi, nie mówiąc już o lonżowaniu...
Nie wiedzą dlaczego to koń ma się odsuwać od człowieka, a nie człowiek od konia, jak nauczyć konia, żeby ustępował od nacisku, nie rozumieją zachowań koni, nie rozumieją co to hierarchia i jak być tym wyższym w hierarchii.
Zauważyłam, że prawie każdy kto kupuje swojego pierwszego konia zaczyna się w pierwszej chwili interesować "naturalem", bo myśli że może w ten sposób nawiąże ze swoim koniem jakąś lepszą więź.
Jeśli instruktorzy i trenerzy klasyczni nie będą oferować usług "naziemnych" i z obsługi konia, to zapotrzebowanie na "natural" będzie.
Pierwszy lepszy przykład z naszej stajni:
Dziewczyna kupiła konia i na razie to koń ją prowadzi, wpycha się na nią, lub ją ciągnie.
Pokazałam jej raz jak zrobić żeby koń odsunął się od niej i szedł tam gdzie ona sobie życzy, ale nie umiała tego zrobić.
Powiedziała mi, że czeka ją dużo pracy "naturalnej"  😵
I nie rozumie tego, że skoro nie potrafi spowodować, żeby koń odsunął się od niej przy pomocy lonży i bata do lonżowania, to nie będzie umiała przy pomocy liny i carotsticka.
Że to są tylko przedmioty, zupełnie nieważne jakie, a w tym wszystkim chodzi wyłącznie o nauczenie się tego od kogoś kto umie (i umie to przekazać).

Ludzie nie rozumieją, że nie o linkę i czerwony patyk w tym chodzi.
I jest to załamujące.
Więc wszystko w rękach klasyków, po prostu musimy poszerzyć wachlarz świadczonych usług.
Takie czasy 🙂
I nie rozumie tego, że skoro nie potrafi spowodować, żeby koń odsunął się od niej przy pomocy lonży i bata do lonżowania, to nie będzie umiała przy pomocy liny i carotsticka.

No właśnie dzięki "programowi naturalsowemu miliona kroków i pięciu poziomów" jest szansa, że koń się od niej w końcu odsunie, nie?   🙂 Jeśli nie znajdzie się nikt uprzejmy klasyczny od samego początku, kto pomoże, pokaże jak to zrobić i o co w tym chodzi, to sięgnie sobie dziewczyna po jakiś program naturalny i powoli, powoli idąc krok po kroku dojdzie do tego, że koń się odsunie.
Więc wszystko w rękach klasyków, po prostu musimy poszerzyć wachlarz świadczonych usług.
Takie czasy 🙂

Dokładnie tak. Od początku tak uważam. Ruch naturalsów moim zdaniem jest odpowiedzią na niedostatecznie pełne lub słabe kształcenie klasyczne.
..."Ludzie nie rozumieją, że nie o linkę i czerwony patyk w tym chodzi..." Dokładnie. Cały czas o tym się mówi. Ale wśród normalnych naturalsów, a nie tych "nawiedzonych".
Julie, to, że istnieje potrzeba - to jasne. Pytanie - czy istnieje popyt? czyli potrzeba, za której zaspokojenie (instruktaż) ktoś jest chętny (i w stanie) zapłacić.
Nasunęło mi się masę myśli n.t. komercyjnych wymiarów jeździectwa i "naturalu" - ale to OT.
A propos "marnych szkółek". Chcecie dobrego instruktażu? Prosta sprawa: zapłaćcie. Zapłaćcie kilkaset złotych za kilkudniowy porządny kurs podstaw jazdy konnej (taki level 1). Ośrodków, koni, instruktorów na poziomie - oj, znajdzie się w tym kraju. Ale klientów - nie  🙁. Plus "narodowa" cecha "ja siama" - i jest to co jest. W tym wyważanie drzwi do lasu.
tunrida, podobnie - gdyby istniał popyt na takie książki - to by były. Skoro nie ma, to znaczy, że ludzie tylko mówią, że potrzebują (a ludziom-wyjątkom jest ciężko  🤔mutny🙂
Julie, to, że istnieje potrzeba - to jasne. Pytanie - czy istnieje popyt? czyli potrzeba, za której zaspokojenie (instruktaż) ktoś jest chętny (i w stanie) zapłacić.


Popyt nieduży, ale jest. W zeszłym roku prowadziłam u mnie po jazdach zajęcia teoretyczne (na temat klasycznej jazdy konnej) i było trochę chętnych.
"Narodowa" cecha "ja siama" - a no masz pani rację!
Może tu jest pies pogrzebany. Ludziom się wydaje, że PNH można robić sobie samemu po obejrzeniu materiałów dostępnych w internecie, za darmo.
Może i można jak już się umie jeździć konno i obchodzić z końmi.
Ale na pewno nikomu początkującemu się to nie uda.
A czy te zajęcia teoretyczne nie mogą być wplatane w zajęcia praktyczne? Oczywiście nie wszystko się da w ten sposób wyłożyć, ale sporo spraw na pewno.
Myślę, że na takie jazdy na których są wstawki teoretyczne dotyczące także innych aspektów bycia z końmi niż tylko sama jazda, byłby właśnie duży popyt.
tunrida, tylko to właśnie kwestia ceny. Nie wiem czy się orientujesz, ale prowadzenie "rekreacji" polegającej na szkoleniu początkujących jest ogromnie obciążającym zajęciem. Człowiek nie jest ośmiornicą, mózg człowieka ma także granice "podzielności uwagi", której podobno nie ma - jest tylko "przerzutność". No i właśnie o tę "przerzutność" chodzi. Jeśli nasz mózg zajmuje się przystępnym tłumaczeniem (czegokolwiek) - nie zajmuje się bacznym obserwowaniem, czy ktoś niebezpiecznych głupot nie robi. Zapewnienie bezpieczeństwa przy zajęciach "wielofunkcyjnych" wymaga... ograniczenia liczby szkolonych. Proste - jak budowa cepa. Jeśli myślimy o opłacalności szkoleń - takie szkolenie powinno być sporo droższe. A większość ludzi nie chce. Chce jeździć. Jak najwięcej za te 25? PLN. Czemu niektórzy to robią? Za friko w dodatku? To nie jest za friko. To jest... promocja usług. Jeśli możemy sobie "wychować" długoterminowego, lojalnego, odpowiedzialnego klienta - to się opłaci. Szybciej będzie samodzielny jeździecko, nie będzie wymagał "nadzoru"... potem kupi konia i zostanie naszym pensjonariuszem... będzie płacił za treningi...
Ale nie radzę na to liczyć tam, gdzie klienci są "jednorazowi". No chyba, że są to pierwsze (i ostatnie  :hihi🙂 tygodnie pracy instruktora.
Julie, ciekawość mnie zżera: ile klienci byli skłonni zapłacić za zajęcia teoretyczne?
A czy te zajęcia teoretyczne nie mogą być wplatane w zajęcia praktyczne?


Moje zajęcia teoretyczne polegały na tym, że albo oglądaliśmy i omawialiśmy materiały z laptopa, albo rysowałam i tłumaczyłam, albo robiliśmy symulacje, typu: dwie osoby stają naprzeciwko siebie i ćwiczą trzymanie wodzy i podążanie ręką za ruchem głowy konia, albo trzy osoby robią pociąg z trzech wagoników udając konia, pierwsza osoba  stanowiąca "konia" trzyma w rękach lonżę idącą do tyłu wzdłuż "konia", inna osoba (jeździec) idzie z tyłu za tym konio-pociągiem trzymając końcówki lonży jako wodze, dwie inne osoby idą po bokach przy drugim wagoniku i są łydkami tego jeźdźca.
Biegamy po całym placu i omawiamy co i kto w którym momencie ma zrobić, żeby koń zrobił to i to... Kupa śmiechu przy tym jest, bo proszę w tym czasie "konia" o różne niesubordynacje  😉



Julie, ciekawość mnie zżera: ile klienci byli skłonni zapłacić za zajęcia teoretyczne?


Brałam chyba 10 zł od osoby. Na ogół było 4-6 osób i trwało to około 1-1,5 godz.


<edit>

Po tym jak odpisałam rano zaczęłam się zastanawiać dlaczego przestałam je prowadzić. Nie wiem. Zainteresowanie było, więc stwierdziłam, że je wznawiam 🙂

A skoro Pan Godzinek może się tu reklamować, to ja też:
___________________________________________________________________________________
❗ Nie daj się zwieść pseudo "naturalnym" szarlatanom sprzedającym tylko obietnice bez pokrycia  ❗
Wszystko co klasyczne JEST NATURALNE i nie musi kosztować kilkaset złotych.
Nie musisz kupować żadnych kantarków, lin i carrotsticków.
Żeby osiągnąć porozumienie z koniem wystarczy oddać się w ręce doświadczonego instruktora, poświęcić czas na zrozumienie koni i ćwiczenia.

Zapraszam na zajęcia praktyczno-teoretyczne z cyklu:
ZROZUMIEĆ KONIE
Lokalizacja: Trójmiasto, Stajnia Pomerania w Łężycach (3 km od Rumii)
___________________________________________________________________________________
Pełna treść mojego ogłoszenia tu: http://re-volta.pl/forum/index.php/topic,9301.300.html

Dla instruktorów i trenerów udział w zajęciach bezpłatny.
Serdecznie zapraszam osoby z forum  😅  Na hasło re-volta udzielam zniżki!
Julie - skąd ten pomysł z symulacjami? Ciekawy...
Dea: Jedną symulację mam żywcem ściągniętą z DVD Parellich (jest bardzo bardzo fajna, już ją kiedyś z ludźmi robiłam i wyszła rewelacyjnie)
kilka innych od trenerów którzy mnie niegdyś uczyli, jedną z książki Sally Swift i jedną wymyśloną przeze mnie.
Generalnie z symulacjami i ćwiczeniami gdzie ktoś udaje konia a ktoś jeźdźca, czy z udawaniem różnych sytuacji związanych z końmi spotkałam się pierwszy raz u Małgorzaty Hansen, dawno temu, zanim ktokolwiek w Polsce o PNH słyszał.
Bardzo pomaga uzmysłowić sobie i zapamiętać wiele rzeczy.
No to dobrze, że do czegoś jednak Cię te DVD pozytywnie zainspirowały.
Tak dea, kilka rzeczy o których mówią na wykładach teoretycznych jest bardzo mądrych.
Ja w ogóle, jak już wielokrotnie wspomniałam, po obejrzeniu DVD najpierw byłam zachwycona. Tylko potem, po dogłębnym przeanalizowaniu tego wszystkiego i zwróceniu uwagi na niektóre rzeczy okazało się, że teoria u Parellich jest świetna, ale rozmija się z letka praktyką  😉
Obiecują, że nie używają siły wobec koni, nie zmuszają, nie stresują... a w praktyce szarpią, pętają i wywierają różną presję na różne sposoby.
No bo oni są źli 🙂 Tak naprawdę chcą zagłady w męczarniach wszystkich koni na ziemi 🙂 Każdemu się czasem noga powinie - to i im się powinęła, wymyślili symulacje, które się mogą przydać i teorię, która działa w praktyce, jeśli sie ma dość cierpliwości i wyczucia.

😉
dea, czyli ONI nie maja dość cierpliwości ani wyczucia?  😁 Taki wniosek - skoro "im" teoria średnio działa.
Oczywiście, że nie mają. Za grosz! Dowolny weekendowy jeździec ma więcej.

Ale sprytni jesteśmy, nie?  😁 Żeśmy ich obczaili  😁
Ludziom się wydaje, że PNH można robić sobie samemu po obejrzeniu materiałów dostępnych w internecie, za darmo.
Może i można jak już się umie jeździć konno i obchodzić z końmi.
Ale na pewno nikomu początkującemu się to nie uda.


I tak- i nie 🙂
Można umieć jeździć konno ( umownie) i niewiele wiedziec o koniach , a co za tym idzie jeździć kosztem konia.
Można umieć obchodzić się  z koniem ( też umownie) , ale to nie jest " na piątkę".

Wytłumaczenie zachowań, akcji-reakcji, to własnie szkoły tzw naturalne.

Zgadzam się, że bylejakość szkółek klasycznych  wywołuje popyt na rozumienie konia , a co za tym idzie lepszy kontakt, łatwiejszą obsługę i lepszą jazdę.
Sama wielokrotnie zadawałam pytania przeróżnym instruktorom  w  wielu szkółkach - a odpowiedzi sensownej, czyli tłumaczącej , merytorycznej nie otrzymywałam.
Oczywiście siłą rzeczy  pilna potrzeba poznania pojawia się , gdy stajemy się opiekunem, posiadaczem konia/koni.
Gdy trzeba pojechać samemu w teren, gdy przeróżne sytuacje naziemne nagle stają się problemem "namacalnym", bo nie ma na kogo ich zwalić 😉

Co wtedy robić? do kogo zwrócić się o pomoc?


Julia - strasznie podoba mi się taka symulacja , o której pisałaś.
Bo ludzie muszą doświadczalnie, namacalnie poznać skutki własnych działań na żywym organiźmie.
Zapraszam na zajęcia praktyczno-teoretyczne z cyklu:
ZROZUMIEĆ KONIE
Lokalizacja: Trójmiasto, Stajnia Pomerania w Łężycach (3 km od Rumii)


bardzo podba mi się twoja propozycja.
W RR ma być zimowisko. To ja też zrobię wykładzik " Koń jaki jest-każdy widzi" .
A co tam.... 😅
żeś się nie wysiliła Tania: tytuł trochę jak dla totalnych laików w dodatku z lekkim niedorozwojem umyslowym
Sama wielokrotnie zadawałam pytania przeróżnym instruktorom  w  wielu szkółkach - a odpowiedzi sensownej, czyli tłumaczącej , merytorycznej nie otrzymywałam.
Oczywiście siłą rzeczy  pilna potrzeba poznania pojawia się , gdy stajemy się opiekunem, posiadaczem konia/koni.
Gdy trzeba pojechać samemu w teren, gdy przeróżne sytuacje naziemne nagle stają się problemem "namacalnym", bo nie ma na kogo ich zwalić 😉
Co wtedy robić? do kogo zwrócić się o pomoc?


Do klasycznego instruktora, trenera, osoby bardziej doświadczonej od nas 🙂
Bo instruktor PNH raczej nie świadczy małych 1 godzinnych usług z dojazdem do klienta.
No chyba, że świadczy... Może uda mi się wywołać do odpowiedzi Remedioss która została instruktorem 1* PNH...?
Ciekawe, czy dojeżdża do klienta i ile bierze za godzinę.

W RR ma być zimowisko. To ja też zrobię wykładzik " Koń jaki jest-każdy widzi" .
A co tam.... 😅


Jeśli chcesz, to daj znać na PW. Zdradzę Ci jakie robię pozostałe symulacje.  😉

No i podkreślam, że udział w moich zajęciach dla instruktorów jest bezpłatny. Zapraszam.


ElaPe: Dziękuję za poprawienie linka dobra kobieto  :kwiatek:
Patrz no, a ludzie mówią że Ty wredna i zła jesteś...
JulieCiekawe, czy dojeżdża do klienta i ile bierze za godzinę.

cały cennik oraz opis jest na stronie Remedioss
Bo instruktor PNH raczej nie świadczy małych 1 godzinnych usług z dojazdem do klienta. a no są
[quote author=guli link=topic=11961.msg718764#msg718764 date=1285568201]
Sama wielokrotnie zadawałam pytania przeróżnym instruktorom  w  wielu szkółkach - a odpowiedzi sensownej, czyli tłumaczącej , merytorycznej nie otrzymywałam.
Oczywiście siłą rzeczy  pilna potrzeba poznania pojawia się , gdy stajemy się opiekunem, posiadaczem konia/koni.
Gdy trzeba pojechać samemu w teren, gdy przeróżne sytuacje naziemne nagle stają się problemem "namacalnym", bo nie ma na kogo ich zwalić 😉
Co wtedy robić? do kogo zwrócić się o pomoc?


Do klasycznego instruktora, trenera, osoby bardziej doświadczonej od nas 🙂
 
[/quote]

Żartujesz- prawda? 🤣

Klasyczny trener wyjaśni sposób postępowania z nerwowymi , panikarskimi, czy zamknietymi w sobie końmi? 🤣
Co zrobic , gdy koń odsadza się , nie chce odłączyć się od stada, czy całe mnóstwo problemów, o których ciagle mozna poczytac na forach.

Z jakiej planety jesteś Julio? 😉
Klasyczny trener wyjaśni sposób postępowania z nerwowymi , panikarskimi, czy zamknietymi w sobie końmi?
Co zrobic , gdy koń odsadza się , nie chce odłączyć się od stada, czy całe mnóstwo problemów, o których ciagle mozna poczytac na forach.


generalnie koń jest lustrzanym odbiecie  człowieka z którym ma największą stycznośc.

Jak kto sie boi konia/koni  (jak widać jest to najbardziej rozwpowszechniona  przypadłość a jednoczesnie kamuflowana zwalaniem winy na konie, ewentulanie pozwalaniem koniom na  wszystko ) to niestety tak to sie będzie odzwierciedlało na samych koniach.

A na głęboko zakorzeniony lęk do koni to najwet najlepsiejszy trener nie pomoże a jedynie jakiś dobry psycholog a i to pewnie nie w 100%
[quote author=Julie link=topic=11961.msg718872#msg718872 date=1285575521]
[quote author=guli link=topic=11961.msg718764#msg718764 date=1285568201]
Sama wielokrotnie zadawałam pytania przeróżnym instruktorom  w  wielu szkółkach - a odpowiedzi sensownej, czyli tłumaczącej , merytorycznej nie otrzymywałam.
Oczywiście siłą rzeczy  pilna potrzeba poznania pojawia się , gdy stajemy się opiekunem, posiadaczem konia/koni.
Gdy trzeba pojechać samemu w teren, gdy przeróżne sytuacje naziemne nagle stają się problemem "namacalnym", bo nie ma na kogo ich zwalić 😉
Co wtedy robić? do kogo zwrócić się o pomoc?


Do klasycznego instruktora, trenera, osoby bardziej doświadczonej od nas 🙂
  
[/quote]

Żartujesz- prawda? 🤣

Klasyczny trener wyjaśni sposób postępowania z nerwowymi , panikarskimi, czy zamknietymi w sobie końmi? 🤣
Co zrobic , gdy koń odsadza się , nie chce odłączyć się od stada, czy całe mnóstwo problemów, o których ciagle mozna poczytac na forach.

Z jakiej planety jesteś Julio? 😉
[/quote]

Chyba Ty żartujesz. Dlaczego miałby sobie trener nie poradzić w wymienionych przez Ciebie kwestiach?
Jakoś mój sobie świetnie radzi a jest klasyczny do szpiku kości. Ja zresztą też.
Nie widzę problemu żeby pomóc z takimi końmi klasycznie.
Najnormalniej w świecie trzeba wiedzieć co się robi i jak słusznie ElaPe zauważyła nie bać się koni - a z tym chyba mają największy problem właśnie "naturalni"...
Jeżdżę po całej Polsce i nie ma problemu z umówieniem się na lekcję. Na mojej stronie są wszelkie niezbędne informacje, również terminarz - czyli kiedy odwiedzam różne rejony Polski.
Znam wielu klasycznych trenerów, którzy mają ogromną wiedzę i bardzo dobrze potrafią pomóc w sprawach "emocji" zarówno koni jak i ludzi. Sama czasem korzystam z ich pomocy, konsultuję różne przypadki itd. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdy ma do nich dostęp z różnych przyczyn. Prawdą jest, że szkoły naturalne stawiają bardzo duży nacisk na psychikę i emocje. Wybór zawsze należy do ucznia. Różnorodność na rynku jest spora - dla każdego coś dobrego.
[quote author=guli link=topic=11961.msg718883#msg718883 date=1285576166]
[quote author=Julie link=topic=11961.msg718872#msg718872 date=1285575521]
[quote author=guli link=topic=11961.msg718764#msg718764 date=1285568201]
Sama wielokrotnie zadawałam pytania przeróżnym instruktorom  w  wielu szkółkach - a odpowiedzi sensownej, czyli tłumaczącej , merytorycznej nie otrzymywałam.
Oczywiście siłą rzeczy  pilna potrzeba poznania pojawia się , gdy stajemy się opiekunem, posiadaczem konia/koni.
Gdy trzeba pojechać samemu w teren, gdy przeróżne sytuacje naziemne nagle stają się problemem "namacalnym", bo nie ma na kogo ich zwalić 😉
Co wtedy robić? do kogo zwrócić się o pomoc?


Do klasycznego instruktora, trenera, osoby bardziej doświadczonej od nas 🙂
  
[/quote]

Żartujesz- prawda? 🤣

Klasyczny trener wyjaśni sposób postępowania z nerwowymi , panikarskimi, czy zamknietymi w sobie końmi? 🤣
Co zrobic , gdy koń odsadza się , nie chce odłączyć się od stada, czy całe mnóstwo problemów, o których ciagle mozna poczytac na forach.

Z jakiej planety jesteś Julio? 😉
[/quote]

Chyba Ty żartujesz. Dlaczego miałby sobie trener nie poradzić w wymienionych przez Ciebie kwestiach?
Jakoś mój sobie świetnie radzi a jest klasyczny do szpiku kości. Ja zresztą też.
Nie widzę problemu żeby pomóc z takimi końmi klasycznie.
Najnormalniej w świecie trzeba wiedzieć co się robi i jak słusznie ElaPe zauważyła nie bać się koni - a z tym chyba mają największy problem właśnie "naturalni"...
[/quote]

Nie żartuję, mimo , że nie jesteś Julią.
To co powtarza Elape na mój temat jest tak samo brane z sufitu, jak inne opinie osób , które mnie nie znają.
ElaPe to już powtarza jak mantrę- chyba na zasadzie, że kłamstwo powtórzone 100 razy stanie się prawdą, przynajmniej dla osoby 'mantrującej"  🤣

A ja , jak na złość należę do tej grupy osób, który nigdy nie bały się i nie boją koni.
Nie jestem też wyznawczynią PNH, czy jakielwiek z podobnych grup.
Choć wiele skorzystałam z takich nurtów- jak każdy z otwartym umysłem 😉

Klasycznego trenera z takim umysłem spotkałam jednego.

Za to znam takich, którzy radzą człowiekowi bojącemu się własnego konia jeździć przez lata na czarnej wodzy.,
Takich, którzy prowadzą zajęcia na kulejących koniach.
Takich , którzy naukę zaczynają od polecenia" zbierz mocno wodze i kopnij , żeby ruszył"
Takick, którzy wsadzają dziewczynkę  na konia , który próbuje uwolnić się ze sztywnych rąk i nadziewania na wędzidło- i na pytanie dziewczynki co zrobić , bo bardzo rzuca głową- odpowiadają:
"zrób piłę".

Zapewniam Cię, że poznałam całkiem sporo instruktorów- i swojego konia bym im nie dała do jazdy.

Poza jednym, o którym wspomniałam.
guli,

to, że spotkałaś takich a nie innych, no cóż bywa...
Nigdzie nie twierdzę, że są sami fajni. Też spotkałam paru takich co takie dobre rady dawali - to są nie trenerzy a "trenerzy/instruktorzy"
Takim z góry dziękuję za współpracę.
Jak to się mówi? "po za instrukcją głowa" jeśli ktoś się ślepo stosuje do takich rad to powodzenia.

Nie napisałam też, że Ty się koni boisz.

Nurtu naturalne czerpią z klasyki - nikt nie powie mi, że jest inaczej. Po prostu to usystematyzowane postępowanie z koniem w iluś tam krokach (marketing czyni cuda). Ameryki to nie odkrywa.

O ciężkich i mocno zepsutych koniach coś nieco wiem. Jakoś mi pomarańczowy bat ani kantar sznurkowy z liną nie był nigdy potrzebny. Nawet nie wiedziałam kiedyś, że coś takiego istnieje.

Ale cóż - wolny rynek i każdy wybiera to co jest dla niego najlepsze.

Tylko nie pisz, że trzeba być na innej planecie żeby spotkać klasycznego trenera, który potrafi spokojnie pracować z parą jeździec/koń i rozwiązywać problemy "emocjonalne" pary.
Guli: to co piszesz w swoich postach, z własnej nieprzymuszonej woli zresztą, świadczy o tym że koni w ogóle a swoich w szczególności się najzwyczajniej w świecie boisz.

I na dokładkę  postawę jaka w stosunku do nich przyjęłąś w związku z owym lękiem - pozwalanie im na wszystko włącznie z nieszczepieniem konia na grype bo konik "nie lubi zastrzyków" - radośnie stawiasz innym za przykład wzorcowego postępowania z końmi.

nie ma to jak szukać winnych naokoło (zła szkółka, zły trener, złe informacj, brak informacji, uparty koń, zła stajnia...itp itd) zamiast krytycznie się sobie przyjrzeć


Jakoś mi pomarańczowy bat ani kantar sznurkowy z liną nie był nigdy potrzebny. Nawet nie wiedziałam kiedyś, że coś takiego istnieje.



Ale innym może być potrzebny - i  ja nic w tym złego nie widzę.
Mnie nie jest potrzebny , ale czas długi trwało zanim  np zrozumiałam, że konie swoje mogę puścić luzem w terenie i one nigdzie nie uciekną .
A jeszcze kilka lat temu chodziłam z nimi na jesienne wypasy po cudzych łąkach wiążąc  wolne końcówki uwiązów- to dopiero było głupota 😵
Aż zrozumiałam, że problem jest w mojej głowie- a nie ich 😉

A co do tych wspaniałych klasycznych instruktorów i trenerów- to jakoś ich pełno tylko w wirtualnym świecie 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się