Forum konie »

Czemu "naturalsi" wzbudzają tyle kontrowersji?

Narzucanie woli koniowi moze być i powinno być naturalne.
Cały spór świadczy o kompletnej ignorancji dyskutantów.Carot nie słuzy jako bat i nie jest sztywny i ciężki bo mniej boli.
Taki jest bo ma zapewnić bezpieczną odległość.Nie słuzy do takiej komunikacji jak bat ujeżdżeniowy i nie mozna tego nawet porównywać.
Kolor w szkole pnh zalezy od stopnia zaawansowania i jest kolorem umownym jak np pasy we wschodnich szkołach walki.
Kantar sznurkowy nie słuzy do jazdy na kontakcie ale na luźnej linie, która przekazuje informacje na kantarek ruchem i ciężarem.Cały ten sprzęt słuzy do pracy treningowej...podobnie jak bat ujeżdżeniowy, którego uzycie można porównać do 4 fazy pnh.Nikt normalny nie rozpoczyna jazdy od bata.
Pareli stosuje liny i te dziwne odstawianie łydek, wyciąganie ręki i inne pierdoły bo uznał, że łatwiej w ten sposób zmusić delikwenta do odpowiedniego ustawienia ciała bo pewnie słowami większość nie zrozumie... szczególnie trenujacy samodzielnie.
..........Cały spór świadczy o kompletnej ignorancji dyskutantów.............Pareli stosuje liny i te dziwne odstawianie łydek, wyciąganie ręki i inne pierdoły bo uznał, że łatwiej w ten sposób zmusić delikwenta do odpowiedniego ustawienia ciała bo pewnie słowami większość nie zrozumie... szczególnie trenujacy samodzielnie.

Ed, co najwyżej kompletnej ignorancji NIEKTÓRYCH tu dyskutujących , pomijam życiowych frustratów z rozbuchanym ego  😉

Wg mnie robienie przesadnych gestów jest pomocne przy początkowej a tym bardziej samodzielnej nauce. Każdy najpierw stawia kulfony zanim zacznie kaligrafować. To normalne, a może nawet naturalne  😉
Na kursie lub płycie DVD PNH jest nakazane posiadanie dokładnie takiego kantaraka, liny, patyka i machanie/pukanie/szarpanie tym w ściśle określony sposób: wykonanie 7 zabaw, 4 faz stanowczości itd. (to te magiczne liczby zapewne miała na myśli ElaPe)


Wiesz Julie, naprawdę się czepiasz. Widocznie jak nie ma się czegoś konkretnego do zarzucenia, trzeba tworzyć zarzuty z niczego.  Jeśli ktoś wprowadza jakiś program (nie oceniam, czy dobry, czy zły) i do tego programu  narządzia, to chyba naturalne (oops, użyłam słowa, które działa na niektorych jak płachta na byka  🤬 ), że wyjaśnia, jak tymi narzędziami nalezy się posługiwać. Czyli że np. na kantarku sznurkowym nie jeździ się na kontakcie; albo dlaczego carrot stick jest sztywny. Gdyby nie było takich instrukcji, zaraz podniosło by się larum, że coś jest, ale nie wiadomo, po co jest. Jednym słowem jak nie kijem (może być carrot stickiem  😀  ) to pałką.

Wielokrotnie wspominałaś, że obejrzałaś ileś tam płyt PNH. Niestety, czytając twoje wypowiedzi nie mam żadnych wątpliwości, że nic albo niewiele z nich zrozumiałaś. 
wykonanie 7 zabaw, 4 faz stanowczości itd. (to te magiczne liczby zapewne miała na myśli ElaPe)

dokładnie. To niewielki wycinek z tych magicznych liczb (natręctwo liczb?) Parellego. Jak kto ma jego książkę ten może se więcej wynaleźć tych natręctw liczb (pisałam o tym wczesniej, tera mi się nie kce)

Trusia: nie masz ani ty ani nikt inny mojego igonora. Nie mam natury tchórza by ignory walić.

Kantar sznurkowy nie słuzy do jazdy na kontakcie

ed a 9stopniowe cofanie i chody boczne?
tam jest kontakt więc nie wprowadzaj w bład
[quote author=Julie link=topic=11961.msg693987#msg693987 date=1283294596]
Na kursie lub płycie DVD PNH jest nakazane posiadanie dokładnie takiego kantaraka, liny, patyka i machanie/pukanie/szarpanie tym w ściśle określony sposób: wykonanie 7 zabaw, 4 faz stanowczości itd. (to te magiczne liczby zapewne miała na myśli ElaPe)


Wiesz Julie, naprawdę się czepiasz. Widocznie jak nie ma się czegoś konkretnego do zarzucenia, trzeba tworzyć zarzuty z niczego.  Jeśli ktoś wprowadza jakiś program (nie oceniam, czy dobry, czy zły) i do tego programu  narządzia, to chyba naturalne (oops, użyłam słowa, które działa na niektorych jak płachta na byka  🤬 ), że wyjaśnia, jak tymi narzędziami nalezy się posługiwać. Czyli że np. na kantarku sznurkowym nie jeździ się na kontakcie; albo dlaczego carrot stick jest sztywny. Gdyby nie było takich instrukcji, zaraz podniosło by się larum, że coś jest, ale nie wiadomo, po co jest. Jednym słowem jak nie kijem (może być carrot stickiem  😀  ) to pałką.

Wielokrotnie wspominałaś, że obejrzałaś ileś tam płyt PNH. Niestety, czytając twoje wypowiedzi nie mam żadnych wątpliwości, że nic albo niewiele z nich zrozumiałaś. 

[/quote]
wspomniałam,że widziałam filmy Julii na YT, jakoś post przeszedł bez echa.
To napisze kilka słów. Pomijając bardzo dowcipnego nagrywającego materiał, to nie rozumiem całkowicie, dlaczego tak tu naskakujesz na wszelkie przejawy naturalizmu, gdy w tym samym czasie wstawiasz na YT kilka filmów z jazd na kordeo. Wstawienie filmu oznacza w/g mnie chęć pochwalenia się swoimi osiągnięciami. To jak lubisz natural czy nie lubisz? Bo jak nie lubisz to sorry, ale czemu w domu pracujesz z końmi w ten sposób i jeszcze wstawiasz efekty tej pracy na YT?
dlaczego tak tu naskakujesz na wszelkie przejawy naturalizmu, gdy w tym samym czasie wstawiasz na YT kilka filmów z jazd na kordeo

a nie przyszło ci do głowy że jak koń i jeżdziec prawidłowo są wyszkoleni to mogą nawet na sznurku jeździć czy bez - nie będą studentami PNH?

W sensie że PNH jest zupelnie zbędne by konia wyszkolic do celów jeździeckich?
Z tego, co wiem, to Julie nie szkoli "naturalnie" tylko "klasycznie", a to, że efekty ma "naturalne", to tylko wynik wypadku przy pracy  😂 Co wg mnie oznacza, że dobra klasyka nie jest zła  😀
Jak tam jest jazda na kontakcie to Ty jestes linka a nie sznurka.
Julie - jako że pisałaś o "naturalnych" batach do lonżowania z płytami DVD to proszę napisz coś więcej. Zechciej się podzielić obserwacjami i wiedzą. Kantar z DVD to nic nowego ale bat do lonżowania dla naturalsów, na dodatek z DVD - TO JEST COŚ!!!

"Naturalsowe" baty do lonżowania ???? Rozumiem że z kursem na DVD bo czymś od klasycznych różnic sie muszą?
Można prosić link do "czegoś takiego" lub choć info czym różni sie "bat do lonżownia-vulgaris" od "bata do lonżowania-naturalis"?  🙄 😲 🙄
Wiesz Julie, naprawdę się czepiasz. Widocznie jak nie ma się czegoś konkretnego do zarzucenia, trzeba tworzyć zarzuty z niczego.  Jeśli ktoś wprowadza jakiś program (nie oceniam, czy dobry, czy zły) i do tego programu  narządzia, to chyba naturalne


Pokaż mi w którym miejscu się czepiam  😲
Stwierdzam tylko fakt: w PNH trzeba mieć kantarek, linę, patyk i używać ich w ściśle określony sposób, w połączeniu z różnymi liczbami.
A do używania np. lonży i bata takich instrukcji nie ma i nie trzeba "wprowadzać programu", kursów, płyt DVD.
(Batu Chan: tylko to miałam na myśli w sensie połączenie kantarków i patyków z płytami DVD)
To jedna z różnic między PNH a klasyką i nie oznacza to, że uważam PNH za zło.
Ja tylko mam co raz mniej szacunku do państwa Parellich, na podstawie filmów na których czynią zło i mijają się z założeniami własnego "programu".
Nie potępiam NIKOGO kto mimo tego ma ochotę się w to bawić, jeśli ma wiedzę, doświadczenie i umiejętności jeździeckie takie jak np. Teodora. (Która z tego co mi się wydaje wcale też już PNH nie popiera i nie stosuje)
Ale jeśli pojawiają się takie cytrynowecukrypudry...


Powiem Ci jeszcze, że ja na początku, dwa lata temu po obejrzeniu płyt przez chwilę byłam zachwycona.
Ale potem stopniowo zachwyt opadał i opada do dziś bo nie znalazłam sensu i możliwości zastosowania tego w codziennej pracy z końmi.
I nie poznałam nikogo, kto by dzięki PNH poprawił coś w swojej komunikacji z koniem czy tym bardziej jeździe.
Pewnie dlatego, że niczego z końmi nie da się nauczyć z internetu i z płyt (jeśli chodzi o początkujących), a doświadczeni koniarze w ogóle tego nie potrzebują, bo to że koń ustępuje od nacisku jest czymś normalnym.

No i przede wszystkim co Ty sądzisz na temat PNH i jego zastosowania w jeździectwie?



wspomniałam,że widziałam filmy Julii na YT, jakoś post przeszedł bez echa.
To napisze kilka słów. Pomijając bardzo dowcipnego nagrywającego materiał, to nie rozumiem całkowicie, dlaczego tak tu naskakujesz na wszelkie przejawy naturalizmu, gdy w tym samym czasie wstawiasz na YT kilka filmów z jazd na kordeo. Wstawienie filmu oznacza w/g mnie chęć pochwalenia się swoimi osiągnięciami. To jak lubisz natural czy nie lubisz? Bo jak nie lubisz to sorry, ale czemu w domu pracujesz z końmi w ten sposób i jeszcze wstawiasz efekty tej pracy na YT?



Już wyjaśniam.
Nie naskakuję na "naturalizm" tylko ewentualnie na kogoś kto bzdury opowiada. Wśród dziewczynek jeżdżących klasycznie jest mnóstwo takich, którym przydałby się kubeł zimnej wody na łeb.

Nie "pracuję z końmi w ten sposób" bo z koniem który jest najnormalniej w świecie wyszkolony w stopniu podstawowym klasycznie nie trzeba w żaden sposób "pracować". Można bez żadnego przygotowania zdjąć ogłowie i jechać na cordeo.
Wielokrotnie mówiłam, że "każdy głupi tak umie" i w tym celu wstawiłam filmik, na którym 4 zwykłe koniki rekreacyjne, które w życiu nie widziały 17 zabaw w jeże i przyjaźnie, oraz 4 dziewczyny jeżdżące rekreacyjnie jadą pierwszy raz w życiu na cordeo i robią przejścia stęp-kłus oraz zmiany kierunku.
Miałam na celu dowieść, że PNH jest niepotrzebne do tego.
I nie chodzi o to, że nie lubię PNH.
Uważam tylko, że o wiele lepiej i taniej jest uczyć się u dobrego instruktora klasycznego, który owszem, przede wszystkim uczy jazdy, ale na życzenie na pewno pomoże też rozwiązać problemy z obsługą naziemną konia, pokaże jak nauczyć ustępowania od nacisku, podawania nóg, wprowadzania do przyczepy, oswajania z różnymi rzeczami.
Przynajmniej powinien!
Instruktorzy klasyczni muszą poszerzyć wachlarz swoich usług, bo jest na to zapotrzebowanie.


Podsumowując: Jestem zwolenniczką "klasyki" i uważam PNH za bezsens.
Ale podkreślę po raz kolejny, że nikogo nie potępiam, niech każdy robi ze swoim koniem to na co ma ochotę  😀


No i to samo pytanie do Ciebie edziu69:
Co Ty sądzisz na temat PNH i jego zastosowania w jeździectwie?



Julio
ja już swoje zdanie dano tu wypowiedziałam.
Interesuję się tym o tyle o ile pomaga mi to w zapanowaniu nad stadem około 70 koni jakie mamy w stajni. Jest nas tylko 3 no 4 ale mała się kucykami może zająć samodzielnie co najwyżej] i uważam,że książka Montego i artykuły Parellego bardzo nam pomogły w pracy z naszymi końmi. Lektura ta pozwoliła uporządkować pewne nasze działania.
Tu powtórzę,że bardzo rozczarowało mnie lipcowe wydarzenie, bo deko się teoria z praktyka rozminęła.
Wkurza mnie sekciarskie podejście "wyznawców", którzy muszą wszystko od A biz Zet w/g programu i koloru.
Natural jest mi po prostu przydatny, a uroczy pan z filmu tj nasz syn bawi się przy tym doskonale i mam wrażenie  jego konie też.
No widzisz, ja też już wielokrotnie wyraziłam swoją opinię (że nie popieram i nie stosuję, ale też jakoś bardzo nie potępiam jak ktoś lubi) ale wśród tylu stron i dyskutantów się to gubi i zapytałaś czy stosuję PNH.
Owszem, znalazłam kilka mądrych rzeczy na płytach DVD z kursem PNH, z jednej sztuczki skorzystałam, z jednej zamierzam skorzystać ale nie mam czasu.
Ale ogólnie rzecz biorąc, ponieważ tak jak piszesz: teoria rozminęła się z praktyką w wykonaniu samego mistrza, więc nabieram do PNH co raz większej niechęci.

A jeszcze a'propos tego co napisał ed:
Pareli stosuje liny i te dziwne odstawianie łydek, wyciąganie ręki i inne pierdoły bo uznał, że łatwiej w ten sposób zmusić delikwenta do odpowiedniego ustawienia ciała bo pewnie słowami większość nie zrozumie... szczególnie trenujacy samodzielnie.


W ogóle dziwne rzeczy stosuje...
Przypomniało mi się, że na tym kursie DVD pani Lynda krytykuje klasyczny dosiad, w którym palce nóg mają pokazywać kierunek do przodu.
Każe jednej osobie klękać i udawać konia, a drugiej siadać na jej plecach i zaciskać nogi w momencie gdy czubki butów są do przodu. Osoba klęcząca czuje się w tym momencie ściśnięta, Linda tłumaczy, że tak jest źle, koń czuje to samo i jest mu niemiło...
I że należy odstawić palce mocno na zewnątrz. Używa nawet słów, że od dziś macie jeździć jak Charlie Chaplin.

Moim zdaniem to wprowadza w błąd, bo można mieć palce na zewnątrz i być zakleszczonym biodrami i udami, można też mieć palce do wewnątrz i kolana oparte o siodło a nie być zakleszczonym dzięki odpowiedniemu ustawieniu/rozluźnieniu bioder.

No i chciałabym zobaczyć jak z tymi palcami na zewnątrz według pani Lindy nauczyć kogoś skakać.
Stwierdzam tylko fakt: w PNH trzeba mieć kantarek, linę, patyk i używać ich w ściśle określony sposób, w połączeniu z różnymi liczbami.
A do używania np. lonży i bata takich instrukcji nie ma i nie trzeba "wprowadzać programu", kursów, płyt DVD.
(Batu Chan: tylko to miałam na myśli w sensie połączenie kantarków i patyków z płytami DVD)


Twoja wypowiedź o BACIE DO LONŻOWANIA / nie patyku, karocie itp / była w kontekscie gadżetów naturalsów. Skoro niczym się nie różni to piszesz o czymś czego nie ma, bo jest to ZWYKŁY KLASYCZNY BAT DO LONŻOWANIA którego chyba nikt z płytą DVD nie widział /a to sugerowałaś, podobnie jak to że jest "naturalistyczny"/. A jeśli jest w nim cokolwiek charakterystycznego dla naturalsów - to dziwię się - dlaczego nie podzielisz się spostrzeżeniami.

Uwaga ogólna: natural nie kończy się na PNH które faktycznie jest bardzo "zregulaminizowane" co może razić. Ale jest na szczęście wybór.... 😉
Cały sklep ze sprzętem... i ani jednej instrukcji użytkowania... hmmm....
http://www.podkowa-liny.pl/produkty.php?kategoria=5&lang=pl

...a tutaj Berni to ma chyba jakiś nowy model - czyżby Dzida Jabłkowa [TM]?? Gdzie jest instrukcja obsługi do tego, bo chyba sobie nie poradzę?!

Ale spoko, na Dzidę [TM] jeszcze długo nie będzie mnie stać - jest dwa razy dłuższa od marchewkowego kijka, więc kosztuje dwa razy więcej. Całe szczęście dopiero od trzech gwiazdek się jej używa, i tylko na karych koniach. Nie mam karego. Ufff... 🙂
[quote author=omnia link=topic=11961.msg692856#msg692856 date=1283234892]
(pracuje, więc skłania konia do czegos, w środkwisku naturlanym koń sam decyduje czy żre czy ucieka, bo zwykle nic więcej nie robi 😉)


Oj, robi, robi ... Gdyby nie robił, pękłby z wielkim hukiem od tego, co zeżarł. 

Skoro gatunek nie wyginął, musiał robić coś jeszcze. Nie chcę zbyt brutalnie odzierać cię ze złudzeń na temat życia seksualnego tych zwierząt, ale źrebaki nie biorą się ani z żarcie ani z ucieczki.  😉 😉

Julie, możesz wyjaśnić, co miałaś tu na myśli

ale nikt nie próbuje sprzedawać batów do lonżowania, czy kantarów z kursami na płytach DVD, które narzucają określony, magiczny sposób postępowania z tymi przedmiotami.

Co to znaczy kantary z kursami na płytach DVD? Jaki to magiczny sposób postępowania z kantarem z kursem na płycie? ElaPe pisała o magicznych liczbach, ale nie wyjaśnila, jakie są te magiczne liczby (pewnie mam u niej ignora i nie czyta moich pytań). Teraz ty o magicznym sposobie postępowania.  O co chodzi?
[/quote]
obdzierać mnie z niczego nie trzeba. Aspektu seksualnego zycia koni nie brałam pod uwagę, jako, że mało miejsca to zajmuje i jakoś z jazda konna mi się nie kojarzy. Może innym... Powodzenia wtedy zyczę  😁 Obecnie w środowisku naturalnym dość niewiele koni zyje tak a propos, a jakoś wszelkie filmy oraz obserwacje z  życia koni Przewalskiego względnie "półdzikich" rezerwatowych kn - to żarcie albo ucieczka. Ach, no tak są również akcje-reakcje "miedzykoniowe", ale serio, niewiele tego i nijak z propzycjami ludzi nie mające wspolnego. Koń żre - dla przypomnienia, naturlany koń - 16 godzin na dobę. To jest dla niego naturlane... Przez resztę odpoczywa. od czasu do czasu zwiewa albo kopuluje.  Co z tej naturalności jest wykorzystane w "naturalu".
przepraszam za poziom posta, ale poziom niektórych dyskutantów jest dość ... dziwny.  Dobrze że czasem ktos inteligentny się odezwie... a tak to cudowne stwierdzenie sie pojawia: narzucać swą wolę  jak najbardziej naturalnie 😲. acha... To jest cała idea!!  😵
nie wiem, mam wrażenie, że część ludzi jednak nie jarzy: nie przeszkadza mi natural, sporo rzeczy jest fajnych. Wkurza mnie to, co było już wspomniane wcześniej: czyli jak nie kupisz tego czy tego, to do niczego nie dojdziesz. nie zrobisz. W klasyce własnie tego nie ma. Brak padu eskadrona nie spowoduje, że nie ustawisz konia na pomoce... Oraz brak sensownego wyjasnienia jak dana pomoc działa. Wszystko jest podane na zasadzie "prawd wielkich", czasem troszkę śmiesznych, bo zanych w jeździectwie od... lat wielu... a druga sprawa: "naturalsi fanatycy" uważają , że ich szkoła jest lepsza od klasyki bo bardziej naturalna. Więc zadaję pytanie: w czym jest bardziej naturalna? W czym jest mniej stresująca dla konia. Tylko proszę o sensowne odpowiedzi, a nie o odsyłanie do filmików. Napiszcie proszę, co bardziej naturalngo jest w niej niz w klasyce ? Bo przeciez to tak naprawdę KOLEJNA  szkoła jazdy, z innymi akcesoriami i nazwami, a nie objawienie ...
Fajny ten filmik z Berniem.Podoba mi się.
Wypatrzyłam ostrogi-jaką pełnią rolę w naturalu?
Brak padu eskadrona nie spowoduje, że nie ustawisz konia na pomoce...


Drugi filmik podlinkowany w moim poprzednim poście widziałaś?

A brak ogłowia wędzidłowego Cię nieco ogranicza? Jeśli tak, to masz odpowiednik kantarka sznurkowego. Wcale nie musi być firmowy. Patrz mój pierwszy link. W tym sklepie zaopatruje się zdecydowana większość znanych mi polskich naturalsów.

Myślę, że szukasz dziury w całym. A jak jej nie ma, to borujesz.

JMHO.
ee tam, znów jakis cyrk  a nie jeździectwo. I niby co z tego ma wynikać (oprócz rozdziawienia gąb tłuszczy) że tym koniem tak steruje?

Poza tym kon Berniego nie dość że  grubaśny to jeszcze cały sztywny jest, kłusogalopuje, niedokracza, a sam Berni ma założone ostrogi na samym końcu obcasa i są one o-grom-niaste.
ee tam, znów jakis cyrk  a nie jeździectwo. I niby co z tego ma wynikać (oprócz rozdziawienia gąb tłuszczy) że tym koniem tak steruje?

Poza tym kon Berniego nie dość że  grubaśny to jeszcze cały sztywny jest, kłusogalopuje, niedokracza, a sam Berni ma założone ostrogi na samym końcu obcasa i są one o-grom-niaste.

E.... no nie mów. Umiałabyś tak?
Elu, ja tylko wskazałam palcem na tym filmiku, iż w ręku Berniego znajduje sie Dzida Jabłkowa [TM], nie Marchewkowy Bat. Dyskusja była na temat niezbędnego sprzętu i instrukcji do tegoż (?). Jeden wątek naraz, proszę, bo zaraz wrócimy do brzydkiej Lindy i ślepego konia 🙂
mnie puste, cyrkowe sztuczki  nie interesują - nie widzę potrzeby by tracić czas swój i konia na cos co jest do niczego niepotrzebne a ma służyć jedynie cyrkowej pokazówie dla nieoświeconej gawiedzi.

iż w ręku Berniego znajduje sie Dzida Jabłkowa [TM], nie Marchewkowy Bat. Dyskusja była na temat niezbędnego sprzętu i instrukcji do tegoż (?).

niech sobie będzie i lanca marchewkowa
przepraszam za poziom posta, ale poziom niektórych dyskutantów jest dość ... dziwny.  Dobrze że czasem ktos inteligentny się odezwie...

Parę stron wcześniej napisałaś, że niewielu łapie tak skomplikowane rzeczy jak ironia. Dodam, że z kolei inni nie łapią tak skomlikowanych rzeczy jak żart. Nawet emotka im w tym nie pomaga. A skoro o inteligencji mowa ... Podobno poczucie humoru to objaw inteligencji.

 
Poza tym kon Berniego nie dość że  grubaśny
Jak dla mnie, to wygląda tak, jak powinien wyglądać każdy ślązak  🙄
AleksandraAlicja, bo to zdaje sie jest slazak, tak prawdziwy, z polski.
dobra ale nawet ślązak nie musi być zapasiony i byc totalnie sztywny

ale jak widać panu Berniemu/PNH bardziej zalezy na sztuczkach niż na jeździecwie

Twoja wypowiedź o BACIE DO LONŻOWANIA / nie patyku, karocie itp / była w kontekscie gadżetów naturalsów. Skoro niczym się nie różni to piszesz o czymś czego nie ma, bo jest to ZWYKŁY KLASYCZNY BAT DO LONŻOWANIA którego chyba nikt z płytą DVD nie widział /a to sugerowałaś, podobnie jak to że jest "naturalistyczny"/. A jeśli jest w nim cokolwiek charakterystycznego dla naturalsów - to dziwię się - dlaczego nie podzielisz się spostrzeżeniami.
Uwaga ogólna: natural nie kończy się na PNH które faktycznie jest bardzo "zregulaminizowane" co może razić. Ale jest na szczęście wybór.... 😉


Oj przepraszam, źle się wyraziłam. Już napisałam co miałam na myśli i może tego się trzymajmy.
A to, że natural nie kończy się na PNH niby wiadomo...
Ale jaki "na szczęście" wybór masz na myśli?
[quote author=trusia link=topic=11961.msg694064#msg694064 date=1283326352]
Wiesz Julie, naprawdę się czepiasz. Widocznie jak nie ma się czegoś konkretnego do zarzucenia, trzeba tworzyć zarzuty z niczego.  Jeśli ktoś wprowadza jakiś program (nie oceniam, czy dobry, czy zły) i do tego programu  narządzia, to chyba naturalne

Pokaż mi w którym miejscu się czepiam  😲
[/quote]

O, tu:
Oczywiście że jest milion razy więcej akcesoriów klasycznych, ale nikt nie próbuje sprzedawać batów do lonżowania, czy kantarów z kursami na płytach DVD, które narzucają określony, magiczny sposób postępowania z tymi przedmiotami. 

Napisałam, ze się czepiasz się, bo przedstawiłaś to jako zarzut wobec PNH, a nie jako stwierdzenie faktu. Zarzut, że na płytach instruują, jak posługiwać się sprzętem. Jak dla mnie jest to zarzut kuriozalny. Nie mówię o kwestii przydatności czy nieprzydatności tego sprzętu, ale o kwestionowaniu sensu instruktażu. 

Wielokrotnie mówiłam, że "każdy głupi tak umie" i w tym celu wstawiłam filmik, na którym 4 zwykłe koniki rekreacyjne, które w życiu nie widziały 17 zabaw w jeże i przyjaźnie, 
To właśnie dowodzi, że oglądałaś płyty ale ich nie zrozumiałaś. Parelli nie mówi, że on te zabawy wymyślił. On je tylko nazwał dla potrzeb swego programu i opisał. Nie znaczy to, że ktoś, kto nie nauczył się tego od niego i nie używa jego nazewnictwa, ich nie stosuje albo że one nie istnieją. Dla jednego będzie to np. zabawa w jeża, dla innego w krecika (jak to kilkakrotnie nazywałaś), dla innego ustępowanie od nacisku.  To, że coś znamy pod innymi nazwami nie znaczy, że jest to coś innego. Jeśli piszesz, że twoje „zwykłe koniki rekreacyjne nie znają zabawy w zaprzyjaźnianie”, to ja im bardzo wspólczuję i śmiem wątpić w przedstawioną tu przez ciebie idealistyczną wizję twojej szkółki. Zabawa w zaprzyjaźnienie to nic innego, jak oswajanie konia z różnymi bodźcami i odczulanie go na bodźce wywołujące jego negatywne reakcje.  W mojej opinii wystawianie konia na kontakt z czymś bez uprzedniego oswojenia go z tym czymś to po prostu psychiczny sadyzm (co nie oznacza, że uważam, że wszyscy powinni tak tę kwestię postrzegać). Czy mam rozumieć, że w twojej szkółce tak się dzieje?

Miałam na celu dowieść, że PNH jest niepotrzebne do tego.
Właściwszym słowem by było „niezbędne”. Oczywiście, że nie jest niezbędne. PNH jest tylko metodą szkoleniową, a metod jest wiele. 

Ale podkreślę po raz kolejny, że nikogo nie potępiam, niech każdy robi ze swoim koniem to na co ma ochotę
Może i nie potępiasz, ale na pewno wykpiwasz. A to kłóci się z obrazem obiektywnej oceny, jaki wokół swojej osoby kreujesz.

Przypomniało mi się, że na tym kursie DVD pani Lynda krytykuje klasyczny dosiad, w którym palce nóg mają pokazywać kierunek do przodu. Linda tłumaczy, że tak jest źle, koń czuje to samo i jest mu niemiło... I że należy odstawić palce mocno na zewnątrz.  No i chciałabym zobaczyć jak z tymi palcami na zewnątrz według pani Lindy nauczyć kogoś skakać.
Też mam wątpliwości co do jeździeckich teorii Lindy. Akurat zagadnienie „odstawienie palców a skoki” jest mi obce, bo nie skaczę ani nie planuję, ale np. jej teoria „punktu równowagi” (balance point) mnie nie przekonuje i zupełnie mi nie pasuje.

Czy pytanie 
  No i przede wszystkim co Ty sądzisz na temat PNH i jego zastosowania w jeździectwie? 

było do mnie, czy do Batu Chana? Bo nie chcę unikać odpowiedzi, ale też nie chcę się wpychać.   


Ale jaki "na szczęście" wybór masz na myśli?

Żaden konkretny. Sedno: że  wogóle jest. Jest kilka szkół /poza falenicką i otwocką/ a nawet jedna nasza, rodzima. Wprawdzie staż ma niewielki bo chyba za kilka (!!!) miesięcy "bawełniane gody" ale ambicje na miarę polskich tradycji kawaleryjskich 😉 - z nadawaniem stopni instruktorskich włacznie 🤣
Szczęście że każdy ma prawo i możliwość, by brać z klasyki i naturalu to co mu odpowiada. Rzecz gustu, potrzeb i oczekiwań.
Jeśli piszesz, że twoje „zwykłe koniki rekreacyjne nie znają zabawy w zaprzyjaźnianie”, to ja im bardzo wspólczuję i śmiem wątpić w przedstawioną tu przez ciebie idealistyczną wizję twojej szkółki. Zabawa w zaprzyjaźnienie to nic innego, jak oswajanie konia z różnymi bodźcami i odczulanie go na bodźce wywołujące jego negatywne reakcje.  W mojej opinii wystawianie konia na kontakt z czymś bez uprzedniego oswojenia go z tym czymś to po prostu psychiczny sadyzm (co nie oznacza, że uważam, że wszyscy powinni tak tę kwestię postrzegać). Czy mam rozumieć, że w twojej szkółce tak się dzieje?

Nie znają oswajania w taki sposób jak nakazuje PNH.
Inna sprawa, że nigdy nie było potrzeby jakiegoś szczególnego oswajania z nowymi rzeczami, bo są spokojne i ufne. Takie normalne konie.
A tak poza tym, to mi się w ogóle nie podoba określenie "zabawa w zaprzyjaźnianie". Kojarzy mi się to z dziećmi w piaskownicy a nie z posiadaniem koni.
Ale oczywiście mniejsza o to i o nazwę 😉

Może i nie potępiasz, ale na pewno wykpiwasz. A to kłóci się z obrazem obiektywnej oceny, jaki wokół swojej osoby kreujesz.

No dobra, przyznaję, masz mnie 🙂
Tak troszeczkę wykpiwam. Bo mi się to całe PNH wydaje coraz bardziej śmieszne.
Ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że wykpiwam też klasyczne qniarki ubierające koniki na różowo i pastelowo, oraz różnych pseudokowbojów.
Wcale się nie uwzięłam na PNH 🙂



Czy pytanie   
[quote]  No i przede wszystkim co Ty sądzisz na temat PNH i jego zastosowania w jeździectwie?   


było do mnie, czy do Batu Chana? Bo nie chcę unikać odpowiedzi, ale też nie chcę się wpychać.   [/quote]

Do Ciebie.


Szczęście że każdy ma prawo i możliwość, by brać z klasyki i naturalu to co mu odpowiada. Rzecz gustu, potrzeb i oczekiwań.


No racja racja.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się